Historia choroby-może komuś pomoże

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Historia choroby-może komuś pomoże

przez Liberty 24 cze 2014, 14:12
Bardzo się zgadzam z Ojakdobrze:)
To kolejny przykład na to, że trzeba trochę zmienić swoje myślenie, utarte ścieżki myślowe, spojrzeć na nerwicę z dystansu. Nie trzeba walczyć z nerwicą i zupełnie się jej pozbyć, lecz wystarczy ją zrozumieć i zaakceptować, żeby nauczyć się z nią żyć i czuć się dobrze.
Ojakdobrze, widzę, że przeszedłeś podobną ścieżkę jak ja, poszerzyłeś znacznie swoją świadomość i to jest piękne, że choroba też nam coś daje. Z cierpienia może wyniknąć jak widać coś dobrego.
Mi też natręctwa zawsze nasilały się w okresach większego stresu, np. przed ślubem. Teraz też szczególnie na nią uważam w okresie wzmożonego stresu, żeby zaraz ją zduszać w zarodku, aby znów nie rozrosła się do olbrzymich rozmiarów :D
A jeśli chodzi o jedzenie to jest to bardzo ważna kwestia, o której prędzej nie wspomniałam.
Ja tak samo mocno ograniczyłam słodycze, wszelki cukier gdziekolwiek występujący, ogólnie staram się zdrowo odżywiać. Bardzo ważną sprawą dla mózgu i układu nerwowego są nienasycone kwasy tłuszczowe, zwłaszcza omega-3. Od kilku miesięcy jem codziennie łyżkę oleju lnianego (nierafinowanego, tłoczonego na zimno - bardzo ważne!, najlepszy jest Budwigowy), zimą brałam tran.
Witamina D jest też konieczna dla lepszego samopoczucia, dlatego wspominałam we wcześniejszych postach o korzystaniu ze słońca, a zimą właśnie dobry jest tran. Ponadto od miesiąca biorę olej z wiesiołka - poprawia funkcjonowanie układu hormonalnego (zwłaszcza ważne dla kobiet), dobry na PMS, polecany też przy depresjach. Po łyżeczce dziennie, koniecznie płynny a nie w kapsułkach! Można kupić w zielarniach.

Pozdrawiam!
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
04 gru 2013, 17:55

Historia choroby-może komuś pomoże

przez ladywind 24 cze 2014, 15:36
Mnie natrectwa bardzo nasilaja się tuż przed miesiączką, miałam tez raz tak że nawrót pojawił sie właśnie tuż przed nią.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Historia choroby-może komuś pomoże

Avatar użytkownika
przez Bonus 24 cze 2014, 16:15
Ale okres dla kobiety też jest męczący.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Historia choroby-może komuś pomoże

