Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez aga25 13 sty 2008, 18:26
Hej! Zgadzam się z Moniką! Doszłam ostatnio do wniosku że te myśli zagrażające to w pewien sposób narzekanie ale za żadne skarby z Michała nie zrezygnuję. Też sobie powtarzam że oprócz Niego nie będzie miejsca dla innego. Ale Ja nie zamierzam się poddać. Zapewne po prostu mamy jakieś parcie do bycia samotnym przynajmniej w moim przypadku. Przez całe życie właściwie byłam sama tak niewiele było radosnych chwil które spędziłam z rodziną a tu taka odmiana. Od czasu jak jestem z moim kochanym Miśkiem nie mam czasu na użalanie się nad sobą, nie mam czasu godzinami siedzieć i rozprawiać w myślach o moich kompleksach itp dlatego zapewne żeby mój organizm nie zwariował musiał sobie wymyślić natręctwa. Kiedy myśli się pojawiają to jakbym przenosiła się w swój dawny świat taki samotny i smutny. Neurotycy są zazwyczaj egocentrykami. Coś w tym jest. Mam wrażenie że oczekiwałam wcześniej, że ktoś z zewnątrz zaspokoi moje braki. Właśnie o to mi chodziło że trzeba siebie pokochać żeby ustrzec się przed tym błędnym myśleniem, że ktoś może nas uleczyć albo że poprzez np pracoholizm zagłuszymy własne niedoskonałości. Nikt mnie nie nauczył dzielić się sobą tego muszę się nauczyć. Bycie z drugą osobą odsłania nasze niedoskonałości którym musimy stawić czoło albo się poddać i wrócić do stanu poprzedniego. Natrętne myśli wcale nam nie mówią prawdy one chcą nas pogrążyć w naszej rozpaczy i przekonaniu, że nie zasługujemy na szczęście i miłość. Ja się temu stanowczo sprzeciwiam.
Pikpokis też tak mam, że to co dzieje się obok mnie ma ogromny wpływ na mnie i to niestety poważny błąd zdaję sobie sprawę, że inni ludzie to nie jestem Ja, to nie moje życie ale rzeczywiście wtedy jesli usłyszę jakąś informację o rozstaniu kogoś to też się boję chociaż już nie tak bardzo jak wcześniej. W tej chwili raz to po prostu zlewam a czasem się nad tym zastanawiam a jak już zacznę to wtedy wiadomo co.
Pamiętajcie, wasi partnerzy/partnerki są jacy są i musicie to zaakceptować. Ważne moim zdaniem jest to co tworzycie ze swoim partnerem czyli wasz związek. Nie jesteście odpowiedzialni za "jakość" waszego partnera ale jakość waszego związku dlatego jeśli się kłócicie a na dodatek jeśli te kłótnie dotyczą rzeczy błahyh bądź zachowań lub cech waszej drugiej połowy to cierpi nie tylko partner ale przede wszystkim wasz związek, a przez to wy umacniacie się w przekonaniu że wasz związek jest zły itp. Takie błędne koło. Ja mówię Michałowi czy coś mi się nie podoba czy nie, i od niego oczekuję tego samego, kocham go za to jaki jest. Nikt nie jest dokonały na całe szczęście. Związek to kompromis Ja muszę ustąpić w czymś i Michał ustąpić w czymś. Zmieniać mogę tylko siebie. Ja ostatnio np przestałam się malować bo stwierdziłam, po co mam na siebie zakładać maskę. Jestem jaka jestem. Niech mnie lubią albo nie. Dla mnie najważniejszy jest Michał i mój związek. Zawsze chciałam być naturalna a im więcej zakłada się masek tym trudniej potem być sobą.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:39 pm ]
Bardzo ważne! (moim zdaniem, zresztą na samym początku pani psycholog mi powiedziała, że tak naprawdę do niczego nie jest mi to potrzebne bo nawet najtęższe umysły odpowiedzi na to pytanie nie znalazły) Przestańcie zastanawiać się nad tym czy kochacie czy nie bo tak naprawdę nigdy tego się nie dowiecie. Na to pytanie nawet ludzie bez nerwicy nie potrafią odpowiedzieć bo odpowiedzi na to pytanie nie ma! Chodzi o to czy chcecie podjąć trud tworzenia związku z tym partnerem z którym jesteście czy nie!
Pamiętajcie związek to w największej części i tak zmywanie garów albo ciekawe podróże albo to i to jak kto woli! Pozdrawiam
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez cicha 14 sty 2008, 20:57
aga25 masz racje!! nie zastanawiajmy się nad tym czy kochamy czy nie!! "chodzi o to czy chcecie podjąć trud tworzenia związku z tym partnerem z którym jesteście czy nie! " święte słowa!! wzięłam je głęboko do serduszka! Pozdrawiam cieplutko!! :)
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez pikpokis 14 sty 2008, 21:09
czemu ja ciagle skanuje swojego chlopaka:( wyglad gesty slowa :( nie daj Boze on nie chce zrobic to co ja chce :( ciagle zyje w nerwach! dzis kupilam sobie ubranie ktore na bank mu sie nie spodoba, i teraz moje durne mysli moze powinnam byc z kims kto zaakcteptuje moje upodobania:( mam juz dosc tak bardzo go kocham ! nie chce zyc! co mam robic? prosze :(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:41 pm ]
czy ktos zna odpowiedz jak moge sobie pomoc:( ?
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez ane23 16 sty 2008, 19:52
cicha napisał(a):aga25 masz racje!! nie zastanawiajmy się nad tym czy kochamy czy nie!! "chodzi o to czy chcecie podjąć trud tworzenia związku z tym partnerem z którym jesteście czy nie! " święte słowa!! wzięłam je głęboko do serduszka! Pozdrawiam cieplutko!! :)


