Strach przed pójściem w ślady ojca

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Strach przed pójściem w ślady ojca

przez Marian_Paździoch 30 sty 2014, 20:34
Na początek proszę, by ten temat nie był podpinany pod wątek o natręctwach myślowych.
Mój ojciec kilka lat temu odebrał sobie życie. Od kilku dni w kółko dręczy mnie myśl o tym, że skoro on, to i ja kiedyś mogę to zrobić - może mam jakieś tendencje genetyczne, może dlatego, że gdzieś podświadomie tkwi we mnie uraz po tym wydarzeniu itp.
Na wstępie zaznaczam, że s. nie mam zamiar popełniać. Chcę w życiu jeszcze wiele zrobić, wiele zobaczyć i nie mam zamiaru zostawiać moich bliskich.
Obecnie mój zestaw leków działa świetnie przeciwdepresyjnie, wracam do dawnych hobby etc etc.
Przykład sytuacji: mam dobry dzień, czerpię radość z wszystkiego, z zakupu nowego e-papierosa, ze zjedzenia ulubionej potrawy, z obejrzenia odcinka ulubionego serialu, z nowej muzyki ulubionych wykonawców.
Trach. Nagle cała radość sypie się, gdy pojawia się myśl, że mógłbym sobie kiedyś odebrać życie, pójść w ślady ojca, skończyć ze sobą. Pojawia się niepokój, przerażenie. Gdy tylko próbuję sobie to wyobrazić, ogarnia mnie przerażenie. Nie jest to lęk, to jest przerażenie. Od dwóch dni przez tą myśl dostaję rozstroju żołądka i napadów lęku.
Jest dobrze, cieszę się chwilą ale wciąż pojawia się myśl "a co jeśli kiedyś będę chciał odebrać sobie życie?".
Znajduję sobie jakieś zajęcie, wciąga mnie, czuję się szczęśliwy, muzyka pieści moje uszy. Zawsze w momentach szczęścia i radości myślę sobie "kurcze, JEST PODEJRZANIE DOBRZE, od ponad roku cierpiałem na depresję a teraz znika". No i pojawia się ta sama natrętna myśl - jak wyżej - "a co jeśli...?". Przez półtorej roku tkwiłem w bagnie, a gdy nagle nastrój się stabilizuję, myślę sobie, jest podejrzanie dobrze, jest zbyt dobrze. No i wymyślam sobie kolejny problem - "a co jeśli...?".
Ta myśl potrafi zepsuć mi każdy pozytywny moment dnia. Rozsądek i jakaś tam wiedza psychiatryczna mówią mi, że to nic innego jak natręctwa myślowe. Ale to racjonalne tłumaczenie sobie tego niestety nie uspokaja mnie i nie pomaga opanować negatywnych emocji.
Powtórzę jeszcze raz - najgorsze w tym wszystkim jest to, że w momencie radości zaczynam myśleć, że jest podejrzanie dobrze, zbyt beztrosko jak na to, że przez kilkanaście miesięcy wegetowałem. No i żeby nie było mi zbyt dobrze i błogo, pojawia się ta wredna myśl...
Mam nadzieję, że mimo uczucia niepokoju, tego posta napisałem w miarę składnie i niechaotycznie.
Ci którzy wiedzą jaką diagnozę u mnie lekarz podejrzewa, niech nie sugerują się tym - mogę spokojnie łykać wszelkie serotoninowce.
Z tego wszystkiego zapisałem się na wizytę do mojej ostatniej terapeutki. Myślę też o spróbowaniu anafranilu, może akurat wstrzeli się w leczenie moich OCD. Sertralina nawet brana w max dawce przez kilka miesięcy, nie eliminuje u mnie natręctw.
Marian_Paździoch
Offline

Strach przed pójściem w ślady ojca

Avatar użytkownika
przez Candy14 30 sty 2014, 20:45
Z tego wszystkiego zapisałem się na wizytę do mojej ostatniej terapeutki.

slusznie..moze do konca nie przepracowales smierci ojca
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Strach przed pójściem w ślady ojca

przez Marian_Paździoch 30 sty 2014, 20:52
Możliwe. Najgorsze jest to, że ja sobie zdaję sprawę z tego, że to nic innego jak nerwica natręctw. Ale rozsądek nic tu nie da.
Na paroksetynie nie miałem żadnych objawów NN. Z dwojga złego lepsza zamuła i anhedonia niż sraczka z powodu OCD (wybaczcie dosadność). Mogę ratować się benzo, bo mam tego trochę, ale nie chcę brać regularnie - alkoholizm ojca przestrzegł mnie przed wszystkim, co może uzależniać.
Ostatnio stałem się hedonistą, ale cóż, lepiej wyłożyć kasę na psychoterapię niż umrzeć z przedawkowania stoperanu ;)

