Mycie rąk i ogólnie natręctwa na tle czystości...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Avatar użytkownika
przez Róża 27 mar 2007, 10:23
Witaj Alicjo-moja imienniczko :D Widzę,że jeszcze nikt ci nie odpowiedział.Ja niestety nie miałam tego typu natręctw,tzn.mycie się częste,ale potrafiłam nad tym zapanować.U mnie dominowały natręctwa typu-dotykanie wszystkiego po kolei i wieczne sprawdzanie,czy wszystko jest na swoim miejscu.Poza tym natręctwa myslowe.Nie wiem jak ci pomóc,ja zwalczyłam już sama w dużej części te swoje natręctwa,choć jeszcze pozostaje sporo do życzenia.Miałam też depresję i nerwicę lękową.
Jak walczyłam ze swoimi słabościami?Nauczyłam sie nie zwracać uwagi na przymusy,opanować to zdrowym rozsądkiem.Po wielu nieudanych próbach zaczęło się udawać.Na pewno wskazana jest pomoc psychoterapeuty,jeśli masz cierpliwość chodzić na psychoterapię(ja nie miałam).Na pewno świetna jest terapia grupowa,gdzie poznajesz wielu ludzi z podobnymi problemami.Można się wiele nauczyć i zdobyć doświadczenia z radzeniem sobie z tym.Pozdrawiam cię serdecznie.Na[pisz więcej o sobie.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

jeszcze troszkę o mnie

przez 83alicja 27 mar 2007, 11:39
Bardzo się cieszę, że ktoś mi odpowiedział, dziękuję Ci :)

Co jeszcze o mnie?
Chodzę na psychoterapię indywidualną, ostatnio zastanawiam się też nad grupową, ale to dlatego, że mam ochotę poznać innych z tą chorobą, no a to już mi się troszkę udaje - znalazłam to forum :) Wydaje mi się, że ta psychoterapia mi wcale nie pomaga, bardziej liczę na leki, akurat mam zmienione więc jestem pełna nadziei. Z początku krótko brałam Anafranil, ale były skutki uboczne, potem przez pół roku brałam Fevarin, ale nie pomagał, od kilku dni biorę Asentrę i czekam...

Co prawda maleńka poprawa jest, ale to tylko i wyłącznie siłą woli, tak jak Ty pisałaś - że starałaś się nad tym zapanować. Myśli są nadal, nadal czuję ten brud, ale już czasami udaje mi się to zignorować. Ale i tak tak się nie da żyć, liczę na leki. Jeśli te nie pomogą, to się chyba całkiem załamię.

Ciężko mi jest teraz na studiach, przez 4 lata byłam dobrą studentką, a teraz nagle, odkąd nerwica i depresja się pogłębiły, mam problemy z nauką. Studiuję matematykę, wcześniej po prostu kochałam matematykę, myślałam, że to jest to co chcę w życiu robić, ale teraz nie mam na nic ochoty, studiów mam dość, nie wiem jak się zmusić do nauki, żeby jakoś te studia skończyć.

Szukałam tu na forum osób z tym problemem co ja - myciem rąk. Znalazłam dwie takie osoby, napisałam do nich, ale jak na razie odpowiedzi nie mam. Tak więc postanawiam tak po prostu pisać na forum kiedy tylko będę mieć na to ochotę, wyżalać się, opisywać problemy dnia codziennego, rozmawiać.

Jeszcze raz dzięki za odpowiedź :) Na pewno będę jeszcze pisać.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:59 am ]
Chciałabym mieć tyle silnej woli żeby tak po prostu ignorować te natrętne myśli, ale nie umiem, muszę się wyleczyć lekami. Opróczy mycia rąk mam też po troszce innych natręctw, sprawdzanie wszystkiego wiele razy, układanie, symetria (nadepnę jedną nogą, to drugą też muszę), kiedyś wszystko liczyłam do czterech, mogłabym tak wymieniać, ale to wszystko rzeczy nieistotne, nie przeszkadzają, przeszkadza tylko ta jedna rzecz.

