Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez cicha 29 lut 2008, 17:40
Izichristina to tylko objawy choroby, nie myśl o tym czy kochasz czy nie! Tak jak powiedziała Apsik : ""etap zakochania mija a zaczyna się prawdziwa miłość..."... moze nie czujesz już tego mrowienia w brzychu, tzw. motylków :P ale na pewno jakbyś sie ze swoim ukochanym nie widziala kilka dni to zaczęłoby Ci brakować go, i to strasznie!!! Nie przejmuj się, kochasz, tylko że to nerwica wprowada Cię w błąd ;) Ja np. nie byłam wcześniej w związku, znaczy byłam juz wcześniej z moim Tomkiem, ale nam nie wyszło wcześniej, bo byliśmy jeszcze małymi "gówniarzami" :P a teraz jest poprostu świetnie!! Wiem, że to ten jedyny, mocno go kocham!! Po prostu odmienił moje całe życie!!! Ja mam takie "schizy", że przedstawiają mi się filmy z przeszłości, przedstawiają mi się chłopaki ktorzy mi sie kiedyś podobali i zaczynam się bać, że znów mi się spodobają. ehh nerwica jest wykańczająca, ale jak mówi Aga : PEWNOść SIEBIE!!" to damy rade :) a tak z ciekawości Izichristina ile czasu już jesteś ze swoim ukochanym??
Piko kochana wiem, że mamy identycznie!! Zresztą każdy na tym forum tak ma...ja zaczynam miec coraz rzadziej te moje myśli, ale pojawia się coś głupiego....a mianowicie moje "fochy" ;/ Mam często takie fochy, że np. ostatnio siedzimy sobie w szkole (Tomek chodzi do tej szkoły co ja) i raptem zauważyłam, że Tomek mnie przez kilka przerw nie przytulił, i po jakimś czasie dopiero mnie przytulił i mu powiedziałam "o wreszcie mnie przytuliłeś" a on powiedział, że po prostu czasem się za często przytulamy a ja już od razu na niego focha, że jak nie chce się przytulac to nie! Albo ostatnio szliśmy z Tomkiem na impreze urodzinową do kolegi i i Tomek coś tam nie groźnego do mnie powiedział a ja odrazu foch i potem myślałam i zastanawiałam się nad sobą dlaczego ja tak robie? że przeciez nic się wielkiego nie stało!! A potem go przepraszam, za to że "ma taką dziwną dziewczyne" ;/ Jestem głupia!! On jest takim wspaniałym facetem, i psuje taką cudowną parę, boje się, że kiedyś przez te moje fochy może sie coś stać :( co mam zrobić, żeby unikac fochów?? masakrycznie się wtedy czuję...czytam sobie czasem tą książkę "nie zadręczaj się drobiazgami" i tam pisze też "unikaj konfliktów" a mimo wszystko i tak potrafię się konfliktować, a potem się użalam nad sobą, że głupia jestem, że tak robie!!!

