Pośmiejmy się z siebie :D

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez wk 21 kwi 2008, 21:14
Ja właśnie zazwyczaj musiałam na czymś stawać. Potrafiłam wracać się po drodze, żeby nadepnąć na jakiś cholerny kamyk. Ale udało mi sie z tym przestać :).
wk
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 20:30

Re: kupowanie ubrań

Avatar użytkownika
przez CoCaInE 21 kwi 2008, 22:24
nantes napisał(a):nie wiem, czy można to zaliczyć do natręctw, jak to wogóle klasyfikować... przejrzałam ten wątek, ale nikt o tym chyba nie pisał. mam taki problem, który powraca szczególnie przy dokonywaniu jakichś większych zakupów ubraniowych typu kurtka, buty, płaszcz... np. jak znajde juz w jakims sklepie np. fajna kurtke, mierze ja i wydaje sie okej, to zaczynaja sie schody, zawsze przyczepie sie do jakiegos szczegolu, ze np. moglaby byc troche szersza w biuscie, albo ze rekawy za krotki / dlugie. oczywiscie wszyscy mowia mi ze okej a ja sie czepiam i podejrzewam ze obiektywnie nie ma zadnego problemu. CZesto rpzymierzam kilka identycznych np. kurtek (ten sam rozmiar, fason, kolor) i przez pol godziny porównuje, która lepsza...
z butami podobna sprawa, nigdy nei wiem, który rozmiar, biore np. 38 i 38,5 albo 39 i tez conajmniej z pol godziny albo i dluzej sprawdzam, ktore dobre...to bardzo problematyczne. jednym slowem zakupy bardzo mnie stresuja. chcialabym wiedziec ,czy ktos ma podobny problem i jak sobie z tym ewentualnie radzi.


Mam to samo, ale nie uważam tego za natrectwo, bo nie mam objawów tej choroby, (oprócz aż (pseudo objawu racxzej) 1ego - jadąc w autobusie lub tramwaju muszę za każdym razem nacisnąć 3 razy przycisk otwierania drzwi (zarówno jak wsiadam i wysiadam)

fisiel napisał(a)
>>a i jeszcze drugie, równie męczące: godzina 22:2dwa przynosi mi pecha, i ogólnie cztery dwójki. gdy ta godzina zbliża się w domu zaklejam wszystkie zegarki tymi karteczkami samoprzylepnymi. powinnam mieć same zegary 12-godzinne :/ i chyba będę zmuszona się przestawić bo to nie daje mi żyć i cały kolejny dzień jest dla mnie zły bo sobie wmawiam że będę miała pecha i naprawdę mam! Sad <<

Ja mam dokładnie na odwrót. Kocham godzinę 22:22 wierząc że ona przynosi mi szczęście :) dziś zobaczyłam 22:22 (teraz jakoś) i poprawiło mi to humor nieco. Dziś miałam beznadziejny dzień, myślę ze jutro będzie ciut lepiej :)
Mam swoje własne Las Vegas Parano :)

If you wanna be rich,
You've gotta be a bitch...
I said rich
BITCH!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 12:00
Lokalizacja
Cracków

przez Talibwpociagu 07 maja 2008, 09:23
Ja mialam rozne mordercze, ale byly i duchowe. Ze mnie szatan opeta.
Kiedys kumpel w klasie powiedzial, ze jak ktos 3 razy powie - szatan, szatan, szatan to zostanie opetany, wiec sie sralam, ze jak to powiem to bede opetana.
I rozne.
I moze lepiej nie pisac kto jakie ma natrectwa, bo sie ludzie naczytaja i na bazie nasladownictwa pojawia sie takie same u was co u X z forum:))))
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
07 maja 2008, 08:41
Lokalizacja
ArabiaS.

