nie wiem co ze sobą zrobić.

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

nie wiem co ze sobą zrobić.

przez ważka123 03 cze 2013, 02:16
Witam forumowiczów, jestem tu zupełnie nowa. W akcie desperacji zaczęłam szukać rad w Internecie, które pomogłyby mi uporać się z samą sobą i tym sposobem trafiłam tutaj ;)

O co mi konkretnie chodzi? Już opowiadam.
Jestem w okresie dojrzewania, wiadomo - hormony, inaczej działająca psychika niż u dorosłego człowieka etcetc. Ale od zawsze wiedziałam, że coś jest ze mną nie tak. Otóż zauważyłam u siebie kilka dziwnych objawów, biorących się znikąd po prostu:
1. nerwica natręctw. jestem cała w bliznach, mam na myśli głównie plecy i ramiona, chociaż twarz też. są calutkie odrapane, w strupach, przebarwieniach. gdy tylko pojawia się nerwowa sytuacja(więcej o tym napiszę w którymś z kolejnych punktów), ja zaczynam szukać krostek do skubania/drapania/wyciśnięcia. i efekt tego jest taki, że skórę mam jak powierzchnia księżyca. bardzo mi z tego powodu przykro, ale ja nie umiem inaczej. ba, nawet jak siedzę spokojnie przy komputerze to za chwilę się okazuje, że mam krew na twarzy, bo tak coś rozdrapałam. a jak już jakiegoś pryszcza zobaczę, to nie ma przeproś - musi być wyciśnięty i koniec, bo się uduszę. mówię sobie "julka nie rób tak", w tam - nic, nie umiem i koniec. chciałabym spróbować te blizny zwalczyć. ale po co, skoro i tak za chwilę będzie masakra? codziennie wieczorem kiedy idę się myć muszę spędzić co najmniej 5 minut na szukaniu krostek.
2. lęk przed wchodzeniem do cudzych domów. nawet tego najlepszej przyjaciółki, gdzie byłam milion razy. jak stoję przed drzwiami to głos mi gdzieś utyka w gardle, a serce wali jak nie wiem, chociaż nic się złego nie dzieje. najgorszy jest moment, kiedy czekam aż drzwi mi otworzą, jak już wejdę jest spokój.
3. straaaasznie się stresuję. jestem bardzo dobrą uczennicą a mimo to stres przed szkołą to dla mnie katorga. przykład - jest klasówka nazajutrz, więc się uczę. powtarzam, okej, umiem. odkładam książkę, siadam do czego innego - nie. zaczynam mieć wyrzuty sumienia że wcześniejszą książkę odłożyłam i się dalej nie uczę. i muszę do niej wrócić, bo się uduszę. albo umrę z tych wyrzutów sumienia, chociaż dalej się okazuje, że umiem. no właśnie - nieważne jak dobrze umiem materiał, dzień przed klasówką boli mnie brzuch z nerwów, a najgorzej jest w niedzielę wieczorem, gdzie przez stres nieraz zawijam się w "kulkę" na łóżku, tak mnie ściska w żołądku. zawsze następnego dnia w szkole jest okej, zawsze. ale nadal jest ta sama historia - jedna i ta sama.
4. gdy tylko podnoszę głos lub się denerwuję - oczy mam załzawione. prawie płaczę. i non stop słyszę "nie rycz". a ja tego nie kontroluję i już. nie zaczynają mi łzy lecieć, po prostu oczy nagle mam czerwone i przeszklone.
5. wszystkim, dosłownie wszystkim się przejmuję. mam niesamowitego stresa gdy tylko coś jest niepewne, nie zapięte na ostatni guzik. w moim życiu nie może być niewiadomych, bo zaczyna się koszmar z bolącym brzuchem i szybko bijącym sercem.

I w tej sytuacji nie wiem - czy ja przesadzam i zbytnio(o ironio) się przejmuję, czy naprawdę przydałoby się iść do psychiatry? a jak już, to jestem pewna - nie z rodzicami. nie dałabym rady, wolę żeby o tym nie wiedzieli. czemu? bo myślę, że mój stres przed szkołą to trochę ich wina, a nie chcę żeby takie słowa usłyszeli, bo będzie im przykro. a wynika o z tego, że od zawsze miałam dużo wykładów o dorosłości, przyszłości, o tym jak szkoła jest ważna itp... zapisało się to u mnie w psychice i tak siedzi i dokucza. nie mówię, że mnie bardzo gonili do lekcji, bo nie było takiej potrzeby, sama lubię się uczyć, ale jednak dość "cisną". dostanę trójkę? słyszę "mówiłem ci, to nie jest pierwszy raz, olewasz, do roboty" i tym podobne teksty. o ironio - po wywiadówce są zadowoleni :brawo:
a tak w sumie - przyjęliby mnie w gabinecie? :bezradny:

Mam nadzieję, że ktoś mądry mi pomoże, bo jak napisałam w temacie, nie wiem co ze sobą zrobić... a ja jestem niezrównoważoną psychicznie nastolatką, wolę obiektywną ocenę kogoś z czystszym umysłem ;)
Pozdrawiam!

ps mam nadzieję, ze wszystko jest w miarę składne i zrozumiałe - jak nie to powtórzę ;)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 cze 2013, 01:44

nie wiem co ze sobą zrobić.

przez marciatka 05 cze 2013, 14:02
Hej, miałam podobne problemy i też wymagających rodziców.