Trzymajcie się ciepło!!!;*
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez aga25 01 mar 2008, 13:08
Hej! Cicha co do fochów i przytulania też tak mam i wcale nie znaczy to że jesteś głupia, przestań tak myśleć bo tym sposobem się dołujesz. Głupie są myśli, te dziwne wyobrażenia jakieś skojarzenia ale nie ty. My po prostu musimy nauczyć sobie z nimi radzić Wiesz z jednej strony wydaje mi się że jak się przytulamy to wiem i czuję że mój Misiek jest obok mnie, że nic złego się nie stało a z drugiej strony po prostu bardzo to lubię czuję się wtedy wspaniale. Od jakiegoś czasu znów męczy mnie grypa mój organizm jest przemęczony i zgadnijcie co daje się najbardziej we znaki oczywiście nerwica. Najbardziej boję się utraty tego wszystkiego co mam a zwłaszcza Michała. Dlatego jakiekolwiek myśli na temat przewodni z tego forum rodzi we mnie przerażenie i lęk. Obejrzyjcie sobie pręgi ten film dużo mówi o pozostawionych urazach z dzieciństwa i wpływie ich na teraźniejsze życie. Walczymy o swoje zdrowie, o własną tożsamość, prawo do własnego zdania, miłości. Nie wolno poddać się nerwicy bo to choroba, która chce nas zniewolić, sprawić byśmy nie zaznawali szczęścia. Chodzi przede wszystkim o nasze zdrowie. Mając u boku naszych kochanych partnerów łatwiej jest o to walczyć. Wierzmy sobie a nie lękom, Ufajmy naszym uczuciom bo są prawdziwe, Walczmy o nasze zdanie.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez cicha 01 mar 2008, 23:43
aga25 masz racje kochana! Ja walcze z tymi myślami! Dziś tak świetnie spędziłam dzień z moim Tomkiem!! Jest taki wspaniały!! Jak nie mam myśli to sobie mowie "jak ja moge w to wątpić, że go nie kocham"... nie umiałabym do innego chłopaka poczuć to co do Tomka czuje! To najcudowniejsze uczucie jakie kiedykolwiek doznałam! To miłość!! I postaram się tą miłość pielęgnować! Staje się coraz bardziej odporna, czasem te myśli mi nie przeszkadzają, bo i tak wiem, że wprowadzają mnie w błąd. Jestem z siebie dumna, że potrafię się z tym uporać, jednak wiadomo, są takie chwile, kiedy człoiek jest bezsilny, i w takich chwilach jest zawsze ze mną Tomek! Dziękuje mu za to, i dziękuje wam wszystkim! Aga dziękuje!! ;*
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Izichristina 03 mar 2008, 15:12
Hej:). Dzięki za odpowiedź Cicha :D Ja jestem ze swoim Mężczyzną od ponad półtora roku ale poznaliśmy się rok wcześniej.
Ostatnio (2 tyg.) wogóle nie mam już lepszych momentów. Chciałam sie Was zapytać czy Wy mieliście może takie myśli, że już może faktycznie nie chcecie być z tym facetem? Czy mieliście wrażenie że wszystko jakoś inaczej wygląda, jest jakieś dziwne, straszne? Że Wasz facet jest dziwny, inny niż do tej pory? Patrzę wstecz i mam wrażenie, że wszystko co było też było straszne i złe, ale przecież byłam taka szczęśliwa. Jak to jest możliwe :cry: Mi się wydają te wszystkie odczucia tak absolutnie prawdziwe chociaż mam wrażenie że coś tu nie gra ale nie umiem się z tego wyplątać. Mam myśli, ale też odczucia, które są fatalne. Te myśli powodują totalne doły. Pozdrawiam Was gorąco!!