-- 30 sty 2014, 20:09 --

Myślę, że duże znaczenie ma też tutaj fakt, iż nadal mieszkam w miejscu, gdzie mój ojciec odebrał sobie życie i w którym go znalazłem. Za jakieś 3-4 miesiące przeprowadzam się, na dodatek do innego miasta. Może to poprawi mój komfort psychiczny.
Marian_Paździoch
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Strach przed pójściem w ślady ojca

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 30 sty 2014, 21:25
Też to mam ale w innej formie nawet moja terapeuta mi to wypominała nieraz choć nie chętnie się z tym godzę.Ciągle się boję że będę jak mój ojciec,że odziedziczyłem ''gen nieudacznictwa'' i skończe dokładnie tak jak on,będę jak on,a wolałbym umrzeć.Może dlatego czasem tak bardzo boję się porażki,bo nie chce być kimś takim jak mój tatuś :***

kurcze, JEST PODEJRZANIE DOBRZE, od ponad roku cierpiałem na depresję a teraz znika".

w lepszych chwilach też miałem takie myśli,mogę Cie pocieszyć że to chwilowe i jeszcze nieraz wroci :pirate:
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Strach przed pójściem w ślady ojca

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 30 sty 2014, 21:45
Marian_Paździoch, a mi Twoje myślenie w kategoriach "jest podejrzanie dobrze, pewnie zaraz coś się posypie" albo "a co jeśli...", to takie myślenie fatalistyczne. Fatalizm, pesymizm, "czarnowidztwo" jest typowe dla DDA, a Ty wspomniałeś coś o alkoholizmie ojca. Myślenie fatalistyczne wynika z przekonania, że na nic nie ma się wpływu. DDA wynosi takie poczucie z domu. Jakoś nie wygląda mi to na natręctwa, no ale "na oko" diagnozować nie warto. Najlepiej udaj się do terapeuty.
Psycholog
Posty
7581
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Strach przed pójściem w ślady ojca

przez Marian_Paździoch 30 sty 2014, 22:59
ekspert_abcZdrowie, dziękuję za odpowiedź. W zasadzie z tym "jest podejrzanie dobrze" ciągnie się za mną od paru lat. Gdy przez rok byłem w dołku i ciężko było dobrać leki, nie było tego problemu. Miałem jakieś zmartwienie, była nim depresja, lęki. Teraz gdy leki działają i moje samopoczucie idzie w górę, pojawia się ten fatalizm, jak to określiłeś. Wciąż boję się, że kiedyś skończę ze sobą, jak on. Oczywiście nie chcę tego zrobić, bo chcę żyć jak wszyscy ludzie, mam po co i dla kogo żyć. Mam jeszcze w życiu tyle do zrobienia. Ale ta myśl pojawiła się, gdy wreszcie zacząłem wychodzić na prostą. Czuję się tak, jak by to było sztuczne i usilne wymyślanie problemów, bo zawsze je miałem i za każdym razem odbijające się na mojej psychice. Dziwnym dla mnie stanem jest tych problemów nie mieć. Zawsze podziwiałem moich dobrych znajomych, którzy żyli beztrosko (tak, wiem, każdy ma pod górkę pod jakimś względem, ale przez moje przejścia coś takiego jak np. rozpacz z powodu oblanego kolokwium wydaje się być czymś błahym).
Ostatnio mam świetne dni i całą radość z tego powodu psuje opisana przeze mnie obawa. Mimo że zdrowy rozsądek mówi mi, iż niczego sobie nie zrobię. Niestety przekłada się to też na objawy somatyczne. Rozstrój żołądka, napady gorąca to tylko jedne z wielu.
Ojciec miał problemy z alkoholem - fakt - i przez to skończył tak jak skończył. Dla mnie to jest przestrogą, by nie łapać się za żadne używki, a szczególnie alkohol. Cenię sobie trzeźwość i doceniam też abstynencje u innych.
Szczerze powiedziawszy, z dwojga złego wolałbym wpaść ponownie w anhedonię, niż zadręczać się obawami na temat własnej śmierci. Wolałbym nawet nawrót derealizacji.
Zawsze uciekałem od psychoterapii, bo męczyło mnie rozpamiętywanie przeszłości. W ciągu ostatnich dni ratuję się znajdując sobie jakiekolwiek zajęcia, by zająć czymś myśli. Mam wrażenie, że nawet sama rozmowa na ten temat może przynieść mi pewną ulgę. Czasami myślę nad powrotem do paroksetyny, potrafiła mnie zobojętniać...
Marian_Paździoch
Offline

Strach przed pójściem w ślady ojca

Avatar użytkownika
przez Candy14 30 sty 2014, 23:05
Zawsze uciekałem od psychoterapii, bo męczyło mnie rozpamiętywanie przeszłości.

a ona i tak wciaz w Tobie siedzi i wyłazi w NN. Idz na porzadna terapie da DDA i zamknij definitywnie przeszlosc za soba, Bardzo czesto jablko pada daleko od jabloni.. tym bardziej jezeli jablon byla toksyczna. Ja nasiakalam moja matka kilkanascie lat a jednak jestem jej przeciwinstwem.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Strach przed pójściem w ślady ojca

przez Marian_Paździoch 30 sty 2014, 23:10
Mam wrażenie, że im dalej jestem od mojego domu, tym moje samopoczucie jest lepsze. Nie mam tych obaw. Pewnie dużą rolę odgrywa tu podświadomość. W środę zaczynam psychoterapię.
Marian_Paździoch
Offline

Strach przed pójściem w ślady ojca

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 31 sty 2014, 17:44
W środę zaczynam psychoterapię.

