nerwica za kierownicą, przeżywanie,zamartwianie się, analiza

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

nerwica za kierownicą, przeżywanie,zamartwianie się, analiza

przez newsky 17 cze 2014, 18:16
Witam
To pierwsze moje pytanie w życiu na tego typu forum więc jeśli źle dobrałem dział to proszę nie bić :)

Długo się zastanawiałem czy napisać..wcześniej próbowałem korzystać z terapii, kursów powodujących rozluźnienie itp. Rozmawiałem z psychologiem,ale to nic nie dało. Może za mało wizyt, a może specjalista nie znający tematu a może ja ciężki przypadek.

O co chodzi....

Mam 36 lat jestem od 18 lat kierowcą i lubię jeździć. Jeżdzę do pracy, z dzieckiem do przedszkola, służbowo i rekreacyjnie. Wszystko jest bardzo fajnie do momentu kiedy coś na drodze nie wydarzy się.
Są to proste sprawy...ktoś zajedzie mi drogę, uniknę zderzenia, ktoś niebezpiecznie jedzie itp.
Zdarzenia częściowo nie dotykają mnie (nie są skierowanie do mnie), ale w większości zagrażają mnie bezpośrednio. Wtedy zamiast jak to uczyłem się odpuścić to zmieniam się diametralnie.
Potrafię taką osobę gonić celem konwersacji a może rękoczynów. Jadę wtedy szybko widząc ten cel...ba..potrafię zapamiętać auto i szukać go kilka dni później rozglądając się...a nawet miesiąc.
Należy zauważyć, że jestem dosyć mało atletycznej postury i tylko cud sprawia, że ktoś jeszcze nie zrobił mi krzywdy (do rękoczynów nie doszło). Zależy od sytuacji, zwykle trąbię - wtedy albo ktoś przeprasza, albo ..no właśnie zaczyna się...
Myślałem, że to zależy od modelu auta..nie ma znaczenia, lepszy gorszy podejście i zachowanie takie same.

Zacząłem się zastanawiać, że może podświadomie mam niskie poczucie wartości, ale ciężko mi zlokalizować czym byłoby to spowodowane. Mam udane życie i nie mogę na nic narzekać. Takie rzeczy jednak dosłownie mnie zżerają. Zamiast odpuścić...pojechać dalej i powiedzieć pod nosem "dureń" albo uśmiechnąć się do "przeciwnika" wciela się we mnie demon dążący definitywnie do problemu. Gonienie kogoś krzyczenie wychodzenie z auta (raz kopnąłem w oponę) stawia mnie w nieciekawym świetle i nikt nie podejrzewałby mnie o to.

Myślałem, że zmądrzeje po narodzinach dziecka. Stało się jeszcze gorzej...doszedłem do wniosku, że w/w osobniki zagrażają życiu mojego dziecka.

Dzisiaj uniknąłem stłuczki z winy autobusu o czym poinformowałem drugą stronę trąbieniem, efekt jednak był oczywiście odwrotny też zostałem strąbiony też goniłem patrzyłem w lusterko i szukałem prowokacji. Jest to niepoważne tymbadziej z dzieckiem na pokładzie. Więc jeszcze gorzej.
Później ręce się trzęsą mam koszmarny humor nie odzywam się, cały czas myślę o tym. Za godzinę analizuję całą sytuację po sekundzie , przeżywam aż ręce się ruszają. Przechodzi mi to dopiero po kilku dniach. Potrafię zamartwiać się tym (wiem, ze źle robię reagując nerwowo) a równocześnie odtwarzam kolejne możliwe scenariusze zakończenia (agresywne).

Dodam jeszcze, że przeżywam każdą wzmiankę o wypadku w którym ktoś zginął a szczególnie dziecko. Później postrzegam wszelkie łamanie przepisów jako sytuację z portalu czy tv powodującą śmierć.

Próbowałem jeszcze nalepić zdjęcie dziecka, żony i w razie takich zdarzeń popatrzeć i zapomnieć o danych wydarzeniach. Nic nie daje..poza tym często jeździmy razem. Ja po prostu wtedy jestem diametralnie inny.

