Brak zaufania do dziewczyny

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Brak zaufania do dziewczyny

przez hub-ert 15 sty 2014, 11:55
Witam, mam 24 lata. Chciałbym się z Wami podzielić moim problemem, potrzebuje pomocy i porady.

Jestem po trzech poważnych związkach, i od niedawna zacząłem kolejny związek. Pierwszy związek jak to pierwszy, nie ma co opowiadać. W drugim związku umiałem ufać, i nigdy moja była dziewczyna nie podważyła mojego zaufania, co nie oznacza, że czasem byłem zazdrosny o nią.

Trzeci mój związek był bardzo skomplikowany i pełen zwrotów akcji. Zacznę od początku. Poznałem ją na w maju 2012, spodobała mi się, dostałem numer. Zaczęły się spotkania, coraz to większe przyciąganie i zaangażowanie. Jest duże "ale". Jak ją poznałem, była tuż po zerwaniu ze swoim facetem, z czasem okazało się, że nie miała uporządkowanych swoich mysli. Jak to na początku związku, mysli się tylko o poznanej osobie. Dowiedziałem się od niej szczegółów byłego związku (jej pierwszego), może to był błąd bo ponoć nie powinno się opowiadać o przeszłosci, nie wiem. W czerwcu na jednej z wycieczek, popilismy i się przespalismy, w pewnym momencie sie przestraszyła i powiedziała imie byłego, mnie odrzuciła. W czerwcu również poszła z byłym na wesele, bo kiedys obiecali sobie, że pójdą razem jak ich wspólni znajomi będą mieć slub. Wtedy byłem bardzo zazdrosny. Po tygodniu poszła ze mną na slub mojej kuzynki, wtedy jakos sie odzywiłem, przeszedł mi ból, było fantastycznie. W lipcu postanowilismy się bardziej zaangażować i zaczęlismy być razem. Po kilku dniach od tej ważnej daty bylismy na przyjeciu u jej kolezanki, ja kierowałem, ona wypila kilka drinkow. Zanim ją odwiozłem, zatrzymalismy się nieopodal jej domu i chciała ze mną porozmawiać. Powiedziała mi bardziej szczegółowo o jej byłym, że nie może o nim przestać mysleć, i się z nim od czasu do czasu spotyka (o tym wiedziałem, bo mi mówiła). Niekiedy miała bardzo złe dni. Opowiedziała mi, że na ostatnim spotkaniu się z nim przespała (zaledwie 3 dni od zaczęcia naszego związku), że się boi itp.. Bardzo zszokowała mnie ta informacja, jednak od razu jej wybaczyłem. Z perspektywy czasu uważam, że mogłem przerwać znajomosc. Były okresy, że było swietnie, dawałem jej dużo miłosci zaangażowania, zaskakiwałem ją różnymi spotkaniami w różnych ciekawych miejscach. Bardzo się z tego cieszyła, czuła się przy mnie bezpiecznie i bardzo wyjątkowo. Było też dużo okresów, gdzie było bardzo źle, wracały jej wspomnienia o byłym, spotykała się z nim od czasu do czasu. Ja sam też go kilka razy spotkałem, nawet jak ona się z nim wtedy widziała. Po pewnym czasie stałem się bardzo zazdrosnym człowiekiem, nie wierzyłem jej, nie ufałem. Chciałem kontrolować i kontrolowałem. Jak tylko cos mi nie pasowało, to potrafiłem jechać w nocy i sprawdzać przez okno