Okropna nerwica natręctw u 13 latka.

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Okropna nerwica natręctw u 13 latka.

przez Maros 02 mar 2014, 04:34
Witam serdecznie, po wielu 'przekładaniach' w końcu zdecydowałem się napisać o nie dającym mi spokoju problemie którym jest nerwica natręctw myślowych. Zacznę od przedstawienia się : Mam 13 lat i chodzę do 6 klasy podstawówki. Geneza mojego utrapienia w postaci nerwicy natręctw zaczyna się kilka lat temu. Wówczas mieszkała z nami moja Ś.P babcia. Pewnego dnia 'wkurzyłem się' na babcie i ( niestety jak to małolat ) zacząłem myśleć o tym żeby za 'kare' coś się babci stało. Wieczorem tego samego dnia moja babcia upadła i pokaleczyła się. Moją jedyna reakcją było to że zacząłem myśleć o tym że mam coś w rodzaju 'mocy' i za każdym razem jak o czymś pomyśle złego to może się ziścić ... no i zaczęło się. Od tych młodych lat aż do teraz codziennie dokuczały mi myśli będące dokładnymi przykładami nerwicy natręctw. Zaczęło się niewinnie bo wtedy jeszcze nie towarzyszyły mi te najobrzydliwsze myśli. Gdy dolegliwość się poszerzyła każdą myśl kwitowałem prostym "pieprz się mózgu" i działało, męczyło ale działało. Aż do teraz.

Teraz te okropne myśli nie dają mi spokoju i nękają mnie. Gdy mam dobry humor co przez te myśli zdarza się rzadko to nic mi nie jest, jedyne co mi wtedy dolega to najgorsze z możliwych zaprzeczanie mojego mózgu na temat każdej sprawy na przykład : dobre = złe, złe= dobre co powoduje całkowitą możliwość do popierania własnego zdania. Lecz czasami gdy miewam te najgorsze myśli mogą mnie nawet dręczyć takie : Chce żeby moja mama zmarła albo chciałbym kogoś zabić ... każda próba mówienia pieprz się mózgu czy pozbycia się nękających myśli kończy się nie powodzeniem. Dopiero gdy minie trochę czasu myśli same zostają zapomniane a na ich miejsce za jakiś czas pojawiają się nowe. Gdy próbuje rozmawiać o tym żebyśmy wybrali się z moją do psychologa ( na co ja też bym przystał z wielką niechęcią ) to odpowiada żebym o tym zapomniał i na pewno sobie to ubzdurałem ( sam bardzo nie lubię o tym wspominać bo wiem że i tak zostanie potraktowane to jako "wymyślanie" a nie jak coś poważnego ) tak więc prawdopodobnie pójście do psychologa nie wchodzi w grę. Trzecim moim problemem jest to że najbardziej nękają mnie myśli o byciu samotnym. Bardzo lubię posiedzieć sobie sam a to że mam klasę jaką mam to nie moja wina i nie mogę prawie nigdy z nikim porozmawiać normalnie zawsze olewałem. A teraz gdy zaczęły się te myśli nawet gdy dobrze bawię się samemu to mój mózg żeby mnie jeszcze bardziej wkurzyć zaczyna mnie oszukiwać i znowu wysyłać myśli że tak naprawdę tego nienawidzę i że muszę z kimś cały czas przebywać nawet gdy sam czuję że tego nie potrzebuję.

A więc po moim naprawdę długim opisie mojej dolegliwości nasuwają mi się tylko pytanie jak sobie poradzić gdy te wredne myśli atakują i jak się ich najlepiej pozbyć sposobem którym nie są leki ani psychologowie a także to czy te dobro=zło i rozmyślanie o wielkich przyjaźniach spowodowane jest właśnie nerwicą natręctw.

Dodam tylko że na tle rówieśników wyróżniam się tym że bardzo ale to bardzo dużo rozmyślam i nie wyobrażam sobie bez tego życia gdzie prawdopodobnie mój problem bierze się właśnie z tego.
Bardzo bym prosił o pomoc, i jak najbardziej pozdrawiam :D
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
02 mar 2014, 03:50

Okropna nerwica natręctw u 13 latka.

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 02 mar 2014, 12:17
hej:)

Za duzo tych nakazów i zakazów na siebie nalozyles. Starasz sie myslec co powinienes, a czego nie...identyfikujesz sie z mysla...a mysl to tylko ulotny impuls elektryczny, ktory kompletnie nie mowi o tym czy jestesmy zli czy dobrzy. Agresywne natrectwa zazwyczaj sa powodowane tym, ze tłumimy zlosc. Zlosc jest naturalna emocja i potrzebna, ale w dziecinstwie rodzice czesto nas karca za jej wyrazanie i dzieco zaczyna ja tlumic, aby nie byc pdrzuconym. Takie osoby czesto mysla o soebie, ze sa spokojne, łagodne i, ze sie nie zloszcza...a prawda jest taka, ze ta zlosc sie kumuluje w nieswiadomosci...kiedy jest jej nadmiar to znajduje ujscie w natrectwach, bo swiadomosc 'traktuje' zlosc jako cos złego i nie chce jej dopuscic do uswiadomienia. Uwazasz, ze czlowiek, ktory sie zlosci jest zły?:) Załoze sie, ze tak. Przyjrzyj sie jak to jest u Ciebie ze zloszczeniem sie. Masz 13 lat, masz sporo szanse na szybkie wyjscie z tego, bo nie zabrnales z tym w lata. Powiedz mamie, ze to wazne dla Ciebie, aby udała sie z Toba do psychologa, nie lekcewaz tego. Postaraj sie nawet wymusic na niej to. Nerwica natrectw nie przejdzie sama, bedzie sie tylko rozrastac. Uszy do gory:)

Im bardziej walczysz z tymi myslami, tym one bardziej 'atakuja'. Pozwol im swobodnie plynac, ignoruj, rob dalej swoje, one absoltnie nie swiadcza o tym czy jestes dobry czy zły. Wiem, ze to trudne..ale poprobowac warto. Natrectwo to taki mechanizm obronny, ktory ma Cie odciagnac od realnego problemu.....np. własnie przezywania zlosci. Kazdy czlowiek sie zlosci:) i to jest normalne...my sie szybko oceniamy i myslimy, ze jak czujemy zlosc, to znaczy, ze to cos nienormalnego i sie 'biczujemy'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do