Długo walczyłaś ze swoimi natręctwami?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:49 am ]
Do osób, które mają/mieli również problem z myciem rąk (a wiem, że są lub były tu takie): długo się leczyliście/leczycie? Jakimi lekami? A psychoterapia? Indywidualna, grupowa? Jak Wam się żyje z tą chorobą, np. jak radzicie sobie z zakupami (z płaceniem brudnymi pieniędzmi)?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:48 pm ]
Muszę umyć okno - ach, jak tego nienawidzę, nie dlatego, że nie lubię, ale dlatego, że okno jest BRUDNE, szmatki są BRUDNE, wszystko jest brudne :(

Tylu rzeczy nie umiem robić w tej chorobie, w wielu mnie wyręcza np. mama, ale na dłuższą metę tak nie można, nie będę wiecznie żyć razem z rodzicami.

Składanie spodni - problem. Bo muszę poskładać tak, żeby miejscem, którym dotknęły ławek itp. nie dotknąć niczego innego w mojej szafce.

Dobrze, że nie jestem osobą towarzyską, bo jak tu pozwolić komuś usiąść w brudnych ubraniach na mojej czystej kanapie?

Wizyta dziadkow - problem. Bo nie dam się przytulić na powitanie. Dziadkowie przecież nie wiedzą dlaczego nie mogę ich dotknąć.

Tylko trzy osoby mogą mnie dotknąć: mama, siostra i chłopak. I to są też osoby mi najbliższe. Może jest w tym jakaś prawidłowość?

No tak, zamiast się uczyć to piszę. Zawalę studia :(

Komputer - też problem. Jest brudny - bo tata go używa (tata nie może mnie dotknąć).

Szczęście, że teraz (2-3 dni) depresja tak nie dokucza, to dzięki temu forum oraz dzięki zmianie leków (nadzieja na poprawę).

Och, jak dobrze się wygadać.

Tyle rzeczy mnie kiedyś cieszyło, a teraz..., taka pustka i wielki wielki smutek.

Hm... forum zamiast terapii grupowej?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:22 pm ]
Nie wiem jak ja wcześniej czytałam to forum, że nie widziałam że tyle ludzi mam taki sam problem jak ja: brud, bakterie itd. No tak, zaczęłam nowy wątek nie wiedząc że już jeden na ten temat istnieje.

Czemu nic nie piszecie?
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 mar 2007, 18:02
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez kasztan 28 mar 2007, 23:47
ja miałem obsesję na punkcie mycia rąk nie mogłem zasnąć nie umywszy ich wcześniej i wogóle siebie nie umywszy nie pomagasło mi tłumaczenie że zrobię to rano... cięzko sie żyło wtedy wstawałem do łazienki kilka razy w nocy zanim zasnąłem myłem dokładnie ręce palec po palcu lałem wodę przez godzinę a mydło schodziło jak bułki w piekarni z rana... nie rozumieli mnie rodzice, rodzina a ni znajomi stało się toi dla nich utrapieniem... ciągle nażekali że nie wyrobimy z wodą i ż epuszczę ich z torbami bo przychodziły takie archunki za H2o i gaz żę można się było za głowę złapać... ale mi przeszło naszczęście... i ogolenie nie mam teraz rzadnych fizycznych natręctw jedynie myślowe... :? :?
http://siemianswir.blog.onet.pl/
zapłodnij mnie szczęściem jak wiatr swym podmuchem zapładnia kwiaty...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
26 mar 2007, 15:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Odwrotność 29 mar 2007, 00:43
kasztan napisał(a):ja miałem obsesję na punkcie mycia rąk nie mogłem zasnąć nie umywszy ich wcześniej i wogóle siebie nie umywszy nie pomagasło mi tłumaczenie że zrobię to rano... cięzko sie żyło wtedy wstawałem do łazienki kilka razy w nocy zanim zasnąłem myłem dokładnie ręce palec po palcu lałem wodę przez godzinę a mydło schodziło jak bułki w piekarni z rana... nie rozumieli mnie rodzice, rodzina a ni znajomi stało się toi dla nich utrapieniem... ciągle nażekali że nie wyrobimy z wodą i ż epuszczę ich z torbami bo przychodziły takie archunki za H2o i gaz żę można się było za głowę złapać... ale mi przeszło naszczęście... i ogolenie nie mam teraz rzadnych fizycznych natręctw jedynie myślowe... :? :?

