Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez pikpokis 23 lut 2008, 21:01
mam identycznie, na moim osiedlu mieszka typek, ktorego uwazalam za przystojnego jak bylam "zdrowa" potrafilam sobie tak wlasnie o nim pomyslec, teraz boje go spotkac< panicznie wrecz... chcialam niedawno zaczac biegac ale boje sie ze napatocze sie na niego i nie daj Boze:( ehhhhh mam do was kochane bardzo wazne pytanie, tak jak wam pisalam zazwyczaj jak widze sie z kochaniem wszystko jest ok dopiero po jakims czasie zaczyna sie.... i tak sobie mysle ze ja i on potrafimy byc ze soba dziennie 7 godzin bez przerwy, moze gdy on oglada tv ja powinnam np wziasc sobie poczytac jakas ksiazke, gazete, poprostu sie na chwilke od niego oderwac..... wiecie o co mi chodzi? bo siedzac CALY czas z nim zaczynam sie denerwowac moimi analizami i tak dalej...prosze napiszcie co o tym sadzicie...
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez pikpokis 25 lut 2008, 13:11
dzis powiem koniec! jak przez rok cierpialam przez urojone choroby wkoncu powiedzialam dosc! dzis tez tak powiem! powoli sie do tego przygotowuje, przy choróbskach moje uzdrawianie trwalo chyba miesiac, ciekawe ile zajmie mi to..... pieprzyc ten lęk! nie bedzie mi mącil w glowie a tym bardziej w sercu! w naszych przypadkach dotknal tego na czym nam najbardziej zalezy.
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Izichristina 25 lut 2008, 17:32
Cześć:) Śledzę Wasze dyskusje i widzę że mimo wszystko Wszyscy sobie radzicie:) Strasznie mnie to cieszy i dodaje otuchy. Kiedy się przeczyta wszystkie 82 strony to wyłania się obraz ludzi dojrzewających, poszukujących siebie. Ja poszukuję siebie razem z Wami i razem z Wami dojrzewam. Byłam u psychologa i już w piątek mam następną wizytę. Psycholog nie nazwał tego co się ze mną dzieje ale może i lepiej bo człowiek ma tendencje do zrzucania wszystkiego na chorobę i przestaje odkrywać siebie. Jest ciężko nie powiem. Ale coraz lepiej wychodzi mi dostrzeganie różnicy między TYMI myślami a myślami "zdrowego" człowieka:) Babka pytała o moje życie czyli standardowo. Wywaliłam jej wszystko od A do Z:) Szczerze mówiąc po tej wizycie poczułam się jeszcze gorzej niż wcześniej ale może to ze stresu. Naszło mnie że pewnie ta kobieta odkryje prawdę ukrytą we mnie że go nie kocham itp. i powie że muszę od niego odejść. BOŻE jak ja moge takie bzdety wymyślać:)))
W piątek mój Ukochany poprosił mnie o rękę i oczywiście pozwoliło to myślom na stwierdzenia typu: "jak przyjmiesz pierścionek to go okłamiesz i zniszczysz mu życie" ale nie dam się. To była najpiękniejsza chwila w moim życiu:)))))!!!!!!! Pozdrawiam Was serdecznie:)
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 lut 2008, 16:39
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez apsik84 25 lut 2008, 17:41
Izichristina gratuluję!! :) :) a tym, że psycholog coś odkryje się nie przejmuj - miałam dokładnie takie same lęki!! dlatego bałam się iść do psychologa:) ale poszłam i zrozumiałam, że ja decyduję o sobie, a nie nikt inny... nikt ani nic.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez aga25 25 lut 2008, 19:58
