Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

Avatar użytkownika
przez carola 28 lis 2013, 00:02
Witajcie, długo nie odzywałam się tu na forum, ale nie z tego powodu, że było dobrze. Ostatnimi czasy natręctwa zaczęły się coraz bardziej "rozpychać" w moim życiu, osiągając formę nie do zniesienia - obecnie potrafią mi zająć 99% dnia. Na nic się zdał niedawny pobyt w klinice i zmiany leków, podwyższanie dawek itp. Utknęłam w sytuacji beznadziejnej :( Wstaję - i muszę pójść natychmiast do łazienki umyć ręce, bo nie pójdę do toalety bez uprzedniego mycia rąk. Będąc w łazience myję ręce raz, drugi, trzeci, dziesiąty... Bardzo często zdarza się, że kończę myć ręce, po czym po spłukaniu mydła zapominam że to W OGÓLE robiłam... i zaczynam od początku, konsekwentnie zapominając o tym co robiłam raz po raz. Zdarza się, że pojedyncze mycie rąk zajmuje pół godziny. Najgorzej jest wieczorem - całkowity czas spędzony na wieczornej toalecie w łazience waha się od godziny do nawet trzech... Na pomoc leków ciężko liczyć - w szpitalu próbowano mi zmienić leki, dobrać coś nowego, ale wtedy pogłębiła się znacznie arytmia którą miałam od pewnego czasu (mam zespół Barlowa), w wyniku czego lekarze stchórzyli i dali mi dobrze mi znaną, do d**y w moim przypadku działającą sertralinę... Mój lekarz psychiatra odmawia zmiany leku dopóki "nie zbadam do końca kondycji swojego serca i nie zrobię z nim porządku". Posiłkuję się hydroksyzyną, różnymi ziółkami, ale po żadnym z "ogłupiaczy" (mimo ogromnej senności, tak że ledwo widzę na oczy) nie jestem w stanie spokojnie i w rozsądnym czasie się umyć, ani też zaniechać mycia. Nawet kiedy ostatnio dopadł mnie okropny, uniemożliwiający dłuższe stanie ból kręgosłupa, nie potrafiłam zrezygnować z wizyty w łazience - skończyło się na tym że wyłam z bólu i płakałam przez dwie godziny próbując wystać... Jestem wyczerpana psychicznie i fizycznie (natręctwa czystościowe powodują że bardzo często zarywam noce), a żadne próby przerwania natręctw/zmuszenia się do ich nie wykonywania, racjonalizacja itp. nie przynoszą skutku - zupełnie tak, jakbym już do reszty straciła zdolność logicznego myślenia. Jeśli ktoś z was był już na takim skraju, to proszę - poradźcie :( Z góry przepraszam, jeśli podobny temat już się pojawił, ale moje myślenie jest teraz tak sztywne, że wyszukiwanie go byłoby dla mnie przeszkodą nie do pokonania.
http://nieproszony-gosc.blog.onet.pl/ - mój blog o NN w moim życiu. Zapraszam

'Kiedy życie daje ci cytryny, nie rób lemoniady! Wścieknij się! "Nie chcę twoich głupich cytryn!"'
Avatar użytkownika
Offline
Samodestruktorka
Posty
394
Dołączył(a)
03 sty 2009, 22:33
Lokalizacja
okolice Szczecina

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

przez Lutek 28 lis 2013, 01:27
hej ja mam taki sam problem tylko żę w innej kwesti, a mianowicie chce rzucić palenie a nie mogę bo się boje że jak rzuce to że mame zabije, tak się dalej dzieje mimo że już rzucałem kilkanaście razy na początku nie miałem takich natręctw z tymi papierosami aż z czasem chwyciło jak zwykle za to na czym mi najbardziej zależało. Mam dosyć od 5 miesięcy nieustannie próbuje rzucić palenie i z dnia na dzień sobie obiecuję że jutro rzuce i dalej pale. pale nawet pomimo tego że za każdym papierosem 10 razy mam wstrętne odruchy wymiotne, tak dużo pale że aż czuje dym w gębie, chepie mi się siarkę, kwaśna ślina mi leci i coraz gorzej się czuje fizycznie - kompletnie kura beznadziejna sytuacja bo jak tak dalej pójdzie tgo dostane raka płuc i umre. W moim przypadku jest tak jak u Ciebie trafiłem do szpitala z tym lękiem i wróciłem ze szpitala z tym lękiem, leki mi zmienili po których nic się nie zmienia w kwestii lęku, ja nie wiem już co mam poprostu zrobić, nie potrafię racjonalnie tego pokonać, nie potrafię zrobić na przekór tylko jestem niewolnikiem tego pierolonego lęku. Oba nasze przypadki są beznadziejne i bardzo Ci współczuję a nic Ci nie doradze bo sam jestem w ciemnej dupie ehhhhhhhh co to jest za wsrętna cholerna złośliwa i wredna choroba, nie wiem czemu my (całe forum) akurat musimy na to chorować.
Give me more serotonina
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
24 lis 2013, 22:10

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

Avatar użytkownika
przez monk.2000 29 lis 2013, 03:22
carola, ja się wypowiem, bo kiedyś dużo pisaliśmy na gg i głupio by było nie zabrać głosu.
Ja miałem lekkie natręctwa jedynie, na podstawie religijnej. Więc doświadczeniem dużo nie pomogę. Tak to właśnie jest, jak już lekarze rozkładają ręce to człowiek zostaje z tym sam, a jego cel życiowy to dożyć do jutra. Napisz może do mnie na gg (3882449), możesz się wyżalić, bo mnie nie wkurza jak ktoś narzeka. Przy okazji może sam się dowiem czegoś co może mi pomóc.