przez maradona 24 cze 2014, 18:28
W tym tekście z 1 posta odnajduję wiele z siebie...:) Wiem jak nerwica natręctw potrafi utrudniać życie. Również pamiętam sytuacje z czasów gdy miałem powiedzmy 13 czy 14 lat. Pamiętam niektóre te rytuały, że to to mogę a tego to nie mogę bo cośtam. Również nie mając bladego pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak nerwica natręctw miałem niekiedy wrażenie, że może właśnie coś ode mnie zależy, że jestem inny niż wszyscy i moje "rytuały" mają na coś wpływ.. Pamiętam, że mnie to męczyło ale też pomógł mi Bóg i wiara w Niego :) Pamiętam, że w pewnym momencie po prostu zrozumiałem, że te rytuały to mój wymysł (ciągle nie wiedziałem, że istnieje takie coś jak NN i że ją mam), że wierzę w Boga i że On może wszystko, kocha mnie. Że ja jestem zwyczajnym człowiekiem, jak każdy i że myślenie, że od tych moich rytuałów cośkolwiek zależy jest totalnym głupstwem. Po prostu ufając Bogu zrozumiałem, że to czy policzę do 3, do 5 czy do 10 nie ma żadnego znaczenia. Od tego momentu takie rytuały po prostu się skończyły, jakby uciąć :) Ile prostsze stalo się wykonywanie niektórych czynności. :)
Dziś już oczywiście wiem, że cierpię na NN i ciągle z nią walczę, co prawda objawia się ona w inny sposób. Miałem też okres niedługi, że wstawanie rano z łóżka było dla mnie przymusem, nic mi się nie chciało, przestałem o siebie dbać. Przechodziłem też objadanie się. Lubię co prawda słodycze i zawsze lubiłem, ale przez pewien etap po prostu zajadałem stres, przytyłem. Nie wiedziałem o takich forach, w zasadzie myślałem że z NN to walczę sam i nikt inny nie ma takich problemów. Z czasem jednak stwierdziłem, że się nie poddam. Zacząłem szukać informacji o NN, poczytałem historie ludzi i zrozumiałem, że najgorsze co można zrobić to się poddać. Znów pomogła mi wiara. Zacząłem dostrzegać sens w słowach, że każdy musi ponieść swój krzyż. Modlę się i proszę o siłę do niesienia. To pomaga, wiem że Pan Jezus jest ze mną takim jakim jestem. Wiem, że ciężko jest walczyć z NN. Dziś w moim przypadku objawia się ona w zdecydowanej przewadze natrętnych myśli. Wiem że to atakuje czasem akurat to co jest dla mnie ważne. Wierzę w Boga i nieobce mi są natręctwa na tym właśnie punkcie. Kocham piłkę nożną, oczywiście też miewam natręctwa skierowane jakby przeciwko niej. Z czasem coraz bardziej rozumiem funkcjonowanie tej choroby i coraz mocniej wiem to, że nawet z nią dam sobie radę i się nie poddam. Przestałem się zaniedbywać. Dziś w moim przypadku NN zdecydowanie przeważają natrętne myśli. Wiadomo, że miewam i sytuacje kiedy czuję się bezsilny i wyczerpany, ale nie poddaję i nie poddam się. :)
"Chociażbym szedł przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty Panie jesteś ze mną"
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
10 cze 2014, 17:17
Lokalizacja
CK

Historia choroby-może komuś pomoże

przez Ojakdobrze 24 cze 2014, 18:45
Liberty,
to prawda ze choroba nam cos daje. Malo tego, ja moge stwierdzic ze choroba mi pomogla w wielu kwestiach i mysle ze skoro ja nabylem to byla mi widocznie potrzebna. Sek w tym ze nie kazdy chce przyjac taki scenariusz, zreszta ja sam dlugo chyba nie chcialem go przyjac. Choroba to czas na zmiane, ewaluacje dotychczasowych osiagniec. Oczywiscie nie twierdze ze tak jest u kazdego(gdyz tego nie wiem), ale mysle ze wiele osob nawet sobie nie zdaje sprawy ze choroba(mam na mysli stany nerwicowe, bo mimo wszystko ze sa uciazliwe to jednak odwracalne) to moga byc drzwi do pelniejszego zycia, zrozumienia i spokoju.

Rzecz jasna to moze brzmiec jak jakis absurd, bo jak kogos mecza natrectwa czy leki albo stany depresyjne to w tym momencie nie wyglada to na rozwoj, no ale pozory myla, stwierdzam to na swoim przypadku.

Co do tych niedoborow to wlasnie mnie ten watek mysle mocniej zaczal interesowac, gdyz moje poczatki nerwicy to w ogole wlasnie nie pasowaly do tego zebym sie zle poczul od psychiki. Czulem sie swietnie, bylem wyluzowany, nawet jakos bardziej niz poprzednio i mialem taki po prostu swietny okres. Az tu pewnego dnia pierwszy atak paniki z "niczego" i zaczelo sie.

Pozniej weszlo w pamiec i sie dodatkowo nakrecalem. Pomiajajac wiele szczegolow, zaczely mi dochodzic rozne natrectwa itd... Oczywiscie co warto jest podkreslic przed tym calym okresem nerwicy mialem okres gdzie przez jakis czas bylem na diecie gdzie nie jadalem praktycznie weglowodanow, natomiast piwo bylo czeste w moim menu ;).