Hej! Wypowiedź anand traktuję jako prowokację! Chodzi o to że, mogą wam się podobać inni faceci tego nie unikniecie ale pamiętajcie, że to z kim jesteście nie ma nic wspólnego z wyglądem. Jesteście z waszymi ukochanymi bo taka jest wasza decyzja a na tą decyzję wpłynęło wiele czynników. Problem w tym, że z powodu waszej niskiej samooceny, braku pewności siebie nie wierzycie swoim wyborom, ciągle poprzez natrętne myśli mnożycie wątpliwości bo nie jesteście pewne siebie zresztą właśnie o to chodzi żeby uświadomić sobie jak wielką szkodę wyrządza nam brak pewności siebie. Ja zaczynam rozumieć ten mechanizm dlatego przede wszystkim pracuję nad odbudowaniem swej wewnętrznej siły, którą czuję, że mam w końcu pokonałam najgorsze ale której nadal nie jestem pewna dlatego te myśli natrętne. Musicie poczuć w sobie ten brak pewności, żeby się odbudować. To jak postępowałyście w dzieciństwie w różnych sytuacjach, w których z powodu tego lęku zrobiłyście inaczej niż chciałyście ma wam to uświadomić wtedy zrozumiecie jak bardzo szkodliwe jest kiedy nie doceniacie siebie. Michał jest dla mnie strzałem w dziesiątkę! Mogą być na świecie przystojniejsi, wyżsi bardziej macho itp. ale nigdy nie będą moim Miśkiem. Dla mnie mój ukochany Misiek jest wyjątkowy. Wierzę głęboko, że dotychczasowe moje życiowe wybory były słuszne. Jestem odpowiedzialną dziewczyną, która zrobi wszystko (oczywiście bez wyrządzania komukolwiek krzywdy bo to nie wchodzi w grę) aby nasz związek był trwały i szczęśliwy. Pamiętajcie to że się bronicie przed natrętnymi myślami to jest wasza życiowa mądrość tylko musicie w nią uwierzyć. Musicie uwierzyć że to kogo wybraliście na swoich partnerów było właściwą decyzją a o tym świadczy np to że chcecie być z nimi.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez aga25 26 lut 2008, 18:55
Hej! Wiecie ten anand niestety nie rozumie istoty tej choroby dlatego wydaje mu się, że to wszystko takie oczywiste i proste do wyjaśnienia ale tak się składa że samo życie jest wystarczająco skomplikowane więc zapewne sam nie jeden raz stanie przed sytuacją, która może go przytłoczyć i ciekawe jak sobie wówczas poradzi. Zresztą nie wiemy tak naprawdę czy sam nie jest neurotykiem. Nie ma co się nim przejmować.
Co do tematu to Pikpokis cieszę się, że zaczynasz dostrzegać powiązania między chorobą a własną niską samooceną. Bo w tej nerwicy o to właśnie chodzi. Brak zdecydowania w działaniu, ciągłe wahanie się przed podejmowaniem decyzji lub nawet rozmową z kimś, strach przed krytyką bo przecież chcemy żeby wszyscy nas lubili niestety takie podejście nas gubi bo gdy dokonamy sami jakiegoś wyboru np partnera życiowego od razu jest to konfrontowane z tym "a co powie na to moja mama", "a co powie koleżanka" wystarczy, że któraś z nich będzie miała odmienne od naszego zdanie od razu nasz wybór przestaje nas cieszyć tak bardzo zanim się nikogo nie pytaliśmy o zdanie i tak ze wszystkim niestety. Naszym zadaniem jest nauczyć się trzymać własnego zdania, cieszyć się swoimi wyborami, decyzjami, zakupami itp. bronić własnego zdania bo my też mamy prawo mieć rację i mieć swoje zdanie, mamy prawo decydować o swoim życiu a nawet strzec go przed tymi wpływami zewnętrznymi. Związek wymaga ogromnego zaangażowania nas samych. Ja będąc w związku z Michałem zgadzam się na bycie tylko z nim bez względu na to że może ktoś mi się np bardziej podoba ale z tym kimś nie chcę mieć nic wspólnego bo taka jest moja decyzja. Michał jest dla mnie najważniejszy w życiu i to z nim chcę założyć rodzinę. Kocham go najbardziej na świecie. Wy też swoich ukochanych kochacie najbardziej na świecie ale musicie zaufać swoim uczuciom powiedzieć sobie moje uczucia są prawdziwe bo ufam sobie, wierzę w siebie umiem podejmować słuszne decyzje. To bardzo ważne! Zresztą jakim prawem ktoś ma mi mówić co mam robić lub czuć skoro nie jest mną! Założę się że wraz z intuicją wszystko podpowiada wam że to właśnie ten właściwy.