:tel2:
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

Avatar użytkownika
przez elo 30 lis 2013, 00:36
jejku jakbym o sobie czytala... sama sypiam juz co 2 noc bo mi doby nie starczalo na 'zycie'
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7691
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

Avatar użytkownika
przez carola 08 gru 2013, 20:19
elo, ja zaczęłam nadużywać z lekka nasennych, żeby tylko spokojnie spać. Efekt jest taki że śpię, ale ledwo nogami powłóczę w dzień po prochach... Znalazłam sobie terapeutę behawioralno-poznawczego, jestem po 3 wizytach i póki co z wizyty na wizytę jest coraz gorzej :( "Odstawianie" nerwicowego wyuczonego schematu i racjonalizacja powoduje, że natręctwa potrafią odbić z okropnie wielką siłą... Dziś jestem jak wrak człowieka, jak roślinka, która schnie :( Mimo zmęczenia, mimo WYCZERPANIA fizycznego - myśli są i nie pozwalają wypocząć...
Czy jest na forum jeszcze ktoś kto był/jest w takiej sytuacji jak my wypowiadający się w tym wątku?
http://nieproszony-gosc.blog.onet.pl/ - mój blog o NN w moim życiu. Zapraszam

'Kiedy życie daje ci cytryny, nie rób lemoniady! Wścieknij się! "Nie chcę twoich głupich cytryn!"'
Avatar użytkownika
Offline
Samodestruktorka
Posty
394
Dołączył(a)
03 sty 2009, 22:33
Lokalizacja
okolice Szczecina

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

przez Tomska 09 gru 2013, 09:38
Dobra, krótki wstęp. Też mam nerwice natręctw opierającą się głównie na myciu rąk (inne objawy występowały jakoś do 17 roku życia). Ostatnimi czasy nastąpiło straszne pogorszenie sytuacji, właśnie wtedy, gdy myślałem, że zaczynam nad tym panować (chociaż w pewnym stopniu). Nie przyjmuję żadnych leków, nie byłem ani razu u psychiatry, raz u psychologa. Ja jak to ja, ja wiem lepiej, nikt mnie nie przekona. Do psychiatry nie pójdę, nie jestem przecież jakimś świrem- tak sobie wmawiam. NN jest moją towarzyszką już z jakieś pięć lat, w sumie to bywało czasem lepiej, czasem gorzej, ale wolałbym z nią zerwać. Kto wytrzyma z jedną "osobą" przez tyle godzin dziennie :O ? Tak więc jakiś czas temu wpadłem na genialny pomysł, a co jakby zacząć ją olewać?! Może odczepi się sama? Przez pewien czas było trochę lepiej, aż tu nagle, w najmniej spodziewanym momencie, dostałem od niej w twarz. Gdy spojrzałem się w lustro, na zaczerwienionym miejscu pojawił się wielki napis "A może nie!". Trochę praktyki już mam, więc jeśli chodzi o mnie to pomaga, hmm... może bardziej adekwatne słowo- pomagało częściowe olewanie mycia rąk, i tłumaczenie sobie, że i tak to nie ma sensu, bo po co? Przecież i tak wszystko jest brudne, bo inni nie ganiają co chwilę do łazienki, by uprawiać jakiś tajemniczy witchcraft. Po ostatniej mojej wizycie na tym forum, zauważyłem, że strasznie pomogło mi czytanie wpisów innych, ale nie dlatego, że czułem jakiegoś typu wsparcie, tylko najzwyczajniej w świecie bałem się, że moje natręctwa rozwiną się do takiego stopnia jak u niektórych użytkowników. Całkiem mocnego kopa w dupę dostałem również, po tym jak się dowiedziałem, że leczy się to farmakologicznie. Dobra, wyżaliłem się.

Jeśli chodzi o senność i zarazem brak czasu- Ja od pewnego czasu stosuję sen w blokach. Uczę się popołudniami, a więc kładę się jakoś wieczorem, przykładowo dzisiaj spałem 3-4 h od 2, i drugi raz kładę się na tyle samo około 10. Cały dzień jestem wyspany i na wszystko mam więcej czasu + to, że noc jeśli chodzi o mnie to najbardziej produktywny czas.

