Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez cicha 01 sty 2008, 22:25
"Mam niepokój co do twojego zwiazku i obawiam sie czy nie skończy sie on tragicznie dlatego proponuję zająć sie sobą poki nie jest zapóżno."

Nadal nie rozumiem co Cię niepokoji w moim związku? i jak mam sie zająć sobą, czy może chodziło Ci o to, że mam się wybrać do lekarza??

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:30 pm ]
pikpokis mam tak samo :( takie same myśli :( też mam " analizuje jego mowe
- jesli zrobi glupia mine to nachodzi mnie lęk ze to mi sie nie podoba
- analizuje czasem jeszcze wygląd
- jesli nie mam ochoty go pocalowac czy przytulic mysle ze juz go nie kocham
- gdy idziemy razem nic nie mowiac wowczas znowu te mysli, ze sie nudzimy itp
- bez przerwy negatywne mysli dotyczace przyszlosci
"
nie mam zawsze tych myśli, zle kiedy się już pojawią to nie wiem co robić :(
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Avatar użytkownika
przez dlugi 01 sty 2008, 22:59
Cicha niepokoi mnie to że takie związki kończą się rozstaniem jeżeli masz lęki to jest gdzieś ich przyczyna. czy wy o tym rozmawiacie
Trudno powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna.Kto wisiał nad przepaścią, powinien już umieć się huśtać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 gru 2007, 00:34
Lokalizacja
Warszawa

przez kapralis 02 sty 2008, 00:17
dlugi napisał(a):Cicha niepokoi mnie to że takie związki kończą się rozstaniem jeżeli masz lęki to jest gdzieś ich przyczyna. czy wy o tym rozmawiacie


Przyczyna zwykle leży w dzieciństwie i wczesnych latach zycia. Tam leża problemy z nieprzezytymi emocjami, z zamknięciem ich w sobie i uczebniem sie wyrażać je w inny - często sprzeczn yze stanem faktycznym sposób. Pozbyć się tego da jak najbardziej przy udziale specjalisty i z uwzględnieniem cięzkiej pracy nad samym soba - teraz dopiero jestem na tej drodze. Pozdrawiam i zycze duzo wiary w siebie w nowym roku. :smile:
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez ane23 02 sty 2008, 19:00
kapralis napisał(a):
dlugi napisał(a):Cicha niepokoi mnie to że takie związki kończą się rozstaniem jeżeli masz lęki to jest gdzieś ich przyczyna. czy wy o tym rozmawiacie


Przyczyna zwykle leży w dzieciństwie i wczesnych latach zycia. Tam leża problemy z nieprzezytymi emocjami, z zamknięciem ich w sobie i uczebniem sie wyrażać je w inny - często sprzeczn yze stanem faktycznym sposób. Pozbyć się tego da jak najbardziej przy udziale specjalisty i z uwzględnieniem cięzkiej pracy nad samym soba - teraz dopiero jestem na tej drodze. Pozdrawiam i zycze duzo wiary w siebie w nowym roku. :smile:



czyli NN moza sie jednak pozyć??
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

przez apsik84 02 sty 2008, 21:20
moja psycholog mówiła mi, że z nn można się wyleczyć... wszystko jednak zależy też od stopnia choroby, od pracy nad sobą, od tego czy uda się dobrać odpowiednie leki i innych...

piko czy bierzesz leki i leczysz się gdzieś?

bethi już rozumiem (mniej więcej) po prostu nie myślałam, że Twoj związek był toksyczny i myślałam, że zerwałaś tylko przez myśli... ale z tego , co piszesz wynika, że po prostu uwolniłaś się z nie do końca fajnego związku. Myślę jednak, że Twoim problemem jest lęk przed otwarciem się przed drugą osobą, czymś spowodowany... może pierwszy związek był traumatyczny lub miałaś nie za fajne dzieciństwo... może warto porozmawiać o tych problemach z lekarzem? leczyłaś się gdzieś? bo to musi bardzo boleć, kiedy od samego początku w związku masz wrażenie, że i tak się skończy...

pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i życzę sił do walki i pracy nad sobą w 2008 roku:)
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez pikpokis 02 sty 2008, 21:59
apsik biore leki, paromerck od 3 dni 3 tabletki, wczesniej bralam dwie, pije tez od dzisiaj tran.... :( glowa z nerwow boli mnie codziennie, niedawno pozegnalam sie ze swoim chlopakiem, podczas spotkania z nim bylo super do czasu kiedy jak cos robil, mowil przygladalam mu sie i jakby to powiedziec wglebialam sie w jego mowe, ruchy.... wtedy przychodza wlasnie te mysli:( pozatym ciagle chce aby on robil to co ja chce:( wiem ze to okropne! jesli on mowi mi : nie to ja zamykam sie w skorupe i mysle i mysle..... albo jak on mowi: zostaw mnie na chwile to ja juz mam nerwy, nie wiem jak sobie pomoc, nie chce mi sie zyc, jestem tak zmeczona tym wszystkim, ile jeszcze to potrwa?:( jak wiesz apsik chodzilam do psychologa ale ta pani twierdzila chyba ze moje mysli to zwykle watpliwosci co do zwiazku.....;/ mowilam jej ze wczesniej mialam natrectwa chorobowe a doslownie dwa dni przed tym co teraz przezywam balam sie ze mam schizofrenie :( juz nie dam rady

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:07 pm ]
nie chce innego chlopaka ! :( albo gdy tylko on przeklnie to ja odrazu mysle o tym! nawet jak uderzy mnie dla zartu to ja mam te mysli : co on robi! moze nie powinnam z nim byc jesli moj los sie nie odmieni nie wiem co zrobie
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez cicha 02 sty 2008, 22:44
witam!! dlugi każdy ma takie same natrętne myśli, uwierz, że nie którzy mają o wiele gorsze myśli ode mnie, każdy na tym forum ma takie same natrętne myśli jak ja, więc niepokoili by Cię wszyscy.... kapralis masz racje, przyczyna tkwi w dzieciństwie i w tym w jakich okolicznościach się wychowałam. Ja już kiedyś miałam podobne lęki i myśli, można powiedzieć że identyczne, bo też natręctwa ale na innym punkcie i to się objawiło kilka lat temu i bez powodu i wiem, że jakbym nie miała takiego cudownego chłopaka to natręctwa pojawiłyby się na innym punkcie! Teraz szukam odpowiedniego specjalisty, psychologa. We wakacje byłam na 3 wizytach u psychologa, ale stwierdziłam, że ten lekarz mi mąci tylko w głowie, nic konkretnego mi nie podpowiedziała a co najgorsze stwierdziła że "to za mało żeby uznać, że jest to nerwica natręctw"... zdziwiło mnie to wtedy bardzo i powiedziałam sobie, że wole sama sobie z tym radzić, niż jeździć do psychologa. Teraz wiem, że potrzebuje psychologa, dobrego porozumienia, lekarza, który mi naprawdę pomorze... :)
ehh...myśli pojawiają się codziennie, czasem jest naprawdę źle... :( mam coraz bardziej tego dosyć!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:03 pm ]
pikpokis napisał(a):apsik biore leki, paromerck od 3 dni 3 tabletki, wczesniej bralam dwie, pije tez od dzisiaj tran.... :( glowa z nerwow boli mnie codziennie, niedawno pozegnalam sie ze swoim chlopakiem, podczas spotkania z nim bylo super do czasu kiedy jak cos robil, mowil przygladalam mu sie i jakby to powiedziec wglebialam sie w jego mowe, ruchy.... wtedy przychodza wlasnie te mysli:( pozatym ciagle chce aby on robil to co ja chce:( wiem ze to okropne! jesli on mowi mi : nie to ja zamykam sie w skorupe i mysle i mysle..... albo jak on mowi: zostaw mnie na chwile to ja juz mam nerwy, nie wiem jak sobie pomoc, nie chce mi sie zyc, jestem tak zmeczona tym wszystkim, ile jeszcze to potrwa?:( jak wiesz apsik chodzilam do psychologa ale ta pani twierdzila chyba ze moje mysli to zwykle watpliwosci co do zwiazku.....;/ mowilam jej ze wczesniej mialam natrectwa chorobowe a doslownie dwa dni przed tym co teraz przezywam balam sie ze mam schizofrenie :( juz nie dam rady

