Pośmiejmy się z siebie :D

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez Kirian 05 maja 2010, 19:48
Szczęśliwie mam już to za sobą, ale kiedyś:
- jak wyjmowałam chusteczki higieniczne z pudełka (takiego, co się chustki wyciąga od góry), to zawsze na wierzchu musiała zostać chusteczka biała, w życiu różowa! :mrgreen:
- głośność na tv musiała być nieparzysta (tolerowałam tylko niektóre parzyste liczby)
- budzik nigdy nie mógł być nastawiony na pełną godzinę, czyli jak chciałam wstać o 7:00 to generalnie ustawiałam 7:01
- świrowałam przy godzinach w stylu 13:13, 15:15 itd. (to mi w sumie zostało o tyle, że dalej takich zestawień nie lubię). Jak wzrok mi padł na zegarek wyświetlający taką godzinę, to patrzyłam gdzie indziej tak długo, aż uznałam że jest już "bezpiecznie" i spoglądałam na nowo dopiero, jak byłam pewna, że jest już kolejna minuta.
[url]www.lekomanka.pl[/url] - ciekawy blog pisany przez osobę, która jak ja ma problem z uzależnieniem od leków nasennych i cierpi na depresję. Fajnie się czyta.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
02 maja 2010, 15:52
Lokalizacja
Czarna Otchłań

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez elegantka 07 maja 2010, 19:22
Ja z kolei przez cały rok chodzę w skórzanych rękawiczkach, z obawy przed zarazkami. Czasem zdarza mi się je zdejmować, ale wtedy jest specjalny rytuał. Boję się liczb parzystych. Ciągle myję ręce. W dni parzyste wyciskam mydło jedenaście razy, licząc bez liczb parzystych, w dni nieparzyste siedem razy, również licząc bez liczb parzystych.
Nastawiam budzić tylko na końcówkę nieparzystą. W tramwajach siadam tylko na miejscach nieparzystych. Kiedy dostaję sprawdzian grupy B, która jest równoznaczna z liczbą 2, od razu oddaję pustą kartkę, nawet nie czytając pytań.
Nie mogę normalnie funkcjonować, kiedy ubranie nie pasuje mi kolorystycznie. I zawszę liczę do trzech (to takie moje zaklęcie) kiedy cień autobusu nie kończy się dokładnie na liniach chodnika. I obowiązkowo nie wolno mi samej stanąć na linię.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
07 maja 2010, 19:10

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez Zoltan 11 maja 2010, 20:07
W w wieku 12-15 lat, miałem regularne natręctwo zawsze jak otwierałem drzwi od klatki schodowej,musiałem zdąrzyc wejść po pierwszych 5 schodkach,przed zamknięciem się ich spowrotem ; )
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
11 maja 2010, 19:27
Lokalizacja
Lasy pomorza.

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez klebek_nerwow 13 maja 2010, 01:05
Ten temat jest taki zabawny :)

Ja miałam kiedyś takie natręctwo, że jak opowiadałam komuś o czymś, ale nie byłam pewna, czy to prawda (np. coś zasłyszałam itd.) to musiałam kilka razy zaznaczyć, że to co mówię może być nieprawdą, żeby nie wyjść na kłamczuchę. W sumie powtarzałam to tak długo, aż usłyszałam odpowiedź potwierdzającą, że dana osoba to usłyszała i przyjęła do wiadomości.

Poza tym, czasem gdy np. siedzę w domu moją uwagę przykuje jakaś drobna krzywizna, np. zauważę, że książka, która leży na biurku ma zagięty róg, to staram się to zignorować, ale wtedy zawsze coś mnie zakuje i jeśli nadal tego nie poprawię to w umysł wkradają mi się niezależne ode mnie myśli, że jak tego nie poprawię, to komuś coś się stanie i to będzie moja wina. To chyba mnie irytuje najbardziej ;p

Gdy jadę samochodem i widzę, że przede mną jedzie samochód cały w błocie, zaczynam sobie wyobrażać coś takiego, jak prezentują w tv shopach i reklamach, że przejedzie się czymś po tej brudnej powierzchni samochodu i staje się ona idealnie czysta. Tak, wyobrażam sobie, że myję ten samochód.

Gdy się za mocno najem, mam wrażenie, że jestem spuchnięta i mierzę palcami nadgarstki, jeśli palce stykają się w tym miejscu co zawsze to czuję się uspokojona ;p
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 maja 2010, 21:20

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez disgusted 20 maja 2010, 17:37
Ja zawsze jak jadę gdzieś samochodem to:
- jeśli jadę z tyłu muszę 'obrysować' wzorkiem te słupki stojące przy drogach, jeśli nie ma słupków, to pionowe elementy barierek, drzewa stojące bliżej drogi.
- jeśli jadę z tyłu to 'przeskakuję' wzrokiem te lampki między pasami jezdni ;]
Zawsze jak to robię to zastanawiam się jak będę prowadziła samochód :D.
you can climb a ladder up to the sun
or write a song nobody had sung
or do something that's never been done.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
269
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:10
Lokalizacja
Śląsk.