Jak Ci to przeszło? W jakiś konkretny sposób?

Mam pytanie. Jak ktoś ma nerwicę na punkcie mycia rąk, to jak mam temu komuś pomóc? Co pomoże, jakie zachowanie? Jak zwalczyć czyjeś wątpliwości i strach, że przez nieumycie rąk się coś stanie?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 mar 2007, 20:25

Re: Kolejna historia :(

przez spokojny999 25 lip 2007, 22:16
Ajcila napisał(a):Nie no ja już nie mogę. Myślałam, że może uda mi sie jakoś z tym normalnie żyć, ale już nie daję rady. Mój problem wiąże się przede wszystkim z myciem. A mianowicie za nic w swiecie nie moge dotknąć osób, które potocznie zalicza się do kręgu menelstwa. Jest coraz gorzej. Jak łatwo się domyślić w szkole nietrudno się na takich natknąć. W szkole czuję się jako tako swobodnie (oczywiście unikając tamtych osób) ale po powrocie do domu mam już zakodowane, że przbywałam w tym samym pomieszczeniu co przedmiot mojego problemu (siedziałam w tych samych ławkach itp.). Więc mam ograniczoną swobodę ruchów, nie dotykam wszystkich przedmiotów w obawie przed "ubrudzeniem" ich. Oczywiście przed położeniem się spać myję całe ciało niezwykle dokładnie co często trwa ok. 1 h. W dni, w które nie muszę isć do szkoły za nic w świecie nie założyłabym tego samego ubrania, w którym byłam w szkole bez uprzedniego uprania go. Dochodzi do tego, że mam obawy przed wyjściem z domu w dni "czyste" (wiecie o co mi chodzi) w obawie przed natknięciem się na wyżej wymienione osoby. itp. itd. Długo mogłabym jeszcze mówić. Oczywiście najszczęśliwsza czuję się w dniach kiedy nie muszę iść do szkoły (i nie ma to żadnego związku z nauką czy nawiązywaniem kontaktów). Zdecydowałam już, że MUSZĘ zgłosić się o jakąś pomoc. Mama przyszpiliła mnie i powiedziałam jej co nieco na ten temat, ale w ZNACZNIE złagodzonej formie. Już nawet ustalałam z mamą wizytę u psychologa, ale uważam, że moja choroba w takim stopniu się nasiliła, że wolałabym się zgłosić od razu do psychiatry (psychoterapeuty?). Ale jak mam to przekazać mamie żeby nie uznała mnie za całkowitą wariatkę? Zresztą jak znam życie takie wizyty są bardzo drogie, a wyjście z tej choroby na pewno nie będzie krótkotrwałe. Nie chcę bardziej wtajemniczać w to mamę, bo wiem jaki ma charakter i zamartwialaby się 3 razy bardziej ode mnie, w dodatku nie dałaby mi spokoju. Myślicie, że sam psycholog byłby w stanie mi pomóc? I czy mogę wymusić na lekarzu obietnicę żeby nie informował rodziców o tym jak konkretnie wyglada moja choroba?


Problem "menelstwa" nie jest mi obcy. Ja panicznie reaguję na zbieraczy śmietnikowych. Schodzę im z drogi. Tragedia.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
23 lip 2007, 19:53

przez Klezus 27 lip 2007, 09:46
Mam ten sam problem z czystością. Często myję ręce, piore rzeczy, sprzatam i wiele innych rzeczy :? . Napiszcie czy uwas to zaczeło się od jakiegos wydarzenia czy tak samoistnie bez powodu?.
Człowiek jest tyle wart ile jest w stanie zrobić dla drugiego człowieka...

Chcesz porozmawiać na temat NN pisz na pw...
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
24 sty 2007, 16:27
Lokalizacja
Poznań

przez spokojny999 27 lip 2007, 20:15
Klezus napisał(a):Mam ten sam problem z czystością. Często myję ręce, piore rzeczy, sprzatam i wiele innych rzeczy :? . Napiszcie czy uwas to zaczeło się od jakiegos wydarzenia czy tak samoistnie bez powodu?.