Co zrobić? Nie chce brać jakiś leków, chce znaleźć sposób , słowa , rozumowanie aby nie dopuszczać do takich sytuacji. Żeby móc potrafić odpuścić...zachować się z klasą (często myślę, jak np zachowałby się Papież w takiej sytuacji, albo prezydent).

Będę wdzięczny za pomoc.

Pozdrawiam

NewSky
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 cze 2014, 17:58

nerwica za kierownicą, przeżywanie,zamartwianie się, analiza

Avatar użytkownika
przez rikuhod 18 cze 2014, 20:03
newsky, hej spokojnie każdego ponosi grunt aby się nad wszystkim się za bardzo nie dręczyć bo sami możemy sobie nerwice wytworzyć

myśle że u ciebie tak troche jest, za bardzo reagowałeś na to że raz czy dwa razy straciłeś panowanie nad sobą,
przez co sam jakby się uświadomiłeś sobie żeby wariujesz kiedy coś wychodzi nie tak(to się w psychologi nazywa narzucanie roli, kiedy sami uważamy siebie że mamy w sobie jakieś negatywne cechy albo odruchy tacy się stajemy)

ale spoko to nie problem po prostu nie analizuj tego więcej, nie zastanawiaj się nad tym, olej że tak kiedyś miałeś, nie szukaj sobie sposobów na radzenie sobie tym, kiedy cię zaczyna coś takiego nachodzic ignoruj to i staraj się robić wszystko jakby tego nie było

szukając sobie sposobów na powstrzymanie tego albo usilne powstrzymywanie tego, głowienie się jak się tego pozbyć nie da rady, takim czymś uświadamiasz siebie że naprawde nie potrafisz nad sobą panować

Zamiast tego ignoruj to co było, i wszystko co z tym związane wkońcu zapomnisz o tym i nastawisz się że panujesz nad sobą. Teraz już jak wiesz jak to działa to odejdzie szybko :3
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

nerwica za kierownicą, przeżywanie,zamartwianie się, analiza

Avatar użytkownika
przez Lusesita Dolores 18 cze 2014, 20:16
rikuhod, słuchaj, w każdym temacie o nerwicy natrectw /cenzura/ wszystkim żeby IGNOROWALI natrectwa albo zajeli się czymś wesołym. Czy ty /cenzura/ myślisz że to jest takie proste , że można to /cenzura/ ignorować? Jakby to było takie /cenzura/ proste to nie byłoby tak dużo przypadków natrectw u ludzi a ludzie zajmowaliby sie tak jak radzisz czymś wesołym. Wiesz co to są natrectwa????????????? one sa pomimo tego że próbujemy je igfnorować. wiec skończ pierdolić !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
chodze boso po ulicy


Ketrel 400mg
Solian 800mg
Haloperidol 5mg


opium
Posty
6837
Dołączył(a)
16 cze 2013, 12:25
Lokalizacja
Chaos

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

nerwica za kierownicą, przeżywanie,zamartwianie się, analiza

Avatar użytkownika
przez rikuhod 19 cze 2014, 13:45
Ahma, w twoim poście jest dużo racji, to prawda że natręctwa nie są łatwe do ignorowania i nawet jak staramy się je ignorować i czymś się zająć obejrzeć tv czy co innego zrobić to i tak będą nadal nas męczyć

ale to nie znaczy że należy się nerwicy poddawać, oczywiście ignorowanie też nie zawsze pomaga bo choroba może być zbyt silna i wtedy leki czy terapia na pewno pomogą

tylko jeśli z reguły nastawimy że jest ciężko, ze te myśli i tak dręczą to jeszcze bardziej będą dręczyć, bo sami się tak nastawimy,
dlatego trzeba się nastawić że jest się zdrowym że fajnie jest, to zaczniemy się tak czuć, żeby to zrobić trzeba najpierw ignorować myśli negatywne traktować je jakby nie istniały i wyrobić sobie własne przekonania