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez pikpokis 27 lut 2008, 18:24
Anand!!! Czy ja napisalam ze sie zakochuje w innych typach???? Nie!!!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:25 pm ]
Nie wiesz o co chodzi!!!!!!! Mam juz tego wszystkiego dosyc!!!! Wal sie ze swoją teorią!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:40 pm ]
Kazda z nas mysli tak samo jak aga, tylko ze my jestesmy chore! Zrozum to! Boimy sie ze przestaniemy kochac naszych mężów, chlopakow! Tak jak hipochondryk boi sie ze zachoruje na raka i nagle zaczyna mu cos pulsowac w glowie tak my boimy sie ze przestaniemy ich kochac i nagle pojawiaja sie w naszych glowach analizy, przemyslenia i nerwy! Kiedys bylo normalnie, zalozmy ze jestes w stalym zwiazku idziesz ulica i myslisz sobie : o ladna dziewczyna idzie i nic! idziesz dalej, mysl byla minela... u nas tak nie jest, jak idziemy sobie i widzimy jakiegos przystojnego chlopaka to wnet pojawia sie mysl: kurde! podoba mi sie on! nie kocham swojego chlopaka jak moze SPODOBAC mi sie inny?????!!!!!!! Na tym to polega w mega skrocie, zrozumiales teraz?????? To nie dotyczy tylko tej sfery! Tu chodzi o ubrania, glos, mimika, humor, przyzwyczajenia! Przynajmniej w moim przypadku..... jestem chora! Dlatego tu jestem i probuje wraz z moimi przyjaciolmi z forum pomoc sobie i im, wymienic sie pogladami,poszukac sposobu aby te mysli zredukowac, wyeliminowac. Wiesz dlaczego jestem chora? Bo jak jest np burza i nie zaczne sie bac ze mojemu ukochanemu sie cos stanie to zaczynam miec mysli: czemu sie tego nie boja? Nie kocham go? Albo jak ogladamy jakis film i jak czasem nie jestem zazdrosna o urode jakiejs panienki jest to samo! Jestem chora bo jesli on nie powie do mnie czegos czego ja chce to sie denerwuje! Mam nerwice bo jak on nie zasmieje sie z mojego dowcipu to rowniez sie denerwuje! Kiedys tak nie bylo, bylam normalna, trzezwo i zdrowo myslaca dziewczyna..... Za kazdym razem jak go przytulam sprawdzam co do niego czuje! Czy to mi sie podoba! Za kazdym razem pytam swoje cialo czy dobrze reaguje na jego dotyk, po rozstaniu sie z nim zawsze mam ataki dusznosci, zaczynam kaszlec rozumiesz? Gdy wiem ze nie zobacze sie z nim kilka dni, juz w pierwszy dzien niewidzenia sie z nim zastanawiam sie: tęsknisz? Nie daj Boze spędze fajne chwile np relaksujac sie sama w domu! Wiesz dlaczego jeszcze jestem chora? Bo codziennie mysle o samobojstwie z tych wszystkich powodow! Kiedys balam sie nawet co bedzie jak nie pomysle w krytycznym momencie o samobostwie! Zaraz pewnie odeslesz mnie do psychiatryka.... ;/ Ale moze choc TROCHE to wszystko zrozumiales......!!!!!!!!!!!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Amy Lee 27 lut 2008, 19:26
Na waszą prośbę wymoderowałam temat.

Kolejne wypowiedzi
ananda22 w tym temacie będą kasowane bez ostrzeżenia, a wy po prostu ignorujcie prowokacje i kontynuujcie waszą dyskusję.