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 lut 2008, 16:39
Lokalizacja
Warszawa

przez aga25 03 mar 2008, 18:19
hej! Izichristino kiedy miałam największe nasilenie choroby raz pamiętam obudziłam się ok 4 rano i tak strasznie nie chciałam być z moim Michałem, że aż się przeraziłam ale z czasem kiedy leki zaczęły działać, kiedy zaczęłam analizować swoje życie, dzieciństwo zrozumiałam, że to wszystko co czułam wówczas przenosiłam na Michała. To było jakieś 7 miesięcy temu. W tej chwili każdy wolny dzień staramy się spędzać razem. Na samą myśl że mam gdzieś pojechać bez Michała już jestem chora. Masz rację, że coś tu nie gra. Tym czymś są lęki to one powodują, że najlepiej byś uciekła i gdzieś się schowała od tego wszystkiego. Musisz wrócić do przeszłości tan znajduje się odpowiedź na twoje pytanie. Przede wszystkim zastanów się czy w stosunku do kogoś bliskiego np rodziców bądź rodzeństwa czułaś również niechęć, złość, nienawiść jeśli tak to całkiem prawdopodobne że miłość (tak np było w moim przypadku) wiąże się dla ciebie z czymś przykrym. Jaki wpływ ma na ciebie otoczenie np znajomi? Jesteś osobą pewną siebie czy raczej zawsze nisko siebie oceniałaś? Nie martw się krok po kroku dojdziesz skąd się to wszystko wzięło. W skrócie opiszę jak przebiegał u mnie ten proces:
1 Od dzieciństwa byłam zakompleksiona nie tylko za względu na swój wygląd ale również sytuację w domu
2 Kiedy byłam w towarzystwie zawsze raczej słuchałam niż sama się wypowiadałam - żyłam życiem moich znajomych a nie swoim
3 szokującą informacją było dla mnie rozstanie lub raczej sposób rozstania kiedy chłopak mojej przyjaciółki oświadczył jej że ją nie kocha tak po prostu na dodatek ją zdradzał
4 żeby zostać i utrzymać się w Krakowie sama musiałam znaleźć pracę zrobiłam to przez wzgląd na Michała (i udało się)
5 stresowałam się tym wszystkim bardzo
6 pewnego pięknego wieczoru "objawiła" mi się ta ch....a myśl jakoby nie kocham mojego Michała (co ciekawe przez cały dzień byłam najszczęśliwsza na świecie, miałam całe życie z Michałem poukładane)
7 zaczęło mnie piec w klatce piersiowej, miałam zawroty głowy odruchy wymiotne, ciągle chciało mi się płakać a w głowie tylko jedna i ta sama myśl i ciągła analiza
8 wiedziałam że muszę coś z tym zrobić więc zaczęłam szukać w internecie no i trafiłam na to forum i bingo
9 zapisałam się do psychiatry dał mi skierowanie do psychologa oraz przepisał lekarstwa
10 od tego momentu zaczęłam poznawać przyczyny choroby i wiem skąd je mam to dziedzictwo po moich rodzicach chociaż sama też nie jestem bez winy
11 w tej chwili wydaje mi się że bodźcem do tej myśli była historia mojej przyjaciółki
Wychodzę w tej chwili na prostą. Moim marzeniem jest wymazać z pamięci te obrzydliwe natręctwa, wyobrażenia, fantazje, skojarzenia (bo tym zazwyczaj są natrętne myśli) i żyć zdrowym życiem oczywiście tylko i wyłącznie z Michałem
Izichristino głowa do góry nie wolno ci się poddawać bo w tym przede wszystkim chodzi o twoje zdrowie i życie. Nie wolno się poddawać chorobie.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez Izichristina 04 mar 2008, 12:00
Dzięki Aguś!! Jesteś kochana :D Ogarnęła mnie faktycznie jakaś bezsilność, pogodzenie się z losem. Ale trzeba wstać i walczyć :D
Mój facet ze mną rozmawia i kiedy dociera do mnie że to choroba i robi mi się lepiej to zaraz pojawiają się myśli dziwne i wpadam w dołek. Jak jestem przez kilka chwil szczęśliwa to się zastanawiam czy dlatego że poprostu jestem akurat happy czy dlatego że jestem z Nim happy i czy gdyby ktoś inny był teraz obok mnie to czy też byłabym happy. MASAKRA!!!
