Boje się że zrobie krzywdę sobie i bliskim....

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez asia13 28 gru 2006, 19:00
Jess moim zdaniem to nie ma żadnego podłoża to bierze się z Twojej głowy i tylko ty(choć często pomoc bliskich pomaga) musisz dać sobie z tym radę. Przede wszystkim opowiedz o wszystkim mężowi. Napewno Cię zrozumie i znajdziesz w nim stałę oparcie:) POzdrawiam
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
27 gru 2006, 21:00

przez Cati 28 gru 2006, 20:35
Alusia dzięki za słowa otuchy i za wsparcie -papa
Don't worry be heppy...
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
18 gru 2006, 20:54
Lokalizacja
żAGAń

Avatar użytkownika
przez MałaMi 01 sty 2007, 20:39
Cati, wiem niestety, że można te myśli tylko "uciszyć", ale już to daje mi motywację. Tymczasem u mnie jest tak jak u Was-gdy nachodzą mnie te mysli, boję się ich, i lęki wracają ze zdwojoną siłą :(
olewam te głupie mysli, co jednak latwe nie jest.. :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
09 paź 2006, 18:44
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pomóżcie!!!

przez milka9009 03 sty 2007, 17:53
Od kilku lat cierpie na nerwice natrectw. Zaczelo sie od mysli bluznierczych zabarwionych religijnie, potem doszly mysli ze zabije kogos bliskiego. ostatnoil na cztery miesiace te mysli wygasly (lecze sie ) ale niedawno znow powrocily. Tym razem ze zrobie cos memu ukochanemu chlopakowi i kotu. Najgorsze jest to ze jak juz mi sie wydaje ze sie przekonalam ze to tylko choroba a nie moje okrucienstwo to te mysli staja sie jeszcze silniejsze i pojawiaja sie takie ktore mnie przekonuja bym to popelnila i ze chce to poelnic i wydaje mi sie ze naprawde chce a nie chce...czasem mi sie wydaje ze juz zaraz to zrobie i pojawia sie mysl zebym to zrobila bo potem bedzie spokoj. czy to jest normalny objaw w tej nerwicy??? czy inni chorzy tak tez maja? czy moze to jednak nie nerwica a moje okrucienstwo i fakt ze jestem zlym czlowiekiem? prosze, pomozcie i doradzcie!!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 sty 2007, 17:47

Avatar użytkownika
przez n-monika 03 sty 2007, 21:57
witaj, mysle, ze to nie jest Twoje okrucienstwo,ta choroba ma to do siebie ze jak poradzisz sobie z jednymi myslami to pojawiaja sie w zamian inne, czesto silniejsze zeby bylo nam trudniej je pokonac.w glebi siebie Ty doskonale wiesz ze nie chcesz takich rzeczy zrobic ani nawet o tym myslec.ja np; ide ulica i pojawiaja sie mysli ze otarlam spodniami o brudny sup.ja wiem ze szlam bardzo daleko od niego i nie bylo takiej mozliwosci ale te mysli w ciagu paru chwil sa wstanie weprzec mi ze sie otarlam i konczy sie to prysznicem i praniem.tak niestety bywa.....

wiec glowa do gory nie Jestes okrutna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 21:29

Avatar użytkownika
przez alusia 05 sty 2007, 19:49
Witam Cię milka9009. Ja też mam takie same klimaty jak Ty dokładnie to samo. Ciągle myśle co i czym mogę komuś wyrządzić krzywdę, później pojawiają się lęki i mam ochotę to zrobić ale w rzeczywistości tak nie jest-trochę takiej zamotki. Teraz te natręctwa przeszły na mnie-że sobie mogę coś zrobić ale w rzeczywistości nie chce. To myśli są takie bolesne i trudne do pozytywnego analizowania :( Ja też nie raz zastanawiałam się czy nie jestem jakimś chorym człowiekiem że może jestem poprostu kimś nieobliczalnym, kimś kto może poprostu zabić ale teraz uświadamiam sobie że tak nie jest. Moim zdaniem natręctwa to myśli które dotykają nasz słaby punkt a potem dzieją się z nami dziwactwa. Więc nie łam sie nie jesteś sama jast nas wieeeelu takich. Trzymaj się dzielnie-nie trać nadziei i wiary w lepsze jutro bo to ważne aby mieć pozytywne myśli. Pozdrawiam
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Moj problem....

