Boje się że zrobie krzywdę sobie i bliskim....

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez basia makowska1978 12 gru 2006, 15:32
Witam was wszystkich ja w dalszym ciągu odczuwam strach przed nożem i mimo tych natrętnych myśli staram się wszystko nic robić sama choć ostatnio stał przy mnie mąż jak kroiłam nożem bo w takim byłam lęku jak miałam go w ręce. Ale teraz tego już nie robi bo powiedział że sama mam z tym sobie poradzić.Najgorsze są noce wtedy jak wszyscy śpią to ja boję się najbardziej że pójdę po ten nóż i coś sobie zrobię. Z tego powodu popadłam już w depresję że nie potafię sobie poradzić z tym natrętctwem. cały czas widzę przed oczami obraz z wczesnego dzieciństwa jak mama przypadkowo przy krojeniu mięsa obróciła się do taty i wbiła mu nóż w brzuch. Nie umiem tego wymazać. Byłam już z tym u psychologa ale na indywidualną terapie na razie mnie nie stac na NFZ nie refunduje u nas takiej terapii.No cóż trzeba jakoś z tym żyć dalej ale pocieszeniem jest że nie jestem sama z takim problemem , ze jest nas więcej. Trzymajcie się . Powodzenia w leczeniu. :D
Basia Makowska Na nerwice choruję od 2003 roku
Posty
15
Dołączył(a)
15 lis 2006, 22:10
Lokalizacja
Jastrzębie Zdrój

proszę o odpowiedź........

Avatar użytkownika
przez alusia 14 gru 2006, 23:00
Mam pytanie czy macie podobne klimaty: co by było gdybym sobie coś zrobił(a). Dopadają mnie doły ale nie trwają długo. Najgorsze jest to że jak coś zaczyna mnie cieszyć to od razu myśle sobie: po co się tak cieszę jak i tak to wszystko nie ma sensu :( kurde już czasami nie mam siły ale staram się walczyć a to takie trudne............
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez reneSK 17 gru 2006, 10:36
Cześć. Ja również jestem kolejną osobą posiadającą tą uroczą chorobę i muszę powiedzieć , że moja nerwica natręct zaczęła się w podobny sposób. Dopóki chodziło o myśli z sfery religijnej było jesze ok. , ale potem coraz gorzej. Teraz jet różnie ,są dni że nic mnie nie cieszy, doszły stany depresyjne , a jeszcze te myśli, mam dwoje dzieci i mam wrażenie, że nic do nich nie czuję. Trzymaj się i pamiętaj, nie daj się zwarjować. Ja w trudnych chwilach sobie powtarzam, nie dam się.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
16 gru 2006, 21:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez alusia 17 gru 2006, 17:25
Dzięki wielkie za odpowiedź ale to życie daje popalić dobrze że istnieje takie forum gdzie można podzielić się swoimi problemami i wiedzieć że nie jest się sam z taką chorobą. 3majmy się
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez sredniowieczna_panna 18 gru 2006, 17:28
heh wrocily mi natretne mysli, tzn boje sie, ze sobie zrobie krzywde, natretnie pojawia mi sie wizja ciecia jezyka nożyczkami, to jest okropne:((( :cry: :cry: :cry: :cry:
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

przez Cati 18 gru 2006, 21:50
Cześc wam wszystkim ..przypadkowo odkryłam to forum,z czego bardzo się cieszę -ponieważ wiem teraz że nie jestem sama-łaczy nas ta sam paskudna choroba. :( Moje natręctwa zaczeły sie dośc dawno 12 lat temu kiedy to urodziłam synka...i właśnie wtedy zaczeły mnie nachodzić straszne mysli związane z moim maleńkim synem ...tresć moich myśli -to istny horror-lekarz psychiatra -postawił diagnozę -depresja po porodowa...?dokładnie tak ze znakiem zapytania-ponieważ ja zajmowałam się moim dzieckiem -byłam i jestem bardzo opliekuńcza -nigdy nie miałam zamiaru zostawić mojego Kamila...ale bywały lepsze i gorsze dni...były dni koszmaru ,gdy moje natrętne myśli się nasilały-bałam się byc sam ze swoim dzieckiem -strach mnie paraliżował-nikt nie umiał mi pomóc ja sobie sama też ...Kamil miał 6lat ,gdy urodziłam córeczkę ...w ciąży pojawiały się już natręty-ale tłumaczyłam to chormonami-i znów powtórka rodzi mi się śliczna córeczka -wszyscy szczęśliwi -tylko nie ja!-wróciły natręctwa-bardzo naśilone -ale to ukrywałam i meczyłam sie okropnoie-obwiniałam siębie -zaczełam chodzić po psychiatrach -nikt nie umiał mi pomóc-zaczełam popijać coraz cześciej i częściej -chociaż od koąd pamiętam lubiałam ten sport{jestem DDA}-i obecnie też jestem uzależniną od alkoholu-trafiłam na terapię dla alkoholików-obecnie rok minął jak nie pije-syn ma 12 lat ,córeczka 6-natręctwa ucichły-nieraz tylko coś po głowie mi przejdzie -ale wiem ,ze to chorobowe-jakoś mija -jakoś ciężko....boje się że wrócą te stany -że odezwie się ten "potwór "...kocham moje dzieci...ale nigdy nie doznałam tego códownego uczucia macieżyństwa-szkoda...kochani życzę wam pogody ,usmiechu ,i wwzystkiego co najlepsze .... :D
Don't worry be heppy...
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
18 gru 2006, 20:54
Lokalizacja
żAGAń