Mój mózg chyba jest na ostatnich obrotach bo wszystko mi zobojętniało. Nie chodzi tylko o mojego Faceta ale też i różne inne sytuacje w moim życiu. Nic mnie nie rusza. Domyślam się że jest to skrajne zmęczenie. Mam taki mętlik w głowie że nie wiem już czego chcę naprawdę. Ta choroba odbiera człowiekowi nadzieję ale wciąż jeszcze walczę. Buziaki:*
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 lut 2008, 16:39
Lokalizacja
Warszawa

przez aga25 04 mar 2008, 19:28
Hej! Izichristino w tej chorobie o to właśnie chodzi żeby wycofać się z życia i wegetować. To wszystko dzieje się za sprawą lęku, który nosimy w sobie. Strach jest pożyteczny o ile pojawia się w odpowiedniej dla niego chwili jeśli chodzi o nas tu na forum niestety lęki stały się naszą chorobą boimy się wszystkiego i wszystkich. Nie można się im poddawać bo nie wnoszą w nasze życie nic dobrego a wręcz przeciwnie totalnie je destabilizują. Jak pisałam wcześniej nie jest łatwo wyleczyć się z tego ale wierzę, że nam wszystkim się uda. Nie leczenie się z tej choroby w późniejszych latach może pogłębiać lęki dlatego jeśli już wiesz że masz tę chorobę Izichristino musisz zacząć się leczyć.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez cicha 04 mar 2008, 23:26
Witam wszystkich!! Izichristina Aga ma racje, nie mozesz pogłębiać się i zatracać, bo źródłem lęku musi być jakies zdarzenie przykre z przeszłości. Tak jak Aga powiedziała nie wolno poddać się chorobie. Nie mysl o tym czy kochasz, czy nie kochasz, bo jakbyś na prawdę nie kochała to oczywiste, że byś dawno zerwała z ukochanym. Każdy na tym forum przezywa praktycznie te same lęki, myśli i obawy, ale jeżeli nauczysz sie z tym żyć, to będzie Ci łatwiej. Musisz zacząć się leczyć. Ja osobiście podjęłam tzw. samoleczenie:P lecze siebie sama, a pomaga mi w tym to forum i oczywiście mój ukochany! Mocno go kocham!! :):) Piko co u Ciebie? Ja narazie się trzymam :) pozdrawiam ciepło!! :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:37 pm ]
witam! Dziś był mój ostatni dzień rekolekcji, i była spowiedź i msza, to powiem wam, że jakos mi lepiej na duszy jak się wyspowiadam :D
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez kapralis 05 mar 2008, 22:05
Czesć Wszystkim,

Czytam na bieżąco Wasze posty i sledze Wasze poczynania. Trzymam za Was wszystkich mocno kciuki i wierze szczerze, że wszystkim tu obecnym uda się wyjśc na prosta i w zadowalającym stopniu poprawić swój standard życia psychicznego. U mnie od paru dni nawrot - choc juz nie tak silny, to nadal wpedza mnie to w duzy dolek. Od wczoraj nei najlepiej sie czuje pod tym wzgledem. Coraz blizej moje slubu i chyba to tez robi swoje... Kiedy jest dobrze bardzo sie ciesze i jestem zadowolony - wybieralismy niedawno obraczki i bylo super, zadnych misli, niczego. A od wczoraj... ehh... jakis dziwny nawrot... zaczalem od 3 dni lykac magnez bo juz dawno odtsawilem leki... moze mam braki, mam nadzieje, ze mnie to troche uspokoju i ukoi moje stargane nerwy :-) Trzymajcie sie cieplutko :-) Będzie dobrzE!
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

przez Izichristina 06 mar 2008, 15:02
Dzięki Kochane:) Bardzo się staram jakoś opanować i zebrać w sobie:) Gdyby nie to forum już dawno popadłabym w obłęd!! Trapi mnie najbardziej to, że w snach mój Kochany jest dla mnie obcym człowiekiem. Codziennie mi się śni że z nim rozmawiam albo się do niego przytulam ale on jest już mi obcy, nie chcę go. To jest potworne. I nawet kiedy zaczynam sobie mówić że to jest mój ukochany mężczyzna życia i faktycznie to poczuje od razu przypominają mi się te sny. Może to jest prawda która wychodzi najaw gdy człowiek niczego nie kontroluje. Bardzo się boję :shock: :cry:
Do tego wszystkiego widzę cały świat w jakichś innych barwach, nie umiem się niczym cieszyć. Żyję w ciągłym lęku. Mam wrażenie że pogrążyłam się w koszmarze bez dna.
