Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez cicha 20 mar 2008, 23:56
Wydaje mi sie ze nn na prawde bierze się z jakiś przykrych wspomnien. Chcialabym tez mieć takiego swojego prywatnego psychologa, na ktorego moge polegać, ale nie stety nie stać mnie na takiego lekarza, a wiem, że taki zwykly lekarz mi nie pomorze, i dlatego musze sama sobie radzić i obserwować co jest zle a co dobre.
Jestem bardzo wrażliwą osobą. Dzis widzialam pod sklepem kotka, ktoremu z pyska leciala krew, chciał uciekać, ale mial cos z nogami. Pies go pewnie jakiś pogryzł, albo cos mi sie stało, i zaczełam płakać, a moj kochany mi powtarzal, zebym sie nie przejmowała i zebym dala spokoj to ja mu powiedzialam ze tak nie umiem sie nie przejmować i zaczelismy sie klucić, a potem mialam wyrzuty sumienia, ze znow zepsułam Tomkowi dzień :( Nie wiem dlaczego ja tak robie.. nie zrobilam nic zlego, i klucilismy sie o taka drobnostke... i przyszły myśli"nie pasujemy do siebie" ehhh :( ale juz minely. Jak zamkne oczy to widze jak dalej tam siedzi ten kot i ryczeć mi sie chce :( Musialam o tym napisać na tym forum.
Często się o coś obwiniam, tylko, że ostatnio mniej, bo dzięki temu forum odkryłam, że są rzeczy z którymi należy sie pogodzić.
Pozdrawiam
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez Izichristina 21 mar 2008, 10:20
Hej Dziewczyny :D
Cicha nie martw się. Będę tu na forum pisać wszystkie ciekawe informacje usłyszane od mojego psychologa. Będę opowiadać jak przebiega terapia, co ta kobitka mówi i jakie zadania mi wyznacza. To napewno pomoże Ci w autoanalizie.
Ale mimo wszystko lepiej udać się na terapię. Spróbować poszukać kogoś odpowiedniego za darmo. A jeśli masz trochę czasu to zapisać się na terapię grupową, na zajęcia które się odbywają codziennie przez kilka tygodni. Ja chętnie bym poszła na coś takiego ale pracuję i wiem że taka długa nieobecność nawet usprawiedliwiona zwykle kończy się wywaleniem z roboty.

Aga ja jestem teraz w takiej sytuacji że w ogóle czuję się jakbym była kompletnie sama. Jakby mnie z nikim nic nie wiązało. Czuję się pozbawiona emocji i uczuć. To straszne. Jak to powiedziała żelka z reklamy: "czuję się taka pusta w środku" :)) Nie wiem. Może to zmęczenie. :(
W ogóle nie wiem co się dzieje. Moje życie ułożyło się jak z bajki: mam idealnego faceta, który kocha mnie tak jak nikt inny nigdy nie kochał, zrobiłam 2 kierunki studiów, dostałam pracę od ręki bez żadnych znajomości i w dodatku po rozmowie kwalifikacyjnej zaproponowano mi dużo wyższe stanowisko niż to o które się ubiegałam, dobrze zarabiam. I nagle zaczęłam się zapadać w jakąś odchłań. Jakby mój mózg nie mógł przyjąć tego wszystkiego do wiadomości. Jakbym nie dawała sobie prawa do szczęścia. Nic mnie nie cieszy, niczego nie doceniam. Potrafię tylko marudzić i żyć we własnej wyobraźni czekając na jakieś cuda. Ale gdyby te cuda nadeszły to też nie umiałabym się nimi cieszyć. To tak jakbym wcale nie żyła.
Mam nadzieję że dzięki psychoterapii nauczę się cieszyć życiem takim jakie jest i doceniać każdą małą przyjemność:)

Buziaki dla Was:)
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 lut 2008, 16:39
Lokalizacja
Warszawa

przez apsik84 21 mar 2008, 12:48
hej wszystkim,

Jak czytam Wasze posty, to czasem wydaje mi się, jakbym czytała o sobie ;). Co mogłabym dodać do tego, co napisała Izi... moja psycholog mówiła mi, że zawsze oczekuję emocji, muszą się pojawiać, bo jak ich nie ma to czuję się właśnie "pusta w środku", a to oznacza, że coś jest nie tak. Musi być albo radość albo smutek - cokolwiek, bo inaczej życie traci sens... i to wszystko prowadzi do tego naszego głównego wątku - nie ma emocji = nie kocham. Trzeba sobie uświadomić, że emocje nie zawsze są, ale to nie oznacza nic złego... takie jest po prostu życie, nic dodać nic ująć :)