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez aga_2121 13 maja 2008, 13:15
dziękuję wam bardzo, kochani, że w ogóle jesteście i piszecie tutaj!!popłakałam się ze śmiechu czytając wasze wpisy (ale tak serdecznie)i już się nie czuję taka samotna ze swoją nerwiczką!! Mój zestaw:
- lęk przed śmiercią , totalny, ogarniający tuz przed snem, potworny lęk przed nicością
-dawniej- mordercze myśli, lęk przed tym, że jestem chora psychicznie(na szczęście psychiatra powiedział, że nie i odesłał na psychoterapię:-)
-no i największy hit:raz kiedyś dawno poczułam takie swędzenie na twarzy i się przestraszyłam, że mam omamy, że mi rośnie broda i że jestem na pewno chora psychicznie. I teraz ten objaw wraca w takiej postaci, że moje mysli są jakby "przyklejone" do twarzy, to znaczy cały czas myślami sprawdzam, czy mi się coś z twarzą nie dzieje. Ja pierniczę, jak to mnie męczy...Bardzo się wstydzę, jak to piszę i poproszę o odrobinę wsparcia,bo samo publiczne "wyspowiadanie" się z tych dziwactw okropnie mnie peszy:-)
Pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 maja 2008, 12:07

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez robson 14 maja 2008, 19:04
Witam serdecznie.
Moze i to jest dobra metoda zeby sie posmiac ze swojej choroby :D ja mam nerwice natrectw mysli. Jedna z moich natretnych mysli jest np to ze jak:
- napisze na klawiaturze jakas złą litere to zaraz mi sie cos uroi ze jestem z tego powodu nienormalny. I musze sobie tlumaczyc przez pare minut ze jednak to jest tylko blad, taki jaki popelniaja wszyscy ludzie.
Choruje z przerwami od 7 lat.
Jak biec do końca, potem odpoczniesz, potem odpoczniesz, cudne manowce...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
30 maja 2007, 14:37

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez biala sukienka 15 maja 2008, 10:52
Przeczytałam pierwsze 3 strony i proszę - jakbym o sobie czytała.
Liczenie kostek, unikanie pękniętych to standard. Do tego zawsze (do teraz) zwracam uwagę na płot, jeśli jest zrobiony z siatki i ma dwa pręty, potem siatka na środku to ja zawsze wyobrażam sobie, że jest trzeci pręt w środku i tak stawiam kroki, żeby dopasować je do 3 prętów. Gorzej, jak trafiam na modne teraz żelazne bramy złożone z milionów prętów, nie da się dopasować chodu do nich, więc zestresowana uciekam na drugą stronę ulicy.
Obgryzanie skórek i wnętrza policzków, tam jest taka miękka skórka...
Codzienny rytuał wychodzenia z domu, sprawdzanie zamknięcia wszystkiego w odpowiedniej kolejności, stawianie prawej nogi przed zamknięciem na domową podłogę, sprawdzanie kilkanaście razy, czy drzwi zamknięte. Ostatnio boję się, że od tego szaprania klamka się obluzuje.
Liczenie w pamięci, dodawanie i otrzymywanie jednej i tej samej liczby, godzina 22:22, liczba 13 uznawana przeze mnie za szczęśliwą, sprawdzanie zegarka... to mnie prześladuje, ale nie umiem skończyć. Boję się, że coś złego się stanie.
W podstawówce miałam śmierdzącego kolegę w klasie, gdy np. w domu spuszczałam wodę w toalecie albo myłam ręce i pomyślałam o nim, musiałam wszystko zaczynać od początku bo bałam się, że ten smród na mnie "przejdzie".
Natarczywe myśli, że coś mi się stanie lub komuś bliskiemu, wyobrażanie sobie pogrzebu i tego, czy ktoś będzie płakał. Często w myślach robię z siebie czarną wdowę, uśmiercam bliskich i rozpaczam teoretycznie.
Oczywiście wymyślanie słów i pisanie ich w głowie na klawiaturze, lub całych zdań również jest normą.
Głupie, sugestywne sny.
Wewnętrzne roztrzęsienie, gdy coś mi się nie uda z tych rzeczy i strach, że ściągam na siebie nieszczęście.
Mogłabym wymieniać w nieskończoność.
Nie myślałam, że to co robię to objawy poważnej choroby.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
14 maja 2008, 17:46

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez biala sukienka 15 maja 2008, 10:59
Zapomniałabym o moim ulubionym... rejestrowanie i powtarzanie w myślach tablic rejestracyjnych z samochodów, aż do momentu gdy przejedzie następny, powtarzam w myślach jedną i tworzę różne jej kombinacje...
Piszę szybko, bezwzrokowo na kompie - w myślach mam przymus również szybko tak "pisać", jak to robię to czuję taką adrenalinę, szybciej, szybciej... łoo matko.
Liczenie drzew i tak dalej, to wszystko we mnie siedzi.