Przechodzac dalej bez wiekszych szczegolow szukalem roznych rozwiazan, czytalem rozne ksiazki o psychice czy juz nawet teksty podchodzace pod ezoteryke, czy tez rzeczy o wszechswiecie itd. Natrectwa sie nasilaly do tego stopnia ze juz wydawalo mi sie ze nie wyrobie czasami. Oczywiscie bywaly lepsze i gorsze dni, czy dluzsze okresy, ale koncowka przed punktem zwrotnym byla najbardziej intensywna. Co jest istotne to fakt ze modlila sie za mnie moja siostra i po czasie zaczalem odczuwac coraz wieksza potrzebe pojscia do spowiedzi.

Nie bylem 14 lat, zreszta do kosciola rzadko chodzilem, nawet nie ma co mowic jak sie balem przed ta spowiedzia. Poszedlem na spowiedz otwarta, juz wtedy poczulem pierwsza ulge i uczucie ktorego dawno juz nie zaznalem. Pamietam nawet takie istotne szczegoly, ze jak z tamtad wyszedlem to czulem ulge ale czulem tez taka roznice ze teraz pasuje sie troche inaczej zachowywac. To bylo takie uczucie ktore dawniej zawsze mialem, ale przez zaniechanie chodzenia do spowiedzi po prostu zaczynalo mi sie wydawac ze mozna robic wszystko jesli sie ma na to ochote(w ramach jakiegos rozsadku rzecz jasna, z tym ze ten rozsadek byl mocno poszerzony ;).

Potem po spowiedzi i przyjeciu Komunii czulem sie przez kilka tygodni ogolnie lepiej bo zaczalem przelamywac leki ale w dalszym ciagu meczyly mnie te natrectwa, na roznym tle, wiec poszedlem do ksiedza egzorcysty bo juz nie wiedzialem co sie ze mna dzieje, zapytac czy to jakies opetanie, ale tam ksiadz powiedzial mi ze to sa takie dreczenia a nie opetanie.

Tak w ogole to tak tez postanowilem ze jesli Ci ksieza powiedza mi zebym sie poszedl leczyc to tak zrobie. Ale ani spowiednik ani egzorcysta nie polecili mi lekarza, gdyz pytalem ich co poczac w tej sprawie. Widocznie w moim przypadku wiedzieli ze potrzebuje czegos innego, ze moja droga jest inna. Zaczalem sie wiecej modlic, odmawiac rozne modlitwy i jakby zaczely mi sie otwierac przede mna moje wewnetrzne problemy. Po tej wizycie u ksiedza egzorcysty zaczalem czuc sie lepiej pod wzgledem natrectw bo on mi wytlumaczyl pewne kewstie, co nie znaczy ze pozniej nie mialem jeszcze natrectw czy lekow. Dodatkowo kolejne spotkania z moim spowiednikiem pomagaly mi coraz wiecej zrozumiec.

Wiec jak juz zaczely sie przedemna otwierac te rozne moje problemy w dosc szybkim tempie dowiedzialem sie ze mam stany hipoglikemiczne czyli w uproszczeniu spadki cukru. To prawdopodobnie zaczelo powodowac te moje pierwotne stany nerwicowe wiele lat wstecz, a wiem to dlatego ze batoniki i inne slodycze poprawialy mi humor od dawna(jak sie nie ma hipoglikemii tez moga poprawiac, ale ja mialem duze skoki nastrojow uzaleznione od tego co ile jem i co jem).

Oczywiscie po czasie wyszlo ze nie tylko hipoglikemia ale inne rzeczy czy toki mysleniowe, ktore mam w sobie zakorzenione wplywaja na moje samopoczucie.

Dzisiaj mam juz taki pelniejszy obraz co moze powodowac stany nerwicowe.
Dlatego wydaje mi sie ze tak wlasnie bardzo wazne jest podejscie indywidualne i zrozumienie samego siebie, mnie w tym pomogla modlitwa.


Co do tych witamin, to faktycznie niedobory w tych czasach mamy ogromne. W naszym kraju napewno mamy braki witaminy D o ktorym piszesz Liberty. Dodatkowo podejrzewam ze podobnie jest z witaminami B czy magnezem i wapniem. Chcialbym jeszcze dodac cos na temat omega-3, bo o ile wiem ze faktycznie pomaga, ja czulem sie po nim troche gorzej. Wyczytalem gdzies ze na jakis tam skladnik z omega-3 tez mozna miec jakby jakas nietolerancje. Czy dlatego czulem sie taki troche przybity po omega-3, czy moze z innego powodu nie wiem. Wiem tylko tyle ze przez jakis okres kupilem troche supplementow i moge stwierdzic tak, ze jesli sie samemu czegos nie sproboje np jakiegos aminokwasu czy witamin lub mineralow, albo sie nie przebada na niedobory to ciezko stwierdzic co nam moze pomoc a co nie.

