Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez MartaF 06 maja 2008, 11:51
Dziekuje Ci bardzo za słowa wsparcia. Ja mam ten problem, ze moj Narzeczony mocno naciska na ślub. Jest coraz bardziej zniecierpliwiony sluchajac slow, ze nie wiem co czuje.. a z drugiej strony nie mam euforii.. Jest coraz ciezej.. Albo zdecyduje sie na slub, majac nadzieje, ze kiedys te milosc poczuje, albo liczyc sie z tym, ze pewnego dnia Go strace... On odejdzie do innej, "normalnej", cieszacej sie na Jego widok... Jestem zalamana....
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

przez aga25 06 maja 2008, 17:48
Kordianka w zasadzie masz rację. To poszukiwanie euforii bardziej mnie męczy niż same obsesje. Wierzę, że damy radę. Mam nadzieję że lepiej się czujesz. Znajdziesz i ty osobę, którą pokochasz szczerze ale nie zamykaj się w swoim świecie. Mój "własny" świat sprawia mi obecnie więcej krzywdy niż radości chociaż nawet i dawniej był tylko fortecą obronną.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez pikpokis 06 maja 2008, 20:33
apsik dobrze to ujelas.... droga krzyzowa.... bo to cierpienie jest przynajmniej u mnie takie, ze az czasem na skaju wiecie czego.....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez MartaF 06 maja 2008, 21:00
Pikpokis, przeczytalam wczesniej, ze Ty jestes z Sopotu, czy Ty wiesz, ze ja tez??
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

przez aga25 07 maja 2008, 09:44
Hej! Sopot jest super.
Słuchajcie te nasze wszystkie obsesje dotyczące naszych partnerów tak naprawdę próbują nam wmówić, że my na nasze szczęście nie zasługujemy! Niestety to wynika właśnie z naszego rozwoju naszej osobowości. Pisałam o swoim świecie, w którym byłam doskonała, piękna itp te imaginacje dodawały mi pewności siebie, byłam dumna, że taka jestem tylko, że to nie byłam ja prawdziwa w rzeczywistości przeciętna dziewczyna z wieloma kompleksami. Zamiast rozwijać siebie taką jaką byłam naprawdę, swoje wnętrze, własne zainteresowania, rozwijałam wyimaginowaną postać, która nigdy nie istniała i istnieć nie będzie. To co napędza obsesje to właśnie ta nasza fałszywa duma, którą wyprodukowaliśmy w toku naszego życia, a która jest nieodłącznym elementem tej wyimaginowanej postaci. W zasadzie, żeby odzyskać prawdziwe "ja" należałoby wrócić do dzieciństwa i zmienić otoczenie na bardziej przyjazne niestety jest to nierealne. Przeszłości nie zmienimy. Aby zacząć żyć tu i teraz trzeba wziąć odpowiedzialność za siebie i wyprostować skrzywiony sposób postrzegania siebie i rzeczywistości, w której żyjemy. i koniecznie trzeba poszukać własnego ja takiego jaki on jest naprawdę a nie takiego jaki chcielibyśmy aby był. Ja i wiele innych osób tutaj na forum doświadczało uczucia, że jest "obok" tego co się wokół niego dzieje aby wrócić do prawdziwego życia warto wkroczyć do tego co się wokół nas dzieje.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez pikpokis 10 maja 2008, 21:37
dobrze ze forum juz fukcjonuje... czekam na ksiazke ktora zamowilam: oswoic lęk, slyszalam bardzo duzo pozytywnych opinii na jej temat tu na forum jak i na innych stronach.... wiecie co mnie teraz opetalo? moj chlopak jest podobny do mnie pod wzgledem charakteru, lubimy podobne rzeczy, mamy prawie ze identyczny humor i przyszla mysl: przeciwienstwa sie przyciagaja ;/ i mam obsesje:( poza tym czuje sie od kilku dni taka....hmmm nie reaguje zywiolowo na pozytywne rzeczy jesli robi je wobec mnie kochanie;/ siedze smutna, zamknieta w sobie, poworcilo to jak cierpialam na samym poczatku, dusze sie po kazdym naszym spotkaniu, kaszle z nerwow a potem placze w nocy... dzis rozmawialam z przyjaciolka i powiedziala mi ona ze to tylko choroba.... przypomniala mi o tym... caly czas modle sie o to zdrowie w sercu i w umysle....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez aga25 12 maja 2008, 09:57