W tej sekundzie jest troszkę lepiej. Jestem spokojniejsza. Ale i tak nie mogę pomyśleć o swoim Mężczyźnie jakos normalnie. Jak tylko o nim myśle to mnie przechodzi jakiś dziwny lęk.
Biorę leki (coaxil) od 6 tygodni i nadal jest fatalnie. Przepraszam że tak się żalę. Ech..........
Całuję Was gorąco. Dzięki że jesteście :mrgreen:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:42 pm ]
Wiecie co!!! Wczoraj wieczorem nagle poczułam się tak fantastycznie że w ogóle nie chciałam pójść spać żeby tylko nie przegapić tej radości :D Te wszystkie myśli z tej perspektywy wydały mi się tak kompletną bzdurą, że śmiałam się jak dziecko :P Nawet sny nie były najgorsze. Oczywiście dzis wszystko wróciło ale na wspomnienie tych chwil robi mi się lepiej:) Może w końcu te leki zadziałały, nie wiem. Dla takich chwil warto żyć :P

Ja chyba mam taki wewnętrzny ciąg do ucieczki. Takie egoistyczne podejście że lepiej być samemu niż się czymś podzielić. Muszę z tym walczyć dla dobra mojego związku. Mój ojciec zostawił moją mamę gdy miałam 7 lat. Zrobił to bez skrupułów. Odszedł do kobiety, która była niby przyjaciółką rodziny. Zaczęłam się zastanawiać czy ja gdzieś podświdomie nie mszczę się na facetach lub nie uważam że jestem taka jak ojciec i że i tak każdy związek będzie porażką. Jak tylko się z kimś zwiążę po jakimś czasie wyszukuję u niego wady, która urasta do tragedii i wtedy łatwiej jest mi się rozstać. U mojego Kochanego nie znalazłam tak naprawdę żadnej wady. Jest mi z nim bosko. Nigdy nie spodziewałam się spotkać takiego człowieka na swojej dzodze. teraz mam takie momenty że myślę sobie: i już i to wszystko a gdzie fajerwerki,, cuda wianki, konie biegnące po plaży :P Czas zaakceptować fakt że fajerwerków nie będzie. Poprostu jest dobrze i tylko to się liczy. Zawsze czegos oczekiwałam, jakichś niesamowitych zdarzeń w moim życiu. Nie żyłam tu i teraz, a tylko marzeniami, myśląc że jestem wybrana i że moje życie nie może być takie zwykłe i szaro-bure. Przegapiłam przez to tyle pięknych momentów że aż chce mi się płakać. Dopiero po długim czasie od fajnego zdarzenia czułam że było super i wtedy sobie plułam w brodę że nie cieszyłam się w tamtej chwili. Potrafiłam tylko narzekać.

Chcę to zmienić. Mam nadzieję że terapia mi w tym pomoże.