Na koniec tej wiadomosci dodam jeszcze ze wystarczy sobie wyobrazic ze mozna miec jakis niedobor i juz dostac latke jakiejs choroby(gdyz pewne niedobory moga powodowac wiele stanow nerwicowych, czy inne stany chorobowe), leczyc sie na nia, chodzic do psychoterapeuty i szukac problemow ktore nie istnieja. Oczywiscie sa osoby ktore potrzebuja takiej pomocy, ale warto wiedziec ze sa i te drugie. Zostalo wymyslone wiele nazw i wiele schorzen, ktore tak naprawde nie sa niczym innym jak pochodna jakiegos stanu w organizmie. Dlatego niektorzy nie czuja ulgi, bo nie sa leczeni, tylko faszeruje sie ich jakimis tabletkami albo wymysla co maja robic, a oni nie moga poczuc sie lepiej bo cos im dolega co nie ma zwiazku z psychika.

Liberty, fajnie ze rozpoczelas ten watek bo moze komus takie informacje pomoga :).
Ostatnio edytowano 24 cze 2014, 18:52 przez Ojakdobrze, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
15 wrz 2006, 00:26

Historia choroby-może komuś pomoże

przez maradona 24 cze 2014, 18:50
Ojakdobrze dzięki za ten Post :)
"Chociażbym szedł przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty Panie jesteś ze mną"
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
10 cze 2014, 17:17
Lokalizacja
CK

Historia choroby-może komuś pomoże

przez Liberty 25 cze 2014, 13:49
Ojakdobrze, dziękuję za miłe słowa. Z taką myślą zaczęłam ten wątek, że może choć jednej osobie uda się pomóc to już będzie sukces.
Mi osobiście też bardzo pomogło czytanie historii innych. Zrozumiałam, że nie jestem z tym sama jedna na świecie, że nie jestem jakaś inna i że ode mnie nie zależy coś bardziej niż od pozostałych ludzi (nawiązując do wypowiedzi maradony).

Ladywind, ja też miałam straszne kryzysy przed okresem. Polecam Ci właśnie olej z wiesiołka, łagodzi PMS, poprawia nastrój i działa kojąco na nerwy więc i natręctwa nie powinny się tak nasilać (kuracja powinna trwać 3 miesiące, ale ja efekt widzę już po ok. 2 tygodniach brania).

Mi osobiście tran i olej lniany pomagają. Poprawiła się odporność jesienią i zimą, pomaga też na skórę i włosy i być może na układ nerwowy też przy okazji. Trudno stwierdzić, bo ogólnie to wszystko się zazębia, zdrowe odżywianie, ruch, rozwój wewnętrzny.
Z resztą tak jest, nie można oddzielać ciała od duszy i psychiki. Człowiek jest przecież całością, a współczesna medycyna podchodzi trochę dziwnie, jakby każdy narząd funkcjonował w oderwaniu od reszty, a to kompletna bzdura.

Wątek jedzenia mogłabym rozwijać w nieskończoność, też się tym bardzo interesuję. Swoją drogą każda dieta eliminacyjna, w tym również ta wykluczająca węglowodany jest szkodliwa. Cukier i białe pieczywo - mówię NIE, natomiast kasze, płatki owsiane, orkiszowe itd., razowe pieczywo są bogate w błonnik i minerały (magnez i wit. z grupy B, o których wspomina Ojakdobrze) i o tym nie można zapominać komponując menu. Piwo, zdecydowanie niewskazane, bomba cukrów prostych, wychładzające organizm. Polecam też książki Anny Ciesielskiej "Filozofia zdrowia", "Filozofia życia" i "Filozofia smaku", może nie ze wszystkim się 100% zgadzam ale bardzo dużo w nich mądrości i szerokiego spojrzenia na rzeczywistość i zdrowie człowieka.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
04 gru 2013, 17:55

