Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Mafju88 23 sty 2008, 02:29
Mariolka21 ciesz sie ze zacytowalas mojego posta :D napisalem go zeby wytlumaczyc ze to co budzi watpliwosci to nerwica a nie brak milosci :) z jednej strony troche szczegolowe objasnienie bo niektorym osobom trzeba wszytko ladnie wytlumaczyc ;) Zalezy od osobowisci ;) z grugiej ten post tlumaczy kilka rzeczy i wrecz nakazuje wziasc sie w grasc... bo zauwazmy... ma byc tak jak byc powinno... dawniej tak ludzie robili ze tak ma byc i tak bedzie... i mniej bylo nerwic, ponieważ wiedziano ze do tego trzeba dazyc. Teraz troche sie to zmienia co prawda bo ludzie maja wiecej swobody niz kiedys... ale chyba takie podstawowe wartosci jak milosc i podobne powinny zostac w nienaruszonym stanie ;) a reszta wiadomo postep techniki itd... to jest dla ludzi trzeba z tego korzystac kto ma ochote ;) moda itd... moze to byc nawet w nadmiarze:D nikt nie bedzie staroswiecki ja napewno tez nie ale mimo wszystko z podstawowych wartosci nie zrezygnuje. Z tych ktore pozwalaja czlowiekowi znac poczucie nie tylko godnosci ale i wartosci i napewno kieruja nim. Ktos spyta o co mi chodzi? O to zeby nie zastanawiac sie az tak bardzo bardzo nad lękami czy watpliwosciami bo czesto az takie dosadne strasznie mysli nie dotycza Nas i tworza tylko wiekszy metlik w glowie... Co Nam neurotykom kompletnie nie pomaga i wlasnie przydalo by sie takie cos ze tak ma byc i tak robic i nie zastanawiac sie wiecej nad tym tylko dazyc do tego celu ;) Wiem ze latwo sie mowi ale czy to nie jest jest jakis sposob na pozbycie sie tego? odpowiedzcie sobie Sami pozdrawiam :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:30 am ]
Mafju88 napisał(a):Mariolka21 ciesz sie ze zacytowalas mojego posta Very Happy


sorki jak zwykle za ortografy :D na szybko pisalem :P mialo byc "cisze sie" :D

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:33 am ]
Mafju88 napisał(a):"cisze sie" Very Happy



"cieszę się"... troche zbłaz z mojej strony :P
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez pikpokis 24 sty 2008, 10:33
kochani bylam wczoraj u psychologa.... okazal sie byc mezczyzna... hmmm.... wszystko niby ok ale..... powioedzialam mu ze moj lek o choroby zaczal sie od problemow z tarczyca....( mam male wachania w wynikach ) spowodowane tez jak mowila mi moja lekarz stresem.... a pan psycholog zaczal sie interesowac wlasnie ta tarczyca! To mu mowie ze wszystko jest ok! heh... druga sprawa dziwil sie bardzo ze paroksetyna (paromerck ) ktora biore nie uleczyla moich lekow.... ( mysle sobie ale przeciez kazdy z nas wie ze tabletki lecza glownie jakies objawy somatyczne a lęki sa w nas i najlepsza jest psychoterapia - powiedzcie co o tym sadzicie) ale pan psycholog mysli chyba ze jedna tableteczka pokona wszystkie moje lęki...... tak mi zasugerowal i juz myslal nad zmiana lekow.... 3 sprwa stwierdzil jak sie dowiedzial ile mam lat ze jestem jeszcze mloda i znow zasugerowal ze jeszcze bede miala wielu chlopakow! TO mnie dobilo.... ;/ pozatym bylam ubrana w moj ulubiony fioletowy kolor... stwierdzil ze niepodoba mu sie ta purpura, ze powinnam nosic bardziej kobiece kolory..... powiedzial takze ze powinnam posluchac jakie problemy maja inne osoby..... czyli terapia grupowa moze i dobrze ale MOIM zdaniem juz wystarczajaca wiem chocby z naszego forum jakie lęki maja rozni ludzie, pozatym wiem jaka jestem "chłonna" na słuchanie o innych lękach! poprostu moze przejsc to na mnie! zamiast wyjsc stamtad bardziej podbudowana to chcialam tylko wrocic do domu i poczytac sobie ksiazki o związkach..... i jeszcze jedno, ktos by sie cieszyl, jest tam pewna mila pani psycholog ktora oznajmila ze moge przychodzic niemal kiedy chce (fajnie... tylko co ze studiami..... ) teraz mialam wolne ale od przyszlego tygodnia szkola od poniedzialku do piatku.....


