Pośmiejmy się z siebie :D

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez Rzabba 15 lip 2010, 11:20
Moje najdziwniejsze natręctwo związane było z połykaniem tabletki (było bo na szczęście juz go nie mam).
Po połknięciu tabletki sprawdzałam w lustrze czy nie została mi gdzieś w buzi, a później dokładnie oglądałam szklankę czy przypadkiem nie wpadła do niej (totalnie bez sensu). Oczywiście nie wystarczyło raz sprawdzć. Musiały być dokładnie 3 razy.
Jak sprawdziłam buzie i szklanke to na czworakach sprawdzałam czy tabletka nie upadła mi gdzieś na podłogę.
I tak codziennie.
“...Monsters are real, and ghosts are real too. They live inside us, and sometimes, they win.”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
15 lip 2010, 11:04

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez guaranka 17 lip 2010, 13:23
Ja już tak mam od wielu lat że wszystko licze już jak byłam małą dziewczynką, ale dopiero jak zaczelam czytac to forum uświadomilam sobie ze to nie jest normalne :/
No to ja licze wszystko i wszedzie, jadąc samochodem licze drzewa i musze wszystkie policzyc bo jak sie zgubie to cos zlego sie stanie, gorzej jak ktos jedzie szybko i nie zdaze wtedy :P liczenie kostek w chodniku jak wiekszość z Was, liczenie kasetonów na sufitach, po przekątnej, wszystkich, wzdłuz i wszerz, liczenie ile jest pasków tapety, ile jest kolorów na danym elemencie, ile kolorów ma na sobie jakaś osoba, musi byc parzysta liczba elementów bo jak nie to stanie sie coś zlego, musze cos zdazyc zrobic do danej godziny bo jak nie to tragedia bedzie :P Dopiero teraz uświadomilam sobie ile tego jest.
Ale mam takie pytania, czy ja powinnam to leczyć ;) ?
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
11 lip 2010, 23:13

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez Ewa91 06 sie 2010, 17:03
Czytałam parę lat temu taką książkę... Nazywa się bodaj "Całując klamki", czy coś w ten deseń. Polecam xP

Bohaterka musiała chodzić po chodniku tak, żeby nie nadepnąć na szczelinę między płytkami. Bała się, że jeżeli nadepnie na nią, umrze jej mama.

Guaranka - myślę, że powinnaś ;)

Hihi, właśnie mi się przypomniało, jak kiedyś siedziałam w pokoju i odliczałam głośno sekundy i minuty i robilam tak przez paręnaście minut, jak zegarynka. :)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 sie 2010, 16:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez Shadowmere 06 sie 2010, 17:27
Gdy np. idę spać, kapcie muszą być ustawione nieprostopadle względem kanapy i niesymetrycznie względem siebie.


mam identycznie.




Gdy się modliłam, zawsze na początku i końcu modlitwy musiałam przeżegnać się dokładnie 3 razy.

to samo ;)
Shadowmere
Offline

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez Ewa91 06 sie 2010, 17:30
Ja też tak miałam (w sumie dalej mam ;)) z żegnaniem.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 sie 2010, 16:00

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez Lajla 11 sie 2010, 19:47
Ja miałam obsesje na punkcie parzystych liczb, dlatego wszystko co robiłam wykonywałam po 2,4,6 razy itd. Nigdy nie poprzestawałam na nieparzystej liczbie, bo mi się to jakoś źle kojarzyło.Innego typu natręctwo dotyczyło zasypiania. Na przykład pamiętam że, jak szłam spać i gasiłam światło to musiałam patrzyć się na wyłącznik, jak zapomniałam o tym rytuale to ponownie włączałam światło odczekiwałam chwile i znowu wyłączałam, ale już z uwzględnieniem konieczności spoglądania na wyłacznik. Pisze w formie przeszłej bo natręctwa mnie już nie dotyczą. Jakoś się z nimi uporałam, choć było ciężko. Ale fajnie jest sobie poprzypominać jak kiedyś było.
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez marciatka 14 sie 2010, 11:09
Ja miałam swego czasu rytuał odkładania rolki papieru toaletowego (u mnie w domu stoi na spłuczce za kibelkiem). Musiał stać tak, żeby końcówka była w prawo i trochę z tyłu, i musiałam ją "dokleić" dotykając trzy razy zamoczonym wodą z kranu palcem. Dziwię się dotąd, dlaczego nikt w domu się nie dziwił, widząc tak estetycznie odstawiony papier :mrgreen:
No i ten zegarek... Straszne są elektroniczne, bo tam widać, że niektóre cyfry w godzinie się powtarzają, i tak zawsze czekałam, żeby z na przykład 12:11 zrobiła się 12:12 i wtedy powtarzałam trzy razy w myślach "dzisiaj będę miała szczęście" :roll:
Kolejną sprawą stanowiły studzienki kanalizacyjne, znaczy te okrągłe klapy. Na trasie do szkoły były dwie tak ułożone, że przechodząc przez ulicę musiałam stanąć najpierw lewą nogą na jedną, a potem prawą na drugą, tę na środku (ulica mało ruchliwa, na szczęście). Dodam, że nie zawsze mi się udawało tak wymierzyć kroki, żeby wykonać ten magiczny rytuał i czułam dyskomfort, kiedy wypadało jednak, żeby to lewa noga stanęła na drugiej studzience :hide: no i poczucie dyskomfortu gotowe, na szczęście krótkie.
Teraz też mi się zdarzają akcje z tymi studzienkami, ale w mniejszym stopniu.
Za to nasiliło się u mnie ustawianie przedmiotów. Szampony i inne ingrediencje kąpielowe nie mogą stać na wannie na styku płytek. Do tego uwielbiam nachylenia, kąty. Nie mogę znieść, jak szampony stoją np równo w jednym rzędzie. Muszą albo stać nachylone pod jakimś kątem, albo w kilku rzędach. I nic nie może się ze sobą stykać :D