Napisałem na priva. Pozdrawiam.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
23 lip 2007, 19:53

przez Philips 16 sie 2007, 15:18
dokładnie jowita....
kiedy poczytałem ten temat, również sobie uświadomiłem że dosyć często ( choć może nie tak jak inni z tego forum) myję ręce....
Coraz więcej objawów zauważam u siebie... to przerażające....
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 sie 2007, 23:59
Lokalizacja
Warszawa

przez spokojny999 16 sie 2007, 16:07
Philips napisał(a):dokładnie jowita....
kiedy poczytałem ten temat, również sobie uświadomiłem że dosyć często ( choć może nie tak jak inni z tego forum) myję ręce....
Coraz więcej objawów zauważam u siebie... to przerażające....


Wszystko zależy od tego czy myjesz "obsesyjnie" z zachowaniem odpowiedniego "rytuału" i z nastawieniem, że jak nie umyjesz to ...

Czy zwyczajnie prowadzisz higieniczny tryb życia.

Jeśli zaczynasz dzielić przedmioty na "czyste" i "brudne" - to są podstawy do niepokoju.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
23 lip 2007, 19:53

przez Philips 16 sie 2007, 18:42
uff..... no to nie mam co się martwić (jak narazie) jeśli chodzi o mycie rąk itp........
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 sie 2007, 23:59
Lokalizacja
Warszawa

Re: Mycie rąk i ogólnie natręctwa na tle czystości...

przez Nigiel 23 paź 2008, 22:30
Witam suchajcie mam problem czytałem jakie majoł inni podobne do mojego. Pisali ze myjoł rence ale pisali ze otwierajoł np. drzwi od szkoły przez długi rękaw. Ja nie otwieram w taki sposub ale jak przychodze ze szkoły to : sciągam ubrania kłade wprawdzie na łużku kiedys było gorzej bo nie kładłem,ide do łazienki i myje około 30 min. rence. Potem zakładam ubrania domowe i niewychodze jusz z domu bo po prostu niechce mi sie myc 2 raz tyle czasu rąk sam uważam że nie jest to normalne,i niewychodze z domu podwujnie bo jak przychodze odrabiamm zadanie i morze ide na plac ale jak koledzy pomnie przyjdoł jak mam jusz rence umyte to niewychodze nawet mama zwraca mi uwage. Nie dotykam Żadnych żeczy kture pamiętam że dotykałem jak przyszłem ze dworu.Mnie to po prostu wykańcza.Przewarznie chodze w długim rękawie ale tylko zeby nie dotknać np. ławki szkolnej przedramieniem bo wiem że bende musiał myć przedramienia nie tak długo jak dłonie. Kiedys było gorzej teraz sam myślałem żeby tozmienić jak zaczełem chodzić do 1 gimnazjum. .... właśnie niumiem tego wytłumaczyć... ale teraz jest lepiej ale terz chcaiłbym np. umyć rence 2 razy i iśc na komputer albo wyjśc na plac jak pomnie przyjdoł koledzy. Ostatnio myślałem żeby iść do lekarza żeby mi dał tabletki bo niewiem co mam zrobic. Pomuszcie Prosze
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 paź 2008, 21:58

Re: Mycie rąk i ogólnie natręctwa na tle czystości...

przez Philips 24 paź 2008, 17:48
Cóz... Przykra sprawa...

Najlepiej zająć się czymś żeby nie myśleć o bakteriach ma dłoniach.

Ty najlepiej jakbyś czytał np: Słownik Języka Polskiego, Słownik Ortograficzny...

To Ci pomorze nie tylko pozbyć się NN ale i nauczy Cię poprawnie pisać...

Niezłe co...? Najlepiej jest robić coś z czego można wyciągnąć wiele korzyści naraz...