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez Evocati 26 maja 2010, 22:54
Ale sie ciesze ze znalazlem takie forum bo juz troche swirowalem od tych natrectw a widze ze sam nie jestem ;)

A wiec od czego by tu zaczac.

Gdy siadam musza siasc tak aby nie dotknac bokami ciala zadnego z podparc na rece, potrafie siadac i wstawac poprawiajac sie nawet do 4 razy az w koncu sie uspokoje a itak dalej mam mysli ze cos sie zaraz stanie jesli sie nie poprawie ;)

Najgorzej jest z dotykiem, czyje kazda krawedz na opuszkach palcow, a nie daj boze jak dotkne krawedzi najdluzszym palcem, zaraz musze dotknac tej samej krawedzi druga reka tym samym palcem, zreszta tak samo jest z przedramieniem i ogolnie calym cialem, kiedyst ak mialem potem ucichlo a teraz znowu sie wznowilo :/

Gdy bylem mlodszy musialem sie modlic w jednym i tylko jednym miejscu zawsze patrzac w te samo okno, na lawie w kuchni, raz gdy byla u mnie ciotka az ja przeprosilem bo musialem ukleknac na tym siedzenie na ktorym ona siedziala :/

Kiedys gdy np. wlaczalem swiatlo musialem kontaktu dotykac obiema rekoma, inaczej ktos by umarl :O

glosnosc ustawiam zawsze na liczbe pazysta

czasami gdy siadam do jedzenia we wlasnym pokoju i nikt nie patrzy, musze ze dwa razy wstac przejsc sie kawalek o pokouju i usiasc ponownie, inaczej nie umiem zjesc posilku.

Gdy slysze sygnal pogotowia lub strazy musze sie przezegnac, a wszystko przez to ze katechetka kiedys powiedziala w klasie ze nalezy sie przezegnac za osoba po ktora jada.

Nawet nie wspomne o zamykaniu drzwi i mowieniu sobie w myslach Z Panem Bogiem albo inne pierdoly, co nie daje mi spokoju pol zycia.

O plytkach chodnikowych kazdy slyszal, kiedys tez nie moglem nawet popatrzez na pety rzucone na chodnik inaczej musialem splunac i wmawiac sobie ze nie smierdza.

Kolejna sprawa, mam bardzo wyczulony wech i czesto sobie rece wacham i myje, niecierpie jesli cos smierdzi :D
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
26 maja 2010, 22:44

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez Sean1 28 maja 2010, 20:36
Eh, czasami trzeba podejsc z usmiechem do tych spraw, wiec tez wymienie swoje dziwaczne natrectwa.
Zauwazylem, ze u mnie sa one inne, bo tu wiekszosc wymienia niby zabawne, ale schematyczne. Ja juz sam nie wiem czy w ogole mam nn jak to czytam, czy jakies inne kij wie co :P
A wiec u mnie natrectwa, czy tzw. rozkazy jak ja to nazywam zmieniaja sie u mnie caly czas, kiedys mialem liczby dopasowane do konkretnego objawu jaki doswiadcze, teraz juz one nic nie znacza.
Do zabawnych nalezalo jak moglem zaczac jesc tylko o dziwnych godzinach, np. 13:05, 13:21 itd. itp.
Czasami mialem tak, ze musialem sie kogos cos spytac, nawet jak mnie to guzik interesowalo. Czasami byly ciezko, bo rzeczy byly tak durne. Albo powtarzanie, ze nie uslyszalem, ale tak naprawde slyszalem co do mnie mowia. Czasami kilka razy w kolko. Ktos musial szewskiej pasji dostawac :smile: Teraz juz nie mam tego typu 'rozkazow' jesli juz baaardzo rzadko. Na szczescie :P
Albo na przyklad nie moglem zaznaczyc na klasowce odpowiedzi, mimo, ze wiedzialem, ze jest poprawna. Coz, ale czego sie robi dla nn...
No i tzw. punkty odniesienia, np. nie czasami jest tak, ze mozesz dotknac do momentu jak ten gosc bedzie w zasiegu twojego wzroku. Dlatego czasem mam tak, ze kogos mijam i mi zniknie z pola widzenia, to musze sie obrocic, zeby chociaz katem oka go dostrzec i wtedy dokonczyc czynnosc :mrgreen: Ale to glupie.
Byly tez bardziej brutalne na poczatku, np. przylozyc noz do rzes, tak blisko oka, omg...
Albo raz musialem wypic prawie cale piwo na raz :shock: Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie to wyczyn.
Albo w pracy musialem miec balagan w kasetce, jak stalem na kasie. Potem menagierowie mnie opieprzali o to :P
Wiecej glupot nie bede pisal ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez karolinaa92 03 cze 2010, 10:20
Witam:) widzę że nie tylko ja miałam takie problemy. Na początku w ogóle nie wiedziałam że to nerwica natręctw ale później w telewizji usłyszałam o tej chorobie i pomyslałam że i ja mogę to mieć ;( Na szczęście zaczęłam sama z tym walczyć i nawet pomogło ale nie wiem czy kiedyś nie wróci... Moje "dziwactwa" to między innymi:
- dotykanie danego przedmiotu daną ilość razy (nie mogło być mniej ani wiecej)
- częste mycie rąk
- gdy patrzyłam na zegarek i była jakaś "dziwna" dla mnie godzina to musialam czekac na inną :P

i wielee innych :P na szczęście teraz juz mi przeszło :D
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 cze 2010, 16:19

