Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 23 maja 2008, 10:05
dziękuję Marta, wiesz, niby ja to wszystko wiem...ale te natręty...one są paskudne i całokowicie nie moje..a zaraz potem wątpliwość czy aby napewno nie moje??no i błędne koło po raz kolejny...:/
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 23 maja 2008, 10:08
A bierzesz jakieś leki?
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 23 maja 2008, 10:12
boorę seroxat i pernazynke na noc..nie powiem troche lepiej jest ale niestety nie tak jak kiedyś:( niegdy nie zapomnę daty kiedy to wszystko się zaczęło 24 luty br. :(
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 23 maja 2008, 10:20
To ja Ci powiem, że u mnie zaczęło się 7 maja ubiegłego roku... Zobacz jak długo się męczę... Cierpię katusze, a mimo to rzuciłam pół roku temu swoją pracę, mieszkanie, przyjaciół, rodzinę i przeniosłam się na drugo koniec Polski do mojego M. Nic się nie zmianiało, a ja gdy tylko pomyślałam, że mogę go stracić - to nie chciałam. Wolałam się przenieść... I jaki to wszystko ma sens?? A zaczęło się po pół roku znajomości. Więc ja to mam podtsawy myśleć, że zauroczenie nie przerodziło się w miłość po tak krótkim czasie. Ale nic, będę walczyć - musi się udać !!
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 23 maja 2008, 10:23
podoba mi się Twoja determinacja!!bardzo dobrze, że ją masz.to podstawa.
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez aga25 23 maja 2008, 10:31
Hej! Marto a zastanawiałaś się "kogo" to mogą być reakcje? Jakiej Marty to są reakcje? Wiecie chodzi o ustalenie w nas samych tych sił, które powodują konflikt. U mnie był to wyuczony smutas, nieszczęśnik, cierpiętnik kontra spokojna, uśmiechnięta i wesoła dziewczynka do której nie chciałam się przyznać. Właściwie to obsesje mi przeszły tzn już ich nie analizuję i jakby w głowie ucichło. Doszłam do wniosku, że szukam problemów tam gdzie ich nie ma. By zbudować trwały i zdrowy związek potrzebna jest właśnie cierpliwość i wytrwałość. Z przykrością stwierdzam, że winna swojej chorobie po części jestem ja sama, poświęciłam najlepszą część mojego życia na walkę z wiatrakami. Zresztą choroba jest bardzo sprytna jak już zauważyliście próbuje obrzydzić wam kogoś/coś co jest wam drogie i cenne. Za tą chorobą stoimy my sami, nasza niewiedza i wyuczone (nieprawidłowe) sposoby zachowania, postrzegania świata i ludzi. Zdaję sobie sprawę, że nim odzyskam wolność całkowitą (uwolnię się od tych właśnie wyuczonych sposobów patrzenia na świat i zachowania) jeszcze wiele lekcji nie ukrywam ciężkich przede mną ale czuję, że to mi się opłaca. To jest dla mnie dobre i zdrowe. U mnie 23 kwietnia się zaczęło.