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:07 pm ]
nie chce innego chlopaka ! :( albo gdy tylko on przeklnie to ja odrazu mysle o tym! nawet jak uderzy mnie dla zartu to ja mam te mysli : co on robi! moze nie powinnam z nim byc jesli moj los sie nie odmieni nie wiem co zrobie


Piko...ja mam tak samo :( normalnie jak bym słyszała swoje myśli to co napisałaś.... kurde no :( pieprzona nerwica!!!
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez ane23 02 sty 2008, 23:51
cicha napisał(a):[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:07 pm ]
nie chce innego chlopaka ! :( albo gdy tylko on przeklnie to ja odrazu mysle o tym! nawet jak uderzy mnie dla zartu to ja mam te mysli : co on robi! moze nie powinnam z nim byc jesli moj los sie nie odmieni nie wiem co zrobie


Piko...ja mam tak samo :( normalnie jak bym słyszała swoje myśli to co napisałaś.... kurde no :( pieprzona nerwica!!![/quote]

ja też tak mam, szczególnie gdy obejrzę jakiś film, przeczytam gazetę o jakimś nieszczęśliwym małżeństwie. Zaczynam wtedy obsesyjnie doszukiwać się u męża zlych cech świadczących o tym że mój związek jest taki jak na filmie, czasem nawet prowokuję go by jakoś się zachował, w określony sposób - wtedy udowadniam sobie że on taki jest, że powinnam go zostawić. Tylko czy to metoda?? czy rozstanie to wyjście? czy wtedy odejdzie nerwica?
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

przez cicha 03 sty 2008, 01:27
ane23 napisał(a):ja też tak mam, szczególnie gdy obejrzę jakiś film, przeczytam gazetę o jakimś nieszczęśliwym małżeństwie. Zaczynam wtedy obsesyjnie doszukiwać się u męża zlych cech świadczących o tym że mój związek jest taki jak na filmie, czasem nawet prowokuję go by jakoś się zachował, w określony sposób - wtedy udowadniam sobie że on taki jest, że powinnam go zostawić. Tylko czy to metoda?? czy rozstanie to wyjście? czy wtedy odejdzie nerwica?


Ane nawet gdy zostawisz ukochanego to myśli i tak nie przejdą, pojawią się nowe, moze nawet pojawić sie depresja... mam myśli zeby zostawić ukochanego, bo myśle sobie, że mógłby znaleźć sobie lepszą ode mnie, ale gdy mu to mowie to wtedy on się załamuje tym, czemu sądze, że z inną by mu było lepiej? Kocham mnie a ja jego!! Ane Ty kochasz...! Sam fakt, ze to Twoj mąż... przypomnij sobie wasze najcudowniejsze chwile i uświadom sobie, czy napewno chcesz go zostawić? Wiesz, że to jest nerwica, ona wplątuje nas w ostre dołki, nie należy się poddawać!! Trzeba wiary, że się uda!! Ja nie trace wiary!! Wiem jak go mocno kocham!! Bez niego świat byłby niczym!! Nie chce mieć innego, bo tylko on się dla mnie liczy!! Kiedy pojawiają się myśli "czy kocham czy nie kocham?" wtedy pojawia sie myśl może zerwać? i wtedy przypominam sobie nasze cudowne chwile, to jaki świat dzięki niemu jest cudowny i zaczyna chcieć mi sie płakać, bo zdaje sobie z tego sprawę jak bardzo mocno by mi go brakowało!! Z ukochanym spotykam sie prawie co dziennie, czasem nie widzimy się jeden dzień, ale to bardzo rzadko, tylko wtedy kiedy jakieś obowiązki mamy inne na głowie, ale gdy nie widzimy sie ten jeden dzien to pozniej czuje utesknienie!! Czasem dobrze jest się nie widzieć z jeden dzień lub dwa, bo potem zdamy sobie z tego sprawę jak bardzo nam ich brakuje!! :) ;)
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez apsik84 03 sty 2008, 23:23
dziewczyny ja nie mam wątpliwości, że wszystkie bardzo mocno kochacie tych swoich Jedynych i że właśnie to są wasi Jedyni... jeśli chcecie dowodu to popatrzcie na to jak walczycie ze sobą, jak reagujecie i szukacie rozwiązania i staracie się pracować nad sobą...