Izi ja też mam "swój świat" ;) zawsze chyba miałam te nieograniczone pokłady wyobrazni swojego życia. Może to nasz sposób na nudną rzeczywistość?

pozdrawiam Was wszytskich.

ps. Od dłuższego czasu u mnie jest już bardzo dobrze - myślę, że to może podnieść was na duchu :). Jeszcze leki biorę, ale czuję się na prawdę fantastycznie. I mam świadomość, że kocham :).
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Hanusia 21 mar 2008, 21:55
witam witam po baaardzo długiej przerwie :* pamietacie mnie jeszcze????
piko co Ty tu robisz ?? nie zdązyłam jeszcze nic wstecz popcxzytać ale nadrobię :*
Niełatwo jest być odważnym, kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez kapralis 21 mar 2008, 22:13
Hanusia napisał(a):witam witam po baaardzo długiej przerwie :* pamietacie mnie jeszcze????
piko co Ty tu robisz ?? nie zdązyłam jeszcze nic wstecz popcxzytać ale nadrobię :*


No pewnie, że pamiętamy :-) Opowiadaj co u Ciebie Hanusia :-)

apsiq cieszę się, że Ci sie dziewczyno układa - dałaś sobie rade i aż się robi lżej na duszy czytajac tak optymistyczne posty :-) Zycze wszystkim by sie tak Wam poukladalo i byscie kiedys i wy napisali takiego posta jak apsik:-) Apsik powiedz mi tylko bo jestem ciekaw - masz swiadomosc - pogodzilas sie z tym ze kochasz mimo braku emocji? Zaakceptowalas taki stan jaki jest i uznalas ze nic sie nie zmienilo i nadal kochasZ?U mnie etz bardzo dobrze. leki w sumie bralem tylko przez 2 miesiace i to w tamtym roku od maja do wrzesnia. Potem sam zrezygnowalem na wlasne zyczenie z lekow i nie pozowlilem sie juz nimi szpikwoac :-) teraz podtrzymuje sie sie magnezem potasem i wapnem:-) Pomaga naprawde :-) Pozdrawiam Wszystkich bardzo gorąco.
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

przez Hanusia 21 mar 2008, 22:22
u mnie różnie ... ale ogólnie nie narzekam ...mam dla was nowinke: BĘDĘ MAMĄ :)
jestem w 6 tygodniu ciazy no i mój nastrój nieco sie popsuł i myśli daja sie we znaki :( teraz to nie tylko chłopak....to przecież tatuś mojego dziecka!!!! coż kolejny krok w dorosłosć daje o sobie znak :) biorę leki, może komuś sie to wyda dziwne ale zaproponowała mi to moja ginekolog, uwaza ze to lepsze wyjscie niz moje jazdy i załamki i jeszce co gorsze niż leki - a biorę seronil 10 mg, mozna zazywac go w ciaży
dopadają mnie też starszne lęki czy dam radę i w ogóle grrrrrr mam nadzije ze wspomozecie w złych chwilach
Niełatwo jest być odważnym, kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez kapralis 21 mar 2008, 22:27
Zawsze możesz na nas liczyć Hanusia. Byliśmy z Tobą wczesniej - będziemy i teraz :-) Napewno dasz rade. Jesteś silną Kobieta - będzie dobrze. To i ja się czumś podziele - już w lipcu mam swój ślub :-) Wczesniej się go strasznie bałęm a teraz jestem najszczęśliwszym facetem pod słońcem i mimo, że mysli nt. temat nei powodują u mnie motyli w brzuchu czy czegoś tam to i tak uważam się za szczęściarza. Dałęm rade w najgorszych chwilach i wiem, że ejszcze nie raz dam rade bo nie uwolniłem sie od tego napewno w 100% i jeszcze wiwle razy bedzie bardzo ciezko ale silny terapią i własnymi przemysleniami oraz wnioskami z pobytu na forum myślę, że dam rade ;-) Pozdrawiam cieplutko.
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

przez apsik84 21 mar 2008, 23:16
hej!

Hanusia gratulacje!! :) :)... w razie jakichkolwiek natręctw pisz! A jak generalnie żyło Ci się w czasie nieobecności na forum??