Avatar użytkownika
przez MałaMi 19 gru 2006, 18:50
Cati - dałaś mi nadzieję na wyleczenie się.. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
09 paź 2006, 18:44
Lokalizacja
Warszawa

przez Cati 20 gru 2006, 20:59
MałaMi napisał(a):Cati - dałaś mi nadzieję na wyleczenie się.. :)


Mała Mi - dałaś mi nadzieję na wyleczenie się.. :)-napisałaś,myślę ,że z tego nie mozna tak do końca się wyleczyć ...choroba może na jakiś czas ucichnąc ,ale może w każdej chwili wrócić.Do tej pory ,gdy jadę samochodem jako pasażer ,mam mysli ze mogłabym kogoś wypchnąc....no cóż -było gorzej ....Ale jestem pewna ,że można z tym żyć ...no chyba ,że są już ostre stanytej choroby...więc trzeba brac leki i tak jak ktoś już wczesniej pisał ,nie zatrzymywać myśli...dać upust swoim myślą ,niech się dokończą ,tedy jest lżej ,mozliwe że na jakiś czas znikną z naszej głowy....bardzo pomocne są tez cwiczenia oddechowe...powodzenia :smile:
Don't worry be heppy...
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
18 gru 2006, 20:54
Lokalizacja
żAGAń

Avatar użytkownika
przez alusia 20 gru 2006, 22:02
Witam. Cati wiedz że nie jesteś sama z nerwicą natręctw. Ja jeszcze nie mam dzieci, męża, ale mam kochaną mame, brata i oczywiście chłopaka. Ja też miałam takie myśli które dotyczyły właśnie tych osób które wymieniłam. Wyobrażałam sobie że poprostu wbijam im nóż w różne części ciała :( . Tak bardzo kocham ich a tu takie myśli. Po tym przychodziły lęki-cała się trzęsłam, płakałam, przytulałam najlepszą maskotkę jaka miałam. Myslałam że zwariowałam że zabiorą mnie do psychiatryka, że mnie nikt nie zrozumie. Wiesz nie poszlam z tym do psychiatry, zwróciłam się z prośbą do psychologa. I Tobie też to radzę-wiem że trudno będzie to wszystko opowiedzieć o czym myślałaś ale warto. Najgorsze jest duszenie w sobie tych myśli-wtedy można dopiero złapać dołyt. Ja za pierwszym razem stwierdziłam że psycholog uzna mnie za świra i nawet jej to powiedziałam a ona mi odpowiedziała: "to tylko pani mysli, nie moje". Jedynym wyjściem jest psychoterapia jeśli oczywiście nie chcesz łykać proszków bo osobiści odradzam!!!!! One tylko wyciszają twoje myśli ale nie walczą z nimi. To Ty sama musisz pracować ze swoją psychiką a leki Ci w tym nie pomogą! Więc weź się w garść i do psychologa. Powodzenia!!!!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez Cati 22 gru 2006, 10:17
Alusia -ja jeżdze na terapię dla alkoholików,mam wspaniałego terapeutę ,niestety tylko od uzaleznień.W chorobie alkoholowej też pojawiają się natrętne myśli np o tym żeby się napic .Chciałam Ci powiedzieć ,że ja obecnie -nie miewam ,ąz tak strasznych myśli ,jakie miałam wcześniej ,wiem ,że to moze być cisza przed burzą ,ale narazie mam spokój,,,ale napewno powiem mojemy psychologowi o tym ,że miewałam takie myśli ,może cos razem ustalimy,,,i że boje się że to wróci,.Pamiętam moją wizytę u psychiatry -któremu powiedziałam o swoich natręctwach -wtedy nawet nie wiedziałam że tak to się nazywa-on mnie chciał wysłac do świrów {mój Kamil miał wtedy może mieśiąc },a on chciał mnie wysłać do szpitala -nie zgodziłam się i od tamtej pory nikomu o swoich natręctwach nie mówiłam ,aż do chwili gdy poznałam świetną dziewczynę ona jest Świadkiem Jehowy,jej się wygadałam -ona przyniosłam mi parę świetnych artykułów dotyczących tej choroby-ulzyło mi ..pamiętam jak mi ulżyło...
Noi teraz to forum ,wasze wypowiedzi...lepiej żeby go nie było-no cóz ale niestety -jest -bo jest taka choroba-która mnie też dotyczy -ale dobrze chociaż nie byc samemu...pozdrowienia
Don't worry be heppy...
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
18 gru 2006, 20:54
Lokalizacja
żAGAń

