Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 20 maja 2008, 14:43
Nawet ze strony terapeuty nie mam pomocy :( Nic tylko się załamać...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 20 maja 2008, 14:56
Bosch, nie trzeba być schizofrenikiem, żeby mieć problemy z oceną własnych uczuć :roll:[/quote]



Zgadzam się.

Terapeuci nie powinni osądzać, tylko pomóc w dojściu do wewnętrznej zgody.
Ja jestem czasem zła na moją terapeutkę, że mało mówi, tylko każe mi cały czas opowiadać. ale to jest właśnie jej sposób, żebym sama zobrazowała swoje problemy. czytałam wszystkie Wasze posty od początku (jest tego troche) :) niektórzy mieli takie same problemy jak ja, np. mówiliście terapeutce o czymś, a ona/on przeskakiwała na inyy problem itd. ja np. poszłam z innym natręctwami do psychiatry , tych o homoseksualiźmie nabawiłam się podczas terapi..no i panika oczywiście :cry: i moja terapeutka twierdzi, że zasłaniam się homoseksualizmem!!! żeby nie widzieć innytch moich problemów...a ja ciągle drąże ale dlaczego, ale po co, ale czemu akurat taka myśl a nie inna?? a ona swoje..ile pani miała lat jak pozanał Marcina, często sie spotykacie?? na początku byłam zła, ale potem uwierzyłam, że ona jest specjalistą i wie co robi.
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 20 maja 2008, 15:01
wychodzi na to, że mimo tego, że mam lęki i natręctwa szukam u niej potwierdzenia, że jestem lesbijką...bo uważam to za mój główny problem. A ona chce mi pokazać, że tylko sie tym zasłaniam. i powtarza, nie ma żadnych przesłanek ku temu że jest Pani lesbijką, a ja znou...a te natrectwa z moją koleżanka z pracy??? a ona, a zastanawiała sie Pani że te myśli są Pani do czegoś potrzebne?? że może unika Pani konfraontacji z Panem Marcinem w związku ze ślubem??...ehh...to bardzo mądra kobieta jest psychiatra, internista i psychoterapeutą. ma ogromne doświadczenie i wiedze. dlatego tak ważny jest wybór psychoterapeuty, to człowiek, który ma nas prowadzić do sedna problemu a nie na pierwszej wizycie oceniać.
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 20 maja 2008, 15:17
W Naszym forum (pisze naszym choć jestem nowa) masz wsparcie. :D
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 20 maja 2008, 16:53
Kochani bywalcy tego forum.. Czy jest Wam bliskie myslenie, ze chcialabym/chcialbym chciec ta druga osobe?
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Motylek29 20 maja 2008, 20:15
Dziewczyny!
Ja miałam i mam podobne problemy co wy. Kocham, nie kocham, czuję coś czy nie.
Borykam się z setkami pytań i dręczeniem się, że jest ze mna coś nie tak już od dzieciństwa. Zaczęłam drążyć temat i wpadłam w błędne koło .... okazało się, że to silna depresja plus ataki lękowe i natręctwa. W takim stanie człowiek nie ma zupełnie rozeznania i wglądu w siebie. Wszystkie wspomnienia w głowie wydają się jakby nie "Twoje" czyjeś inne ... wtedy człowiek zadaje pytania, czy kocham, co mi sie podoba, dlaczego film, który uwielbiam i oglądam po tysiąc razy nagle ni się nie podoba ... ??? i zaczynasz wierzyć, że wspomnienia to fikcja, a każda okrutna myśl wydaje Ci się realna!
W takim stanie czułam się winna i twierdziłam, że kocham mojego męża nad życie i że to ja nie nadaję się na żonę i powinnam od niego odejść. Mój terapeuta powiedział na grupie jednym słowem przyczyna twojego stanu jest Twoje małżeństwo (chodzę do niego już 6 lat i zna mnie jak własną kieszeń) ukrywałam przed nim stan mojego związku bo przecież ja nie ponoszę w życiu porażek ... i jak by otworzyły mi sie klapki! Zaczęłam gadać jak nakręcona co jest nie tak co mnie dręczy w małżeństwie ... ta rozmowa to byl punkt zwrotny ... od tej rozmowy powoli zaczęłam wychodzić z depresji, pozostały jeszcze natręctwa, ale do wspomnień które mam w głowie zaczęły wracać uczucia które miałam wtedy w sobie ... i wszystkie natręctwa zaczęły się po mały wyciszać. Dobry terapeuta to podstawa. Nie tkwijcie z dręczącymi mi was myślami bo od tego można tylko zwariować. Człowiek zamknięty w sobie jest w stanie wmówić sobie wszystko!!!