Hej! Fajnie, że forum już jest. Na razie się z nim oswajam. Doszłam do wielu ciekawych informacji o sobie samej. Miałam przez ostatni tydzień dość ciężki okres znów atakowały mnie myśli, czułam się totalnie zdezorientowana. Duży wpływ na moje samopoczucie było czytanie książki Karen Horney "Nerwica a rozwój człowieka". Być może to czego dowiedziałam się z tej książki o sobie bardzo mną wstrząsnęło. Otóż autorka zwróciła uwagę, że takie osoby jak ja (neurotyk) zwracają uwagę w życiu na sprawy błahe i marginalne w moim wypadku był to wygląd mojego partnera co najciekawsze obejrzałam wczoraj program Clever, gdzie robili doświadczenie, komu skłonni pomóc są faceci przy naprawie rowera "pięknej" blondynce w krótkich spodenkach czy niezbyt ładnej dziewczynie w dresie. I zgadnijcie co się okazało oczywiście pomoc dla seksownej blondynki przyszła od razu a dla tej w dresie jakoś nie. Strasznie się tym zbulwersowałam. Zrozumiałam, że takie podejście proponowane w tv, że trzeba być "pięknym" aby otrzymać pomoc jest strasznie płytkie, próżne i obrzydliwe tak właśnie obrzydliwe. Wyobraźcie sobie jak ludzie, którzy nie mają tych wychwalanych przez media przymiotów muszą się czuć, ile kompleksów to w nich może zrodzić, ile cierpienia. To mi uświadomiło jak moja obsesja na punkcie wyglądu jest mi obca. Dla mnie liczy się przede wszystkim wnętrze człowieka. Zakochałam się w moim Michale bo dostrzegłam w nim wspaniałego, czułego, troskliwego, wyrozumiałego, inteligentnego, radosnego człowieka. Do czasu pojawienia się moich obsesji wcale nie zwracałam uwagi na wygląd zewnętrzny bo dla mnie ma on właśnie marginalne znaczenie. Pytam siebie: Jak można oceniać człowieka czy się nadaje czy nie po wyglądzie? Cieszę się, że w człowieku potrafię dostrzegać bogactwo jego wnętrza a nie jego wygląd. Sama nie jestem pięknością ale jestem z tego dumna bo wiem że każdy jest tak samo wartościowy bez względu na to czy jest piękny czy brzydki (tu znów nasunęła mi się myśl, że tak naprawdę kanony piękności są nam narzucane z zewnątrz). Nie zmieniłabym nic w swoim wyglądzie. Cieszę się, że jestem taka jaka jestem. Czuję w sobie tę pewność siebie.
Pikpokis właśnie doszłaś do pewnej bardzo cennej informacji. Skoro twój ukochany jest do Ciebie podobny charakterem może po prostu dlatego to cię denerwuje. Akceptujesz siebie? Jesteś dumna z siebie taką jaką jesteś? W tym tkwi odpowiedź na twoje natręctwa.
Pisałam już o tym wcześniej ale napiszę raz jeszcze: My sami jesteśmy "katami" dla siebie. Tak bardzo nie akceptujemy siebie, że chcemy być kimś innym niż jesteśmy ale nie jesteśmy. Takie podejście prowadzi nas do samozniszczenia. Przykra prawda.
Nie wolno nam się dać zwodzić obsesjom.
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 12 maja 2008, 10:43
Sluchajcie... a czy mogło być tak, że ja się czegos w moim Narzeczonym wystraszylam?? Bardzo, ale to bardzo chce z Nim być a nie potrafię opanować tego lęku...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mieciu 12 maja 2008, 15:11
Witajcie
Kapralis u mnie tak sobie. Generalnie wiem już z czym mam doczynienia i niby powinno być przez to lepiej ale niestety nie jest. Aczkolwiek bywa lepiej niż kiedyś. Jakoś da się żyć. Jeśli chodzi o objawy somatyczne to czasami miewam te lęki dotyczące jakichś strasznych choróbsk. Bóle w klatce czy kołatanie serca są standartem i jeśli kardiolog wykluczy zawał czy inne choroby to teoretycznie możesz spać spokojnie. Mówię teoretycznie bo wszyscy wiemy jak trudno wtedy spać z myślami: a może się pomylił, a może przemilczałem albo źle opowiedziałem o objawach... nie martw się na zapas, wg mnie to "tylko" nerwica i akurat takie objawy somatycznie jeśli nie wykluczają Cię z życia to nie są największą przeszkodą. Największa przeszkoda to niestety to co je powoduje - w naszych główkach. I to trzeba zwalczyć a wtedy wszystko minie i na nowo zaczniemy się cieszyć życiem. Ale się rozmarzyłem:), wierzę, że jest to możliwe - przecież są ludzie, którzy tego nie mają albo tacy co z tego wyszli.
MartoF - pomimo, że piszemy o wątpliwościach to podejrzewam, że blokada też wchodzi w grę:). Bynajmniej u mnie i u piko. Więc naprawdę to STANDARTOWY objaw tego cholerstwa. Nie będę zasiewał niepewności mówiąc, że to może być naprawdę sygnał z wnętrza Ciebie żeby odejść bo zapewne jeśli by tak było to już by Cię przy nim nie było. To moje zdanie.
Pozdrawiam was cieplutko.
