Pośmiejmy się z siebie :D

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

:)

przez Isabelle_Behemot 18 sie 2007, 02:40
Witam - miło wiedzieć, że jest więcej takich jak ja :smile: czuję się jak w domu :-D
Przyznam, że nadal śmieję się z Waszych wypowiedzi:-) Teraz kolej na moje natręctwa:

1) Obsesyjnie wszystko sprawdzam - kurki gazu, kontakty (oczywiście nic nie ma prawa w nich tkwić kiedy wychodzę z domu), drzwi w pracy, drzwi... do pokojów w domu, to czy ręcznik na pewno wisi prosto, bo przecież jakby wisiał krzywo, to myślałabym o tym cały dzień w pracy :-D
Najlepsze jest to, że rozumiem, że można kontrolować zamknięcie drzwi, ale ja ostatnio miałam jedne z wewnętrznych drzwi w biurze zostawić otwarte i... sprawdzałam czy na pewno są otwarte - podchodziłam 7 razy, otwierałam i mamrotałam do siebie pod nosem, że "otwarte".
Nic dziwnego, że się ustawicznie wszędzie spóźniam - ale jak tu się nie spóźniać, kiedy dokonywanie czynności zamykania i sprawdzania zajmuje mi około 20 minut (mierzyłam) i za cholerę nie mogę tego skrócić. Raz zeszłam do 15 minut, co skończyło się niemal paranoją myślenia o tym czy wszystko aby OK :D
Innym razem sprawdzałam maniakalnie czy szyber-dach w samochodzie mam na pewno zamknięty (zaparkowałam raptem na jakichś 10 minut) - owszem, był, za to drzwi w samochodzie już nie :-D (wyparcie?)
Z drzwiami to w ogóle mam tak, że jak już je zamknę, to potem za chwilę otwieram, żeby się upewnić, czy NA PEWNO BYŁY ZAMKNIĘTE.
Moja koleżanka po zakończonym treningu, kiedy sprawdzam czy na pewno NIC NIE ZOSTAŁO W SZATNI, mówi zawsze "chodź, gaz wyłączony" :-P

2) Inne natręctwa - liczenie liter w słowach i nazwach. Jeśli jest parzysta ilość, to dobrze, jeśli nieparzysta to fatalnie. Od tego uzależniam decyzje typu - zrobić sobie herbatę? tak, ale jeśli nazwa szamponu, który stoi na półce w łazience ma parzystą liczbę liter. I jakoś ciągle do mnie nie dociera, że z "FRUCTISem" nie wygram - wciąż się na to nabieram :-D

3) Patrzę na elektroniczny zegar i jeśli jest parzysta liczba to dokonuję jakieś planowanej czynności (np. mycia zębów), jeśli nieparzysta, to czekam na parzystą :-D To samo dotyczy załączania utworów, których słucham na komputerze albo w samochodzie.

4) Poprawiam wycieraczkę sąsiadów zawsze prawą nogą. Musi leżeć (wycieraczka, nie noga) dokładnie równolegle do płytek:D

5) Po każdym pogłaskaniu swoich zwierząt natychmiast myję ręce. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym się np. podrapać po twarzy taką nieumytą ręką.

6) Strzelam kostkami palców u rąk starając się wywołać jak największy huk stawów.

7) Nie lubię tematu krwi, a jak już o niej pomyślę, natychmiast aplikuję sobie tabletkę żelaza :-D Myślę, że to może mieć związek z hemoglobiną :D

8) Wyłączając komputer, muszę potem przynajmniej 3 razy włączyć panel, żeby sprawdzić czy uprzednio był wyłączony.

9) Po prasowaniu i wyłączeniu żelazka (ogromny stres, dlatego nie prasuję nigdy rano, bo nie wyszłabym z domu) dotykam dwoma palcami bolców wtyczki, a potem stukam nią o deskę do prasowania 5 razy.

10) Czasami ze sobą rozmawiam - staram się nie na ulicy, ale bywa różnie:-D Zwłaszcza jak mnie chwyci napad elokwencji i muszę coś natychmiast ze sobą rozważyć :-D

11) W liceum wąchałam książki, teraz wącham markery, korek wlewu paliwa na stacji (ale tylko jak sama tankuję :-D) i czasem faktury w pracy :-D

12) Mam obsesję na punkcie zapachu - swojego, innych ludzi, wnętrza samochodu. Uzależniam od tego nawet czasem kontakty z ludźmi.