Jak przyjdą natrętne myśli trzeba przełączyć sie na drugi tor ... tzn. znaleźć taka myśl która będzie dla nas przyjemna. Jest to bardzo trudne - ja osobiście na początku śpiewałam w kiblu bo myślałam ze mi łeb rozwali od myślenia - ale po kilku razach zaczyna działać. reszta należy do terapeuty.
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
23 kwi 2008, 15:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cicha 20 maja 2008, 21:54
Witajcie!
MartaF powinnaś zmienić terapeute, bo skoro odrazu stwierdziła, ze nie masz nerwicy i że to są wątpliwości to widać, że nie zna się na nerwicy... ja mialam podobnie, poszłam do psycholog i odrazu na pierwszym spotkaniu mi powiedziała że moze ja nie kocham itp i po tym spotkaniu sie czułam jeszcze gorzej... jak ja moge nie kochać skoro chce być z nim a ona mi takie rzeczy mówi... przestałam chodzić do tej psycholog i postanowiłam samoleczenie (melisa plus xanaks).
Kochani chce na jakiś czas przestac zaglądac na to forum, może spróbuje zapomniec, że mam nerwice i będzie okej? nie wiem...ehhh... ale chyba nie da sie zapomnieć, że mam nerwice...
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Motylek29 21 maja 2008, 09:15
Ja jestem przeciwna zostawaniu spraw samym sobie. Szczególnie jak ma się nerwice, do tego moga dojść lęki i natręctwa - a tak na ogól sie dzieje. Jak pisałam wyżej można wpaść w będne koło a wtedy ... szkoda nawet gadać.
Poza tym w długich związkach zawsze jest rutyna i tak naprawdę nie wie się czy tą osobe się kocha czy nie ... po pewnym czasie uniesienie zwane miłościa mija i wtedy zaczyna się człowiek zastanawiać ... wartość związku można określić najlepiej zadając sobei pytania: jak mój facet cie traktuje? Czy jest dobrym człowiekiem? Czy na mnei krzyczy? Czy mnie szanuje? czy moje życie jest takie o jakim marzyłam w dzieciństwie? czy robię to co zawsze Kochałam? Czy mam nadal swoje pasje takie jak z przed związku? Czy jestem taka jak z moich dziecięcych marzeń? I najwazniejsze czy mój związek mnie ogranicza??? Na podstawie takich pytań można sobie zweryfikować czy to dobry związek czy toksyczny ... Tródno na te pytania odpowiedzieć jak ma sie depresje, czy nerwice bo juz na ogół nie wiemy co chcemy ... dlatego potrzebny jest dobry terapeuta. Warto wracać do dzieciństwa bo tam jest klucz do naszych problemów.
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
23 kwi 2008, 15:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 21 maja 2008, 09:26
Motylek29 ma racje... dobry terapeuta to podstawa.
jak jest ktoś z krakowa to polecam Panią dr. B.Sokół.
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Motylek29 21 maja 2008, 09:33
MartaF napisał(a):Mnie też przychodzą do głowy myśli, że nie kocham.. że czuję, że to nie to... A nie chcę tego.. Chcę z Nim być. Ona powiedziała, że według niej to nie są zaburzenia, bo nie jestem schizofrenikiem... I że albo sie kocha albo nie i to się wie... I jeśli tak jest to najzwyczajniej w świecie nie kocham, ale na tle innych facetów, mój jawi mi się cudownie.. I chcenie nie ma związku z miłością...


Marta F,
Apropos opini Twojej terapeutki że człowiek wie czy się kocha czy nie.
Ta terapeutka to chyba nie jest normalna do końca?
Może to sfrustrowana stara Panna! ;) Albo naoglądała się Magdy M. ;) o miłości do końca życia.
To że się czasami kocha a czasami nie to norma! W długim związku miłość ukazuje się na ogól w tródnych momentach. Poza tym każdej podoba się co innego. Ja raz miałam faceta co był bardzo spokojny i to mnie wkurzało ... rozstaliśmy się. Mój mąż mówiąc delikatnie jest lekko nerwowy ... z perspektywy czasu chciałabym aby był spokojny jak tamten.
I jak tu nie zwariować????? Nie można życia traktowac schematami.