prosze was o opinie moi kochani! bardzo mi na niej zalezy



jedyne co wzielam sobie do serca co powiedzial mi psycholog, bo to przeciez psycholog! ze powinnam cieszyc sie zyciem i nie przejmowac.... na chwile mi to dalo jakas tam radosc.... ehhhhhh

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:16 pm ]
kochani musze wam cos powiedziec! chyba odkrylam jak to jest z moimi lękami! zawsze jak moj kochany mnie pouczy, powie NIE lub nie zgodzi sie ze mna, lub w jakis inny sposob bedzie asertywny wtedy obrazam sie w srodku i zaczynam myslec..... zmieniam sie gdy zaczyna sie ze mna wyglupiac i robi to co ja chce :( TAKIE JEST WLASNIE MOJE POSTEPOWANIE! wczoraj bylo super bo we wszystkim sie zgadzalismy a dzis tez na poczatku bylo ok ale potem powiedzial : oj daj spokoj.... albo cos w tym stylu a ja odrazu sie zamknelam, ucichlam i wlaczylam intensywne myslenie..... ze nie jestesmy dla siebie itd.... BLAGAM WAS KOCHANI POMOCY! JAK MAM SOBIE POMOC KIEDY TERAZ DOSZLAM DO SEDNA SPRAWY! ZROZUMIALAM SWOJE ZACHOWANIE, POPROSTU ZAUWAZYLAM ZE NIE CIERPIE KIEDY ON MOWI 'NIE' :( TO OKROPNE.... CZUJE SIE JAK OSTATNIA SWINIA:(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez mieciu 25 sty 2008, 16:22
Piko nie przejmuj się. Psycholog nie musi od razu trafiać w sedno sprawy, może krążyć, szukać, obserwować Twoje reakcje aby mieć jakiś obraz. Pamiętaj o najważniejszym: to Ty decydujesz czy będziesz z tym chłopakiem czy chcesz mieć jeszcze "wielu chłopaków". Z tego co wiem to dokonałaś już dawno wyboru. Bo to Twój wybór, tylko i wyłącznie. Jeśli go zmienisz to też będzie on Twój. Trzymaj się Cieplutko!!
P.S. gdzie teraz chodzisz na terapię? Bo ja też zmieniłem terapeutkę - teraz chodzę prywatnie. Pozdrowionka
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez cicha 25 sty 2008, 21:15
Witam Was!!
Szczeże to ja juz dawno powinnam chodzić na psychoterapie, ale nie ma na to pieniędzy i czasu:( niestety :( ale co mam na to poradzić? muszę sama sobie z tym poradzić... no i mam to forum i ksiązke o drobiazgach... Mój chłopak zachorował i nie widzieliśmy sie dziś ani wczoraj po szkole ( a widujemy sie co dziennie) i pojawiła się masa myśli, znow ze moze nie kocham, że może chce mieć innego, albo zostać sama, albo że jest wiele fajnych chłopaków :( nie mam siły!! Chodź nie przyrównuje do tego uwagi to i tak mnie to dręczy :( Wiem,że nn mam przez zaniedbanie rodziców i przez ciągły stres przez całe życie :( i dla tego nie dopuszczę, aby moje dzieci żyły w stresie i nerwowych sytuacjach... ehhh... Wiem tylko, że nie chce mieć innego! Kocham go i nie chce wątpliwych myśli!! Nie chce przestać kochać!! A ciągle się nasuwa jakaś myśl... :(
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez pikpokis 26 sty 2008, 11:11
Mieciu! jak dobrze ze jestes! mialam nadzieje ze sie zjawisz :) Powiedz mi jest lepiej??? Ja narazie nie chodze na zadna terapie.... odkrylam jak pisalam w poprzednim poscie co jest powodem mojego lęku: jesli moj chlopak np sie ze mna nie zgodzi, gotuje sie, przychodzi lek i stres.... narazie mieciu edukuje sie ksiazkowo, dlaczego mezczyzni klamia a kobiety placza, mezczyzni sa z marsa kobiety z wenus i czekam na ksiazke jak nie przejmowac sie drobiazgami w milosci! Mieciu zycze Ci z calego serca wszystkiego dobrego! Odwiedz nas czasem :) !!!!! Poczytaj sobie mieciu te ksiazki a wtedy dowiesz sie dlaczego kobiety sa takie placzliwe, dlaczego pytaja sie o wszystkie szczegoly, dlaczego sie denerwuja jak ogladasz tv i chcesz miec spokoj, dlaczego tyle gadaja i zrzędza:P



