Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez pikpokis 05 lut 2008, 08:31
Tomek wybacz ze tak wypytuje ale powiedz mi jeszcze czy dlugo wyszukiwales w swojej dziewczynie te wszystkie wady i tak dalej? Kurcze pytam bo tak mnie to martwi.... Trzymaj sie!



grown-up 19 bardzo mi przykro ze i Ty tu przybyles, poczytaj sobie nasz temat, napewno doda Ci otuchy a moze nawet znajdziesz w naszych slowach jakas rade! Gdybym znala recepte na to gowno to i Ty bys ja dostal.... ale sama sie mecze:( Zaloze sie ze w koncu trafisz na tak fajna dziewczyne ze jej zalety przeslonia Ci jej wady i ktora pokocha Ciebie a nie Twoje ''akcje'', co ja gadam pokocha nawet te Twoje akcje bo cala Cie bedzie kochala! Pozdrawiam!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez .Tomek 05 lut 2008, 23:42
pikpokis napisał(a):Tomek wybacz ze tak wypytuje ale powiedz mi jeszcze czy dlugo wyszukiwales w swojej dziewczynie te wszystkie wady i tak dalej? Kurcze pytam bo tak mnie to martwi.... Trzymaj sie!

Nie szkodzi, możesz pytać do woli. Co prawda po treningu i sparrach jestem padnięty ale odpowiem, więc tak...sam nie wiem nawet. To przychodziło odchodziło. Wiesz..zależy od nastroju. Ale raczej to wychodziło na jaw od razu. No i część oczywiście się sam doszukiwałem :roll: nie przejmuj się zbytnio.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

przez cicha 06 lut 2008, 00:00
Witam was wszystkich!!
Dawno nie pisałam nic, byłam zajęta, mam prace i sobie pracuje, bo chce odłożyć na wakacje i wyjechać gdzieś z ukochanym :) Piko ja też tak mam, ze jak ukochany coś powie co mi sie nie spodoba to mnie to do niego od razu zniechęca, albo często nie śmieszą mnie jego jakieś żarty lub powiedzonka... tylko tak bardzo się tym nie przejmuje, bo wiem, że to objaw choroby.. Piko nie przejmuj się tym, a co najważniejsze pogódź sie z faktem, że macie prawo do odmiennych zdań i że nie we wszystkim Twoj ukochany może przyznać Ci racje.. musisz się z tym pogodzić, wiesz dobrze, że go kochasz, z dnia na dzień nie da sie odkochać, zresztą jak przychodzą Ci takie myśli do głowy że jeśli nie zgadza się z Tobą to pomyśl o czymś przyjemnym, zobacz ile cudownych chwil spędziliście razem!! :) Kocha Cię bardzo i Ty go kochasz!! Czasem tak jest, że jak nie ma problemu to ludzie szukają ich na siłe...ale czasem tak w życiu bywa i nie należy się tym przejmować, bo każdy ma problemy... Poprostu Piko pogódź sie z tym, że możecie mieć odmienne zdania!! Przysłali Ci tę książkę "nie zadręczaj sie drobiazgami w miłości" ?? Na takie myśli jak my mamy to dobra jest medytacja.. musze kupić sobie taką książkę i zaczne medytować, dobrze działa na stresy, miłość, umysł, można się zrelakskować :)
Też mam takie obawy, że jak spojrze na kogoś kogo nawet nie znam to sie boje, że sie zakocham. Kiedyś podobał mi się taki chłopak, ze 2 miesiące mi się podobał i boje sie ze jak go zobacze na ulicy to mi się znów spodoba...chodź tak bardzo tego nie chce, unikam kontaktów z chlopakami, ktorzy mi sie podobali. Tak bardzo chce być zawsze z moim Tomkiem!! Tylko jego kocham!! I zawsze się będe o to modlić, żeby nic nas nigdy nie rozdzieliło!!
Pozdrawiam Cieplutko!!
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez sredniowieczna_panna 06 lut 2008, 00:19
to moje mi zniklo, ale znow mam poczucie winy, wic mysle, ze raz sie pojawia jedno, raz drugie, zaleznie od okolicznosci ;P
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