Moim zdaniem jednak najważniejsze jest znaleźć dobrego lekarza, takiego co was zrozumie. Ja się strasznie bałam jak szłam pierwszy raz do psychologa, że on mi powie że to nie choroba tylko zwykłe wątpliwości... a jeszcze nachodziły mnie takie myśli, że po wizytach pewnie dojdę do wniosku, że ja jednak nie kocham tylko się okłamuję i stąd mam takie reakcje... w końcu myślałam też, że psycholog powie mi wprost że nie kocham... itd... Wiem, że ja miałam niesamowite szczęście, że trafiłam (i to za pierwszym razem!) na lekarkę, która tak naprawdę nie miała wątpliwości, że to nn... szukajcie lekarzy specjalizujących się w nerwicach, przede wszystkim nerwicach natręctw... bardzo mnie denerwuje jak się mówi coś o nn, a ludzie myślą, że to tylko mycie rąk i pedantyzm... to objawia się na tak wiele sposobów, że tylko wykwalifikowany lekarz potrafi zrozumieć, że emocjonalne problemy - takie jakie my reprezentujemy - to też nerwica natręctw...

Piko tylko dobra psychoterapia i dobrze dobrane leki Ci pomogą... jeszcze jedno: zobacz jak to długo trwa, jakbyś nie kochała to już dawno byś chłopaka zostawiła, a nie męczyła się tak... to choroba i widzisz jak wiele osób ma taki sam problem! Dzięki Tobie i ja zrozumiałam, że jestem chora :) Lekarze są ludźmi i mogą się nie znać... eh, przykre to ale prawdziwe...

pozdrawiam!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez ane23 04 sty 2008, 20:07
Dziękuję wam za te odpowiedzi. Owszem staram sie przypomnieć sobie dobre chwile, jednak czasem tak strasznie potrafię się sama zdołować, tak zapętlam się w swoich myślach że już nie wiem co jest prawdą a co mi się wydaje. Zawsze jak myślę że kocham męża, to zaraz przychodzi dołująca myśl, że pewnie sobie wmawiam, że taka jest prawda, że go nie kocham, ale chce wierzyć, że kocham. Albo przychodzą mi myśli że nie moge patrzeć na męża, że zaraz zwymiotuję, że go nie chcę. Gdy mama mnie pyta czy go kocham to zaczyna sie wojna myśli w glowie, nie wiem co powiedzieć, wszystko zmienia sie jak w kalejdoskopie. To jest straszne, nie mam zaufania do siebie, a więc i do swoich uczuć, do tych myśli. Nawet jeśli mam lepszy dzień i myślę że czuję że go kocham, to zaraz pojawia się myśl przeciwna. nie wiem której wierzyć :(
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez K. 04 sty 2008, 20:32
ane23, hm.. to może nie myśl o tym w ogóle ?
A kogo to obchodzi, czy go kochasz czy nie ?
Ty nie musisz go kochać ! Ty musisz robić wszystko abyś czuła się z nim szczęśliwa, a myśli o kochaniu czy nie-kochaniu odbierają Tobie to szczęście.

Czy jest sens ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez apsik84 05 sty 2008, 11:20
K. tylko że w tym jest taki problem, że nie da się nie myśleć... miałam tak samo jak ane23... to jest obsesja.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Avatar użytkownika
przez K. 05 sty 2008, 13:56
apsik84, rozumiem to.
Wiem, że jest to obsesja, ale staram się zrozumieć jej przyczynę.


Rozstanie z mężem / partnerem nie jest rozwiązaniem, bo to z kolei przerodzi się w złość na samą siebie, że ten człowiek był dobry, kochał mnie, a ja tak z nim postąpiłam.
A więc co robić ?
Psuć sobie życie pytając ciągle, czy go kocham czy nie ?
A jeśli nie kocham to nie mogę z nim być tak ?
To jest nieprawda .. Możesz z kimś być i go nie kochać, jeszcze, możesz dojrzewać do tej miłości.

Zresztą, najważniejsze jest to aby nam było z drugą osobą dobrze, tyle.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do