13) Mam manię liczenia sylab w wyrazach i za dobry znak przyjmuję, jeśli jest ich 5 :-D

14) Zawsze jem obfite śniadania, dokonuję niemal rytuałów jedzeniowych w tej materii, przeżuwam w odpowiedni sposób i muszę wtedy mieć spokój :-D Wyjście z domu bez śniadania byłoby dla mnie ogromną karą. Czasem myśl o śniadaniu następnego dnia zaczyna mnie nawiedzać wieczorem poprzedniego :-) Rozważam sobie co zjem i co wypiję :-D

15) Nie mogłabym wyjść z domu, gdybym nie pościeliła w sypialni łóżka - zarówno swojej kołdry, jak i męża. Poza tym zachowaniem bałagan mi nie przeszkadza :-D

A tak poza tym, to w domu wszyscy zdrowi :-D
Jak mi się jeszcze coś przypomni, to napiszę :)
Isabelle
Posty
1
Dołączył(a)
18 sie 2007, 01:51
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez malva 18 sie 2007, 23:40
Często muszę sprawdzać, czy aby na pewno w torebce mam trzy najważniejsze rzeczy: kluczyki od auta, portfel i komórkę. (kluczyki są najważniejsze, najczęściej sprawdzam.)
Siedzę w aucie, stoję na światłach i nagle wielki lęk: Boże, co ja zrobiłam z kluczykami? Chwilkę myślę, rozglądam się... No tak, przecież są w stacyjce, inaczej bym nie odpaliła.
Najgorsze, że zdarzyło mi się to parę razy! Strasznie mnie to rozbawia, ale jak przychodzi, co do czego, to i tak zastanawiam się, co ja zrobiłam z kluczykami po wejściu do auta...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:46

przez trix 27 sie 2007, 14:18
hehe:D ja to musze minimum 2 razy przezegnac sie przy kazdym napotkanym krzyzu,ciągle odpukuje w niemalowane a jesli nie mam nic nie malowanego w poblizu to sie pukam po brodzie :P,nie usne jesli sie nie popatrze na matke boska nad łożkiem.jesli dotknie mnie ktos obcy to zaraz po przyjsciu do domu ostro szoruje rece
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 sie 2007, 13:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez malva 30 sie 2007, 18:53
trix, też tak mam, że jak nie ma mam w co odpukać, odpukuje w jakąś kość :D najczęściej nadgarstkową :>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:46

przez Jagunia 30 sie 2007, 20:04
Jejku, praktycznie w każdym poście odnajduję cos z siebie. Z tego, co czytam, to miałam chyba już większośc możliwych obsesji i kompulsji. Az nie chce mi sie rozpisywac. Może innym razem....

A z śmiesznych: kiedyś miałam taki tik (powstał, kiedy podpatrzyłam moich kolegów jak sie bawią, a było to pod koniec przedszkola i na poczatku szkoły podstawowej), że odgrywałam sobie scenke, w której najpierw do kogoś niby strzelalam z karabinu, a poten "obrywałąm" i rozkładałam ręcę, że niby jestem trafiona i umieram.Eh :smile: Pamiętam te pół zakłopoptane a pół zdziwione twarze i pytania: "Eee, co Ty robisz?".

Albo jak jeździłam rowerem, to naprzemian puszczałam i łapałam kierownicę. Nie umiałam i zreszta nadal nie umiem jeździc bez trzymanki, nie miało to jednak wówczas nic wspólnego z nauka, po prostu miałam przymus robienia tego.