nerwica, depresja z reguły powstają z nagroamdzonego stresu, to prawda z innych powodów też, a stres się zawsze powiększa kiedy nie szanuje się własnego szczęscia(zainteresowania pasje cele) im większą radość czerpiemy z życia tym odporniejsi stajemy się na stres,
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

nerwica za kierownicą, przeżywanie,zamartwianie się, analiza

przez Maggda92 19 cze 2014, 17:23
a stres się zawsze powiększa kiedy nie szanuje się własnego szczęscia(zainteresowania pasje cele)

Guzik prawda.
Maggda92
Offline

nerwica za kierownicą, przeżywanie,zamartwianie się, analiza

przez newsky 19 cze 2014, 20:40
Pasji poza internetem to ja wielkich chyba nie mam..a szkoda. Nie wiążę jednak to z tymi wydarzeniami w końcu jadąc np po model samolotu do sklejania też mogę się denerwować i tak reagować na przypadkowe sytuacje.
Pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 cze 2014, 17:58

nerwica za kierownicą, przeżywanie,zamartwianie się, analiza

Avatar użytkownika
przez lovely 24 cze 2014, 09:35
rikuhod napisał(a):nerwica, depresja z reguły powstają z nagroamdzonego stresu, to prawda z innych powodów też, a stres się zawsze powiększa kiedy nie szanuje się własnego szczęscia(zainteresowania pasje cele) im większą radość czerpiemy z życia tym odporniejsi stajemy się na stres,


to takie tam pitu pitu... serio każdy ma w życiu stresy i ciężkie sytuacje i brak czasu dla siebie - ale nie każdy ma zaburzenia psychiczne. Dlaczego? Ponieważ jedni mają do nich predyspozycje a inni nie. Tak jak jedni mają predyspozycje do raka albo atopowego zapalenia skóry a inni nie. Choroba jak choroba. Nie są znane dokładne przyczyny powstawania natręctw (oprócz faktu że zdecydowaną rolę mają tu czynniki biologiczne) - stres oczywiście szkodzi ale nie jest jakąś główną przyczyną.

Jednak, mimo braków teoretycznych to co pisze rikuhod odnośnie sposobów postępowania z natęctwami jest racją. Z tym że faktycznie tak napisane raczej nikomu nie pomoże - a szkoda.
Bo naprawdę najlepszą metodą na pozbycie się natręctw jest ich ignorowanie:) Brzmi to banalnie ale w przypadku osób z ocd jest ekspremalnie trudne - jednak są sposoby na to żeby się tego nauczyć - po to usilnie osoby które wyzdrowiały namawiają tu innych na terapię poznawczo-behawioralną - na terapii tej właśnie się uczy tego, w jaki sposób ignorować myśli żeby w końcu zniknęły. I to dobrze zrobione jest bardzo skuteczne. CBT z ERP jest trudną terapią -ale jest skuteczniejsza niż leki i zostawia po sobie trwałe zmiany w mózgu (robiono badania ludziom przed i po CBT i obrazki z mózgu zdecydowanie się różniły - nie były już tak aktywne te części które się przesadnie aktywizują u osób z ocd - były porównywalne od osób zdrowych).

Ważną rzeczą jest też żeby było jasne co się rozumie przez ignorowanie: nie chodzi o to żeby od nich uciekać i próbować zapomnieć - wręcz odwrotnie: trzeba je nawet przywoływać do siebie celowo tylko nie traktować ich serio - traktować je jak glupie myśli (jakimi przecież są). I są specjalne techniki których się uczy żeby nauczyć się odpowiednich reakcji na myśli i generalnie sposobów myślenia. Tłumaczenie tego w poście na forum (czy też 200 postach przy każdym wątku:P) po prostu nic nie da: bo to sprawa na wiele godzin tłumaczenia, nauki i ćwiczeń: ale procentuje :)
gg 45603073
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
17 gru 2012, 18:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 11 gości

Przeskocz do