Myślałam tak do ślubu, przed ślubem wszyscy zaczęli mnie pytać czy jestem pewna czy go kocham, i sie zaczęło. Od tamtej pory kilka razy w tygodniu (kiedyś kilka razy dziennie) zadaję sobie to pytanie - tym bardziej jak znów mnie ktoś o to pyta. Najważniejsze to uwierzyć sobie i w siebie. Pogodzić się z tym że na pewne sprawdy np. na miłość nie ma wzoru, nie ma recepty, nie jest to takie proste jak 2+2=4. Miłość po prostu jest, to gesty, słowa, to nie żadne motyle w brzuchu, nie bujanie w obłokach, to codzienne problemy, zmywanie, sprzątanie, przelotny pocałunek, pogłaskanie po głowie, czy choćby zrobienie kolacji drugiej osobie gdy wraca zmęczona z pracy.
Aga masz rację związek jest jak kwiat, żeby żył trzeba go podlewać, niby taki truizm, a jednak taka jest prawda. Nad związkiem pracować muszą obie osoby :)

I co niedawno uslyszałam od bardzo dobrej i mądrej osoby.
Jeśli kogoś krytykujemy, to nie dlatego żeby mu dopiec, ale dlatego że chcemy by osoba którą kochamy była idealna, lepsza.
Chcemy oszczędzić jej przykrości - wolimy sami coś wytknąć niż pozwolić by zrobiła to obca osoba.
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

przez pikpokis 17 sty 2008, 14:19
zapisalam sie do psychologa na srode.... ale kogo to obchodzi :( ciekawe czy dozyje tej srody :(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez dunkan 17 sty 2008, 23:54
3maj sie !!! bedzie dopsze trzeba wierzyc! sa gorsze choroby niz ta jaka my mamy! pamietajmy wszyscy o tym i starajmy sie z nia wygrac!
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
17 sty 2008, 23:40