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez rede 03 cze 2010, 20:05
kurczę, i ja tak miałem, że liczyłem klocki chodnikowe :D jak coś mi się jeszcze przypomni to dam edit :)
psycholog-seksuolog
Avatar użytkownika
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
03 cze 2010, 15:53
Lokalizacja
Lublin

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez wilddancer 16 cze 2010, 23:24
Moje natręctwa:

- unikam stawania na łączeniach płytek chodnikowych (standardzik)
- nieustanne mycie rąk
- gdy kupuję w supermarkecie i układam produkty na taśmie, muszą być ułożone symetrycznie i wg określonego schematu
- gdy kończę czytać książkę w danym dniu, muszę doczytać do strony nieparzystej, kończącej się na 3 lub 7, najlepiej jeśli na tej stronie kończy się zdanie i nie zaczyna nowe. Ale nie mogę zakończyć rozdziału i nie zacząć nowego - zawsze muszę być w środku rozdziału.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
16 cze 2010, 23:03

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez piece_of_sky 19 cze 2010, 14:23
To teraz ja:
Oczywiscie płytki, ale juz rzadziej
myje zeby tylko wg schematu, ale tez juz od tego odchodze
Gdy czytam ksiazke, czasem sie zdarzy powtorzyc po kilka razy jeden wers i nie moge przeczytac zdania, które zaczyna sie po kropce czyli ble ble. Ciastko.. to czytam tylko tko, tak jakbym nie mogła zobaczyc tej kropki przed ciastkiem.
Ubieram buty i skarpetki zawsze od prawej nogi
W zasadzie to duzo bylo tych natrectw, ale nie pamietam wszytskich, czasem jest ich zmniej czasem wiecej, czasem jestem wyluzowana i zapominam o nich:)
a i jeszcze jak mnie dreczy jakies natr. to musze zorbic jakis tik wtedy ustepuje, troche to głupio wyglada, ale sie z tym ukrywam;)
I ide np w miasto, przejde obok czegos i musze sie wrocic, no poprostu musze chocbym byla na drugim koncu
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
19 cze 2010, 13:22

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez Allef 26 cze 2010, 22:08
Ja kiedyś miałem taką sytuację, że upuściłem książkę na podłogę i dostałem natręctwo, żeby przed podniesieniem kilka razy potrzeć nią o ziemię. Kolega stał obok i myślał, że to jakiś przesąd. Tłumaczyłem mu, że przecież nie wierzę w żadne przesądy, ale nie chciał uwierzyć. Niestety nie umiałem też podać żadnego racjonalnego wyjaśnienia, więc do dzisiaj chłopak tkwi w błędzie :)
Allef
Offline

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez Alan93 28 cze 2010, 22:49
Chciałbym Was zobaczyć w tych wszystkich sytuacjach, pewnie sami się z tego smiejecie :P Wiem, jakie to straszne, bo też tak miałem, dla przykładu, potrafiłem więcej niż godzinę spędzić w łazience upuszczając i podnosząc ręcznik z poodlogi, nie mogłem go jednak dotknąć lewą ręką ani nogą albo też, nie mogłem chwycić go na wdechu czy na wydechu :P
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 cze 2010, 16:50

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez adika 30 cze 2010, 20:00
Witajcie:)
Jestem nowa na forum.
Uwielbiam ten temat. Powinniście go wkleić na Joe Monster:)
Mam nadzieję, że nikogo nie urażę ale to - komedia:)!!!!
Nie wiem czy mam natręctwa.
W prawdzie kromki staram się zawsze smarować masłem równomiernie po szerszej stronie, wkurzał mnie fakt że z całego bochenka chleba właśnie mnie przypadała kromka z metką (zawsze!), pieluszki po synku składałam zawsze w ten sam sposób, nie znoszę asymetrii, swego czasu godziny typu 13:13 lub 15:15 budziły we mnie niepokój, szukałam w nich wprost symboliki przed jakimś szczególnym wydarzeniem jakie mnie zapewne przecież właśnie ma spotkać... i takie tam. W każdym razie nie przeszkadza mi to w funkcjonowaniu. Te rzeczy akurat nie.
Fajnie, że umiecie się z siebie śmiać. I jeszcze inni mogą przy okazji:)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
28 cze 2010, 01:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do