przez mieciu 06 lut 2008, 15:17
Piko a chodzisz dalej na terapię? Czy sama sobie próbujesz pomóc? ja od niedawna chodzę znów i mam nadzieję, że teraz się uda, że teraz to się skończy... Trzymaj się.
Grown up to że się tak szybko nudzisz i zawitałeś na tę stronę może świadczyć o tym samym stanie co jest u nas... Sam raczej nie minie i z tym myśleniem raczej nie stworzysz innego związku. Raczej...
pozdrawiam
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez pikpokis 06 lut 2008, 22:33
tomek, cicha, mieciu dziekuje wam! dzis byl chyba najgorszy dzien..... jaks doczlapalam sie do domu zaraz wezme sobie cos na uspokojenie...;/ caly czas becze przy chlopaku, wszystko mnie irytuje..... u niego i u siebie! ten moj ryk i obrażalstwo,nie moge tego zmienic, dzis tak sie staralam, ale jak juz wybuchlam to nie opanowalam sie.....uspokajam sie tylko wtedy gdy moj kcohany mnie przytula, czy mowi cos co uwielbiam, zarartuje w sposob jaki lubie, wtedy zaczynam sie smiac i wyglupiac ale za chwile znowu dol!

cicha ta ksiazka jest super ! !!!! dzis nawet do szkoly ja wzielam!
nie wiem co by bylo dla mnie dobre..... mieciu na terapie nie chodze niestety z braku czasu:( sama jak widzisz probuje zrozumiec pewne rzeczy..... jak pojde do pracy za swoje pieniazki pojde do prywatnego psychologa...o ile dozyje;/ bo mysli samobojcze mam non stop..... w domu moge odetchnac troche bo nie jestem z obiektem mojej nerwicy:( ja tak go kocham.....! dzis w kosciele prawie sie poryczalam..... modle sie i na nic ta moja wiara....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Mafju88 06 lut 2008, 22:39
chcialbym zebyscie zajrzeli do mojego tematu... jest w dziale nerwica lękowa i nazywa sie "klopoty z orientacja seksualna" Wiem ze byc moze niepotrzebnie tu pisze ale to ruznuje moje zycie z dziewczyna i nie wiem co mam robic. Jezeli ktos by chcial niech przeczyta i prosze o pomoc :(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:40 pm ]
rujnuje*
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez pikpokis 06 lut 2008, 22:49
od dluzszego czasu przymiezam sie do biegania.... moze to mi pomoze..... :(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:27 am ]
ledwo co wstalam.... mam taki lęk przed dzisiejszym dniem, boje sie co bedzie.... wiecie co chcialam sobie zamowic z allegro kosmetyki ale nie robie tego bo boje sie ze do czasu kiedy przyjda ja popelnie samobojstwo.... moze powinnam zwiekszyc sobie dawke leku... biore 40 mg paromercku..... wiecie co mam lekka niedoczynnosc tarczycy od wielu lat w tym momencie powinnam byc senna, bez energi.... a ja tymczasem przynajmniej przy moim ukochanym jestem nadpobudliwa, placzliwa, czasem agresywna..... :(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez apsik84 07 lut 2008, 21:35
hej,

Piko musisz iść do lekarza - samemu się raczej nie udaje w tak zaawansowanym stadium tej choroby, a przecież widzisz jak juz to długo trwa!! Dlatego namawiam...

A na pocieszenie to powiem tylko tyle, że ostatnio jest chyba coś w powietrzu bo ja się też czuję gorzej... już tak dłuuugo było super :) a od paru dni kiepsko jak nie wiem co... ale mam w sobie takie przekonanie, że to minie...

