Mycie rąk i ogólnie natręctwa na tle czystości...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Avatar użytkownika
przez peace-b 24 wrz 2006, 00:38
Hmm... ja też myję ręce podczas przygotowywania posiłków i po dotknięciu każdej brudnej rzeczy. To zupełnie naturalne jeżeli dba się o higienę, nie nazwałabym więc tego manią.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez vipera berus 24 wrz 2006, 23:03
hmm zapewne dziewczyny to wam nie pomoze, ale napisze. zajmuje sie bakteriami codziennie zawodowo. i to tymi ktorymi czlowiek ma najwieksze szanse na kontakt. NIGDY ( a pracuje 7 lat) nie mialam infekcji bakteryjnej zwiazanej z kontaktem z bakteriami w pracy. nie jest łatwo zachorowac. ale wiem, ze podloze tego leku jest inne, wiec moje zapenienia, ze latwo zachorowac sie nie da - mogą nic nie dac. trzymajcie sie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
18 lip 2006, 22:43
Lokalizacja
Z dnia na dzień

Avatar użytkownika
przez n-monika 25 wrz 2006, 14:16
Bardzo sie ciesze,ze to napisałes.to upokarzajace dla mnie zeCie o to zapytam ale musze.ja strasznie boje sie psow.uwazam ze na nich jest mnostwo bakterii, jak znajde na sobie wlos od psa to malo nie mdleje.wiesz cos na temat tych bakterii???????????
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 21:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez agapla 25 wrz 2006, 15:15
Ludzie którzy wychowuja sie ze zwierzętami nie popadają na alergie i astmy ! właśnie o to chodzi ze im mniej sterylności w normalnym życiu tym rzadziej chorujemy(oczywiście to nie powód żeby zyć w brudzie , nie mozna popadać w skrajności) ale sterylność wcale nie jest taka dobra ,są też dobre bakterie bez których organizm nie może normalnie funkcjonować!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez vipera berus 25 wrz 2006, 21:30
agapla napisał(a):Ludzie którzy wychowuja sie ze zwierzętami nie popadają na alergie i astmy !



wlasnie. kiedys czytalam wypowiedz jakiegos zrzeszenia immunologow. otoz oswiadczyli, ze ludzie byli by najzdrowsi ( mieli by najmniej infekcji i alergii) gdy UWAGA wychowywali sie do 3 roku zycia w jednym pomieszczeniu z KROWĄ. poza tym wszystkie badania wykazują, ze zbyt czeste mycie ciala tylko moze zaszkodzic, uszadzajac pokrywe ochronna naszej skóry.

nie boj sie psa absolutnie. na jego siersci jest tyle samo bakterii co w pomieszczeniach w ktorych przebywa. nie są grozne w takiej postaci w jakiej z nimi sie spotykasz.
w zoladku mamy bardzo silny kwas solny. jesli bakteria jakims cudem trafi do zoładka to zostanie po prostu zabita w kwasie solnym.
ciesz sie z przebywania z psem, bo to sietnie dziala na psychike. nic tak nie odpreza jak godzina dziennie spedzona na zabawie z czworonogiem ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
18 lip 2006, 22:43
Lokalizacja
Z dnia na dzień

przez music 25 wrz 2006, 23:42
czesc
ja tez mam/mialem ten sam problem jesli chodzi o czystosc. Dotyczylo to bakterii, salmonelli, wirosow - HIV, raka, wscieklizny od psa, choroby wscieklych krow, no prawie wszystkiego. Ale udalo mi sie z tych rzeczy jakos wyjsc. Musiscie wiedziec, ze tak jak tu wyzej napisano, szanse na zarazenie sie czyms sa bardzo male jesli stosujemy sie do normalnych zasad higieny. Wcale nie trzeba myc rąk 1000 razy dziennie(tak jak z reszta ja to robilem a potem mialem biala skore od tego), bo to bardzo niszczy nasza odpornosc. Ja powtarzalem sobie ze nic sie nie stanie, ze nie moge sie zarazic. Balem sie tych bakterii i tego wszystkiego, ale przeciez otacza nas o wiele wiecej bakterii niz myslimy i zyjemy. A organizm gdyby caly czas zyl w sterylnych warunkach to po wyjsciu na normalny swiat mialby niezle problemy.... Niektore bakterie sa wrecz nam potrzebne zeby nasza odpornosc dzialala - to jest tak jak szczepionka, chociaz lekarzem nie jestem. Ale z tymi problemami dlugo walczylem wiec co nieco juz wiem. A tak wogole patrzac teraz z perspektywy czasu to uwierzcie mi. Ani ja, ani Wy tak naprawde nie boimy sie zadnych z tych chorob czy bakterii. To jest lęk zupelnie przed czyms innym. Ale nerwica natręctw ma to do siebie ze pokazuje Nam, iz cos nam nie pasuje, ale nie mowi tego wprost.

