Jest ciężko...ale nie można się poddawać...psychoterapia

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Jest ciężko...ale nie można się poddawać...psychoterapia

przez samotny 12 gru 2006, 00:16
No więc po wizycie u psychiatry przyszła kolej na podjęcie leczenia u psychoterapeuty. Mój psychoterapeuta jest świetny i ma niezły staż pracy także zna się na nerwicach świetnie. Przed wizytą miałem wykonać test psychologiczny w którym to były prozaiczne pytania np. czy miewasz bóle głowy itp. Test doręczyłem psychoterapecie i na pierwszej wizycie po wskazaniu przeze mnie dosłownie z czym mam problem(natrętne myśli) otrzymałem od niego test składający się z szeregu pytań (około 500set) które tyczą się raczej wstępnemu badaniu mojej osobowości i cech charakteru oraz stopnia wrażliwości w celu badania raczej statystycznego. Po czym czekam na następną wizytę która odbędzie się teraz w czwartek. Z napadami natrętnych myśli bywa różnie ...myśli dotyczące ostrych przedmiotów pojawiają się sporadycznie. Pracuję już 2 tydzień i w pracy jakoś zmieniam tok myślenia aczkolwiek raz miałem straszne natrętne myśli-miałem wywalić śmieci do kontenera głównie styropian...łamiąc go i wrzucając do śmietnika ni z tąd ni z owąd pojawiły mi się natrętne myśli że w tym koszu może leżeć jakiś martwy człowiek- po czym oczywiście wyśmiałem samego siebie bo to nie dorzeczne...a potem zacząłem się zastanawiać ( i tu kolejne natręctwa analizujące abstarkcyjną koszmarną sytuację ) jak bym się zachował w takiej sytuacji i wogóle....myśli mnie strasznie przeraziły ale miałem kiedyś bardziej mnie przerażające myśli....najgorsze we wszystkim jest to że czasami nie mam pojęcia dlaczego moje myśli mogą być całkowicie absurdale albo jakieś przerażające...albo całkowicie analizujące daną sytuację jak choćby wyjście do sklepu. Poza tym studiuje jeszcze a teraz jest akurat tak że nie mam ani jednego dnia wolnego bo od pon-pt praca a soboty i niedziele to wykłady. A teraz jeszcze do tego steku olbrzymich zwojów natrętnych myśli doszła miłość bo ostatnio poznałem bardzo piękną dziewczynę i ponadto taką z którą świetnie się rozumiem dzisiaj większą część dnia nie mogłem przestać myśleć o niej....nie znam tego stanu ale czuję że to coś poważniejszego niż tylko zwykłe zauroczenie....czekam aż za tydzień znowu się z nią spotkam....a póki co walczę z chorobą i pracuję i studiuję(czuję się czasami jakbym był w jakimś odrealnionym świecie i mimo tego że walczę już 3 rok z tym cholerstwem i naprawdę przeżyłem już nie jedną sytuację w której płakałem po nocy i byłem komletnie załamany to staram się nie poddać ....mimo iż nie jest to łatwe....a może ta chorba jest jakąś formą życiowej bariery którą trzeba pokonać? Poza tym odczuwam u siebie jakąś dziwną potrzebę zapisania się na jakieś azjatyckie sztuki walki coś co pozwoli mi się zdystansować do samego siebie i nada mi jakiejś harmoniii i ładu(kiedyś medytowałem "ZEN" ale teraz nie mam za bardzo sił i nie potrafię się już tak skoncetrować żeby medytować) ...a jak wygląda wasza psychoterpia i droga walki z NN
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:18
Lokalizacja
Opole

Avatar użytkownika
przez alusia 16 gru 2006, 23:16
Witam Cię serdecznie a masz takie jazdy ze masz już wszystkiego dość i często się załamujesz myśląc o najgorszym :( ? I czy bierzesz laeki na to dziadostwo? Wiesz ja chodzę do psychologa ale nie biore żadnych prochów próbuje walczyc sama z tym cholerstwem. Są dni normalne kiedy wszystko jest oki a tu niespodziewanie dopadają mnie doły. Kurde ale to wszystko jest dziwne. Jak narazie jakoś to znosze zobaczymy jak będzie dalej. Podobno ważne jest aby w naszym życiu było kilo pozytywizmu ale łatwo sie mówi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Avatar użytkownika
przez n-monika 18 gru 2006, 15:17
DAMY RADE BEZ PROCHÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!od trzech miesiecy chodze na terapie i od samego poczatku nie biore lekow.czasami jes ok czasami super a czasami jak mnie zlapie to nie wiem co sie dzieje.wiem ze zyje jak na bombiie bo nie wiem kiedy zaatakuje.ale atki mijaja i trzeba isc na przod i dalej radosc ze BEZ PROCHOW.pozdrawia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 21:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Monika78 18 gru 2006, 16:54
:D Ja też chodzę na terapie i nie biore żadnych tabletek!!! Uważam że to jest najlepszy sposób, tabletki jednak trochę zmieniają obraz i uspakajają a jak przeżyje sie to samemu to potem jest coraz lepiej. Jest to bardzo trudne ale nie ma nic bez wysiłku . A OBJAWY ZA KAŻDYM RAZEM JAK SOBIE Z NIMI PORADZIMY SĄ MNIEJSZE AŻ W KONCU USTEPUJĄ!!. uwierzcie bo pisze to na swoim przykładem a było naprawdę cieżko!! Trzeba to wytrzymać a co nas nie złamie to nas wzmocni!!! Pozdrawiam !! :D
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
26 lis 2006, 20:35

przez samotny 19 gru 2006, 00:36
no ja nie biorę leków chdzę na terapię byłem już może z 3 razy i narazie jest pewna poprawa....poza tym poznałem wspaniałą dziewczynę w której się chyba zakochałem.....i zarazem rozczarowałem bo okazało się że nic z tego nie wyjdzie.......... :cry: ale trudno widocznie tak musiało być szkoda tylko że tak akurat wyszło...
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:18
Lokalizacja
Opole

Re: Jest ciężko...ale nie można się poddawać...psychoterapia

przez Mafju88 16 sie 2009, 00:33
Dziewczynę poznasz jeszcze niejedną, mimo iż tamta pewnie Ci pasowała nikt nie mówi, że takich Twoich drugich połówek nie ma na tym świecie ;) Bo gdyby była tylko jedna dla każdego, to chyba każdy związek byłby nieszczęśliwy :P a tak przecież nie jest, ludzie dopasowują się do siebie.

A co do terapii to daje trwale efekty dopiero po miesiącach, więc wytrwałości. Mogę Cię zmotywować tym, że naprawde opłaca się wytrzymać i to bez prochów, które otępiają trochę emocje, a przecież na nich się pracuje na terapii. Nawet nie wiesz jak jeszcze się możesz dobrze czuć i to wcale nie chwilowo ;)

pozdrawiam
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Re: Jest ciężko...ale nie można się poddawać...psychoterapia

przez risin 22 cze 2010, 21:55
Mafju88 napisał(a):A co do terapii to daje trwale efekty dopiero po miesiącach, więc wytrwałości. Mogę Cię zmotywować tym, że naprawde opłaca się wytrzymać i to bez prochów, które otępiają trochę emocje, a przecież na nich się pracuje na terapii. Nawet nie wiesz jak jeszcze się możesz dobrze czuć i to wcale nie chwilowo ;)

pozdrawiam


Nie zawsze i nie koniecznie po miesiacach. To na prawde bardzo trudne do przewidzenia, ale wytrwalosc, fakt, najwazniejsza :)
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
09 gru 2009, 21:16
Lokalizacja
Gdynia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do