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
23 kwi 2008, 15:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez aga25 21 maja 2008, 10:26
Hej! Vesana też mieszkam w Krakowie. Dzięki za informację nt lekarza. Na razie natręctw się uspokoiły ale wiecie jak to z nerwicą bywa, lubi wracać. Motylek wiesz co wydaje mi się, że te natręctwa, że nie kocham Michała kiedy się pojawiły też wynikały chyba z mojego ówczesnego przekonania, że my do siebie nie pasujemy bo on jest bardzo spokojnym, opanowanym, z ogromnym poczuciem humoru człowiekiem i bardzo odpowiedzialnym ale jakaś siła we mnie mówi mi, że to jest właśnie ten. Teraz na 100% jestem tego pewna. Mam w głowie obraz mnie jako wesołej, roześmianej dziewczynki, spokojnej i bardzo wrażliwej i trochę zwariowanej. Niestety, sytuacja w domu wymusiła na mnie bym stała się twarda i nieugięta, bym porzuciła swoją wrażliwość, swoje poczucie humoru, swoją radość bo przecież to oznaka "słabości" (już tak na szczęście nie uważam), wieczna krytyka, ciągłe narastające wobec mnie oczekiwania, krzyki, obelgi wszystko to sprawiło, że porzuciłam siebie taką jaką byłam naprawdę. Co ciekawe (to też jest już potwierdzone naukowo) zaczęłam ciągnąć do ludzi nie wrażliwych, zapatrzonych w siebie, próżnych (bo uważałam siebie za osobę nie zasługującą na miłość - niska samoocena). Na szczęście nic z tych znajomości nie wyszło, teraz widzę, że Bóg nade mną czuwał. Od czasu jak jestem z Michałem moje życie jest wspaniałe a wiecie dlaczego bo w nim odnalazłam tę drugą połówkę, która mnie doskonale uzupełnia. jestem wreszcie sobą. Otacza mnie spokój i bezpieczeństwo i bardzo ważna rzecz mogę realizować swoje marzenia. Michał bardzo mnie wspiera i myślę, że czuje moje wsparcie również. Nigdy nie chciałam być taką jaką byłam w rodzinnym domu. Bogu dziękuję, że jest ze mną. Teraz rozumiem o co chodzi z tymi mechanizmami obronnymi. Wypracowałam je w celu przeżycia w domu ale teraz ich już nie potrzebuję tylko, że one już się zadomowiły w moim mózgu. Nie muszę być nikim innym niż jestem w rzeczywistości i z tego się cieszę.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kapralis 21 maja 2008, 11:07
Cieszę się Aga, że Ci się układa :-) Mam nadzieje, że nie wpadniesz znowu w pułapkę tej 100% pewności :-) Mam nadzieje, że nie będziesz na siłę się sprawdzała w chwilach słabości bo stąd już niedaleka droga do remisji i błędnego koła nerwicy... motylek ma dużo racji i wydaje mi sie, że sedno sprawy lezy u nas w pojmowaniu i idealizowaniu miłości jako czegos magicznego. Jak zwykle bywa życie ostro weryfikuje nasze wyobrazenia i marzenia, a sama milosc tak jak kazdy zwiazek na ziemi nie jest idealna bo tworza ja dwie nie-idealne osoby wiec z zalozneia nie moze byc idealna i miedzy tymi dwiema odrebnymi osobowosciami nie moze byc zawsze rozowo, a same "motylki" za ktorymi wiekszosc z ans w tym temacie tak teskni tez sie koncza predzej czy pozniej. Potem moga sie jeszcze pojawiac w pewnych sytuacjach ale nalezy byc swiadom tego dlaczego z dana osoba jestesmy i co w niej jest takiego "fajnego" ze ans do niej ciagnie. Wtedy nei trzeba bedzie sprawdzac uczuc non-stop bo po prostu bedzie sie miec ta "pewnosc" ;-) Mysle, ze motylek29 ma duzo racj iw tym jak rzetelnie oceniac swoj zwiazek ;-) Tak trzeba robic chyba i tu lezy sedno sprawy ;-)
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Motylek29 21 maja 2008, 11:10
Aga 25,
Jak twój facet to okaz spokoju i jeszcze z poczuciem humoru to ty trzymaj go!!!!!! ;) jeszcze jak mówisz, że cie wspiera to w ogóle rewelka ... my baby mamy coś w sobie, że wolimy drani ... ale na długą metę to z takim psycholem nie da się wytrzymać!
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
23 kwi 2008, 15:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 21 maja 2008, 11:20
Drogi Motylku, dziekuje za slowa wsparcia.. Moze masz racje, ze powinnam zmienic psychoterapeute. U mnie doszlo juz do takiego stanu, ze na mysl o moim M. mam uraz, odpycha mnie, chociaz tego nie chce. Nikt normalny nie chce byc z kims kto go odpycha, a ja chce, i to bardzo... chce zeby sie zmienilo, ale czy mozna zyc marzeniami?
Moj facet tez jest prawie idealny, dobry, kochany, jest ze mna i wspiera, mimo, ze nic nie dostaje w zamian, a mnie cos sie nie podoba. Moze powinnam miec kogos za kim bede biegac, ale takiego wlasnie nie chce.. Chce mojego M.

Aga, ciesze sie ogromnie, ze Ci sie uklada.. Z calego serca zycze Ci by ten stan utrzymal sie na zawsze... Ale i nie ukrywam, ze tak zdrowo zazdroszcze troche...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do