cicha pamietaj ze nasze mysli to objawy choroby: nerwicy! tak samo jak kaszlesz bo jestes przeziebiona! cicha najlepiej sie czyms zajmij! idz sobie do biblioteki wypozycz ksiazki, poogladaj cos sobie a co najwazniejsze zrelaksuj sie! powinnismy wszyscy postarac sie znalesc jakis sposob na stres bo stres rowna sie lęk i na odwrot! Twoj post moglabym potraktowac jakomoje , identyczne mysli i strach....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez cicha 27 sty 2008, 00:34
Piko masz racje! Tez mam tak czasem, że jak mój ukochany się ze mną nie zgadza to od razu myśli się pojawiają "a może nie pasujemy do siebie"...jejjj ale dlaczego to się tak cały czas ciągnie? Jak kiedyś miałam lęki (w podstawówce) to szybko one przeszły, bo trwały około miesiąca, miałam myśli samobójcze, nie chciało mi się żyć...chodziłam z mamą do lekarza, to lekarka powiedziała, że dojrzewam i dlatego tak mam, a na początku myślałam, że się zatrułam czymś i miałam bulgoty w brzuchu..ale zadziwia mnie to, że nie chciało mi sie żyć już będąc w tak młodym wieku nie mającym pojęcia o prawdziwym życiu... teraz mam ochotę na życie, mam dla kogo żyć!! Mam wspaniałego chłopaka, który tak mocno mnie kocha!! I ja go też tak mocno kocham!!

Piko mam zajęcie, ostatnio załatwiłam sobie prace, co prawda nie wiele zarobie, ale zawsze coś, przynajmniej nie mam czasy na zadręczanie się myślami...chodź i tak się pojawiają...
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez pikpokis 27 sty 2008, 11:46
cicha naprawde polecam ci ksiazki o ktorych pisalam! dobrze ze sie czyms zajmujesz! a tak z ciekawosci cicha dlugo juz jestes ze swoim ukochanym ?:) mam nadzieje ze te nasze cierpienia sa po to zebysmy zdjedli przyslowiowa beczke soli aby kogos dobrze poznac i ze to ma na celu prawdziwa milosc, bo juz tyle wycierpielismy...... ze innego wytlumaczenia nie znajduje...
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez cicha 28 sty 2008, 00:03
Piko jestem już z moim ukochanym rok i miesiąc, ale znamy się już 5 lat i wiemy o sobie wszystko! kiedyś byliśmy już ze sobą, ale nie udalo nam się i za rok znow ze sobą byliśmy i zostało tak do tej pory i chce już na zawsze żeby tak zostało! Wiem, że to ten jedyny i nie chce nigdy mieć innego! Jest poprostu wspaniały!! a Ty piko ile ze swoim ukochanym jesteś? :)
pozdrawiam ciepło!!:)
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez mieciu 29 sty 2008, 16:06
"Bo bierze się ono chyba właśnie stąd, że tak naprawdę, to my nie wiemy czy kochamy, czy nie, więc nic dziwnego, że się nad tym zastanawiamy.(można by nawet powiedzieć, że to całkiem normalne )
A z drugiej strony boimy się tego sprawdzać, bo jeszcze nie daj Boże się okaże, że jednak nie kochamy!! I co wtedy będzie?! Świat się zawali!
A świat się nie zawali-tylko się dowiesz.....i będzie spokój "