czy spi...wiem, to było chore, ale nie kontrolowałem tego. we wrzesniu gdzies postanowilismy, że trzeba się rozstać, ale mimo tego faktu, że nie bylismy oficjalnie parą, dalej nią bylismy. Spotykalismy się, było fajnie i było niefajnie. Ciekawostką jest, że mielismy każdą wspólną niedzielę od dłuższego czasu, (ona z jej byłym nie mogła się spotykać w domu, gdyż rodzice nie zaakceptowali jego. Spotykali się potajemnie, on przychodził do niej w nocy). Ogólnie nie raz udało mi się przyłapać go u niej (zostawiał buty na zewnątrz, wtedy wiedziałem, że jest, i cos tam widziałem przez okno, nawet jak on szedł do toalety ona najpierw była sprawdzić czy czasem jej rodziców nie ma). Sylwester 12/13 spędziła ze mną, w mojej miejscowosci. Niestety popiłem za bardzo, musiała się mną opiekować i powiedziałem jej kilka niepotrzebnie rzeczy będąc pijany. Wzięła to do siebie i tu chyba był wielki przełom, że znowu myslała o tamtym mimo, że był już jakis czas spokój...Później się unormowało, z przeplataniem różnych sytuacji. Nie pamiętam już kiedy to było, ale chciała się z nim spotkac u niej w nocy, powiedziała mi o tym, obiecałem że nie będę zazdrosny, ale nie wytrzymałem i pojechałem tam i patrzyłem po cichu co się dzieje za oknem..Oczywiscie przyznałem się jej o tym, ale widziałem, że się całują i dotykaja..... Od jakiegos czasu nie sypialismy ze soba, i oni też nie, bo tak ustalilismy. Ale nasze przyciąganie ciał było czyms wspaniałym, kochalismy się. Wiedziałem, że ona z nim nie. Nie wiem czy to luty, czy marzec czy kwiecien, jeszcze w nocy było chłodno. Miałem przeczucie, pojechałem obczaić czy spi, jak się okazało nie jest sama w pokoju. Wtedy nie wytrzymałem, czekałem aż zacznie wychodzić przez okno. Kiedy to nastąpiło nagle się pojawiłem w oknie, dostałem strzała od niego, ale i tak tam wszedłem. Była awantura, ona dostała ataku jakiegos i prawie straciła przytomnosc. Obudzili się jej rodzice, domyslali sie o co chodzi. Wtedy ona strasznie się do mnie zraziła, było gorzej, niekiedy lepiej, różnie. Na wakacjach wyjachała do USA, przed wyjazdem kiedy była sama w domu, on jej pomagał we wszystkim, przebywali tam, wiem co robili, ale mnie kłamała. Raz tylko mogłem przyjechać się z nią pożegnać, on też tam był, ale kazała mu gdzies wyjsc. Ja nie chiałem jej na siłe ogólnie. Ale mimo to cierpiałem.. Jak już wyjechała, chciałem zacząć nowe życie, szukałem nowej dziewczyny. Ona tam miała postanowic czego tak naprawde chce. Kontakt mielismy mały..Po powrocie, spotkalismy sie, wytlumaczylismy sobie wszystko. Postanowlismy, że nie będziemy razem. Spotykalismy sie, były różne miłe sytuacje i chwile. Ale ja szukałem nowej dziewczyny, kilka poznałem, ale to nie było to. Nadal utrzymujemy kontakt, ale raczej sobie doradzamy w życiu. Ona mi życzy dobrze, i ja jej. Wybaczyłem jej wszystko, a ona mi.