Historia choroby-może komuś pomoże

przez ladywind 25 cze 2014, 14:19
Liberty, włąsnie sobie kupiłam tran, bo słyszałam że dobrze wpływa na ludzi z nn, dzieki za rady z tym olejem z wiesiołka:*
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Historia choroby-może komuś pomoże

przez Ojakdobrze 25 cze 2014, 16:09
Liberty, mysle w takim razie ze trzeba ten watek jedzenia w troche bardziej rozwinac ;). Swoja droga wlasnie po to napisalem o tym piwie i weglowodanach, a raczej ich braku, gdyz wlasnie ludzie nie zdaja sobie sprawy jak bardzo dieta moze wplywac na organizm. Wiem ze u mnie wplynela negatywnie, mimo ze na poczatku czulem sie wrecz rewelacyjnie(oczywiscie mam na mysli nie jedzenie weglowodanow, a nie picie piwa :).

Co do odzywiania jak i supplementow to jednak dobrze podchodzic indywidualnie, bo mozna miec jakies nietolerncje np glutenu(w ogole o tym nie wiedzac). Duzo sie nauczylem dzieki swojej hipoglikemii, a to dlatego ze jakos to co czytalem nie do konca mi czasami pomagalo. Wiec duzo szukajac natrafilem wkoncu na informacje o tym ze mamy rozne "spalanie" energii, jedni wolne inni szybkie. Wiec ten co za szybko spala powinien spozywac pokarmy i supplementy ktore spowolnia u niego ten proces a osoba ktora ma za wolne spalanie przyspieszyc. Tak w wielkim skrocie to wyglada :).

Co do nerwicy natrectw, to czytalem w ksiazce pewnej kobiety ktora pomogla wielu osobom(ksiazka w jezyku ang. http://www.amazon.com/Depression-Free-N ... 0345435176) ze osoby z natrectwami maja zbyt duze stezenie histaminy, ktora to powoduje wlasnie natrectwa. Teraz istotne jest to ze przykladowo vitamina b12 czy kwas foliowy podnosza stezenie histaminy, dlatego wlasnie tak wazne jest indywidualne podejscie do sprawy i probowanie co nam pomaga. Dobrze jest wczesniej wiedziec czy ma sie ten poziom podniesiony, bo jesli sie nie ma a zacznie obnizac to obnizony poziom tez ma swoje efekty specjalne. Dlatego np ciekawe jest czy powiedzmy przed okresem nie podnosi sie kobietom poziom histaminy, przez co macie wtedy zwiekszone natrectwa, oczywiscie to tylko czysto teoretyczne zastanowienie :).

Liberty, a czy slyszalas np o badaniu z wlosa, o tym jak tam wiele mozna poznac o swoim organizmie? Pytam bo zrobilem takie badanie i ono naprawde pozwala zawezyc poszukiwania na temat tego co w trawie piszczy ;).
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
15 wrz 2006, 00:26

Historia choroby-może komuś pomoże

Avatar użytkownika
przez lovely 26 cze 2014, 09:48
Bardzo inspirująca i dobrze przekazana historia Liberty :) Nie mam pojęcia czemu ktoś tam na początku się czepiał.

Mam kikla słów głównie do Bei... bo pojawił mi się tu taki niepokojący pogląd o psychoterapii...
Jak piszesz:
bei napisał(a): Boję się tej psychoterapii, tego rozdrapywania bolesnych wspomnień, tego grzebania w sobie i w przeszłości :hide: . Z drugiej strony myślę, że jest to dla mnie szansa, że bez niej z tego nie wyjdę...