trzymam kciuki za wszystkich i za siebie :)
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez cicha 07 lut 2008, 23:51
Witam!! Wiecie co zauważyłam? że nawet jak mam sny typu że np. śnie, że biore ślub z mym ukochanym, to nawet w tym śnie jest objaw mojej choroby i nawet w śnie czuje, że mam natręctwa...dziwne...kiedyś tak nie było..
Ja na ogół już nie mam takich lęków jak we wakacje, mam tylko czasem stresy i czasem się pojawi myśl, ale daje sobie z tym rade, chyba ze jak mnie złapią myśli to z tydzień trzymają ;/ Radze sobie bez pomocy psychologa, bo psycholog to duże koszta. Jestem z siebie dumna, że potrafię sobie sama pomóc, no i oczywiście mam wspaniałego chłopaka, który jest zawsze ze mną:) i go bardzo kocham!!
Piko masz wspaniałego chłopaka i on Cię kocha!! Musisz wiedzieć, że na pewno nikt Cię mocniej nie kocha od niego!! I jeżeli masz natręctwa to oznacza, że naprawdę Ci na nim zależy...zobacz ile czasu już masz te lęki.. musisz opanować swoje myśli i spróbować nie myśleć cały czas o tym czy kochasz czy nie. Gdybyś nie kochała to na pewno byś to czuła, że już go nie chcesz i że chcesz innego, albo wolisz być sama, a tak nie jest, bo już jesteście ze sobą tak długo... miłość jest wspaniałym darem od Boga! Trzymaj się Piko, będzie dobrze...:) ja moge Cię tylko wirtualnie uściskać, żeby Ci się minka nie smuciła i żebyś była wesoła i nie miała myśli! :) :)
Buziaki!
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez kapralis 08 lut 2008, 21:21
Witajcie,

Dawno mnie tu już nei było. Zakończyłem leczenie w Klinice Nerwic Oddział Dzienny na ul. goplańskiej 44 w Warszawie. Jestem przekonany, że terapia ta wielu z Was by się bardzo przydała. Dotyka spraw dotąd nie poruszanych, nawet przez Was samych - spraw, o których nie wiecie lub spraw o których wiecie ale boicie sie przyznać nawet samym sobą że istnieją bądź istniały. Nawet takie sprawy mogą rujnować Wam życie i bardzo sprawnie wpływać na kiepskie "tu i teraz". U mnie trochę lepiej... ehh chyba nawet znacznie lepiej - myśli są tak jak były, no może troche mneijsze - odstawiłęm bioxetin, a później w zastepstwie bioxetinu andepin. Z tego da się wyjśc ale trzeba cholernie duzo samozaparcia i wiary w to ze sie uda. Pozatym trzeba pozalatwiac wiele zaczetych i niedokonczonych spraw z przeszlosci, przeprowadzic kilka nieodbytych rozmow z bliskimi i osobami ktore nas skrzywdzily, uwolnic sie od poczucia krzywdy i winy, a dalej to juz tylk oceizka prac ai powoli wychodzenie na prosta. Wiem, wiem moze i piepsze jak potluczony, ale szczerze wierzylem i nadal wierze ze mi i Wam sie uda. Ja widze postepy - poki co male ale zawsze jakies - wczesniej raczej sie cofalem niz szedlem do przodu. Pozdrawiam Was gorac. Trzymajcie sie - dacie rade. Kwestia czasu...
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