Pokrótce opisałem związek. Teraz przejdę do teraźniejszosci 2014. Mam nową dziewczynę. Opowiedzielismy sobie o przeszłosci mniej więcej. No własnie...nie mam wpływu na jej przeszlosc, ona na moją. Ona wyregulowała przeszlosc, ja swoją też. Fajnie się dogadujemy ze sobą, narodziło się uczucie nawzajem. Ale często myslę o jej pzreszłosci i wszystko chciałbym o niej wiedziec, bo wydaje mi się, że może być mi łatwiej, bo wyobrażam sobie co mogła robić z byłymi. Ja się nie zachowuje normalnie. Jestem o nią zazdrosny, chciałbym ją kontrolować. Mówi mi, że ona nie ma w planach mnie skrzywdzić, ale to mi nie wystarcza. Nic złego nie robi, wiem o tym, ale..

Pytania:
Jak nauczyć się zaufania do niej ? Co robić by nie porównywać zazdrosci do mojego poprzedniego związku ? Jak sobie poradzić z tym wszystkim ? czy ktos cos może mi doradzic ? czy powiedzieć mojej dziewczynie co mnie męczy ? Bardzo was proszę o jakies porady.

Pozdrawiam wszystkich na forum.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 sty 2014, 10:38

Brak zaufania do dziewczyny

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 15 sty 2014, 22:20
hub-ert, wydaje mi się, że po doświadczeniach z poprzedniego związku, w którym "dzieliłeś się" swoją eks partnerką z innym mężczyzną, masz ciągłe obawy, że sytuacja może się powtórzyć. Byłeś zazdrosny o byłą, chciałeś ją kontrolować i teraz ten sam schemat powtarza się w Twoim nowym związku. Też chcesz kontrolować swoją nową dziewczynę i jesteś o nią zazdrosny. Twoja była dziewczyną nadszarpnęła Twoje zaufanie i teraz boisz się zaufać nowej partnerce, by ponownie nie zostać skrzywdzonym. Co więcej, jesteś zazdrosny o przeszłość swojej nowej dziewczyny, o jej dawne związki. Nie ma sensu mówić drugiej stronie o swoich przeszłych doświadczeniach i wzajemnie się z nich rozliczać. Nie każdy jest tak samo "tolerancyjny". Poza tym, przeszłość to przeszłość. Teraz powinniście się skupić na budowaniu przyszłości, swojej nowej relacji. Nie powtarzaj tych samych błędów, nie opowiadaj o swoich przeżyciach z poprzedniego związku i nie prowokuj do podobnych zwierzeń swojej aktualnej dziewczyny. Po co masz się zastanawiać, co ona kiedyś z kimś tam robiła, co mówiła itd.? Przeszłości i tak nie zmienisz. Zazdrość to nic innego, jak obawa o stałość relacji, mimo braku realnego zagrożenia i potencjalnych rywali. Warto szczerze porozmawiać z dziewczyną o swoich uczuciach, potrzebach i lękach. Zachęcam Cię również do przeczytania tego artykułu: http://portal.abczdrowie.pl/zazdrosc-u-mezczyzn. Pozdrawiam!
Psycholog
Posty
7574
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Brak zaufania do dziewczyny

przez Kokojoko 15 sty 2014, 22:28
Po tych akcjach z 2012 roku, nie dziwne, ze nie masz zaufania. Powiedz nowej dziewczynie czemu sie tak czujesz i nie kontroluj jej, bo ja tym zameczysz. Z czasem zobaczysz, ze mozna zaufac, nie kazdy jest wyrachowana swinia.
Kokojoko
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Brak zaufania do dziewczyny

przez hub-ert 16 sty 2014, 08:49
Dziękuje za odpowiedzi. Wczoraj rozmawiałem z moją dziewczyną o tym co mnie dręczy, co czuje, i cos tam jeszcze podpytałem. Zdecydowanie lepiej się czuję, poczułem ulgę. Ja ani ona nie będziemy wnikać w swoją przeszlosć....Nikomu nie życzę, aby był w tak chorym związku jak ja kiedys, to była masakra.

-- 29 sty 2014, 14:31 --

Witam wszystkich ponownie.

Znowu u mnie się pojawił problem, ale już nie chodzi zupełnie o brak zaufania do dziewczyny. W nowym związku o którym już pisałem pojawił się kryzys, poważny kryzys, a nawet z nią zerwałem. Nie wiem co teraz robić. W tym tygodniu doszło już do któregoś z kolei stosunku, a dokładnie o brak zabezpieczenia. Mówiłem jej, że będę kupował prezerwatywy, ale tego nie zrobiłem. Wg kalendarzyka nie powinna mieć już w tych dniach dni płodnych, ale doszło do stosunku. Mówiłem jej, że muszę dojść, źle ją odebrałem (że mogę) i zrobiłem to w niej. Wszystko było w porządku. Następnego dnia rano zapytała mnie czy doszedłem w niej czy nie. Powiedziałem prawdę jak było. Przedwczoraj zaczęło się dziać, nazwała mnie, że szukam dziewczyny na dziecko. Pojechała do ginekologa po jakąś "tabletkę po". Nic mi nie powiedziała, zaczęliśmy się kłócić przez sms-y. Mówiłem, albo tabletka albo ja. Wybrała tabletkę. Napisałem jej, że to koniec. Nawet nie wiedziałem co to za tabletka, czy to legalne pod każdym względem (nawet religijnym). Tak samo nie dała mi nic znać, że coś chce robić. A wtedy rano jej mówiłem by poczekać do okresu, a jak będzie w ciąży to od niej na pewno nie odejdę. Później jak trochę ochłonąłem i poczytałem po tej tabletce, zacząłem ją przepraszać. Pytałem też ile mam czekać na jej decyzje, tydzien miesiac dwa ? Odpowiedziała, że tyle ile trzeba. Wczoraj wieczorem napisała mi, że nawet nie daję jej szansy zastanowić się nad tym wszystkim, i mi nie pozwoliła pisać do niej do odwołania (co nie co jej posłuchałem, wieczorem napisałem smsa jak sie czuje po tej tabletce, ale nie musi odpowiadać. Ale odpowiedziała, na niego. Nie wiem czy dobrze to odebrała). Nie wiem co mam robić, czy ja miałem rację czy ona. Ona niejednokrotnie wcześniej mówiła o tym, że na razie nie chcę mieć dziecka. czy ona mi wybaczy, czy nie ? Martwię się o nią, o siebie. Chodzę poddenerwowany. Nie chcę by ze mnie zrezygnowała, wcześniej już wiele złego przeszedłem. Do tego incydentu w związku było wszystko idealnie, wspólne plany na spędzanie czasu, itp. . I teraz też mam znowu problem, że zastanawiam się co ona może robić, bo niby nei jesteśmy razem. Znowu jestem zazdrosny. Proszę o jakąś poradę, w razie niezrozumiałości proszę jeszcze pytać. Pozdrawiam