Kapralis - to nie tak, że nie ma emocji. Mam świadomość, że jeśli nie będzie we mnie uczuć itd to nie znaczy, że już nie kocham. Ale generalnie, jak się już wszystko mi w tej głowie w miarę poukładało, uspokoiłam się, to dobre uczucia - te na które tak długo czekałam - pojawiły się... Teraz akurat od jakiegoś czasu, mam w sobie dużo radości i pozytywnych emocji dot. mojego związku, ale jednocześnie wiem, że gdy nadejdzie ten gorszy czas (bo ważne też jest mieć świadomość, że taki czas może przyjść ;) ) to nie będzie oznaczać, że przestałam kochać :)

Pozdrawiam!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez cicha 21 mar 2008, 23:46
apsik84 Witaj kochana! :) Ciesze się że u Ciebie jest super!! Umnie też jest nie najgorzej, nie narzekam, od czsu do czasu pojawi się myśl, ale wiem że kocham, czuje to :) Napisałaś to samo co ja m myśle, na siłe chce odczuwać emocje, a masz racje, bo emocje nie zawsze występują. Dopiero do tego doszłam, dzięki Tobie apsik ;) Jak się przytulałam do ukochanego i jak nic nie poczułam, albo gdy mnie dotyka do twarzy albo drapie po plecach to gdy nic nie odczuwałam, to odrazu sie pojawiły mysli ze moze nie kocham... a to błędna myśl, to tylko głupia myśl. Nie przejmuje już się.
Izichristina widzisz jak to jest, nie mam pieniędzy na leczenie, a w moim mieście nie ma za darmo dobrego psychologa, zresztą ja na prawde czuje że nie potrzebuje lekarza. To forum mi wystarczy, i moja samoanaliza.
Hanusia!! gratuluje Ci że będziesz mamą!! Wieże że będziesz wspaniałą mamą!! To wielkie szczeście być mamą, ja tez kiedyś będe:) Jeszcze raz gratuluje:) i ściskam Cię mocno :)

życzę Wszystkim Wesołych Swiat Wielkanocnych, Duzo uśmiechu, radości i miłości :) Zeby nerwica ustąpiła :) Kazdemu zycze zeby się pozbył tego świństwa, ktore jest dla naszego zdrowia uciążliwe!!
aaa i mokrego dyngusa życze
:D :D :D
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez Hanusia 22 mar 2008, 08:44
Wiajcie Kochani z samego ranka:) Z okazji Świąt Wielkanocnych:
**___**
_**___**_________****
_**___**_______**___****
_**__**_______*___**___**
__**__*______*__**__***__**
___**__*____*__**_____**__*
____**_**__**_**________**
____**___**__**Moc prezentów od zajączka
co koszyczek trzyma w rączkach
Wielu wrażeń, mokrej głowy
w poniedziałek dyngusowy.
Życzę jaja święconego
i wszystkiego najlepszego!
___*___________*
__*_____________*
_*____0_____0____*
_*_______@_______*
_*_______________*
___*_____v_____*
_____**_____**
_______*****_______

Przez czas jak mnie nie było, starałam sie normalnie żyć. Zapisałam sie na terapie do ośrodka leczenia nerwic, która mi bardzo dużo pomogła, wiele rzeczy zrozumiałam,ale też nie do końca:( na to trzeba dużo czasu.Wywnioskowac i zrozumieć coś a zaczać sie do tego stosowac to dwie rózne sprawy :(
Myśli były ale w nie duzym nasileniu, kedy pojawiał sie gorszy czas to zwiekszałam dawke leku. Moim problemem jest lęk przed dorosłością i każdy kroczek do przodu powoduje pojawiające sie objawy i myśli. Wyoraźcie sobie teraz, taki ogggromny krok, ale daję radę, bo musze dla tej malusiej Kruszynki co rośnie we mnie a swoją drogą leki pomagaja mi to łagodniej znieść. Przede wszystkim nie traktuję mojej nerwicy jak zła koniecznego bo wtedy jest duzo gorzej..to taka koleżanka która jest przy mnie i czasem ma cos do powoiedzenia :/ niekoniecznie sie z tym zgadzam ale co zrobić???pozdrawiam Was Kochani bardzo cielputko :*
Niełatwo jest być odważnym, kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez Izichristina 22 mar 2008, 19:17
Cześć Kochani:)
Hanusiu WIELKIE GRATULACJE :D Czytalam między innymi także i Twoje posty i tak coś mi świta że wspominałaś że pragniesz mieć dziecko ze swoim Ukochanym. Bardzo się cieszę że realizujesz swoje marzenia :D