Myślę, że powinnaś pójść do psychologa. Psychiatrzy są od leków, a na razie myślę, że przydałaby Ci się rozmowa z psychologiem. A idealnie by było, gdyby Twoi rodzice porozmawiali z psychologiem również, już po jego rozmowie z Tobą.

Jesteś wrażliwa i się dużo przejmujesz. To są popularne problemy osób wrażliwych, które nie odczuwają pełnej, bezwarunkowej akceptacji od najbliższych.

Tak na szybko mała pomoc:

jesteś super. Robisz bardzo dużo, bardzo się przykładasz. I to jest wystarczające. W sumie wystarczyłoby, jakbyś robiła trochę mniej i też by było super i nic by się nie popsuło od tego. Twoi rodzice wymagają, ale są z Ciebie dumni. Nie bierz do siebie ich komentarzy na temat gorszych ocen - to Twoje życie i sama wiesz, że albo poprawisz taką ocenę, albo za chwilę zdobędziesz lepszą. Rodzice Cię kochają, trochę nieudolnie to okazują. Ale kochają. Bo jesteś i jesteś super :)

Gdybyś chciała pogadać czasem na bieżąco, zapraszam na priv, podam Ci moje gg.

Aha, i piosenka :)
http://www.youtube.com/watch?v=3unA0UGOvrY
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

nie wiem co ze sobą zrobić.

Avatar użytkownika
przez rikuhod 06 cze 2013, 00:15
marciatka, tak jak powiedziała dobrze się uczysz i jesteś pracowita, nie masz się czym przejmować.

Też proponowałbym ci psychiatre, przecież nie musisz mówić rodzicom, że to przez naukę, ani przez nich. Powiedz, że ostatnio gorzej się czujesz, nie potrafisz poradzić sobie z tym wszystkim. Powiedz, że słyszałaś o wielu ludziach co mają problemy jak ty i psychiatra pomógł :)

Wiesz tak samo jak ty kiedyś czułem taki mós uczenia się :( Jeśli się nie uczyłem czułem że jestem leniem i czułem że muszę się uczyć dalej :( Jest to najczęściej wywołane presją jaką stwarza szkoła. Nauczyciele będą ci mówić ucz się, ale nie powiedzą że też musisz odpocząć.

1. JAK POZBYĆ SIĘ NATRĘCTW
Sądze, że kiedy pojawiły się w tobie natręctwa tak samo jak ja walczyłaś z nimi, mówiłaś sobie "nie wolno mi tak myśleć", "musze przestać", "ja wariuje", "jak się tego pozbyć". Szukałaś sama sposobów jak to oddalić. ALE TO JEST BŁĘDEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Im mocniej się nad natrętnymi myślami czy czynnościami zastanawiamy tym je tylko nasilamy :( Im mocniej z nimi będziesz walczyć, oddalać je, czy zastanawiać się nad nimi tym bardziej będą cię męczyć :(

Natręctwa trzeba olać totalnie. Ignorować je. Traktować jakby nie istniały. Jak przychodzą jakieś myśli ignoruj je. Nie oddalaj ich tylko daj im przejść. Stopniowo jak dłużej będziesz je ignorować tym stopniowo będą męczyć mniej aż odejdą. Dlatego jak czujesz ten strach jak wchodzisz do domu ignoruj go, to będzie męczyć na początku :( ale jak będziesz ignorować to się uspokoi i odejdzie:)

Z natrętnymi czynnościami rób tak samo. Jak czujesz potrzebe zdrapania skóry, ignoruj ją. Nie walcz nie oddalaj tego. Stopniowo stres będzie mniejszy i mniej będziesz czuła że musisz zdrapywać skóre. Wiesz bardzo możliwe, że nie zawsze przez ignorowanie się powstrzymasz i intuicyjnie zaczniesz zdrapywać skóre :( po prostu umysł się przyzwyczaił do pewnych czynności i nie od razu się odzwyczai :( ale spoko :) po prostu ignoruj że to wyszło i ignoruj dalej. Stopniowo coraz mniej to będzie się zdarzać aż w końcu odejdzie całkowicie :D

2.WYROBIENIE SOBIE CHARAKTERU
Wiesz nerwica bierze się najczęściej od tego, że nie mamy własnego zdania (sry nie wiem jak jest u ciebie u mnie tak było :( ). Jesteśmy nie śmiali, cał czas robimy to co chcą od nas inni nie potrafimy sami nad sobą decydować. Nauczyciele karzą ucz się, więc się uczymy. Rodzice mówią, że takie coś jest słuszne więc to robimy. Wierzymy w to co inni, nam mówią, ale nie wierzymy w siebie :(

Trzeba też myśleć o sobie i wiedzieć czego się samemu chece! Akceptować siebie takimi jakimi siebie lubimy dążyć do swoich marzeń, decydować bardziej o sobie. Wierzyć w siebie i swoje możliwości. To nie znaczy, że trzeba być egoistą i myśleć tylko o sobie :nono: , innym też trzeba pomagać :D , ale siebie też trzeba szanować :D .
Dlatego pomyśl czasem co chcesz z życia, jeśli masz jakieś marzenia pracuj by się spełniły, czuj się bardziej wolna :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do