Amy Lee
Offline

przez aga25 27 lut 2008, 21:27
Hej! Pikpokis nie przejmuj się anandem właśnie widziałam że na innym temacie się mądrzy. Tobie zaś nie wolno myśleć o samobójstwie to nie jest rozwiązanie. Pamiętaj życie masz tylko jedno. Staraj się zaufać sobie. Powtarzaj sobie, że ufasz swoim wyborom i decyzjom. Nie bój się mówić, że twój ukochany jest dla Ciebie wyjątkowy bo tak jest. Te ciągłe zaprzeczenia, które pojawiają sie za każdym razem gdy chociażby spojrzysz na swojego chłopaka to właśnie brak pewności siebie, który budzi lęk, a ten zaś przejawia się w postaci natrętnych wyobrażeń na temat twojego ukochanego. Skoro masz wątpliwości co do słuszności podejmowanych przez ciebie decyzji to i masz co do chłopaka. Nie oznacza to że go nie kochasz tylko tak naprawdę boisz się skutków podjętej przez ciebie decyzji bo jej nie ufasz. Założę się, że twój chłopak wprowadził wiele pozytywnych zmian w twoje życie dzięki niemu odkrywasz w sobie wewnętrzną siłę i odpowiedzialność ale pamiętaj to Ty jesteś silna i odpowiedzialna twój chłopak pozwolił tym cechom się ujawnić. Doceń pozytywny wpływ twojego chłopaka na Ciebie(zresztą Ty zapewne też pozytywnie oddziaływujesz na swojego ukochanego), jest osobą, która zachęca cię do rozwoju a to bardzo ważne aby w związku móc się rozwijać. Ważne aby się nie poddawać. Nerwica ujawnia twoją siłę, wolę walki o własne zdrowie i zdrowy związek. Pamiętaj wygrasz tę walkę ale musisz uwierzyć w siebie.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez cicha 28 lut 2008, 00:02
To forum jest dla mnie jak jeden wielki psycholog! Jeszcze raz powtarzam aga25 jesteś WIELKA!! Dziękuję, Ci za Twoje posty!!

pikpokis dokładnie mam tak samo!! Codziennie analizuje...od dwóch dni znów się pojawiły myśli;/ Tłumacze sobie i nie daję się, a mimo wszystko i tak są... macie też tak czasami że nic nie czujecie?? że nie możecie poczuć tego czy kochacie?? Bo ja tak mam;/ Ale na krotko, bo trwa to zaledwie poł dnia i mija..zaczęlam się tym martwić... :( PIKO ja tez tak mam "Za kazdym razem jak go przytulam sprawdzam co do niego czuje!" Dlaczego wciąż to robię?? Czy nn się nigdy ode mnie nie odczepi?? Ja już do końca życią będe mieć świadomość tego, że już nie jestem taka jak kiedyś!! Ehh.... Kiedyś kręciły mnie dyskoteki, poznawanie nowych chłopaków, a teraz boję się, że będe chciała żeby było jak kiedyś ze dyskoteki itp :(:(:( !! ale ja tego nie chce!!!! Matko!!! Potrafię się opanować, ale ciągle mam takie "dziwne" stany, że czasem nic nie czuje, ciągle analizuje, jego każdy dotyk, to jak np. się całujemy sprawdzam czy to mnie podnieca... ehh po prostu masakra!! Chce mi się życ, mam dla kogo!! życie jest wspaniałe, to właśnie mój Tomek odmienił mnie i moje całe życie!! Boję się też tego, że jak np. jestem u Tomka w domu i jak rozmawiam z jego mamą i jak nam się dobrze rozmawia to sobie myśle "matko, a jak z nim już nie będę?" i pojawia sie dołek, albo jak np. wszystko mówie Tomkowi, co się dzieje w mojej rodzinie to pojawia się myśl " a jak się rozstaniemy i on to komuś powie?!" i potem myśle, że przecież ja chcę z nim być do końca życia!! Matko przecież ja go tak kocham!!!! :(
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez Izichristina 28 lut 2008, 09:36