W czasie chodzenia po ulicy musiałam też na chwile przystanąc i poklepac kolana, albo będąc w domu - podskoczyc cztery razy - trzy lekko i raz naiwyzej.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
30 sie 2007, 15:56

przez Fujarum 22 wrz 2007, 22:20
Witam was wszystkich serdecznie. Obserwuje to forum od dłuższego czasu i w końcu postanowiłem napisać coś o swoich osobistych "rytuałach":

A oto niektóre z nich:

1)Ten punkt dotyczy dzieciństwa dokładnie szkoły podstawowej. Zawsze gdy widziałem jakiś ogień, świeczkę coś nadpalonego lub czułem dym musiałem spojrzeć w jakieś neutralne miejsce i wypluć ślinę. Często plułem aż do poczucia suchości w ustach. potrafiłem robić to przez kilkanaście minut. Najgorzej było w szkole czy w domu gdy nachodziły mnie wyobrażenia zgliszcz. Żeby nie wypluwać zacząłem połykać ślinę z tym że musiałem pomyśleć najpierw o kimś (w żadnym wypadku nie o sobie) później o neutralnym miejscu a dopiero potem mogłem normalnie połknąć ze 3 - 4 razy ślinę. Jeżeli nie potrafiłem sobie wyobrazić neutralnego miejsca a za bardzo mnie dręczyły jakieś wyimaginowane zgliszcza powtarzałem cały rytuał do skutku. Nie mogłem też za długo patrzeć na pewne przypalone przedmioty żeby nie ściągnąć jakiejś klęski na swój dom i rodzinę.

2)Ciągła obawa przed wybuchem gazu. Częste zaglądanie do kuchni obwąchiwanie licznika od gazu wychodzenie na klatkę schodową mojego bloku i niuchanie czy coś sie nie ulatnia. Przez długi czas zapamiętywałem cyferki na liczniku czy się nie przekręcają do przodu gdy kuchenka jest wyłączona żeby wykluczyć jakiś przeciek. W szafce w której był licznik od gazu zawsze znajdowały się narzędzia, miałem ciągłą obawę żeby nie dotknąć choćby lekko licznika żeby nie naruszyć go. Raz dotknąłem przez nieuwagę kombinerkami. Później stałem przez pół wieczora i obwąchiwałem go oraz notowałem jego stan czy przypadkiem go nie uszkodziłem.

3)Również czasy szkoły podstawowej i gimnazjum. Miałem wtedy małe zwierzątko - świnkę morską i zawsze gdy siadałem na krześle w szkole bądź w domu rozglądałem sie czy na siedzisku czy pod nogami krzesła nie ma zwierzątka żeby przypadkiem nie usiąść na nie. Zaglądałem też do plecaka czy przypadkiem nie zabrałem świnki ze sobą do szkoły.

4)Często chociaż nie zawsze wącham ręczniki żeby sprawdzić ich świeżość żeby przypadkiem nie złapać jakiegoś syfa

5)Jeden z moich najstarszych rytuałów - otwieranie śmietnika nogą. Nigdy nie dotykam śmietnika rękami, ewentualnie gdy wynoszę śmieci co zdarza się rzadko. Muszę później dokładnie myc ręce nawet kilka razy. W końcu śmietnik to jedno z największych siedlisk zła.

6)Zakładanie skarpetek i butów zawsze od prawej nogi. Tak samo wstawanie z łóżka.

Jest tego więcej ale nie chce zbytnio zaśmiecać forum. Resztę moich "rytuałów" opisze w przyszłości.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 wrz 2007, 21:25

Avatar użytkownika
przez jaaa 18 paź 2007, 21:14
siedzialam w samolocie panie zaczely rozdawac jakimis metalowymi szczypczykami chosteczki odswiezajace do rak i buzi
skojarzenie pierwsze?---- daja je nam by przylozyc je sobie do nosa i zasnac sobie - z wiadomych powodow ... jakich chyba nie musze mowic ;) ;)

naprawde zalosna potrafie byc :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez somebody_23 03 lis 2007, 22:55
Dawno mnie tu nie bylo, Wszedlem tu ponownie dlatego, że mialem dziwna sytuacje sprzed 10min.
Ide sobie z psem i podchodzi do mnie baba tak na 3m i rozesmiana mowi mi "ale Pan sie smiesznie zatrzymuje". Troche mnie wybila z rytmu, wypuscilem powietrze i powiedzialem, ze to wcale nie jest smieszne , po czym rozesmiana Pani powiedziala rozesmianym glosem "wiem". Odwrocilem sie i poszedlem.
Wiec Pani na pewno miala ubaw.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
29 paź 2006, 14:19
Lokalizacja
Olsztyn