-- 29 sty 2014, 14:32 --

Witam wszystkich ponownie.

Znowu u mnie się pojawił problem, ale już nie chodzi zupełnie o brak zaufania do dziewczyny. W nowym związku o którym już pisałem pojawił się kryzys, poważny kryzys, a nawet z nią zerwałem. Nie wiem co teraz robić. W tym tygodniu doszło już do któregoś z kolei stosunku, a dokładnie o brak zabezpieczenia. Mówiłem jej, że będę kupował prezerwatywy, ale tego nie zrobiłem. Wg kalendarzyka nie powinna mieć już w tych dniach dni płodnych, ale doszło do stosunku. Mówiłem jej, że muszę dojść, źle ją odebrałem (że mogę) i zrobiłem to w niej. Wszystko było w porządku. Następnego dnia rano zapytała mnie czy doszedłem w niej czy nie. Powiedziałem prawdę jak było. Przedwczoraj zaczęło się dziać, nazwała mnie, że szukam dziewczyny na dziecko. Pojechała do ginekologa po jakąś "tabletkę po". Nic mi nie powiedziała, zaczęliśmy się kłócić przez sms-y. Mówiłem, albo tabletka albo ja. Wybrała tabletkę. Napisałem jej, że to koniec. Nawet nie wiedziałem co to za tabletka, czy to legalne pod każdym względem (nawet religijnym). Tak samo nie dała mi nic znać, że coś chce robić. A wtedy rano jej mówiłem by poczekać do okresu, a jak będzie w ciąży to od niej na pewno nie odejdę. Później jak trochę ochłonąłem i poczytałem po tej tabletce, zacząłem ją przepraszać. Pytałem też ile mam czekać na jej decyzje, tydzien miesiac dwa ? Odpowiedziała, że tyle ile trzeba. Wczoraj wieczorem napisała mi, że nawet nie daję jej szansy zastanowić się nad tym wszystkim, i mi nie pozwoliła pisać do niej do odwołania (co nie co jej posłuchałem, wieczorem napisałem smsa jak sie czuje po tej tabletce, ale nie musi odpowiadać. Ale odpowiedziała, na niego. Nie wiem czy dobrze to odebrała). Nie wiem co mam robić, czy ja miałem rację czy ona. Ona niejednokrotnie wcześniej mówiła o tym, że na razie nie chcę mieć dziecka. czy ona mi wybaczy, czy nie ? Martwię się o nią, o siebie. Chodzę poddenerwowany. Nie chcę by ze mnie zrezygnowała, wcześniej już wiele złego przeszedłem. Do tego incydentu w związku było wszystko idealnie, wspólne plany na spędzanie czasu, itp. . I teraz też mam znowu problem, że zastanawiam się co ona może robić, bo niby nei jesteśmy razem. Znowu jestem zazdrosny. Proszę o jakąś poradę, w razie niezrozumiałości proszę jeszcze pytać. Pozdrawiam
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 sty 2014, 10:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do