Cześć Wszystkim!! U mnie masakra. Wczoraj wieczorem przypomniało mi się jak siostra powiedziała, że może ja już nie chcę być z moim Koteczkiem i tak się wkręciłam, że nagle pomyślałam, że może ja faktycznie nie chcę z nim być i nagle wszystko to co było do tej pory między nami w mojej głowie zamieniło się w jakiś koszmar. Widzę mojejgo Faceta jak by był jakiś zniekształcony i dziwny. Boję się , że Go takiego widzę bo już go nie chcę:(((((( Moja siostra dorzuciła jeszcze, że można z kimś nie chcieć być i się do tego samemu przed sobą nie przyznawać. A potem stwierdziła, że można nie chcieć z kimś być tak bez powodu, bo np. miłość się wypaliła i nie da się tego uratować. Przepraszam, że Wam to piszę ale jestem załamana. On jest dla mnie najcudowniejszym człowiekiem na ziemi, ale przez to wszystko zaczynam już wątpić w cokolwiek. POMÓŻCIE!!! Błagam!!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:43 am ]
Nie wiem czy to normalne ale mam tak, że czuję się jakby to co się dzieje było jakimś przebiciem z przeszłości. Konkretnie chodzi o mój poprzedni związek. Odtwarzam zachowania, które wtedy były oznaką , że to już koniec, ale tym razem brakuje przyczyn, a wtedy miałam powody by chcieć się rozstać. A może człowiek zawsze odbiera to tak samo. Mam takie jakieś deja vu. Nie chce mi się żyć:(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:48 pm ]
Znalazłam coś takiego na necie. "Depresje anankastyczne -
W każdej depresji pojawia się wątek niepewności przed podjęciem jakiegokolwiek przedsięwzięcia jak również wątpliwości co do podjętych już działań. Pacjenci podejmują szereg męczących czynności sprawdzających prawidłowość wykonania prac, decyzji czy wypowiedzi. Niekiedy są to dokuczliwe rytuały wyczerpujące pacjenta i cierpliwość otoczenia. Niekiedy rozdrażniony nimi pacjent dokonuje aktów samookaleczenia"

Poza tym koleżanka powiedział mi że powinno się zbadać poziom hormonów tak na wszelki wypadek bo hormony podobno potrafią zrobić straszną sieczkę w mózgu:)) Ja zapisałam się do endokrynologa na przyszły tydzień i zobaczę czy ta nerwica moja nie wynika również przypadkiem z jakichś zaburzeń hormonalnych.

Sory że glindzę ale może się to komuś przyda czy cuś :P Buziaki:)
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 lut 2008, 16:39
Lokalizacja
Warszawa

przez pikpokis 28 lut 2008, 18:32
aga dziekuje po raz enty:) bylo mi bardzo zle dzisiaj ale przeczytalam Twoje slowa i ulzylo mi, podsycilas moja wole walki:) Powinnas zostac nadwornym psychologiem calego forum :) cicha kochana wiem jak to jest: tlumacze sobie ale ciagle moje mysli sie wałkuja....cicha mam identycznie! CZASEM zapomne sprawdzic jak reaguje na jego gesty i slowa ale to tylko czasami jak dzialam spontanicznie, jak sie smieje jestem pewna zadowolona i potrafie rzucic sie na niego i wytulic ale za chwile zalapuje jakiegos dola i sie zaczyna.... i jak to gowno za przeproszeniem zmienic! :( pociesz sie kochana ze mamy tak samo i ze w koncu nam przejdzie! musi! oj cicha!!!!!!!!!!!!!!!!!!! wiesz co zabilo mnie to co napisalas!!!! z ta mama! ja mam co do joty!!!! gadam z jego mama, smiejemy sie a tu mysl : a moze ja z nim nie bede co ja robie! ostatnio jego tata mnie odprowadzal do dzwi cos tam zazartowalismy, chwila zadowolenia a potem te durne mysli!!!! myslalam ze tylko ja tak mam ale widze ze i ty! o jezu! czytam dalej i nie wieze! mam identycznie!!!!! czasem boje sie wyglupiac z moim kochaniem tak jak kiedys bo boje sie ze on to powie innym jak sie rozstaniemy nie daj Boze!!!!!!!!!!! normalnie identycznie!!!!! albo powie innym o moich zachowaniach, ktore mam zarezerwowane tylko dla niego.... cicha musimy trzymac sie razem! sama widzisz ze mam te same objawy choroby :) musimy sie wyleczyc! tak jak mowi aga: pewnosc siebie, powolutku nauczmy sie tego dobra? kochane pomyslmy tak w koncu cos nas tu przywiodlo, dalo nam szanse wyzdrowiec, nie poddamy sie!!!!