przez pikpokis 18 sty 2008, 16:32
dziekuje.... oby ten koszmar juz sie skonczyl :(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez n-monika 19 sty 2008, 21:43
PIKPOKIS napisłas, "..mam już dośc tak bardzo go kocham..." to sa Twoje słowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
żyjesz w nerwach więc nie oczekuj, że myśli które Cię nękaja osłabną.NN ma to do siebie ,że im więcej mamy stresów tym brdziej odczówamy skótki natrętnych myśli.to zamknięte koło---bierzesz jakieś leki?
popatrzs ile osób ma podobne objawy NN ja Ty---to jest ewidentny przykład, ze to nie Twoje wymysły,związałaś sie z tym facetem bo coś was połaczyło.Zrozum kazda choroba ma swoje prawa.nie poddawaj sie!!!!!!!!!!!!!!!!
po moim ostatnim poście byłam przekonana że nikt mnie nie zrozumiei okazał sie ze mile sie zaskoczyłam.DZIEWCZYNY ZROBIŁYŚCIE DUŻY KROK DO PRZODU!!!!!!!!!!!tak trzymac.a kryzysy to chyba sa wpisane w NN :lol: ane23, cicha, aga25--------duze brawa dla was
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 21:29

przez pikpokis 19 sty 2008, 22:50
dziekuje Ci Moniko! Podnioslas mnie bardzo na duchu, wlasnie wrocilam od chlopaka, oprocz kilku pozytywnych sytuacji ciagle patrzalam na Niego i wynajdowalam wady! W pewnym momencie wyszedl z pokoju a ja szukalam czegos czym moglabym sie udusic :( czy to normalne ze ciagle widze u niego wady???? we wszystkim!!!! mimika, gesty slowa!!!!!!! powiedzcie prosze:(( moze naprawde przestalam Go kochac???:((((
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez n-monika 19 sty 2008, 23:08
NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!! tak byc nie może zrobisz sobie krzywde i nie potrzebnie,czy Twoj chłopak wie co sie z Toba dzieje????????????????
NN MA SWOJE OBJAWY TK JAK KAZDA INNA CHOROBA.NN MA OBJAW MYSLOWY KTORY NAS DRECZY!!!!!!!!!!!!W TYM MOMENCIE CIEBIE DRECZY MYSLMI ZE TWOJ FACET JEST DO DUPY I NA TYM TO POLEGA.JA DO DZIS MAM CZASAMI TAKIE MYSLI ALE NIE ROZCZULAM SIE BO WIEM ZE SA ONE WYNIKIEM CHOROBY A NIE TEGO CO CZUJE. CALKIEM NIEPOTRZEBNIE TAK SIE KATUJESZ BO TO NASILA MYSLI---PROSZE,ZAAKCEPTUJ ZASADY NN
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 21:29