Zauważyłam, że natręctwa się zmieniają. Teraz nie obliczam już godzin, za to właśnie porządkuję, sprzątam, chcę, żeby wszystko było jak najczystsze i porządnie wyglądało. Co dziwne, nie ma to związku z jakimś lękiem przed bakteriami, tylko chyba bardziej chcę, żeby ludzie byli zadowoleni i nie mieli się o co do mnie przyczepić.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez Lajla 14 sie 2010, 15:08
marciatka, to z tym papierem toaletowy jest najśmieszniejsz :brawo:
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez marciatka 14 sie 2010, 20:36
Mnie też to rozbraja. System był przewspaniały. Jakbym nad tym trzeźwo myślała, to bym nigdy takiego rytuału nie wymyśliła :D
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez Lajla 14 sie 2010, 22:14
Jakaś dziwna siła twórcza z nas wypływa, tak zauważyłam :D
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez emkagoska 15 sie 2010, 22:50
Zacznę od tego, że dopiero trafiłam na to forum i wypowiadam się pierwszy raz;)

Jest wieczór, nie znoszę bo zaczną się rytuały odsyłania złych myśli:
- domknąć każdą szafkę, szufladę, 3razy wstać poprawić firanki, przesunąć żabki, odsunąć, dosunąć, jednak przesunąć...wygładzić serwetkę, odpowiednio zgasić światło, wymacać kontakty itd...

Śmiesznie jest gdy się zapomnisz przy innych, wychodząc z domku pukam klika razy w dzwonek i obwodzą palcem tabliczkę z nazwiskiem, kilku znajomych się zdziwiło...

Gdy się stresuję wyjazdem często z trudem dochodzę na przystanek, cofnąć się kopnąć kamyczek, przesunąć go, przydeptać, a jak jest jesień! masakra! Muszę przydeptywać liście! :roll:
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
15 sie 2010, 22:32

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez nerwicaman 16 sie 2010, 09:34
jestem nowy na forum, ale juz dobrze zaprawiony w bojach z nn (juz mam bardzo malo ale sa). chcialem napisac o najbardziej ekstremalnych i niebezpiecznych, ale boje sie ze ktos z was pomysli: ja tez musze to zrobic, inaczej cioteczny kuzyn umrze;) czy cos w tym stylu. smieszne bylo kiedy siedzialem w lawce na lekcjach i musialem powtarzac slowa wszystkie ktore mialy rz, sz, cz i akcentowac to, wiec np powiedzielem trzymaj ta ksiazke,to zaraz mowilem trzymaj, trzymaj, trzymaj,trzymaj inaczej balem sie ze zaczne seplenic. niby dosc cicho ale jednak na glos, raz moj najlepszy kumpel podal mi cos i wlasnie tak zaakcentowal(do tej pory w myslach zdarza mi sie miec do niego pretensje:)), poza tym zbieranie smieci w kosciele czasem na ulicach, wyrzucanie zdechlych ptakow do kosza, usowanie zdechlych kotow z ulic, obchodzenie calego kosciola dookola, klekanie na srodku chodnika, mowienie rzeczy ktorych nie chcialem(dziwie sie ze nigdy nie dostalem za to po mordzie:)), wydawalo mi sie ze czuje wszedzie ulatniajacy sie gaz i oczywiscie musialem informowac mieszkancow domostw obok ktorych czulem ten "gaz" o niebezpieczenstwach wynikajacych z tego faktu. a teraz bardziej na powaznie: poradzielem sobie z tym dosc dobrze na ten moment, ale troche zniszczylo mi to mlodosc(choc mam dopiero 22lata), przeszkadzalo w nauce(chwilowo z niej zrezygnowalem). dziwi mnie jednak fakt ze rzaden znajomy sie ode mnie nie odwrocil, a nawet zwsze bylem dosc lubiany. za to teraz jestem w innym miejscu i mam problemy z nawiazywaniem znajomsci, nikomu nie ufam... ale dobra to chyba nie miejsce na takie zale czekam na komentarze i wiecej waszych cudactw pozdro
Miłość to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń to jedna dusza w dwóch ciałach
Avatar użytkownika
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
16 sie 2010, 08:28

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez Lajla 16 sie 2010, 09:47
nerwicaman, a bierzesz jakieś leki, chodzisz na terapie? Z natręctw można się pośmiać, ale przede wszystkim trzeba z nimi walczyć, bo one umią uprzykrzyć życie.
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez nerwicaman 16 sie 2010, 10:25
poszlem kilka razy do psychologa(bylo to okolo 5 lat temu, chyba mialem wtedy apogeum, bo mama miala prawie lzy w oczach jak zaptala co mi jest)i wzialem jakies tabletki(ale tylko jakis czas bo nie interesowalo mnie dorazne dzialanie albo stale oglupienie, tylko rozwiazanie), z pani psycholog zrezygnowalem gdy kazala mi wskazac jakis przedmiot(wybralem lampe) i powiedziec co on teraz czuje (wymyslilem jakies pierdoly zeby mogla sobie przeanalizowac i wiedzialem ze to raczej koniec naszej wspolpracy) poza tym uswiadomilem sobie ze nie jestem z nia szczery i nigdy nie moglbym byc do konca. ale jesli chodzi o natrectwa to juz raczej jest ok i za kazdym razem jak czytam takie smieszne tematy to jest jeszcze lepiej, bo wiem ze nie doprowadze sie wiecej do takiego stanu, za duzo przez to stracilem. dzieki za zainteresowanie
Miłość to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń to jedna dusza w dwóch ciałach
Avatar użytkownika
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
16 sie 2010, 08:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do