Ja niedawno wróciłam ze święconką i powiem Wam że jak szłam do Kościoła to poprosiłam Boga żeby jakoś może mi pomógł bo mam tak że myślę że nie chcę być ze swoim Mężczyzną i łapie paranoje że "niechcenia" nie można odwrócić. Wiem jak to brzmi. Ja wiem że to chore, bo jak się nie chce to się nie chce. Ale ja nie chcę "nie chciecieć". Masakra. To myslenie mnie dobija. Jak teraz to piszę to zaczynam mieć wrażenie że ja nie mam nerwicy a tylko jestem głupsza niż ustawa przewiduje albo że mam psychozę jakąś.
W każdym razie jak przyszłam do Kościoła to Ksiądz akurat zaczął mówić o tym że jeśli człowiek czasem przestaje mieć siłę by kochać drugą osobę to powinien zwrócić się do Jezusa bo tak jak On zmartwychwstał tak i miłość w człowieku może się odrodzić. Ja odrazu pomyślałam że to jest znak od Boga jakiś czy coś. Wiem że myslicie że totalnie mi odbiło ale ja już dosłownie nie wiem zrobić ze sobą. Ech.

Koniec bzdur. Czas na życzenia:)

Życzę Wam Kochani tego czego wiem że i Wy mi życzycie - Aby te Święta i rozpoczynająca się wraz z Nimi wiosna przyniosły Wam ostateczną wygraną z chorobą i wlały ukojenie do Waszego życia. Życzę Wam szczęścia w Waszej miłości :D
WIELKIE BUZIAKI!!!
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 lut 2008, 16:39
Lokalizacja
Warszawa

przez cicha 24 mar 2008, 01:07
Izichristina nikt na tym forum nie myśli tak ze Ci odbiło. Każdy z nas przeżywał to samo więc to nie jest dla nas nowość. Powiem wam, że alkohol ma na mnie zły wpływ, jak na jakiejś imprezie zbyt dużo wypije to zaczynam płakać..ale tak mam odkąd pamiętam... więc jak jest jakaś okazja do picia to staram się pić jak najmniej, bo nie chce psuć dobrej zabawy mnie i najbliższym a przede wszystkim mojemu ukochanemu. Czy na was też tak działa alkohol? że płaczecie i wsyztsko jakoś z was wychodzi?

Mokrego dyngusa życze :smile:
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez aga25 24 mar 2008, 18:50
Hej! Hanusia to jest naprawdę świetna wiadomość. Będziesz wspaniałą mamą i żoną jeśli planujecie ślub ze swoim ukochanym. U mnie super to co czasami odczuwam to lęki o przyszłość. Bardzo chcę aby wszystko się dobrze ułożyło i wierzę w to głęboko że tak będzie. Zresztą nawet jak miałam te obrzydliwe myśli było mi po prostu wspaniale z moim Michałem. Cieszę się tym co mam bo od życia dostałam naprawdę bardzo wiele. Nie pozwolę aby jakakolwiek choroba, jakiś problem czy trudna sytuacja psuła mi mój związek. Ja nadal zażywam leki ale niewielką dawkę wychodzę z założenia że ze względu na długotrwały stres moje neuronki w mózgu mogły trochę ucierpieć dlatego profilaktyka im się przyda, magnez też łykam.
Z okazji Świąt życzę wam szybkiego powrotu do zdrowia, dużo radości, szczęścia i pomyślności.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez kapralis 02 kwi 2008, 10:40
Witajcie,

Co u Was słychać? Nic sie nie odzywacie :-) Dzisiaj zaglądam tu na temat po ponad tygodniu i ani widu ani słychu:-) jak sobie radzicie? U mnie ostatnio były 3-4 dni bardzo cięzkie - wszystko wróciło, ale jakoś dałem sobie rade - to tylko utwierdza mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, ze z tym dziadostwem trzeba bedzie jeszcze abrdzo dlugo sie użerać i być zawsze przygotowanym na powrot.. Mam nadzieje, że u Was coraz lepiej :-) Pozdrawiam i życze sukcesów w walce o wlasne szczescie :-)
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do