Jadę samochodem i korci mnie, żeby ruszyć mocno kierownicą i patrzeć co się stanie, walnąć w drzewo. Gotowy scenariusz tragedii... Znowu jadę samochodem, ktoś z tyłu bierze się za wyprzedzanie a ja dostaję białej gorączki, on nie może mnie "wziąć", daję gaz do dechy i tak jadę równolegle z nim, w końcu rezygnuje i wraca za mnie a ja mam dziką satysfakcję, że nie dał rady. To jest silniejsze ode mnie, potrafię gnać 140-160 km/h na typowej polskiej drodze, ale nie umiem przestać. Tylko w takiej sytuacji, zwykle jeżdżę ostrożnie i psioczę na drogowych piratów. Nawet próbowałam oglądać galerie z wypadków, masakryczne zdjęcia, trochę się uspokoiłam... ale wczoraj... znowu nie dałam się wyprzedzić!
Potem siedzę w domu, adrenalina schodzi a ja wyobrażam sobie, jak pęka opona albo wyskakuje jakiś lis i walę w drzewo...

Boję się latarni morskich, dużych wysokości - czuję ogromną pokusę, żeby skoczyć. Aż w środku cała chodzę.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
14 maja 2008, 17:46

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez biala sukienka 15 maja 2008, 11:11
Mam manię sprzątania. Musi być wszystko sprzątniete, bo inaczej nie umiem się skupić. W pracy kubek wynoszę po sobie i od razu myję, bo inaczej cały czas o nim myślę. W domu nie umiem się wyluzować, zanim nie sprzątnę. Inaczej siedzę i się zadręczam.
Wczoraj uslyszałam od psycholog, że nie jestem spontaniczna.
Do tego mam manię dodawania postów i edytowania ich w nieskończoność, bo ciągle coś chcę dopowiedzieć :P
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
14 maja 2008, 17:46

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez Magdalenka81 16 maja 2008, 23:45
Hej przeczytalam kilka stron i usmialam sie do lez,no i skrecilam sobie maly filmik w glowce jak to grupa nerwicowcow idzie ulica omijajac kazda przerwe w chodniku :D
Albo grupa nerwicowcow z natrenctwami siedzacych w domu myje rece po kolei :D
Albo wszyscy siedza w ciszy bo kazdy cos liczy.

Ja licze palce urak i nog,takie male wariactwo,zawsze mysle ze ktos ma wiecej niz 5 :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 15:40
Lokalizacja
Colchester

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez Motylek29 19 maja 2008, 10:10
Heja,
Ja tez uzmiałam się do łez, do pewnego czasu nawet sobie nie zdawałam sprawy z tego, że całym moim życiem żądziły i żądzą natręctwa. To straszene.
Mój psycholog mówi, że jak mam jakąś myśl natręntą to żebym powtarzała sobie ... pieprze to, nic sie nie stanie jak czegoś nie zrobie.
Mam natręctwa myślowe, czynowe i różne, to, że nie moge wyjść z domu bo po kilka razy prawdzam, gaz, żelazko, okna. Oczywiście wracam sie kilka razy sprawdzając czy oby napewno zamknęłam drzwi - szarpanie klamki po kilka razy to norma! A najgordze jest to, że mam wrażenie, że mnie obserwuje sąsiadka przez wizjer .... słuchajcie jak to piszę to łzy same leca mi ześmiechu zaraz się posikam! :))))))))))) hahahhaha

Od kiedy uświadomiłam sobie, że jestem chora na nerwicę natręctw, staram się łapać na róznych natręctwach (szczególnie w trakcie ich trwania) i się sama z nich śmieje i powtarzam, że to tylko natręctwo, że nie zginie moja mama, mój kot, mój mąż albo ja, że nic mnie nie opęta jak czegoś nie zrobie! poprostu pieprze to!
Wiecie jakie to fajne!
Ciężko to zrobić, bo na ogół w trakcie napadu człowiek wpada w panikę i przestaje myśłeć racjonalnie!