Gdzieś jest ten lepszy świat...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez aga25 12 maja 2008, 16:43
Wiesz Marto być może. Nie wiem jak z twoim poziomem akceptacji własnej osoby. U siebie zauważyłam, że nie bez znaczenia był wybór właśnie tego partnera z którym jestem. Przede wszystkim czuję, że my po prostu do siebie pasujemy. Może mamy odmienne poglądy na pewne sprawy ale ogólnie nasz związek jest harmonijny. Co ciekawe zauważyłam, że obsesje bądź w twoim wypadku blokady (też miałam ale ja idę zawsze pod prąd i im bardziej obsesje mówiły mi nie kocham tym bardziej lgnęłam do swojego ukochanego). W moim wypadku najprawdopodobniej obsesje o niekochaniu wynikały z odmawiania sobie prawa do własnego szczęścia. Już o tym pisałam ale przypomnę, że nerwica ujawniła mi się tzn obsesje zaatakowały mnie w momencie kiedy byłam bardzo szczęśliwa w swoim związku. Na szczęście nic się nie zmieniło. Jasne mnie też dopada czasami taka niechęć ale wiem, że to wynik zmęczenia walki z moimi natręctwami. Musiałam wiele sobie wyjaśnić. Taka autoanaliza też jest bardzo męcząca ale wychodzę na prostą. Coraz łatwiej mi walczyć z tym cholerstwem bo widzę gdzie leży ich absurd. Każdy z nas musi znaleźć źródło swoich lęków, żeby sobie z nimi poradzić. Poza tym dochodzi stres dnia codziennego to też ma wpływ na nasze samopoczucie.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 12 maja 2008, 19:51
Cały czas słyszę wewnątrz siebie, ze to nie to... nie to... a tak tego nie chce :((((
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kapralis 12 maja 2008, 21:03
Mieciu a co teraz masz juz pewnosc ze to choroba a nie wolanie z wnetrza Ciebie? trudno to bardzo czesto trafnie zdiagnozowac i chyba tu lezy najwiekszy problem;/
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cicha 12 maja 2008, 22:26
Witam Kochani!!
Dawno mnie tutaj nie było, znów mialam problem z komputerem a jak chciałam wejść na forum to się budowało. U mnie tak sobie. Ostatnio byłam chora i miałam takie dziwne uczucie w oczach (jakby świat był jakiś inny) i przerażało mnie to, przypomniało mi sie jak kiedyś w podstawówce mialam lęki i tak samo "dziwnie" postrzegałam świat. Trwało to wtedy miesiąc, te lęki były dziwne, nie miały określonego celu (że tak powiem), bo teraz moja nerwica ma cel, atakuje to na czym najbardziej mi zależy, czyli na mojego Tomka. Na szczeście te dziwne uczucie w oczach minęło. Te uczucie jest gorsze niz myśl.. czy wy tez tak macie czasem? Jakbyście mieli kosmos zamiast rzeczywistości? Ale nie trwa to długo...
Powiem wam, że ostatnio przez kilka dni mialam inne natręctwo "co by było gdybym zaszła w ciąże"... te myśli mnie dobily kompletnie, bo była taka sytuacja u mojego kochanego na działce, ale nic poważnego nie zaszło...i po tej działce miałam natrętne myśli, a co jeśli zaszłam w ciąże? Ciągłe znaki dawały mi do myślenia, zwykły ból głowy, czy zakłucie w brzuchu... miałam mdłości i gorączke, potem sie okazało, że to oznaki przeziębienia i mnie rozłożyło i w łóżku lerzałam... mój Tomek sie ze mnie śmial, ze nie byłoby takiej opcji zebym zaszła w ciąże, ale jak się tym zadręczałam to przeze mnie wprowadzałam mojego ukochanego w taki dziwny dołek i sam zaczoł sie zastanawiać, co by bylo gdybym na prawde zaszła w ciąże.. to chore... na szczescie te myśli nie trwały długo (moze ze 4 dni) i przeszły. Czy wy też kiedykolwiek mieliście takie myśli? Czasami tak serce przyspiesza mi bicie, czasem trwa to dwa dni...mam stresy bez powodu...
Pozdrawiam cieplutko trzymajmy się razem:)
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez apsik84 12 maja 2008, 22:45
wiem o czym mówisz z tym "uczuciem w oczach" tzn ja to zawsze nazywałam "uczuciem" bądź "poczuciem bezsensu". Takie ogarniające paniczne uczucie lęku nie wiadomo skąd...tylko ja tego nie miałam w oczach. Jakos na całym ciele, a potem mnie ogarniał płacz często...Potem stwierdziłam że to jest właśnie "moc" tych myśli. Bo dopóki było to uczucie to myśli były nie do zwalczenia.

Ja odstawiłam leki w końcu. Jest ok. Trzymam za was wszystkich kciuki i da sie to przejść!! Mam tylko nadzieje, że nigdy więcej nie wróci :)

pozdrawiam!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do