tak sobie czytałem wypowiedzi mariolki21 i natknąłem się na takie coś. Wyadaje mi się, że nam się świat zawali. Jeśli odpowiedź miałaby być negatywna to wcale nie chcemy jej znać. Odpychamy od siebie taką możliwość jak się tylko da.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez pikpokis 01 lut 2008, 09:31
Przepraszam kochani, nie bylo mnie tak dlugo ale mialam ciezkie dni..... ktore niestety nadal trwaja.....:( w ostatnich dniach negatywne mysli powrocily ze zdwojona sila...... denerwuje sie jak moj chlopak nie chce robic to co ja i wtedy pojawia sie wiadomy lęk..... :( piszac to jestem wyczerpana, abrdzo boli mnie glowa...... kiedy to sie skonczy....

cicha jestem z moim chlopakiem 3 lata ale tak jak ty znamy sie 5 lat bo wczesniej bylismy ze soba kilka miesiecy ale bylismy jeszcze gowniarzami i dopiero potem do siebie wrocilismy....

mieciu prosze napisz jak sobie radzisz z tym wszystkim! polecam ci ksiazke mezczyzni sa z marsa kobiety z wenus, dowiesz sie dlaczego twoja ukochana zachowuje sie tak a nie inaczej i jak zmienic jej zle nawyki :P
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez cicha 01 lut 2008, 14:30
Piko to mamy podobną sytuacje, bo ja tez ze swoim kiedyś już byłam, ale nam nie wyszo, bo bylismy jeszcze gowniarzami. Od przedwczoraj wrocily mi myśi, znów sie zastanawiam, czy pasujemy do siebie, i czy nie wolałabym byc sama... Boje się o te myśi, nie chce zeby te myśli nadal mnie zadręczały, boje sie że kiedyś popenie jakieś głupstwo przez te myśi... :cry: ....eh..nie wiem co robić :(
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez .Tomek 01 lut 2008, 15:20
pikpokis napisał(a):kiedy to sie skonczy....

Kiedy sama zadecydujesz, że nie chcesz więcej tego ciągnąć. Brzmi irracjonalnie w takim stanie, "przecież to choroba wszystko uniemożliwia, steruje nami"; bzdura :) my sami decydujemy co chcemy z życiem robić, tylko nie zawsze to nam wychodzi. Tak wiec zacznij układać puzzle, ale nie te stare, ułóż nowe, zbuduj nowe życie. A change for better.

Pozdrawiam.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

przez pikpokis 01 lut 2008, 22:55
cicha mam dzis znowu straszny dzien :( z jednej strony prawie rycze jak on nie ma akurat ochoty mniee przytulic i odburknie cos, a z drugiej te cholerne mysli!!!! ze nie pasujemy, ze moze bedzie ktos inny! a ja tego nie chce! cicha masz tak ze patrzysz na jego wyglad mimike i tak dalej???? czy tylko ja mam takie wariatctwo:(

Dziekuje tomek za te slowa...
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez .Tomek 02 lut 2008, 23:42
pikpokis napisał(a):Dziekuje tomek za te slowa...

Nie dziękuj tylko zrób coś z tym, to będzie największe "dzięki" jakie możesz mi powiedzieć ;) . I czasami tak w związkach bywa :roll: pamiętam jak u mnie było. Identycznie.

Pozdrawiam.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do