przez ariana 15 lis 2007, 14:23
Gdy miałam 8 lat i chodzilam na basen to bez przerwy musiałam nurkować i dotykać dna, bo gdybym tego nie zrobila to stałoby sie coś bardzo złego.
Teraz nie chodzę na basen ;)
Za to po wyjściu z domu zawsze 100 razy sprawdzam czy wzięłam dokumenty, albo coś co mi jest tego dnia potrzebne; w pociągu sprawdzam czy mam bilet itp.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 lis 2007, 16:35

przez Lena 19 lis 2007, 04:43
Przypomnialo mi sie jeszcze jedno natrectwo. "Wyleczylam sie" z niego nawet nie wiem kiedy, ale od ok. 2 lat tak nie robie- a mianowicie... jak szlam np z chlopakiem, mama, kolezanka czy kimkolwiek gdzies ulica to musialam robic rowne kroki jak ta osoba, ta sama noga, takiej samej wielkosci etc. strasznie meczace, zwlaszcza jak sie kroki gubily, albo szlismy wieksza grupka i ktos smial isc nierowno :D (potrafilam zwrocic uwage, ze mamy isc rownym krokiem).
Z tym sprawdzaniem dokumentow i biletow tez mam... i sprawdzam po kilka razy czy mam pieniadze jak ide na zakupy (przed wyjsciem z domu, zaraz po wyjsciu, na przystanku lub w autobusie i jeszcze w sklepie kilka razy)
Lena
Offline

przez Blackperson 20 lis 2007, 09:26
Ile podobnych sytuacji ja mam w życiu. Moje natręctwa m. in. to :

-muszę coś zrobić zanim wybije pełna godzina (np. dobiec do pokoju, staną na dywanie, pomyśleć zyczenie)

-Liczę kąty...np. ile kątów mam w pokoju, wszystkie rogi..

-ja też miałam tak, ze musiałam iść równym krokiem

-liczę słowa w każdym zdaniu

-ale mam myśli typu np. 'co by się stało gdybym nie zdązyła na autobus?'

-strzelam z kostek

-jak coś sobie myślę to kiwam głową

Na pewno coś jeszcze by się znalazło, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć...
Something I can never have
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
19 lis 2007, 17:11
Lokalizacja
Słupsk

przez enika191 01 gru 2007, 13:25
Ja mam coś takiego ,że muszę oglądnąć się za siebie i to tak kilka razy.Najpierw w jedną potem w drugą.Czasami ktoś zapyta się czy coś mi dzieje.Ja jak zwykle nie wiem jak odpowiedzieć :D Liczę też litery w słowach.Czasami na lekcji jak nauczyciel powie dłuższe słowo to koniecznie muszę go przeliterować.Gorzej jak słowa maja ; rz dz dź dż sz cz ch wtedy liczę podwójnie.LoL .Skupiam się tylko na tym i nie myślę o lekcji.
Perfekcyjna Miłość-Perfekt welle
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 sie 2007, 13:12

przez F0ewelina0F 01 gru 2007, 17:15
Też mam podobne urojenia...... i mam tego dość :( przynajmniej sama nie jestem :-|
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 gru 2007, 17:01

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 01 gru 2007, 20:49
Prawie wszystkie natręctwa o których piszecie, przerabiałam w swoim życiu. niektóre są naprawde banalnie śmieszne ;)
prócz tego nie dawało mi kiedyś spokoju, jeśli poszłam spać później niż o godzinie 21. po magiczniej godzinie 21 ogarniał mnie lęk, serce biło tak szybko jakbym conajmniej biegła,czułam że wręcz umieram.... i nadal próbowałam zmuszać się do snu.
dwa razy musiałam sprawdzać czy napewno budzik jest nastawiony na godzine 6.... mimo, że był nastawiony na pięć dni w tygodniu i zawsze dzwonił na 6 - musiałam się upewnić.
nie położę się do łóżka jeśli po drodze nie poprawie w pokoju wszystkiego co jest "nie tak". czyli chociażby dywan musi leżeć równo, pozamykać niedomknięte szafki, ułożyć papiery jak trzeba.... masakra.
po za tym natręctwa myślowe, typu "jak o tym nie pomyśle to coś mi się stanie" ale również "jak o tym pomyśle to tak się nie stanie".
do tego sprawdzania czt wszystko mam przy sobie itp.

i wiele wiele innych z których pewnie nawet nie zdawałam sobie sprawy.
da się z tym żyć. każdy jest w końcu w jakiś sposób "inny" ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do