przez zlosnica 05 sty 2007, 23:18
Otoz moim problemem jest natlok mysli ale nie takich normalnych analizujacych cos czy tym podobnych tylko chorych beznadziejnych i niechcianych.....to zaczelo sie w sumie juz dawno dawno....tzn byly to tylko jakies przeblyski nieraz pojaiwlay sie w mojej glowie jakies chore obrazy np ze robie komus krzywde czy nawet zabiajm go albo takie zwiazane z seksem dosyc takim przerazajacym jak dla mnie...ale to byly kiedys tylko takie chwilowe momenty...potem zapominalam o tym i tego nie bylo....przez jakis czas bylo ok....jednak od niedawna moje mysli powrocily i to ze zdwojona sila zaczelam sie w to zaglebiac i im wiecje o tym myslalam tym bardzej byly one przy mnie i w konsekwencji pojawily sie przy tym i inne problemy....przez moje niechciane i obrzydliwe mysli pojawial sie bol tzn on zawsze sie pojawial przy tych myslach ale tak jak jzu pisalam kiedys on szybko mijal i bylo ok ale tym razme on towarzyszy mi caly czas razem z tym co mnie dreczy czyli z moimi chorymi myslami ten bol mnie wrecz obezwladnia co z kolei powoduje ze nie mam apetytu sporo schudlam obecnie waze tylko 45 kg...(a moj wzrost to 163cm ) poza tym z tego wszystkiego nie moge tez usnac normalnie tylko mecze sie kilka godzin nieraz na lozku ...ehhh momentami mam wrazenie ze zwariuje bo juz nei moge czasami bo nie zawsze nad nimi zapanowac.....jest to dla mnie bardzo skomplikowane i trudne wiec stwierdzialm niedawno ze musze sie leczyc bo to napewno jest jakas choroba wiec postanowilam pojsc do psychiatry i doszlo do konsulatacji babka powiedziala mi ze nie podejrzewa choroby tylko problemy z wlasna osobowoscia ale ja w to nieuwierzylam bo ta rozmowa trwala za krotko moim zdaniem zeby mozna bylo to tka szybko zdiagnozowac dala mi lek na spanie i skierowala mnie do innego lekarza do ktorej mialam chodzic na psychoterapie...troche mnie to wkurzylo bo ja potrzebuje pomocy juz a nie za tydzien lub dwa...wiec udalams ie do innego psychiatry on zkolei jak zaczelam mu opowiadac o tych moich objawach zaczal sugerowac mi jakies inne choroby...i znowu nie powiedzial mi nic konkretnego a przepisla leki i kazal zrobic badania psychologiczne .....jesli teraz udam sie na jakas wizyte u lekarza czy psychologa to zasugeruje to co podejrzewam u siebie czyli nerwice natrestw czy to jest to? czy dobrze mysle?? i czy powinanm mu to wogoel sugerowac..? wiele naczytalam sie an ten temat...i zdaje sobie sprawe z wlasnego problemu wiem jak dziala to co mnie dreczy....i ze to mi towarzyszy caly czas tylko ze nieraz an chwile potrafie o tym zapomniec lub poprostu w danym momencie mam motywacje i sily w sobie zeby eliminowac to z czym sie mecze...i to jakby daje mi spokoj...wiem tez ze to jest sprawa mojego umyslu..ktory jakby zakodowal sobie ze te mysli sie maja pojawiac a ja sie temu poddaje ehhh...ale nie powiem bo sa tez momenty ze mam w sobie tyle sily ze powiem sobie ze sram na to co mnie meczy i wtedy tak ajkby ja dominuje nad tym....ale nie zawsze..niestety....chyba jzu skoncze bo sie troche rozpisalam ale ostatnie pytanie czy to rzeczywiscie taki typ nerwicy jaki podejrzewam?? jesli ktos ma jakies pojecie o tym prosze o kompetentna odpowiedz...bardzo mi na tym zalezy... :(
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
02 sty 2007, 20:35
Lokalizacja
jestem?....