Moja ostatnia sytuacja ... zaczeliśmy z męzem rozwiązywac krzyzówki, no i on denerwuje się, że ja strasznie bazgrze, skreślam itp. Więc wczoraj leze sobie rowiązuję krzyżówkę i zaczłęłam ładnie wpisywac literki. Wytraszyłam sie, bo uznałam, że to nie jest mój charakter pisma i że napewno mam rozdwojenie osobowości i to pisze druga osoba (wcześniej czytałam o schozofreni) ... serce zaczęło mi walić ... ale po chwili zorientowałam się, że się nakręcam wzięłam parę wdechów i zaczełam kiwac głowa z podziwu nad swoją wyobraźnią.

Więc nerwicowcy głowa do góry! nic sie nie stanie jak przestaniemy liczyć, skakać, wracać do domu, itp.
Musimy wypracować w sobie pewność siebie i poczucie własnej wartości bo uważam, że stąd się biorą nasze natręctwa.

Buźka dla wszystkch!
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
23 kwi 2008, 15:34

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez Zosienka 19 maja 2008, 16:00
Szperając w netku znalazłam artykuł, który być może będzie pomocny dla części z nas:

Proste sposoby na drobne natręctwa
http://kobieta.interia.pl/tylko-u-nas/najlepiej-oceniane/news/proste-sposoby-na-drobne-natrectwa,1108522

źródło: http://www.kobieta.interia.pl
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 kwi 2008, 10:28

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez Zosienka 19 maja 2008, 16:02
Mam nadzieję, że się przyda :)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 kwi 2008, 10:28

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez Motylek29 21 maja 2008, 14:30
aga_2121 napisał(a):dziękuję wam bardzo, kochani, że w ogóle jesteście i piszecie tutaj!!popłakałam się ze śmiechu czytając wasze wpisy (ale tak serdecznie)i już się nie czuję taka samotna ze swoją nerwiczką!! Mój zestaw:
- lęk przed śmiercią , totalny, ogarniający tuz przed snem, potworny lęk przed nicością
-dawniej- mordercze myśli, lęk przed tym, że jestem chora psychicznie(na szczęście psychiatra powiedział, że nie i odesłał na psychoterapię:-)
-no i największy hit:raz kiedyś dawno poczułam takie swędzenie na twarzy i się przestraszyłam, że mam omamy, że mi rośnie broda i że jestem na pewno chora psychicznie. I teraz ten objaw wraca w takiej postaci, że moje mysli są jakby "przyklejone" do twarzy, to znaczy cały czas myślami sprawdzam, czy mi się coś z twarzą nie dzieje. Ja pierniczę, jak to mnie męczy...Bardzo się wstydzę, jak to piszę i poproszę o odrobinę wsparcia,bo samo publiczne "wyspowiadanie" się z tych dziwactw okropnie mnie peszy:-)
Pozdrawiam

Aga,
Dwa pierwsze to wypisz wymaluj ja! szczególnie ten lęk przed nicością to straszne, choroba psychiczna już nie wspomnę tez byłam u psychiatry i tez mnie pogoniła.
Kiedyś objrzałam film "Piękny Umysł" cholera przez 2 dni myślałam, że ma schizofrenie i że wszystko w okół mnie jest wymyślone ... koszmar o "przyklejaniu myśli" to jestem mistrzem w tym. Ale nie powiedziałam o tym psychologowi musze to koniecznie zrobić to nie daje mi spokoju.
Boję się oglądąć dziwacznych filmów - egzorcysta itp. bo boje sie ze zostanę opętana.
Jak sięnie leczysz to zacznij bo zwariujesz.
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
23 kwi 2008, 15:34

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

przez Motylek29 21 maja 2008, 14:33
I nie wstydź się iść do lekarza, To sa błache sprawy a potrafią człowiekowi zniszczyć zycie. Wszystko bedzie dobrze!
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
23 kwi 2008, 15:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do