Boje się że zrobie krzywdę sobie i bliskim....

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Avatar użytkownika
przez alusia 11 cze 2007, 08:57
Dziękuję postaram się trzymać dzielnie ja również tego życzę Tobie, stawiaj czoło temu dziadostwu nie poddawaj się wiem że jest trudno, że nadchodzą dni kiedy nie mamy siły z tym walczyć, kiedy mamy dość wszystkiego ale pomimo yego warto walczyć bo życie potrafi być piękne. Chłopak zawsze mi powtarza że po deszczu wyjdzie słoneczko i zawsze tak jest :):):):) musimu uwierzyć :)
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Avatar użytkownika
przez yoyo 11 cze 2007, 19:34
markowski napisał(a):na wakacje mam wyjechać do pracy. Ale weź tu pracuj z tymi lękami

mam to samo, ale w tym roku jadę już po przebytej terapii, więc wydaje mi się, że dam radę ;)
nitka1183 napisał(a):grunt to wszystkie te złe myśli racjonalizować, ośmieszać, wtedy się odczepiają.

sposób wydaje się być dobry, ja na pewno go zapamiętam :D
I nie chcę płakać, Panie mój
Uczyń bym była z kamienia
I pozwól mi, pozwól mi spróbować jeszcze raz
Jeszcze raz....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
22 paź 2006, 20:00

Avatar użytkownika
przez ryba13 19 cze 2007, 10:03
kochani będzie dobrze jeszcze wyjdzie słoneczko:) u mnie wyszło:) radze sobie z tym:) myśli odchodza w sina dal:) ja tylko mnie cos nachodzi a rzadko kiedy wtedy od razu sobie powtarzam ze wszstko bedzie dobrze, wspaniale i one same mijają. powidzenia i nie martwcie sie na zapas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
18 sty 2007, 14:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez alusia 19 cze 2007, 15:47
Dziękuję Rybciu za ciepluchne słowa. Wiem że zawsze wyjdzie słoneczko ale w tych trudnych momentach trace wiarę pewno tak jak wszyscy. Tak trudno jest się pozbierać po upadku, bólu a najgorzej jest uwierzyć-wtedy wszystko traci sens. Ja właśnie podnoszę się powolutku z tego upadku, było naprawdę ciężko zresztą wiesz jak to jest :(:( gdy człowiek nie może poradzić sobie sam ze sobą :(:( to tak baaardzo boli :(:(
Ale puki co życzę wszystkim uśmiechu na buźce i wiary w lepsze jutro!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Bo to chyba najważniejsze :)
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez O-la-la 25 lip 2007, 23:44
Mam pytanie, czy jest ktos kto z tego wyszedł? ja mam natrectwa od 4 miesiecy od 3 biore leki a od 2 tyg chodze na psychoterapie, i nic mi nie pomaga. Mam mysli ze moge wyrzadzic krzywde moim bliskim. Bardzo sie tego boje. Powoli trace wiare ze z tego da sie wyjsc i zyc normalnie. Mam natrectwa caly czas niezaleznie od tego co robie. Prosze o odpowiedz, czy ktos wyleczyl sie i ile to trwalo. Wejscie na to forum troche mi pomoglo, gdyz uwierzylam ze nie tylko ja mam takie mysli, ze to choroba a nie moja zla osobowosc, a z drugiej strony troche mnie zalamalo, poniewaz malo kto tu sie wyleczy a nawet jesli to po paru latach walki z choroba i to nie do konca. Bylam u 4 psychiatrow i kazdy stwierdzil ze sredni czas leczenia to pol roku. Teraz jestem przerazona ze to nigdy nie minie. Prosze o odpowiedz i z gory dziekuje
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 lip 2007, 23:20

Avatar użytkownika
przez Twilight 25 lip 2007, 23:57
Jak pisali ''ludkowie'' w innych topicach, da sie i to w 100%. A Ty chodzisz na terapię dopiero 2 tygodnie, dziewczyno daj sobie czas i przede wszystkim, staraj się. (co na pewno robisz) To trochę jak zmiana przyzwyczajeń, tylko ''mocniej'', nieco zajmuje, ale na pewno dasz radę i nie daj sobie wmawiać bzdur, że z tego nie da sie wyjść - bo da, a powiem więcej - wyjście nie jest niczym nadzwyczajnym. Choroba, normalna, nie żadna ''astralna'' czy ''mistyczna'', wyleczenie też całkiem normalne. Dasz radę! :)

Pozdrawiam

Ps.