:D
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 sie 2007, 23:59
Lokalizacja
Warszawa

Mycie rąk i ogólnie natręctwa na tle czystości...

przez Akdam126 21 cze 2016, 20:37
Moja historia zaczyna się jakieś 2-3 lata temu koedy to na wakacjach ma Cyprze cała skóra zaczęła mnię swędźieć w losowych miejscach. Jestem alergikiem na sierść, ślinę zwierząt oraz pyłki roślin. Kiedy swędzenie siępojawiło, pomyślałem, że to alergia. Wtedy przyszło lub przyszła natręstwo lub fobia na temat "brudnych" rzeczy. Po dotknięciu "brudnej" rzeczy nie mogłem wtedy tą samą ręką dotknąć "czystej" rzeczy. Bałem się siadać np: w restauracjach bo poprzednio mógł tam usiąść np: kot albo ktoś, kto z nim mieszka. Ubrania prałem praktycznie codziennie. Myłem się prawie zawsze 2 razy dziennie, rzadko 3. Kiedy "alergiofobia" mi przeszła, pojawiła się "kredofobia". Właśnie skończyłem gimnazjum, w której tablice były tylko na kredę a nauczyciele i znajomi bardzo rzadko myli ręcę po niej. Objawiło się to tym, że na lekcji chemii nauczyciel kazał mi coś napisać na tablicy. Chciał się spytać, czy mogłem wyjść do łazienki umyć ręcę, ale pomyślałem, że wyjdę na "słabeusza" i złapałem za długopis i zacząłem pisać. Wtedy czytałem moją pierwszą ulubioną książkę, która niestety jest już po prostu w kredzie i jej nie ruszam, jak mój cały plecak i książki po tej lekcji. Wtedy "kredofobia" się zaczęła. Kiedy wracałem ze szkoły ubrania albo szły do prania albo na specjalne "brudne" krzesło na jutrzejszy dzień w szkole, bawet kiedy kredy nie dotykałem. Książek nie ruszałem, a jeżeli tak, to po tym pod 0,5h dokładny prysznic. W dzień szkolny zabraniałem sobię siadania np: przed komputerem, bo bym ubruził krzesło i musiałbym je przetrzeć mokrą chusteczką. Obecnie mi to przeszło z wyjątkiem tego, że po kontakcie z jakąkolwiek książką idę myć ręcę a jak sam czytam to "jestem" cały w kredzie jak i podłoga pode mną i musze wszystko umyć. Teraz mam fobię np: czipsów a mianowicie ich przypraw. Nie wiem skąd mi to przyszło do głowy ale pewnie przyprawy są podobne do kredy. Zaczęło się od zjedzenia paczki czipsów. Po nocy zadecydowałem, żebym zmienił pościel, bo ją zabrudziłem oraz zakaz np: siadania w moich "czystych" miejscach np: komputer. A teraz najgłupsze z najgłupszych: "kupofobia". Nie żartuję. Po wypróżnieniu się rano idę na długi, dokładny prysznic (0,5h). Żeby przejść do prysznica muszę najpierw przejść po dywanikach i podłodze. I wtedy wydaje mi się jakby (UWAGA OBRZYDLIWE) z mojego ciemnego miejsca z tyłu sypała się ymm... ta rzecz na podłogę i dywaniki. Myję tę podłogę a mój mózg dalej mówi "Brudne!" Na dywaniki nie wchodzę wcale. Żeby podłoga w końcu była czysta to muszę iść po odkurzacz, ale żeby po niego pójść, muszę przejść po "brudnej" części podłogi i wtedy do odkurzenia podłogi w łazience potrzebuję wyjść z niej i wtedy odkurzyć muszę też podłogę na której chodzę. Odkurzam po prysznicu a kiedy odkurzę, myję nogi. To jest najgorsze co mnie spotkało. Kiedy "kredofobia" mi przeszła, myślałem, że to zbawienie i będę wolny, ale nie.am dosyć, chciałbym jakoś zapomnieć chociaż o tej fobii.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 cze 2016, 19:38

Mycie rąk i ogólnie natręctwa na tle czystości...