To byl moj pierszy post na forum, troche dlugi 8)
3majcie sie!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 14:43
Lokalizacja
Lodz

Avatar użytkownika
przez peace-b 26 wrz 2006, 00:19
agapla napisał(a):Ludzie którzy wychowuja sie ze zwierzętami nie popadają na alergie i astmy !

Zgadzam się z agaplą. Przesadna sterylność może tylko zaszkodzić. Gdy miałam problem z alergią skórną moja dermatolog zawsze powtarzała mi aby za czesto nie myć rąk, aby zachowac zdrowy rozsądek i nie wysuszać skóry. Przez moją manię z czystością ciagle mam teraz problem ze skórą - dosłownie chwila kontaktu z kurzem a mnie już wszystko swędzi, poza tym ciagle jest sucha jak papier ścierny mimo najlepszych kremów nawilżających :) Nikt z moich znajomych którzy od dzieciństwa mieli psa nie ma alergii ani przesadnej obsesji na punkcie brudu i alergii.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez n-monika 26 wrz 2006, 13:54
kiedys mialam psa.jak jeszcze bylam zdrowa.teraz mysl o posiadaniu przezemnie psa jest jednym wielkim absurdem!!!
zdaje sobie sprawe ze Ludzie zdrowi lub tez nie majacy :tak: jak ja nie rozumieja moich obaw.jak odwiedzam znajomych i widze walająca sie sierść po podłodze to bierze mnie na wymioty.ale ciepło pozdrawiam Wszystkich zdrowych pod tym wzgledem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 21:29

Avatar użytkownika
przez agapla 26 wrz 2006, 14:02
Grunt to pokonywać swoje natręctwa i lęki! trzeba sie przełamac ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez n-monika 26 wrz 2006, 14:16
i tu Masz racje.jutro ide na terapię. :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 21:29

przez Undead 09 paź 2006, 23:39
Witam :] też mam obsesję na punkcie sterylności :( męczę się z tym już od paru lat, od paru miesięcy biorę prochy i trochę pomaga, ale mam wrażenie, że teraz stoi w miejscu... ciężka sprawa, czasem mam nawet wrażenie, że nigdy z tego nie wyjdę.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 paź 2006, 23:30
Lokalizacja
Biała Podlaska

przez Cytrynek 10 paź 2006, 22:14
Hej:) mnie tez dotyczy problem przesadnego mycia rąk i obawy przed bakteriami. Z perspektywy czasu widze, ze pojawiał on sie juz kiedys, ale ostatnio sie nasilił. Mam nerwice natręctw, ale wiaze sie ona ze sferą myslową. Pojawiają sie w mojej głowie mysli, które powoduja wyrzuty sumienia, sama nie wiem, ile jest w nich prawdy, a ile fałszu. Od pół roku chodze na terapię grupową i tam dowiedziałam sie, ze to, co sie ze mna dzieje, to tylko objawy. Problem tkwi gdzies wewnątrz. Mysle,ze u mnie mycie rąk moze byc taka pokrętną formą oczyszczania sie z wyrzutów sumienia, poczucia winy.
Cała sztuka polega na tym, by zajrzec w głab siebie i uswiadomic sobie zródło problemu. Pozdrawiam wszystkich i życze duzo energii.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 paź 2006, 18:13

przez Kama1234 11 paź 2006, 14:03
Ja się nie boję bakterii. Ja NIENAWIDZĘ BAŁAGANU! Niewielki kurz na meblach przeszkadza mi w stopniu raczej niewilekim. Za to życ mi nie pozwala nieporządek, porozrzucane rzeczy, pozostawiane ubrania, brudne naczynia itp. Przestrzeń stołu - tu jest mój świr pogrzebany - musi być pusta. Na stole nie ma prawa znajdowac się nic ponad cukierniczkę, wazon i ewentualnie salaterkę ze słodyczami. RESZTA WON!!!
Nie muszę chyba pisać, jak to utrudnia życie mnie i moim współlokatorom...