A krzywdy nikomu nie zrobisz, popatrz, sama o tym myślisz, sama się tego boisz, TO NIE TY. Zależy Ci na bliskich, czegoś sie obawiasz, poprzez chorobę uciekasz w te myśli, ale krzywdy nikomu nie zrobisz, bo to Ty nad tym panujesz. Nie czułabyś dyskomfortu, myśląc o tym, gdybyś NAPRAWDĘ chciała zrobić komuś krzywdę - a bez dyskomfortu nie byłoby natręctw, dlatego pocieszę Cię, gdy postanowisz kiedyś komuś ukręcić łeb, to natręctwa z tegoż powodu Ci nie grożą :)

A tak całkiem poważnie, chodzisz na terapie, leczysz się, wyleczysz, obawiać się nie masz czego.
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez O-la-la 26 lip 2007, 22:09
dziekuje bardzo Ci za odpowiedź i słowa pocieszenia. Dziś znów byłam na terapi i wydaje mi sie ze ona kompletnie nic nie daje, sprobuje isc do innego terapeuty. Zastanawiam sie tez nad terapia grupowa, ale sama nie wiem co robic. Przeraza mnie ta choroba, :cry:
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 lip 2007, 23:20

Avatar użytkownika
przez Twilight 26 lip 2007, 23:40
A czemu Ci się wydaje, że ona nic nie daje? Jeśli wychodzisz wyczerpana, zmęczona, ale objawy sie nawet nasilają - może to oznaczać, że terapeuta właśnie trafił w sedno (chociaż taki ''środków'' tarczy może być kilka) i blokujesz to w sobie, ''broniąc'' się właśnie wzmocnieniem objawów... I tylko od Ciebie zależy, czy odważysz się przełamac i rozprawić z samym ''jądrem ciemności".

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez silesiaster 26 lip 2007, 23:50
O-la-la napisał(a): Zastanawiam sie tez nad terapia grupowa, ale sama nie wiem co robic. Przeraza mnie ta choroba, :cry:


nie zastanawiaj sie tylko idź - polecam - chociaż przyznam, że sam miałem wahania juz na samej terapii - ale jednak cierpliwosc sie opłaciła - w najgorszym razie poznasz wielu wspaniałych ludzi
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
09 gru 2006, 20:18

przez O-la-la 27 lip 2007, 20:18
na tej terapi nie dowiedzialam sie niczego o sobie czego bym nie wiedziala, ale sprobuje zmienic terapeute. A czy Tobie ta terapia grupowa pomogła?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 lip 2007, 23:20

przez rozalia 05 sie 2007, 23:24
Spokojnie! Nic mu nie zrobisz!!! to sa tylko mysli...one nigdy sie nie stana!!! tez mam malego synka 1,5 roku, chodze do wspaniałego psychiatry ktory mi cudownie pomaga przejsc przez to przez co ty teraz przechodzisz. tez miałam takie mysli i wiele innych, np. po tym jak myslatam ze uderze malenstwo przychodziła mysl ze je kocham i lepiej siebie zabije. A do teraz zyje i zyc bede jeszcze dlugoooo.... tak jak Wy! u mlodych matek nerwica jest "norma" u jednych jest bardziej nasilona u drugich prawie wcale, poprostu my tak kochamy swoje dzieci ze tak nasza podswiadomosc wyobraza sobie te najgorsze rzeczy jakie słyszy sie teraz w telewizji ze az czasem ponosi fantazja. Ale zeby cos takiego zrobic to nie wystarczy miec nerwice uwiez mi. to nie jest choroba psychiczna tylko emocjonalna, nasz układ nerwowy i mozg jest w porzadku- poprostu jestesmy nadwrazliwi. Usmiechnij sie jutro do swojego synka od nas i głowa do góry MAMUSKA!!! Wkoncu oni nas tak kochaja... przede wszystkim za zycie jakie im podarowałysmy i za to za JESTESMY..... PA
rozalia
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
19 kwi 2007, 23:05