przez pikpokis 09 lut 2008, 23:30
apsik i cicha bardzo wam dziekuje!!!!!! wasze slowa podnosza mnie na duchu...... jak przychodza mysli staram sie jak najszybciej zapomniec o nich, zajac sie czyms..... ehhhh..... troche sie boje kazdego kolejnego dnia... dlatego z calego serca wam dziekuje..... ciekawa jestem co by bylo gdybym was tu nie spotkala.....chyba dobrze sie stalo! przytulam was mocno i mysle zeby nam wszystkim zrobilo sie lzej w naszych umyslach:)
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez aga25 10 lut 2008, 13:09
Kapralis masz 100% racji, przyznam szczerze że sama doszłam do tego o czym napisałeś czytając oczywiście fachowe książki, jako dda posilałam się jeszcze pozycjami z tego zakresu. Mam nadzieje że moje przemyślenia nikogo nie uraziły na tym forum czasami reaguję dość ostro ale chcę wam tylko pomóc! Za mną się ciągnął żal do rodziców, niechęć do nich ale powoli zaczynam właściwie już zapominam o nim. Dopóki nie zakochałam się w moim Michale całe swoje życie uważałam do dupy, studia były w dużej mierze tak naprawdę tylko przykrywką żeby uciec z domu. To czego się nauczyłam od Michała to szacunku do własnego życia. Nie było to łatwe dla cholernie zakompleksionej dziewczyny, która godzinami mogła wpatrywać się w lustro i wyszukiwała w sobie wady zamiast cieszyć się każdym dniem danym od Boga, obrażałam się na wszystkich i na wszystko. Krytykowałam wszystko i wszystkich (z tym nadal walczę) ale od czasu jak jestem z moim ukochanym nie mam na co narzekać a jednak znalazłam sobie powód do narzekania no i pojawiła się nerwica. A resztę już znacie. Wychowując się w atmosferze konfliktu, żali, narzekania moje życie stało się niepewne. Zalękniona wolny czas poświęcałam rozmyślaniom teraz to sobie dopiero uświadamiam. Tematy do rozmyślań zgadnijcie czerpałam z gazet, tv karmiłam się bzdurami, które teraz wciąż zatruwają mi życie. Bycie z Michałem nauczyło mnie bardzo ważnej rzeczy, że powinnam się cieszyć tym co mam a mam praktycznie wszystko o czym tak skrycie marzyłam a co z moim podejściem wydawało mi się nie do spełnienia dla tak "beznadziejnej" jak dawniej myślałam dziewczyny. Trzeba mieć w sobie dużo samozaparcia to fakt. Trzeba się przyznać przed samym sobą do wielu nieprzyjemnych rzeczy związanych z samym sobą. Trzeba zacząć wierzyć w siebie ale nie w wyidealizowanego samego siebie ale ale siebie takim jakim się jest w rzeczywistości! Nie chodzi tu o próżność w żadnym wypadku! Bycie z Michałem uświadomiło mi to! Te myśli zagrażające są właśnie wynikiem braku wiary w siebie i w słuszność swoich decyzji. Przecież wszyscy tu piszą o wpływie jaki ma na nich otoczenie że np komuś się nie udało. Chodzi o to że jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie a to co się komuś innemu zdarzyło nie powinno nas bardzo pochłaniać bo nie jesteśmy tymi innymi! Możemy jedynie współczuć. Wiecie mnie prześladuje przykład mojej przyjaciółki i motywów jej rozstania. Po trzech latach porzucił ją chłopak i zrobił to w bardzo chamski sposób (poszedł do toalety był w niej 20 min a potem jak wyszedł powiedział jej że ją nie kocha). Zgadnijcie teraz czasami jak idę do łazienki mam takie lęki że mogę zrobić tak samo a wiecie dlaczego są te lęki bo od dzieciństwa zamiast żyć własnym życiem i swoimi sprawami, żyłam życiem innych. Od jakiegoś czasu na szczęście nabieram do tego dystansu i już tak bardzo sie innymi nie przejmuję jak napisałam wcześniej mogę tylko im współczuć i postarać się coś doradzić ale nic więcej! Dzięki Michałowi odzyskuję wewnętrzny spokój i dopiero teraz widzę że mam warunki do własnego rozwoju, w związku czuję się wolna wspieramy siebie nawzajem, jak mamy problemy to rozmawiamy a nie kłócimy się. Zmienić mogę tylko siebie ale to robię bo tego chcę, bo wiem że idzie mi to na zdrowie za żadne skarby nie chciałabym wymuszać na moim Słońcu by dostosowywał się do mnie! Kocham go za to jakim jest a jeśli się zmienia to dlatego że sam tego chce a nie dlatego że ktoś mu kazał. Trzymajcie się jest dobrze mocno wierzcie w wasze uczucia miłości bo one są prawdziwe tylko nieprawdziwe są nasze zdeformowane poglądy na świat.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez pikpokis 10 lut 2008, 13:52
kapralis idz zawsze do przodu! nie poddawaj sie! jesli przychodza zle mysli, natrectwa trzeba je ostudzic a nie podgrzewac! trzymaj sie!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:57 pm ]
aga25 jestes wielka, podziwiam to, ze sama potrafisz znalesc sposob w kazdje zlej sytuacji i ze doszlas do sedna problemow! masz calkowita racje, ze chyba wiekoszoc z nas tutaj zyje czasami zyciem innych, a potem te przezycia wdraza w swoje zycie..... ja jak slysze ze ktos sie rozstal po kilku latach bardzo sie boje ze u mnie bedzie tak samo... powoli ucze sie ze nie zawsze musze mniec ochote przytulic sie do chlopaka i byc mega szczesliwa gdy do tego dojdzie.... mam nadzieje ze naucze sie nie przejmowac tak moimi emocjami......

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:39 pm ]
moj kochany znowu powiedzial mi nie w jakiejs sprawie a ja zalapalam filma:( jezu pomoz.....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do