Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez pikpokis 12 gru 2006, 11:37
Witam serdecznie!!!! Opisze moją historie: od roku mam natręctwa dotyczące chorób ale w ostatnim czasie pojawiły się inne mysli... dwa tygodnie temu poczytalam o schizofreni i momentalnie stwierdzilam ze ja mam... trwalo to 3 dni, pytalam sie mojego ukochanego czy normalnie mowie, w domu caly czas plakalam:( przeszlo mi gdy spedzilam fajny dzien i niczym sie nie przejmowalam ale moja radosc nie trwala dlugo.... gdy pewnego wieczora siedzialam z moim ukochanym ( jestem z nim kilka lat wiem ze to jest ten jedyny) strzelila mi do glowy mysl : co by bylo gdybym przestala go kochac.... zaczelo sie pieklo, zaczelam wynajdywac w nim jakies wady w wygladzie, w charakterze, nawet jak rozmawialam z jego mama wynajdywalam u niej dziwne rzeczy, w domu nieustanny ryk i chec zabicia sie.Trwa to juz tydzien, myslalam ze mi przeszlo.... wczoraj wszystko bylo dobrze dopoki o tym zapomialam juz dziekowalam Bogu ze odpedzil mnie od tych mysli, w pewnym momencie znowu! nic mnie nie cieszy... nie cieszy mnie nawet gdy moj chlopak mowi ze mnie kocha, mam samobojcze mysli.... przezywam pieklo prosze czy to jest normalne? :((((( to tak jak z tymi chorobami w gruncie rzeczy wiem ze wymyslam a tak naprawde nie jestem chora .tak jest teraz: wiem ze bardzo kocham a mysle ze moze to nieprawda, jestem otepiala nie smieje sie....nie wiem co robic:( wole umrzec:(

(dop*DA) Co do nazw tematów prosiłbym bym o zapoznanie sie z regulaminem tego subforum...Pozdrawiam
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez Róża 12 gru 2006, 11:54
Pikpokis-to na pewno nie jest schizofrenia(zdajesz sobie sprawę,że coś jest nie tak,przy schizie-człowiek uważa że jest normalny),ale na pewno objawy nerwicowe,typowe objawy nerwicowe.Więc rada-leczyć się.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

...

przez pikpokis 12 gru 2006, 11:58
Różo kochana teraz wiem ze nie mam schizofreni to mi juz dawno przeszlo...nawet w duchu smieje sie jak moglam sobie znalesc taka glupote:( teraz trafilo na mojego biednego chlopaka:( tak jak opisalam wyrzej:( mialam natrectwo ze patrze na niego i cos mi sie w nim nie podoba teraz jak mowi mi mile rzeczy jest dobry i kochany chce mi sie plakac ze mam okrutne mysli ze niby go nie kocham :((((((( Boze to jest straszne:( dzis jest 4 dzien jak biore polowke SEROXATU kurcze moze to minie :(((((((
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

,,,

przez pikpokis 12 gru 2006, 12:52
Malcom nawet jestes do Niego podobny... wiem ze nie chce innego w moim zyciu a najgorsze jest to ze wiem ze to tylko moje wymysly. Mam nadzieje ze seroxat troche tez zadziala:(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez n-monika 12 gru 2006, 21:13
witaj był czas kiedy i ja przeżywałam coś podobnego do Ciebie.Patrzałam na męża i znajdowałam w nim różne złe rzeczy i przez dłuzszy czas nie wiedziałam czy ja aby napewno go kocham.ale wiemy jaka jest prawda jest cudowny i kocham go to tylko choroba próbuje zasiac wątpliwości.nie wiem czy Twój chłopak wie co przeżywasz.ja o tych wątpliwościach opowiadałam mojemu mężowi.przykro mu było tego słuchac ale on wiedział ze to TYLKO CHOROBA NIE JA. Mineło mi to
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 21:29

....