Marta a może twoje obsesje związane są ze zmianą miejsca zamieszkania. Wielu ludzi ma problem z przystosowaniem się do nowego miejsca, zwłaszcza że dla swojego M zrezygnowałaś z pracy, mieszkania, zostawiłaś przyjaciół rodzinę, spodziewałaś się, że będzie tak jak zaplanowałaś (rodzina, małżeństwo) a tu nadal wszystko po staremu. Wiesz zastanów się nad tym czy w obsesjach nie wyładowywujesz się na nim za to, że z twojej strony zrobiłaś bardzo wiele a on nadal ze swojej strony nie podejmuje decyzji.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 23 maja 2008, 11:13
Agus, mysle, ze powodow jest wiele. Zawsze bylam osoba, ktora raczej sie asekurowala, i wolala sie wycofac, niz kierowac sie wlasnymi myslami i uczuciami. W momencie pojawienia sie mojej milosci, stanelo na drodze na wiele spraw. Sprzeciw przyjaciol, ktorzy stwierdzili, ze wybieram kogos, kogo nie znam, ze zamierzac rzucic wszystko, ze szybko decyduje sie na slub. Doszla depresja mojej mamy, ktorej nie chcialam zostawiac, reakcje moich siostr, ze nie wybiera sie kogos z tak daleka, one nigdyby etc.., ze mam wszystko i wszystkich w nosie w imie swojej milosci. Dodatkowo list od osoby duchownej, takie z darem proroctwa, ze ten mezczyzna nie jest dla mnie, i ze Bog nie jego mi przeznalczyl.. To wszystko bardzo brutalnie zderzylo sie z moim zakochaniem. A ze zawsze bardziej liczylam sie z opinia innych, inni za mnie decydowali a nie ja sama, inni byli wazniejsi od moich uczuc, to moze podswiadomie zablokowalam w sobie uczucie do Niego. Moze stwierdzilam, ze nie wolno mi kochac... wolalam sie wystraszyc i podswiadomie wycofac. Nigdy nie wiedzialam kim jestem, czego chce, przeszlam wiele trudnych w zyciu chwil, czego efektem byla ucieczka w zaburzenia odchudzania (odchudzilam sie o 30 kg) i przez kilka lat obsesyjne myslenie tylko o tym co zjadlam i czy przytylam chociaz 10 dkg. Tym samym oslabilam swoja psychike i przyzwolilam sobie na natrectwa myslowe i obsesje. A moze po prostu czulam, ze wszystko za szybko sie dzialo (szybkie oswiadczyny), pedzilam do przodu na zakochaniu, nie analizujac sie i zastanawiajac czy nadazam, czy takie sa moje prawdziwe checi i temo - i pewnego dnia sie zapadlam. A moze nie dalam sobie czasu na analize swoich uczuc - moze zauroczenie bylo, pociag do nowych rzeczy, ale braklo w tym prawdziwych uczuc? Tylko z drugiej strony dlaczego tak bardzo Go chce? Dlaczego tak walcze z tymi cierpieniami? Gdybym nie chciala juz dawno rzucilabym w tym w cholere... A moze jest tak jak mowisz, ze podswiadomie jestem na niego zla, ze to ja musialam poniesc tyle wyrzeczen? Kto to juz wie... On chce podejmowac decyzje, naciska na slub...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cicha 23 maja 2008, 13:45
Witam wszystkich! Widze, że coraz więcej osób zagląda na nasze forum..może to i źle, bo coraz więcej osób spotyka to cholerstwo...ehhh
Zatrułam się, wymioty, ból brzucha, biegunka, goraczka...a ja myśli, że może w ciąży jestem...kolejne natręctwo...a nawet nie byłoby takiej możliwości żebym była w ciąży...
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 23 maja 2008, 13:56
Cicha, też miałam kiedyś taką "urojoną" ciąże, zrobiłam test i myśli odeszły, a te jakos nie mogą ...:/, :/ :/
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 23 maja 2008, 15:30
Właśnie się dowiedziałam, że rodzina mojego M. uważa, że On marnuje sobie tylko życie z taką dziewczyną jak ja :( I że powinien się dobrze zastanowić co robi... chlip chlip ;((( Boże jak mi jest ciężko...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 23 maja 2008, 17:55
Marta, nie załamuj się.to co oni myślą jest nieważne. on chce być z Toba a Ty z nim.i to wszystko.
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 23 maja 2008, 18:26
Dziekuje Vesna.

No właśnie pod wpływem swoich najbliższych mój M. też dzisiaj zwątpił. Powiedział, że skoro mam myśli, że nie kocham, czuje dyskomfort gdy się do Niego przytulam (a ten dyskomfort to te myśli, które mnie paraliżują przy Nim), to być może naprawdę nie chcę z Nim być. Że już dwa razy przekładałm datę ślubu, i może powinnam z kimś innym być szczęśliwa. Powiedział, że chyba potrzebuje separacji, i powinnam się zdecydować w kwestii ślubu i dać mu znać :(((. Znalazłam się w sytuacji bez wyjścia. Nie chcę innego faceta, nie wyobrażam sobie życia z kims innym, jak się rozstaniemy to się załamię.. A lęki dalej mnie nie odstępują. Jest moim wymarzonym mężczyzną, i jeśli życie mi Go odbierze, to już na zawsze będę się czuła, że ktoś mi odebrał marzenia. Dał najpiękniejszy prezent i mi go zabrał :(((.