Avatar użytkownika
przez alusia 22 gru 2006, 16:48
Witam wiesz wydaje mi się że ten psychiatra to jakiś idiota... Jak można od razu wysyłać do psychiatryka :(:(:( kurde tak naprawde to my chyba wszyscy wzięci po takiej wizycie u niego nie zmieścilibyśmy się w wariatkowie. Zresztą rozmawiałam na ten temat z psychologiem i w żadnym wypadku nie twierdzi żebym udała się do psychiatryka wręcz przeciwnie-abym nie łykała leków(tak mi doradza) ale tylko ja sama wiem czy laki są mi potrzebne.... Wiesz ja mam coś takiego że pojawiają się takie myśli a potem lęk przed tym że mogłabym coś zrobić ale w rzeczywistości to jest nierealne. To jakieś pojeb...-za przeposzeniem myśli nie dają mi spokoju. W rzeczywistości nigdy w życiu nikogo bym nie skrzywdziła-nawet nigdy bym rybe na wigilie nie zabiła a co dopiero bliskie mi osoby. Wydaje mi się że natręctwa dopadają nasze słabe punkty, my staramy się je bronić i powstają takie klimaty. Jesteśmy poprostu bardzo wrażliwi a takie mysli powodują w nas lęk-tak to widze. Pozdrawiam i porozmawiaj o tym z psychologiem może to coś da warto spróbować a jak nie ten to inny.
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez Cati 22 gru 2006, 20:38
Wiesz ja mam coś takiego że pojawiają się takie myśli a potem lęk przed tym że mogłabym coś zrobić ale w rzeczywistości to jest nierealne. To jakieś pojeb...-za przeposzeniem myśli nie dają mi spokoju. W rzeczywistości nigdy w życiu nikogo bym nie skrzywdziła-nawet nigdy bym rybe na wigilie nie zabiła a co dopiero bliskie mi osoby.

Alusia -ja jak miałam natręty-nie pojawiały mi się w głowie nawet takie myśli ,że bym tego nie zrobiła.....bałam się że to zrobię i tu pies pogrzebany....Pojawiały sie myśli natretne ,pózniej strach ,że mogłabym coś takiego zrobic np zabić moje male dziecko...{okropnośc}-ten strach taki mnie paralizował ,że nawet mi przez myś nie przeszło ,że to urojone myśli....tera patrzę na to inaczej -wiem ,ze to tylko moje chore myśli -bo w naturze ,to tak jak ty ,nawet muchy mi szkoda ,a dzieci moje to jak skarcę "dam i klapsa"to mam zaraz wyrzutu sumienia...Nie wiem -skąd nam się to w głowie tworzy ,te chore myśli ....możliwe ze dlatego że jesteśmy wrazliwimi ludzmi,wszystko możliwe...pa pa
Don't worry be heppy...
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
18 gru 2006, 20:54
Lokalizacja
żAGAń

Avatar użytkownika
przez alusia 22 gru 2006, 22:03
Cati jestem prawie pewna że jesteśmy bardzo wrażliwi i to jeden z powodów tych natręctw. Wiesz ja miałam klimaty w domu z ojcem-jest alkoholikiem. Już nie mieszka z nami ale to jak sie znęcał nad nami psychicznie jak i fizycznie. I te akcje z nożem to sprawka mojego ojca nie raz nasz straszył i teraz są tego efekty. Jak mi wiadomo to każdego możgą dosięgnąć natręctwa. Ja też miałam takie klimaty że wyobrażałam sobie że komuś wyrządzam krzywde a potem lęki przed nim i przerażenie przed tym co mi się w głowie dzieje. Poprostu bałam się wchodzić do kuchni a tym bardziej wzziąć nóż do ręki, lub brałam go i myślałam że zaraz sobie coś zrobie-to jest takie przykre a zarazem przerażające......
Wiesz powiem Ci że ten kto czegoś takiego nie przeżywał nie potrafi nas zrozumieć(oprócz psychologa). Ja też mialam kiedyś pociągi do alkoholu i czułam że staje się uzależniona od niego. Z dnia na dzień coraz bardziej go potrzebowałam, chowałam w nim swoje smutki i problemy. Ale gdy po egzaminach dopadła mnie nerwica lękowa z objawami fizycznymi(słabości, zawroty głowy, drżenie rąk, nadmierne pocenie się, duszności) dałam sobie spokój i jak narazie od pół roku nic. Także trzymam również za Ciebie kciuki. Przecież mamy osoby które nas kochają i które my kochamy a to najważniejsze. Myśli będą nas dręczyły pewno długo ale musimy dać rade bo jak nie my to kto inny to za nas zrobi? Więc głowa do góry. I odpowiedzi mile widziane. Jak masz gg to możemy kiedyś pogadać :) jak masz ochotkę.
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez Cati 22 gru 2006, 22:51
Fajnie alusia Ciebie poznać -jest mi szczerze miło ,damy razem radę tu trzymaj mój numer gg jak coś to pisz...1785545-narazka cześc :D :D :D
Don't worry be heppy...
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
18 gru 2006, 20:54
Lokalizacja
żAGAń

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: EWS i 13 gości

Przeskocz do