przez pikpokis 13 gru 2006, 09:29
Moniczko dziekuje, jakbym czytala moje wlasne przezycia :( kurcze tylko to trwa juz tydzien:( zauwazylam ze jak jestem mega szczesliwa to ''zapominam'' spojzec na niego krytycznie a jak tylko np. przestaje z nim rozmawiac, siedze i mysle... to odrazu to natrectwo przychodzi, wtedy patrze na niego i mysle co mi sie nie podoba :(((((((( zreszta ty to za mnie opisalas najtrafniej:( powiedzialam mu ze mam takie mysli, tez bylo mu przykro,czasem pytam go z placzem czy to mi przejdzie :( jezu...
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez Róża 13 gru 2006, 09:46
Ja nigdy nie odważyłam się powiedzieć mężowi,że mam takie myśli.Ale słuchajcie-może to nie jest wynik żadnej nerwicy.Po prostu w pewnym momencie każdy ma prawo mieć jaklieś "ale"do partnera tym bardziej jeśli juz sie jest ze soba jakiś czas.To dziala w obie strony.Ja np.już po minie czy spojrzeniu męża potrafie wyczuć,że w tej chwili coś mu we mnie nie pasi,chociaż to jest też chwilowe,a on jest jak najbardziej zdrowy.Nie przejmujcie się tym tak bardzo.Nie warto robić zamieszania w związku.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez pikpokis 13 gru 2006, 11:56
Tak bardzo sie boje ze te mysli mi nie przejda:( dzis wzielam juz cala tabletke seroxatu mam nadzieje ze on choc troche pomoze bo nie wiem co zrobie:(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez merdigo 13 gru 2006, 15:02
Witaj pikpokis
Miałam podobny problem niedawno... ubzdurałam sobie że nie kocham mojego chłopaka i tak się wqkręciłam ze już zaczęłam się zastanwaić nad tym czy to nie jest prawda. Poszłam do psychiatry - dostałam seroxat też już jestem na 1 tabletce. Psycholog powiedziała, że to stres po jakimś bardzo przykrym zdarzeniu może wywołać takie natręctwo... też miałam takie "schizy" ze patrzyłam na niego i myślałam ze mi sie nie podoba, że ma jakieś wady których ja nie akceptuję. Ale pomógł mi seroxat teraz wiem że to tylko wymysł mojego durnego mózgu... czasem jeszcze zdarzy mi się wrócić do tych myśli co wprawia mnie w dołek, ale pomaga kiedy mówię sobie: o nie to nie będzie nademną panowało... to ja panuję nad wszystkim i moje serce. POmaga
...:::ja w kobietę a kamień zmieni się w chleb,
w gęstą trawę dam krok, wyjdę na suchy brzeg,
kiedy powróci do mnie mój fiolet, mój fiolet, mój fiolet, mój kolor:::...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
08 cze 2006, 11:28
Lokalizacja
Pszczyna

przez pikpokis 13 gru 2006, 16:37
Dziekuje bardzo!!! To tak jakbym czytala swoje przezycia...jest mi bardzo ciezko mam nadzieje ze bedzie lepiej a kiedy Ci to kochana przeszlo? po jakim czasie? Myslalam ze nerwica nigdy nie dosiegnie mojego ukochanego a tu takie mysli durne!!!:(((
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez merdigo 14 gru 2006, 16:16
Uspokoiłam się już po wizycie u psychologa... potem zaczęłam brać tabeltki (tak po tygodniu się uspokoiłam - wiadomo wszytsko wtedy można na spokojnie przemyśleć, zastanowić dlaczego takie myśli mogły się pojawić itp) i w sumie wyciszam się do teraz bo jeszcze czasem się zdarzy o tym pomyśleć, ale nie są to już tak wstrząsające odczucia i nie powodują żadnych reakcji lęku czy paniki i płaczu... i wtedy mówię sobie że to nie prawda a tylko wytwór mojej głowy. Poza tym nie mogę wmawiać sobie na siłe że go kocham... (przynajmniej u mnie to nie działa) tylko zaobserwować swoje reakcje na jego widok, słowa itp... robi się wtedy jakby wiarygodniej bo nie wmawiam sobie czegoś tylko wnioskuję tego co jest naprawdę. (oczywiście chodzi mi o chwile kiedy nie było objawów nerwowych, albo się wyciszyły - wtedy kiedy było wsio ok) Trzymam za Ciebie kciuki - szukaj rozwiązań dopóki nie uznasz że są dla Ciebie wiarygodne i do zaakceptowania, a będzie trudniej podważyć Twoją wiarę w to co czujesz :*
...:::ja w kobietę a kamień zmieni się w chleb,
w gęstą trawę dam krok, wyjdę na suchy brzeg,
kiedy powróci do mnie mój fiolet, mój fiolet, mój fiolet, mój kolor:::...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
08 cze 2006, 11:28
Lokalizacja
Pszczyna

przez Coldplay 17 gru 2006, 23:17
A mnie co poradzicie? :( Nie wiem co mam robić, zakochałem się na zabój w dziewczynie, która nie zwraca na mnie w ogóle uwagi. Przez to chore uczucie nie potrafie się skupić na niczym, nic nie sprawia mi przyjemności, mam coraz mniejsze umiejętności literackie, boję się o swój poziom inteligencji, z którym jest co raz gorzej, znacznie opuściłem się w nauce, nie mam chęci do życia, tracę kontakt z rzeczywistością, od dłuższego czasu cierpię też na bezsenność. Wszędzie Ją widze, słysze jej głos. Mam jakąś obsesję na punktcie Natalii ;( Od kilku dni zastanawiam się nad sensem mojej egzystencji i dochodzę do wniosku, że jestem śmieciem, nic nieznaczącym człowiekiem. Mam też myśli samobójcze. Błagam.. pomóżcie. Mariusz
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
17 gru 2006, 22:35
Lokalizacja
Łdz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do