Avatar użytkownika
przez alusia 06 sty 2007, 15:55
Witam Cię. Nie potrafię powiedzieć czy to natręctwa ale prawdopodobnie. Wiesz doradze Ci przeczytaj sobie ten temt:
Nerwica Natręctw (Lękowa?) (moja historia)[/b]
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez zlosnica 06 sty 2007, 17:50
no przeczytalam to co mi zaproponowalas mam wiele podobnych problemow i mysli co ten chlopak i chyab takze twoich ale napewno nie mysle o samobojstwie i smierci tzn moze tylk oczasmai ale na ogol nie wiem ze chce zyc i koniec....tylko chyba moj problem polega na tym ze ja jestem chyba zbyt wrazliwa i obraz przed oczami ze wbijam komus noz mnie paralizuje i powstaje potworny bol ktory nie daje mi normalnie zyc....mimo wszystko caly czas walcze proboje podawac sobie racjonalne i logiczne argumenty ktore powstrzymaja to co mnie dreczy ...caly czas szukam rozwiazaniai przychodza mi tylko takie ; lekcewazyc te mysli i tlumaczyc sobie ze sa tak bezadzijene i pozpodstawne ze nie warto ich brak pod uwage lub poprostu pogodzic sie z nimi i niech sobie beda.. probowalam juz i tego i tego i dalo efekt owszem ale na krotko...bo moj umysl wymysla nowe chore" pomsyly" z ktorymi coraz ciezej jest sobie poradzic....momentami niewiem jak mam juz z tym walczyc zaczelam sie bardzo modlic moze Bog da mi ukojenie i oczysci moj umysl z tych smieci ktore mnie niszcza....no i oczywiscie mam malenka nadzieje co do psychologa ktory znjadzie dla mnie rozwiazanie i pomoze zniszczyc moja chorobe tak jak ona probuje to zrobic ze mna.....Alusia a jak dlugo u ciebie to trwa?
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
02 sty 2007, 20:35
Lokalizacja
jestem?....

Avatar użytkownika
przez alusia 06 sty 2007, 19:07
Wiesz Złośnico nie mam pojęcia ile to będzie trwało u mnie nie trwa długo ale wydaje mi się że wieczność :( Podobno takie myśli mogą trwać latami, możesz do nich wracać zawsze. Ja mam cos takiego że gdy czuje wewnętrzny spokój jest wporządku-myśli powracają ale nie budzą we mnie przerażenia i lęków, natomiast gdy zaczynam się denerwować-wracają myśli i nie mogę sobie poradzić z nimi i tak wkółko. Powiedz mi czy bierzesz jakieś leki??? Ja jak narazie nie bo wydaje mi się że dam rade bez. Tak jak piszesz że jesteś osóbką wrażliwą u nerwowców chyba to normale. Mnie bardzo łatwo zranić i zdenerwować pewnie tak jak i Ciebie. Wszystko odbieram bardzo poważnie nawet jak ktoś żartuje ze mnie...... Niestety taka już jestem staram się jakoś to zmienić ale nie bardzo się da. Moim zdaniem myśli dopadają naszych słabych punktów-czyli wrazliwośc i zaczynają się z nami cuda. Czytałam też że "Często koncentrują się one wokół chorobliwych myśli o śmierci, samobójstwie lub nieustannych fantazji o popełnieniu morderstwa w jakiś brutalny sposób".
Wiesz podam Ci fajną stronkę jak chcesz to sięgnij informacji :)
http://www.sciaga.pl/tekst/29824-30-nerwica_natrectw
Czekam na odpowiedź. Pozdrawiam :)
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez zlosnica 06 sty 2007, 21:21
tak masz racje mysle ze osoby z ta choroba sa bardzo wrazliwe i byc moze dlatego ich to spotyka ....pamietam ze jeszcze pare lat temu krzyk ktoregos z rodzicow od razu doprowadzal mnie do placzu i bolu...teraz jzu tka nie jest napewno....wiadomo z czasem sie uodpornilam na to i na wiele innych rzeczy jeszcze ale nie na wszystko i nieraz naprawde z byle powodu bym beczala co dla innej osoby byloby niczym i obiloby mu sie raczej o dupe...no ale coz...caly czas nad tym pracuje (ucze sie pewnych rzeczy) i nad czyms jeszcze a mianowicie nad moja przesadna agresja ktora powoduje ze histeryzuje nieraz bez konkretnego powodu z jakiejs blachostki ...poprostu nie potrafie zapanowac nad swoimi emocjami i wybucham tak sie nauczylam i tka mam i to tez jest w pewnych momentahc meczace....ale nie stanowi dla mnie az takiego problemu poniewaz wiem ze to moglabym zwlaczyc to tylko kwestia czasu...a moze poprostu z wiekiem przejdzie....a odnosnie jeszcze Twoich slow mowiacych o tym ze te mysli dotycza naszych slabych punktow to wydaje mi sie ze to wlasnie o to chodzi ze w naszej glowie pojawiaja sie takie mysli poniewaz sie tego boimy to sa ansze obawy i to co nas przeraza i mysle ze na takiej zasadzie dziala ta choroba zeby sprawic nam bol wlasnie poprzez cos czego albo sie brzydzimy albo boimy albo to co nas przeraza i czego nie potrafimy zrozumiec....ale mysle z kolei ze przyczyna tego moze byc to ze obecnie wszystko nasaczone jest przemoca seksem i czyms co kiedys wrecz bylo nie do pomyslenia a dzis jest na porzadku dziennym.....ja od jakisgos czasu nie ogladam ani zadnych okropnych filmow ani czegos co jest wstretne obrzydliwe itp chce widziec tlyko to co piekne dobre itd...kocham dobrych ludzi i ich podziwiam bo sama nie umiem pewnych rzeczy okazac ale w pewnym sensie daze do tego zeby taka wlasnie byc.....(a co do linka ktory mi podalas to niewiem czy mam sile to wszystko przeczytac bo troche tego duzo ale napewno lukne co nieco;) )
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
02 sty 2007, 20:35
Lokalizacja
jestem?....