Mój mąż stosuje czasem makabryczną "terapię' i zastawia stół różnym śmieciem sortu wszelkiego. I nie pozwala sprzątać... A ja dostaję fioła, nie mogę na to patrzeć i wychodzę.

Mam też fobię "zapachową": często wydaje mi się, że śmierdzę potem i że to jest wyczuwalne dla otoczenia (oczywiscie to nieprawda, tylko moje urojenia). Dlatego muszę często - latem po kilka razy w ciągu dnia - brać prysznic. I, jak pisałam, nie ma to raczej związku z bakteriami, to świr innego rodzaju, ale nie mniej uciążliwy.

Pozdrawiam wszystkich neurotyków! :lol:

Kama
Na pustym niebie piękny jest lot sokoła...
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
17 sie 2006, 15:20
Lokalizacja
Katowice

przez Jacekk 13 paź 2006, 21:00
Mnie problem czystosci rowniez dotyczy, z ta mala roznica, ze nie boje sie bakterii. U mnie polega on na tym, ze musze utrzymywac wszystkie moje przedmioty w idealnej czystosci. Dotkniecie przez kogos rzeczy nalezacej do mnie wywoluje taka reakcje, ze zaraz po tym jak zostaje sam chwytam szmatke i dokladnie go czyszcze. To samo dotyczy mojego ubrania, gdy przypadkiem na spodnie spadnie mi mikroskopijna kropelka soku, kawalek czipsa etc. spodnie natychmiast laduja w pralce. Rowniez cale cialo staram sie utrzymywac w nieskazitelnej czystosci, oczywiscie wiem, ze w praktyce nie jest to mozliwe, ale choroba jest silniejsza. Myje sie czasem nawet po kilka razy dziennie, a rece do kilku razy na 10 minut. Skutecznie paralizuje to normalne zycie, zabierajac mnostwo czasu. Dopiero co zaczalem studiowac wiec teraz stalo sie to jeszcze bardziej dokuczliwe, bo zamiast sie uczyc latam po mieszkaniu wszystko czyszcze, piore i prasuje. W ostatni wtorek odbylem wizyte u psychiatry, przepisal mi Anafranil SR (150mg na dobe) i Klonazepam (0,5mg na dobe). Na razie czuje sie fatalnie, pierwszy dzien zazywania praktycznie zupelnie umknal mi z pamieci. To chyba wynik niepamieci nastepczej wystepujacej po Klonazepamie... Nie wiem jak sobie dam rade, we wtorek mam pierwsze zaliczenie na laboratoriach, jesli do tego dnia moj stan sie nie poprawi bedzie bardzo ciezko. Jeszcze teraz mieszkam sam, kolega z ktorym mieszkalem przeniosl sie do nowego mieszkania, a ja bede mogl sie przeprowadzic dopiero w poniedzialek gdy bede mial transport. Wlasnie najbardziej brakuje mi kontaktu z drugim czlowiekiem, nie mam przyjaciol, dziewczyny i w dodatku jestem sam w nowym miescie. Jedynym moim oparciem sa rodzice, ostatnio przyznalem sie im do choroby, wczesniej mysleli, ze moje dziwne zachowanie wiaze sie z narkotykami. Teraz sa praktycznie moimi jedynymi przyjaciolmi. Niestety i z nimi moge sie kontaktowac tylko przez telefon. Moglbym duzo mowic o moich natrectwach, bo jest ich wiele wiecej, ale ja potrzebuje po prostu rozmowy. Pomyslalem, ze to forum mi w jakis sposob pomoze. W codziennym zyciu trudno spotkac ludzi o podobnych problemach. Chociaz czasem nasi znajomi, czlonkowie rodziny czy przyjaciele sa tymi ludzmi. Kwestia przyznania sie do choroby. Chyba bede juz konczyl, bo klawiatura odmawia mi posluszenstwa. Trzymajcie sie!
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
13 paź 2006, 19:41
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 13 gości

Przeskocz do