Odstawiłem pisanie tego posta na krótką chwilę i zacząłem myśleć, myśleć o tym, że chyba wypadałoby coś z tym zrobić. Po krótkiej chwili spojrzałem na swoje ręce, które są z resztą całe czerwone i postanowiłem po raz kolejny spróbować się ogarnąć. W szczególności ograniczyć mycie rąk do max 2 razy. A więc czas start, zobaczymy czy wytrzymam do wieczora. :D C'ya
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 sie 2013, 04:54

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

Avatar użytkownika
przez lovely 09 gru 2013, 14:42
Hej wam. Ja miałam paskudnie nasilone objawy, właściwie 24h, nie mogłam żyć normalnie. I się praktycznie wyleczyłam :) Chciałam wam napisać, że można z tego wyjść. To że teraz jesteście w takiej sytuacji nie znaczy, ze musi być tak na zawsze. Są sposoby na to żeby wyjść z tego błędnego koła.
Carola, wysłałam ci pw.
Tomska - to jest choroba i trzeba ją traktować jak chorobę. Do psychiatry nie chodzą same "świry" - jak nie wierzysz, pójdź sobie kiedyś i pogadaj z ludźmi czekającymi w poczekalni na wizytę. W życiu byś nie pomyślał że te osoby mogą mieć jakieś problemy. Olewanie to w zasadzie to co trzeba robić z natręctwami, najlepiej tylko to "olewanie" robić sprawdzonymi sposobami :) Jak chcesz, napisz do mnie na gg., ja leczyłam się sama z bardzo dobrym skutkiem, może będę mogła coś poradzić :)
gg 45603073
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
17 gru 2012, 18:07

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

Avatar użytkownika
przez elo 10 gru 2013, 23:51
ja szczerze mowiac juz nie mam sil do tego gowna i albo wyladuje w koncu w szpitalu albo sie zajebie
(jest blisko)
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7691
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

przez Lutek 11 gru 2013, 00:35
ja również nie mam sił do tej pierdolonej choroby. Kurva człowiek nie ma wogóle życia jakieś popierdolone lęki jakieś jebane myśli powtarzać i czynności gdybym dopadł tą chorobę to bym jej ryj rozkurwił i nie będe wymieniał innych drastycznych materiałów.
Give me more serotonina
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
24 lis 2013, 22:10

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

przez vifi 11 gru 2013, 01:21
carola, Słyszałem historie osób które chorowały nawet po 7 lat i udało się po tym czasie dobrać leki i jakoś się z tego wykaraskały. Jeśli psychiatra nie chce zmienić leków, to może zapytaj się go o skierowanie na psychoterapię. Ona co prawda nie zmniejszy od razu natręctw, ale z czasem może okazać się bardzo pomocna.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

Avatar użytkownika
przez monk.2000 11 gru 2013, 01:53
carola, a takiego fajnego Pepe Dziobaka masz w awatarze. Jedna z rzeczy, które najbardziej pomogły mi, to zrozumienie przyczyn swoich objawów. Jak znasz przyczyny to rozumiesz sens swojej choroby i nie traktujesz jako coś bezsensownego, że tak powiem. Zwiększa to komfort życia, bo nie jest się już "człowiekiem pokrzywdzonym przez los". Chwila refleksji nic nie kosztuje, a może rzucić światło na mroki choroby.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

Avatar użytkownika
przez lovely 11 gru 2013, 13:12
Ech... przyczyną natręctw jest to, że po prostu w mózgu się coś zapętla. Tyle. Nikt z tu obecnych sam sobie na to nie zapracował - więc owszem, jesteśmy pokrzywdzeni przez los. Tak jak pokrzywdzone przez los są osoby z innymi chorobami. OCD nie ma sensu, tak jak sensu nie ma stwardnienie rozsiane czy astma.
gg 45603073
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
17 gru 2012, 18:07

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

Avatar użytkownika
przez elo 12 gru 2013, 15:40
lovely napisał(a):Ech... przyczyną natręctw jest to, że po prostu w mózgu się coś zapętla. Tyle. Nikt z tu obecnych sam sobie na to nie zapracował - więc owszem, jesteśmy pokrzywdzeni przez los. Tak jak pokrzywdzone przez los są osoby z innymi chorobami. OCD nie ma sensu, tak jak sensu nie ma stwardnienie rozsiane czy astma.

:brawo:

ej kurde zawsze trafiasz w sedno az szkoda ze masz ledwo 69 postow
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7691
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Natręctwa wypełniają mi w całości życie...

Avatar użytkownika
przez Lusesita Dolores 12 gru 2013, 19:46
carola, ja mylam rece podobnie dlugo i czesto jak Ty. Nie spalam po nocach i bylam wyczerpana.
Odpowiednio dobrane leki faktycznie moga pomoc. Mi pomogl solian.
Rece myje w tej chwili 2 razy dziennie, co prawda dlugo ale juz nie tak czesto jak kiedys.
chodze boso po ulicy


Ketrel 400mg
Solian 800mg
Haloperidol 5mg


opium
Posty
6844
Dołączył(a)
16 cze 2013, 12:25
Lokalizacja
Chaos

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do