:brawo: Trzymam kciuki! Powodzenia! :great:
Psycholog
Posty
7581
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Strach przed pójściem w ślady ojca

Avatar użytkownika
przez mark123 31 sty 2014, 18:10
Ja miewałem jakiś czas temu częste momenty, że się zastanawiałem, czy mogę się stać taki, jaki był ojciec, kiedy byłem dzieckiem lub nawet gorszy; ale zastanawiałem się na "chłodno", nie, że czułem lęk przed tym. Prawie za każdym razem, gdy mnie taka rozkmina naszła, dość szybko dochodziłem do wniosku, że raczej mi to nie grozi. Obecnie zdarzają mi się takie rozkminy, ale rzadko.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10130
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Strach przed pójściem w ślady ojca

przez Marian_Paździoch 31 sty 2014, 18:37
http://lifehacking.pl/2013/03/18/8-spos ... tne-mysli/
Te sposoby wydają się być racjonalne. Faktycznie, gdy przyglądam się natrętnej myśli przez dłuższy czas, zamiast od niej uciekać, to pojawia się ona rzadziej. Ciekawym sposobem wydaje mi się to 30-minutowe "okno" poświęcone skupianiu się na natrętnych myślach. Polecam poczytać.
Marian_Paździoch
Offline

Strach przed pójściem w ślady ojca

Avatar użytkownika
przez Candy14 31 sty 2014, 18:42
Marian_Paździoch, u mnie sprawdza sie 8.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Strach przed pójściem w ślady ojca

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 31 sty 2014, 19:04
Taka sugestia od osoby zmagającej się od 8 lat z NN/OCD- w tym zaburzeniu metodą pierwszego rzutu powinna być farmakoterapia oraz terapia behawioralna/poznawczo-behawioralna- czyli terapia skoncentrowana na "tu i teraz", na modyfikacji pewnych zachowań i schematów myślowych. Terapie skoncentrowane na przeszłości jak psychoanaliza czy terapia psychodynamiczna nie mają udowodnionej skuteczności w leczeniu tego zaburzenia.

Zresztą sam zobacz gdzie psychoanaliza upatruje przyczyn nerwicy natręctw-

Według teorii psychoanalitycznej nerwica natręctw powstaje w okresie analnym rozwoju człowieka, czyli między 1-3 rokiem życia. Wtedy dziecko zaczyna być świadome procesów wydalania, doświadcza możliwości kontroli zwieraczy. Podczas prawidłowo przeprowadzonego przez rodziców „treningu czystościowego” doznaje też satysfakcji związanej z aprobatą rodziców – emocjonalnej nagrody.
Z różnych przyczyn, np.: przedłużającego się braku kontroli nad zwieraczami (powodem mogą być częste zakażenia układu moczowego u dziecka, nieprawidłowego treningu czystościowego (nadmiernie surowego lub niekonsekwentnego), nieprawidłowego czy opóźnionego rozwoju dziecka akt wydalania kojarzy się z napięciem psychicznym a w konsekwencji, w toku rozwoju psychicznego emocjonalność ustala się na osi agresja (lub autoagresja) – lęk. Wytwarza się sztywne, karzące dominujące w osobowości superego, id w przewadze ulega na tłumieniu. Ego jest przedwcześnie dojrzałe a z czasem staje się zakładnikiem ścierania się superego i id.

Teoria psychoanalityczna bardziej wyjaśnia powstanie osobowości anankastycznej; do nerwicy natręctw miałoby dochodzić wskutek „zaostrzenia” cech osobowości anankastycznej i jako continuum.


Niestety analiza trudnych przeżyć z okresu dzieciństwa i odkrywanie nieuświadomionych konfliktów wewnętrznych nie pozwoli Ci odpowiedzieć na pytanie dlaczego musisz 21 razy stuknąć łyżeczką w kubek i 3 razy zrobić młynek palcami lewej ręki, bo w przeciwnym razie np. nastąpi koniec świata.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Strach przed pójściem w ślady ojca

przez Marian_Paździoch 31 sty 2014, 20:11
Dark Passenger, obecnie jestem na 150mg sertraliny, ale pierwszym krokiem do walki farmakoterapią będzie zwiększenie jej do 200 i dodanie 60 mianseryny. Dawniej będąc na 40mg paroksetyny nie miałem żadnych objawów OCD. Więc sertralina->paroksetyna->klomi. Taką kolejność prób zastosuję.
Marian_Paździoch
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do