Avatar użytkownika
przez alusia 07 sty 2007, 11:15
To wszystko co piszesz jest całkowicie cząstką mnie :) ja też jestem osobą wrażliwą i tak jak piszesz o sobie również ja mam coś takiego żę z byle powodu poprostu się rozpłacze. Denerwuje mnie wszystko co nie idzie po mojej myśli. Najgorsze jest to że wyładowywuje się na rodzinie lub chłopaku-ale tak podobno mają nerwowcy :)
Z tą nerwicą natręctw jest tak że jak jestem sama w domu ze swoimi myślami poprostu czuje wewnętrznie że nerwy mnie nie opuszczają, natomiast gdy się czymś zajmę lub przebywam w towarzystwie czuje się jak inna osoba-JA. Zawsze gdy przychodzą do mnie głupie myśli zastanawiam się czy to nepwno ja?? Przecież ja nigdy bym nie zrobiła nikomu nic złego. Nawet jak miałam psa trudno mi było go uderzyć za coś co zrobił źle a co dopiero takie czyny :(
Njgorsze jest to że teraz to ja jestem kozłem ofiarnym-kurde ale to dziwne walczyć samym ze sobą :(
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez zlosnica 07 sty 2007, 15:09
tez tak mam ....i czasami to "cos" czyli chyba moja choroba nade mna dominuje i sie temu poddaje sprawiajac mi tak potworny bol ze chcialabym umrzec...ale momentami jest dobrze i to wlasnie JA czyli moje szczere pragnienia i milosc do ludzi sie ujawnia i chce mi sie wszystko...tka jak np w sylwestra ktorego dlugo nie zapomne bo wtedy wlasnie poczulam sie jak normalny zwykly czlowieczek chcacy sie bawic i cieszyc zyciem.............czemu to sie zmienia i znowu powraca ten paralizujacy bol?? :cry:
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
02 sty 2007, 20:35
Lokalizacja
jestem?....

Avatar użytkownika
przez alusia 07 sty 2007, 15:50
Kurcze nie potrafię tego uzasadnić dlaczego nagle jest źle, człowiek zastanawia się czy warto tak cierpieć, że lepiej by było jakby się nie urodził a za kilka dni jest już ok- tak jakbyś dostała nowe życie. To są takie wahania nastroju :( Ja np Sylwestra chciałam spędzić jak najlepiej tylko potrafie ale problemy, smutki, kłopoty pojechały razem ze mną i niestety nie było tak kolorowo jak tego chciałam-cały czas czułam wewnętrzne napięcie a potem smutek, płacz. To wszystko jest dla mnie wielką zagadką którą staram się rozstrzygnąć ale nie zawsze mi się to udaje i przez to bardzo cierpie, tak jak piszesz taki ogromny ból czuje się w serduszku :(
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do