Avatar użytkownika
przez elo 06 lip 2016, 16:58
Akdam126 napisał(a):Moja historia zaczyna się jakieś 2-3 lata temu koedy to na wakacjach ma Cyprze cała skóra zaczęła mnię swędźieć w losowych miejscach. Jestem alergikiem na sierść, ślinę zwierząt oraz pyłki roślin. Kiedy swędzenie siępojawiło, pomyślałem, że to alergia. Wtedy przyszło lub przyszła natręstwo lub fobia na temat "brudnych" rzeczy. Po dotknięciu "brudnej" rzeczy nie mogłem wtedy tą samą ręką dotknąć "czystej" rzeczy. Bałem się siadać np: w restauracjach bo poprzednio mógł tam usiąść np: kot albo ktoś, kto z nim mieszka. Ubrania prałem praktycznie codziennie. Myłem się prawie zawsze 2 razy dziennie, rzadko 3. Kiedy "alergiofobia" mi przeszła, pojawiła się "kredofobia". Właśnie skończyłem gimnazjum, w której tablice były tylko na kredę a nauczyciele i znajomi bardzo rzadko myli ręcę po niej. Objawiło się to tym, że na lekcji chemii nauczyciel kazał mi coś napisać na tablicy. Chciał się spytać, czy mogłem wyjść do łazienki umyć ręcę, ale pomyślałem, że wyjdę na "słabeusza" i złapałem za długopis i zacząłem pisać. Wtedy czytałem moją pierwszą ulubioną książkę, która niestety jest już po prostu w kredzie i jej nie ruszam, jak mój cały plecak i książki po tej lekcji. Wtedy "kredofobia" się zaczęła. Kiedy wracałem ze szkoły ubrania albo szły do prania albo na specjalne "brudne" krzesło na jutrzejszy dzień w szkole, bawet kiedy kredy nie dotykałem. Książek nie ruszałem, a jeżeli tak, to po tym pod 0,5h dokładny prysznic. W dzień szkolny zabraniałem sobię siadania np: przed komputerem, bo bym ubruził krzesło i musiałbym je przetrzeć mokrą chusteczką. Obecnie mi to przeszło z wyjątkiem tego, że po kontakcie z jakąkolwiek książką idę myć ręcę a jak sam czytam to "jestem" cały w kredzie jak i podłoga pode mną i musze wszystko umyć. Teraz mam fobię np: czipsów a mianowicie ich przypraw. Nie wiem skąd mi to przyszło do głowy ale pewnie przyprawy są podobne do kredy. Zaczęło się od zjedzenia paczki czipsów. Po nocy zadecydowałem, żebym zmienił pościel, bo ją zabrudziłem oraz zakaz np: siadania w moich "czystych" miejscach np: komputer. A teraz najgłupsze z najgłupszych: "kupofobia". Nie żartuję. Po wypróżnieniu się rano idę na długi, dokładny prysznic (0,5h). Żeby przejść do prysznica muszę najpierw przejść po dywanikach i podłodze. I wtedy wydaje mi się jakby (UWAGA OBRZYDLIWE) z mojego ciemnego miejsca z tyłu sypała się ymm... ta rzecz na podłogę i dywaniki. Myję tę podłogę a mój mózg dalej mówi "Brudne!" Na dywaniki nie wchodzę wcale. Żeby podłoga w końcu była czysta to muszę iść po odkurzacz, ale żeby po niego pójść, muszę przejść po "brudnej" części podłogi i wtedy do odkurzenia podłogi w łazience potrzebuję wyjść z niej i wtedy odkurzyć muszę też podłogę na której chodzę. Odkurzam po prysznicu a kiedy odkurzę, myję nogi. To jest najgorsze co mnie spotkało. Kiedy "kredofobia" mi przeszła, myślałem, że to zbawienie i będę wolny, ale nie.am dosyć, chciałbym jakoś zapomnieć chociaż o tej fobii.
oboze u mnie bylo podobnie 8l temu i wiesz co? wtedy w wieku dzieciecym spierdolilo mi sie od psycholozki i nigdy sie z tym nie pogodze bo owe ocd rozwinelo sie obecnie jeszcze mocniej
lec po leki poki mozesz bo to sie moze skonczyc jeszcze gorzej - wiem po sobie
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7687
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: EWS i 6 gości

Przeskocz do