A co się dzieje u Was?? Jak się czujecie?? ODEZWIJCIE SIĘ :P

Buziaki :D
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 lut 2008, 16:39
Lokalizacja
Warszawa

przez cicha 07 mar 2008, 20:32
Witajcie najmilsi!!:)
Izichristina jeśli chodzi o Twoje sny, to nie warto się nimi przejmować. Ja też kiedyś mialam takie sny, że mój ukochany był w nich taki jakiego go widze podczas lęku, że przez moje myśli mam wątpliwości. Mówilam mu o tym, ale on powiedział, że sny w ogóle nie są ważne i nie należy ich brać do siebie :) Izichristina sama widzisz, że są dni i chwile, kiedy zapominasz o chorobie, i wtedy jest wszystko w porządku. Tak jak juz wcześniej mówiłam, to nie myśl o tym czy kochasz czy nie. Mi się zdarzy o tym pomyśleć, ale nie zwracam na to uwagi, bo i tak wiem, że to jest takie błędne koło i nie należy się w nie wplątywać, bo cały czas zadręczając się tym, czy kochasz czy nie to wpadasz w błędne koło, ktore się odnawia, nazwę to syzyfową pracą. Musisz pomóc sobie, nie myśl o tym czy kochasz, nie zadręczaj się snami, nie warto :)
Mam nadzieje, że kiedyś każdy z nas z tego bagna wyjdzie i będzie najszczęśliwszy na świecie!! :) Tylko wiecie czego się najbardziej boje?? Tego, że jak kiedyś się wydarzy coś złego, coś co mnie przybije to że znowu się pojawią lęki.. a lęki są najgorsze... ale teraz jestem silna i nie dam się!! :) Nie dajmy się!! :) Nie chodze do lekarza, bo uważam, że sama świetnie sobie radze, bo czasem lekarze potrafią namącić gorzej w głowie. Przekonałam się o tym jak jeździłam do psycholog, powiedziała mi że pewnie nie chce być z ukochanym...widać, że laska się nie zna i nie wie nic o nerwicy i stwierdziła, że to, że mam natrętne myśli to nie znaczy, że mam nerwice.... ehh...ważne że jest to forum! Pozdrawiam!!
Piko co u Ciebie? jak się czujesz Kochana?
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez aga25 09 mar 2008, 17:06
Hej! U mnie dobrze postanowiłam zapomnieć o tym cholerstwie i nawet mi się to udaje. Oboje z Michałem kurujemy się z grypy. To też niezłe paskudztwo. Izichristino myśle że to co zrobił twój ojciec na pewno odcisnęło piętno na Tobie. Te myśli są wg mnie wynikiem lęku, obawy że możemy być podobni do swoich rodziców od których chcemy być jednak inni i jesteśmy. Nikt nas nie uczył jak radzic sobie w relacjach z innymi ludźmi dlatego tak wiele rzeczy nas przeraża w naszych związkach ale z czasem to musi minąć bo w końcu z dnia na dzień stajemy się coraz bardziej bliżsi z naszymi partnerami. Boimy się zazwyczaj nowych sytuacji. Wyleczymy się z tego wierzcie mi! Potrzebujemy czasu żeby odnaleźć się w tym wszystkim ale damy radę. Nie zadręczajmy się myślami, które tak naprawdę nic nie wnoszą prócz lęku do naszego życia.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez cicha 09 mar 2008, 22:39
witam!! Aga ma jak zawsze racje :) Jutro dla mnie bardzo stresujący dzień :( jade na badania, bo mam guza na nodze i będą mi robić rezonans magnetyczny i boje się, że może coś wykryć :( trzymajcie za mnie kciuki, żeby wszystko było okej Pozdrawiam!!
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez pikpokis 10 mar 2008, 17:06
witam moi kochani, dziekuje za troske jaka mi okazujecie... kilka dni temu chcialam wam napisac ze od czterech dni jest poprostu super a tu krach:( w ostatnich dniach gorzej byc nie moze:( ciagle sprawdzanie uczuc i tak dalej:( pozatym poklucilam sie z kochaniem.... jestem piekielnie zazdrosna o byle co :( o kazda babe nawet z tv czy z neta:( ciagle do niego wydzwaniam, obrazam sie:( mam fochy:( tak bardzo chce sie zmienic ale nie wiem jak!!!! :( gryze sie w jezyk ale to czasem nie pomaga, moj chlopak jest baaardzo cierpliwy do mnie:( to plus cholerne mysli i sprawdzanie uczuc doprowadzily mnie do zalamania, dlatego nie pisalam,,,:( cicha mam nadzieje ze ze zdrowkiem bedzie wszystko dobrzE, wszyscy trzymamy kciuki! sciskam was mocno.... ciekawe co dzis mi popoludnie przyniesie....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do