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:41 pm ]
Izichristina ROZUMIEM cie kochana! gdyby mi ktos tak nagadal to chyba bym juz nie zyla! mnie wystarczy jakas opowiesc ze ktos po kilku latach sie rozstal a juz pęka mi serce! moj umysl jest jak gąbka! wszystko takie wychwytuje! kochana gdybys nie byla chora to bys tu nie trafila! widzisz jakie to na tobie wywiera emocje! przejmujemy sie byle czym, wszystko bedzie dobrze, zobacz ja juz tu siedze ponad rok:( jest mi bardzo ciezko.... wszystko bedzie dobrze! nie ględzisz! :) bardzo ciekawe to co napisalas o tej depresji! mysle ze mamy z tego cząstke! :* pamietam jak pierwsza psycholog wątpila w moja chorobe, sugerowala mi ze mam wątpliwosci co do mojego kochanego, przez kilka dni mialam pieklo jak o tym myslalam.....


buzka dla was! oby bylo lepiej!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez apsik84 28 lut 2008, 23:36
Izichristina napisał(a):
Konkretnie chodzi o mój poprzedni związek. Odtwarzam zachowania, które wtedy były oznaką , że to już koniec, ale tym razem brakuje przyczyn, a wtedy miałam powody by chcieć się rozstać. A może człowiek zawsze odbiera to tak samo. Mam takie jakieś deja vu. Nie chce mi się żyć:(



nie odkryję ameryki jak powiem że miałam identycznie? :D mi się od tego zaczeło - analiza jak jest w obecnym związku, porównania z poprzednim, że wtedy byłam pewna że chce odejsc a w obecnym związku "uczucia" były jakieś podobne i to mnie tak bolało ogromnie... ale przeszło! jak sobie wytłumaczyłam i zaakceptowałam to, że to etap zakochania mija a zaczyna się prawdziwa miłość... poza tym bardzo trzymałam się tego, że zostanę przy kochanie choćby nie wiem co... no bo czym jest w końcu miłość jak nie tym, że decyduję, aby przy kimś zostać...

pozdrawiam i trzymam kciuki
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez Izichristina 29 lut 2008, 09:49
Piko!! Apsik!! Dziękuję Wam bardzo. Te wszystkie słowa bardzo wiele dla mnie znaczą!!
Dzisiaj jest lepiej jakoś o tyle że czuję się jakaś taka zobojętniała. To też mnie przeraża w sumie, ale trudno. Idę dziś na wizytę do psychiatry a zaraz potem do psychologa. Szczerze mówiąc po każdej wizycie czuję się rozdrażniona i zaczynam mieć wrażenie że może ja tego naprawdę nie chcę ale się łudzę i kurczowo trzymam tego, że kiedyś było dobrze. Mój Kochany jawi się w mojej głowie jakoś dziwnie. Jak tylko o nim pomyślę to mam jakiś taki strach w sobie. Rozmawiając przez telefon mam wrażenie, że gadam z kimś obcym. Tak jakby wszelkie uczucia się wypaliły. Nie chcę bez niego żyć ale boję się, że przestaję umieć żyć z nim. Czasem jak mam lepszy moment to wiem , że jest oki ale w najgorszych stanach mam wrażenie że jesteśmy skazani na koniec :(
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 lut 2008, 16:39
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 10 gości

Przeskocz do