Avatar użytkownika
przez Twilight 23 sie 2007, 21:15
Hej, odpisałem Ci już w temacie, gdzie napisałeś o sobie. Zerknij, bo zaden z Ciebie psychopata, ''rozczaruję'' Cię :D

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez alusia 26 sie 2007, 16:18
ryrzuh nie jesteś żadnym psychopatą-uwierz nam!!!!!!! Ja też przechodziłam to samo co Ty, też myślałam że mnie zamknął w jakimś zam\kładzie, bo miałam okropne myśli i wyobrażenia że kogoś zabijam, a najgorsze było że te myśli były skierowane na moją mamę. Nie mogłam spać, płakałam obwiniałam siebie, że tak bardzo ja kocham a ja mam takie myśli. Późnej myśli skierowały się na chłopaka....... Mnie również wychowuje mama bo ojciec jest alkoholikiem i nie mieszka z nami. Mam jeszcze brata starszego ode mnie ale on nie ma takich odjazdów jak ja. To jest nerwica natręctw-trudna do wyleczenia.... Obecnie te myśli dotyczą mnie samej, trudno żyć z taką chorobą, z tymi ciąłymi lękami ale uwierz mi że da się wyciszyć, owszem są gorsze dni ale pamiętaj zawsze wyjdzie słonko nawet po najcięższej burzy.
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Avatar użytkownika
przez kisa 26 sie 2007, 17:40
Ryrzuh, jestem po terapii. Twoje myśli to objawy nerwicy spowodowane długim tłumieniem w sobie nieodreagowanej bezpośrednio na bieżąco złości. Mogę się mylić, ale po tym co o sobie napisałeś, jest to głównie złosć na ojca, stłumiona i "niesiona " przez lata. Nie mogłeś jej odreagowac jak byłeś mały na bieżąco, nie mogłeś powiedzieć ojcu wprost co myślisz i co czujesz, bo wiadomo - konsekwencje...po prostu się bałeś...
I taki to mechanizm w tej zakichanej nerwicy, że jak się tych uczuć nagromadzi za dużo, to uzewnętrzniają się one właśnie w takich myślach i co wydaje się niezrozumiałe na początku - ujawniają sie w stosunku do Bogu ducha winnych przypadkowych osób (takich, które są słabsze, na których możesz się pozłościć, albo w czymś przypominają prawdziwy tamten dawny obiekt złości)
Nie jesteś psychopatą. Jesteś dobrym, wrażliwym, zdolnym,inteligentnym chłopcem. Masz dobre serce i wyrzuty sumienia, potrafisz żałowac jak cos zrobisz pod wpływem emocji. Jesteś jak nabardziej normalny, gdybyś był psychopatą nie miałbyś nerwicy :)
Kiedy chodzi się na terapię, leczenie polega na odreagowaniu , wyrzuceniu z siebie tamtych dawnych emocji. Już sam fakt opowiedzenia o tym co wtedy czułes niesie ulgę. Są też takie metody,że można napisac szczery, taki emocjonalny list do tego, kto w przeszłości Cię skrzywdził i nawet nie trzeba go wysyłać, wystarczy, ze w końcu "wyrzucisz" to z siebie.
Chodzi o to, żeby "zwrócić sobie wolnośc", odreagować, dać sobie prawo do uczuć złosci, nienawiści, strachu, wstrętu, żalu, smutku...bo były to wtedy dla Ciebie jak najbardziej prawidłowe uczucia. Ktoś wyrządzał Ci krzywdę i to co wtedy czułeś było normalne.
Twój tato nie umiał inaczej rozwiązywac swoich problemów, dlatego pił i był agresywny. To nie ma nic wspólnego z Tobą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
21 cze 2007, 23:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do