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cicha 23 maja 2008, 23:56
Marto nie przejmuj sie tym co mówią inni. Musisz po prostu wyjaśnić mu, że masz takie lęki w nerwicy. Domyślam się, że jest Ci bardzo ciężko z tym żyć, każdemu z nas jest ciężko z tym żyć. Musisz zdecydować się na ślub, kochasz swojego ukochanego, dla niego zostawiłaś rodzinę i wszystko...nie rezygnuj z tego, to Twoja życiowa szansa, nie strać tego!
Ja dziś miałam załamanie... Nie wiem dlaczego, ale jak mój ukochany chce wyjść gdzies z kolegami na piwo to ja od razu się boję i fochuje na niego...czuje, że jak bedzie sie spotykał częściej z kolegami to że oni będą dla niego ważniejsi niż ja..nie wiem dlaczego tak myśle... Nie mogę go przecież trzymać na łańcuchu przy nodze, bo ja czasami też się spotkam z koleżanką.
No i jeszcze te myśli, że może w ciąże zaszłam...ehh przeczytałam na jakimś forum, że może podczas ciąży wystąpić miesiączka do czwartego miesiąca...i pojawiły się myśli... że to że mam miesiączke to nie oznacza, że nie jestem w ciąży..paranoja... nie mogłabym zajść w ciąże...nie ma takiej opcji, a skąd te myśli...? Zresztą za młoda jestem na to żeby być matką, nie wyobrażam sobie tego. Powiedzcie co o tym myślicie...? Mówiłam wszystko mojej przyjaciółce, a ona powiedziała, że nie mam sie o co nawet marwić... myśle tylko o tym wtedy gdy zobacze małe dziecko w telewizji lub na ulicy albo gdy mama coś mówi na temat dzieci... ehh
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez pikpokis 24 maja 2008, 22:58
cicha:) jedziemy na tym samym wozku hehe ale nie martw sie:) dzis bylo troszke lepiej..... wiecie co w tej ksiazce pokonac lęki i fobie przeczytalam ze jak przyjda mysli nie wolno na sile sie ich pozbywac tylko pozolic aby byly i same pojda, dzis udalo mi sie je w ten sposob przeczekac, przegonic.... a gdy czulam sie lepiej zapomialam o nich, dlatego wrocilam ze spotkania z kochaniem zadowolona bo przez ten sposob nie mysle o tych zlych chwilach.Autorki pisza ze ten sposob jest trudny bo przeciez my usilnie chcemy pozbyc sie naszych mysli i wyszukujemy sobie zajecia, inne mysli byleby tylko zagluszyc mozg, ale wlasnie on plata nam figla i czasem te nasze sposoby sie udaja a czasem zawodza..... dzis tak jak powyzej napisalam udalo sie:)) spokojnie przeczekalam.... i dzieki ksiazce zmienilam tok myslenia : nie- musisz pozbyc sie tych mysli, tylko: postaram sie, te mysli sa normalne przy mojej chorobie, postaraj sie uspokoic...i przeczekac, jak same autorki pisza zmienienie tego naszego toku jest trudne ale pomaga:) i za to dzis dziekuje Bogu, bo dawno nie czulam sie lepiej.....


troszke zupelnie z innej beczki kochani:P wiem ze ktos z was jest z krakowa prawda?:)) bo ja mam takie zapytanie do tej osobki z krakowa:) wiem ze w galerii krakowskiej jest sklep z kosmetykami firmy M.A.C. w trojmiescie niestety tych kosmetykow nie ma a interesuje mnie pewnien kosmetyk z tamtad wiec powiedzcie prosze czy chodzicie czasem do tej galerii?:)
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do