Generalnie są różne psychoterapie i na różne zaburzenia chodzi się do różnych psychoterapeutów.
Jak pisała Liberty o swoich wizytach u psychologa... nic nie dały - bo widać osoba była kompletnie niekompetentna. Bardzo to smutne ale zdecydowana większość osób z natręctwami trafia do pierwszych lepszych psychologów i na zawsze się do terapii... Jakich ja bzdur się nasłuchałam od takich "specjalistów" kiedy zaczynałam szukać dla siebie pomocy.... To pierwsza ważna rzecz: z zaburzeniem nie idzie się do psychologa tylko do psychoterapeuty.
Dobra psychoterapia na natręctwa absolutnie nie polega na rozdrapywaniu wspomnień i szukaniu jakiejś wewnętrznej zapomnianej przyczyny!!! - polega na uczeniu osoby jak ma postępować, żeby nie mieć objawów. Uczy jak działa choroba i "tricków" na jej oszukanie :)
Można to zrobić samemu ale to ekstremalnie trudne - i wymaga dużo wiedzy, odwagi i samozaparcia. Liberty właściwie brzmi jak osoba która przeszłą terapię :) Bardzo dobrze potrafi patrzeć z zewnątrz na swoje objawy i właśnie... trzyma je w garści :) Terapia uczy właśnie czegoś takiego, tylko w pewnie bardziej usystematyzowany sposób. Jest dość krótka i konkretna (konkretne zadania do wykonania, ćwiczenia, wiedza)... a nie bezskuteczne gadanie przez kilka lat obcej osobie o swoich koszmarach.
I tradycyjnie jak w każdym moim poście o terapii powtórzę: właściwa i bardzo skuteczna terapia na natręctwa to terapia poznawczo-behawioralna. Inne podejścia terapeutyczne mogą wam pomóc na inne rzeczy, lub jeśli po prostu potrzebujecie się komuś wygadać... ale jeśli chcecie pozbyć się natręctw to się nie nadają (zwłaszcza właśnie takie w których ty gadasz a terapeuta milczy i kiwa głową :P).
gg 45603073
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
17 gru 2012, 18:07

Historia choroby-może komuś pomoże

Avatar użytkownika
przez elo 26 cze 2014, 10:09
lovely napisał(a):Jak pisała Liberty o swoich wizytach u psychologa... nic nie dały - bo widać osoba była kompletnie niekompetentna. Bardzo to smutne ale zdecydowana większość osób z natręctwami trafia do pierwszych lepszych psychologów i na zawsze się do terapii... Jakich ja bzdur się nasłuchałam od takich "specjalistów" kiedy zaczynałam szukać dla siebie pomocy.... To pierwsza ważna rzecz: z zaburzeniem nie idzie się do psychologa tylko do psychoterapeuty.
Dobra psychoterapia na natręctwa absolutnie nie polega na rozdrapywaniu wspomnień i szukaniu jakiejś wewnętrznej zapomnianej przyczyny!!! - polega na uczeniu osoby jak ma postępować, żeby nie mieć objawów. Uczy jak działa choroba i "tricków" na jej oszukanie

wczoraj udalo mi sie dostac do najlepszej psychoterapeutki w miescie i faktycznie pierwsze wrazenie bylo jak najbardziej pozytywne jednak po sporzadzeniu wstepnego wywiadu zaproponowala mi terapie w nurcie psychodynamicznym z czestotliwoscia spotkan x2 w tygodniu przez co najmniej rok... zalamalam raczki bo zrobilo mi sie po prostu przyrko
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7658
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Historia choroby-może komuś pomoże

Avatar użytkownika
przez lovely 26 cze 2014, 10:20
w sumie skoro nie czuła się kompetentna to chyba lepiej że nie ciągnęła tego dalej (bo zazwyczaj to tak wygląda i kończy się marnowaniu czasu i kasy)

a powiedziała dlaczego?
gg 45603073
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
17 gru 2012, 18:07

Historia choroby-może komuś pomoże

Avatar użytkownika
przez elo 26 cze 2014, 10:28
nie ale chyba wierzy w skutecznosc tej terapii i jest przekonana ze potrafi mi pomoc
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7658
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Historia choroby-może komuś pomoże

Avatar użytkownika
przez lovely 26 cze 2014, 10:34
Aaaa... źle zrozumiałam. Ona prowadzi terapia psychodynamiczną :) - no oczywiście że wierzy w skuteczność skoro ją prowadzi:PPP
W sumie z nurtami psychoterapii jest często jak z wyznaniem ;)
Jak jest najlepsza może warto ją przetestować.

A jeśli chodzi o natręctwa i tak dalej polecam usilnie cbt. W sumie terapia na natręctwa jest dość prosta jak się ma do tego narzędzia i wprawę - i nie trzeba najlepszego terapeuty w mieście - wystarczy taki z przebytym szkoleniem cbt który nie jest kompletnym idiotą :)
gg 45603073
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
17 gru 2012, 18:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do