przez pikpokis 20 sty 2008, 00:15
sprobuje moniczko! dziekuje za twoja odpowiedz... dawno nikt mi nie pomogl dobrym slowem :( bardzo tego potrzebowalam, biore leki odkad to sie zaczelo czyli juz rok.... w srode zapisalam sie do psychologa.... oby to pomoglo! tak jak pisalam wczesniej tamta pani psycholog sadzila ze moje mysli sa najzwyklejszymi watpliwosciami a nie nerwica :( ehhh....naprawde jeszcze raz dziekuje..... co do tego czy moj ukochany wie o tym to wie tyle ze mam sklonnosci do denerwowania sie wszystkim.... o tym konkretnie nie wie.... bo nie chce zeby mnie pytal : dobrze juz? juz mnie kochasz? zawsze przed najgorszym ratuja mnie male mysli typu: ze martwie sie o jego droge na uczelnie, o niebezpieczenstwo w pracy.... gdy sie zaczne martwic wtedy pocieszam sie ze go kocham.....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Mafju88 20 sty 2008, 02:21
Pikpokis rozumiem ze Ci trudno i napewno jak powiem wez sie w garsc to calkiem tego nie zrobisz. Ale chociaz troche mozesz sprobowac.... chociaz tyle zeby postanowic sobie zrobic cos z tym, bo sama widzisz jak to Cie meczy. Moim zdaniem opinia psychologa byla sluszna ale tylko po czesci. Masz watpliwosci ale one sa z czyms zwiazane i prawopodobnie jest to nerwica. To ze czlowiek na ogól jest mniej uczuciowy przy tej chorobie chyba nie musze mowic. Pozatym jak masz nie kochac chlopaka skoro placzesz ze on Ci sie nie podoba i robisz wszystko zeby bylo inaczej... Prawda jest inna tylko ten tryb nerwicy, ktory tworzy mysli calkiem odwrotne zadzialal. Podejrzewam ze kiedys uwielbialas usmiech, sposob w jaki sie wypowiada Twoj chlopak i ogolnie wszystko bylo w jak najlepszym porzadku. Wiec jest nerwica uderzyla Cie akurat na tym punkcie to trudno zeby nie odbilo sie to na uczuciach do partnera. Moja rada jest taka zebys sie skupiala sie na chlopaku bo nie zerwiesz z nim... za bardzo Ci zalezy i za barzdzo go kochasz(mimo ze narazie tego mozesz nie czuc) Skup sie na sobie bo nie on na tym ucierpi tylko Ty... Neurotycy martwia sie czesto o innych, czy cos im nie zrobia, moze nie kochaja partnera i wiele wiele innych a prawda jest taka ze to chory sam sobie najbardziej szkodzi... moze jezeli chodzi o partnera to tez troche jesli sie mu o tym powie bo on swoje uczucia tez ma, ale i tak moja opinia jest taka ze sami sobie tym najbardziej szkodzimy. Uswiadomisz sobie to predzej czy pozniej i jak nie widzisz roznicy to nie martw sie... u mnie poprawa przyszla nagle i wszystko sie zmienilo w jednej sekundzie... co prawda na jakis czas ale to dlatego ze mialem inne klopoty... tak szybko jak to przyszlo tak szybko to odejdzie i nawet nie wiesz kiedy :) wiec nie zamartwiaj sie i nie rozpaczaj... bo zalezy Ci na nim gdyby nie to nie pisalabys o tym tutaj tylko z nim zerwala to raczej proste. Moze tak na wszelki wypadek powiem cos bo male uchybienie zostawilem :D mozesz sobie pomyslc ze nie zalezalo Ci tak naprawde tylko to napisalas bo jestes przywiazana do niego... przywiązanie przywiązaniem ale gdyby Ci nie zalezalo nie napialabys ani jednego posta tutaj o tym. a teraz juz po fakcie napisalas wiec problem czy Ci zalezy i czy kochasz powinien zostac rozwiazany... Z dnia na dzien sie nie odkochasz :) pozdrawiam
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez pikpokis 20 sty 2008, 11:39
Mafju podniosles mnie na duchu, bardzo ci dziekuje!!!!!! Wiesz co jak rok temu balam sie chorob to tak jak mowisz : szybko przyszlo szybko poszlo, doslownie jeden dzien, choc nie powiem musialam wziasc sie w garsc tak jak piszesz! Jest to trudne ale masz racje... zycze Tobie i innym z calego serca zebysmy dostali sile i zebysmy wyzdrowieli, bo tak naprawde ktos kto tego nie przezyl nie wie jakie to ciezki.... niby mysli, niby nie zadna smiertelna choroba, ale cos co wyniszcza nas i psychicznie i fizycznie takze.... w naprawde ciezkich chwilach mam taka glupia nadzieje ze moze Bog chce mi dac takie doswiadczenia zebym zmienila sie z takiego jeszcze dzieciaczka w dorosla kobiete, ktora nie przejmuje sie byle czym, ktora ufa i jest ogolnie dojzala w milosci osoba, ktora akceptuje wady osoby ktora kocha i poprostu musi nauczyc sie z nimi zyc, zaakceptowac je..... bo ja czasami chce zeby moj chlopak myslal tak jak ja chce, zeby mial identyczne poczucie humoru, zeby zawsze wyczuwal kiedy potrzebuje jego czulosci i tak dalej i tak dalej....... mam nadzieje ze trafie na dobrego psychologa, jeszcze raz dziekuje! oby ten dzien byl dla nas lepszy!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:40 am ]
trudno poswiecic czas i mysli drugiej osobie ktorej nie znamy dlatego dziekuje wam ze poswiecacie mi swoj czas i palce w pisaniu dla mnie pociechy :)
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Mafju88 20 sty 2008, 14:36
trudno poswiecic czas i mysli drugiej osobie ktorej nie znamy dlatego dziekuje wam ze poswiecacie mi swoj czas i palce w pisaniu dla mnie pociechy :)


Mysle to ze to napisalem to fakty :o a nie pociecha ;)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:37 pm ]
sorki za ortografy :D
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do