Pośmiejmy się z siebie :D

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Pośmiejmy się z siebie :D

przez Introwertyczka 04 cze 2015, 11:39
Arasha, mnie tego wszystkiego tłumaczyć nie musisz, bo ja to doskonale wiem, zmagam się z nn od ponad 20 lat.
Introwertyczka
Offline

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez natrętek 04 cze 2015, 11:50
Introwertyczka, mam taki sam staż w ZOK do twojego. Jako nastolatek i jeszcze w trakcie studiów miałem najgorsze okresy związane z tym zaburzeniem. Potem prawdopodobnie pod wpływem leków straciło ono na sile, przyjmując postać depresji i lęku uogólnionego. ZOK to jedyny rodzaj zaburzeń lękowych tak silnie uwarunkowany biologicznie, stąd często konieczność ciągłego przyjmowania leków.
Gdy nie ma możliwości się zmienić, trzeba nauczyć się żyć ze swoją osobowością.
4w5/ISFJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
708
Dołączył(a)
31 paź 2009, 14:46
Lokalizacja
Kraków

Pośmiejmy się z siebie :D

przez Introwertyczka 04 cze 2015, 13:35
Za bardzo skupiasz się na objawach, wyluzuj trochę.
Introwertyczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez dzikaluna 10 cze 2015, 15:52
Czytając o Waszych natręctwach przyszło mi do głowy moje - nałogowe gryzienie , jedzenie lodu . takiego w kostkach , zamrażania wody w pojemnikach a jak zabraknie to zostaje skrobanie zamrażalki .
Nawet swoje wyjścia uzależniałam od tego czy tam gdzie się znajdę będzie dostępność do lodu. Zapraszana na randkę prosiłam o spotkanie w lokalu gdzie podają colę z lodem , oczywiście chodziłam do baru po dokładki lodu .
Kiedyś gdy poznałam kogoś i coś zaiskrzyło , facet zaproponował wspólny wyjazd na weekend a ja- tak ale musi być dużo lodu . Cisza w słuchawce a potem słyszę .- Znam dwa takie miejsca , wybieraj - Biegun Północny albo Arktyka . Ten facet nie zaakceptował moich dziwactw . Lód skutecznie ugasił to co zaiskrzyło .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
13 maja 2015, 20:37

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez Arasha 10 cze 2015, 16:32
dzikaluna, domyślam się, że zęby masz już przyzwyczajone ;)
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 10 cze 2015, 17:01
Dolores napisał(a):Albo załatwianie się w miejscach publicznych... miałam natręctwo,że dostane syfa albo w ciążę zajdę, jak na desce usiądę... :lol: :lol: :lol:


Mam tak poniekąd do dzisiaj ;)
Dwa lata temu pojechaliśmy z chłopakiem na wakacje; przez dwa tygodnie nie mogłam się wypróżnić, bo nie umiałam tego zrobić nigdzie poza domem - wzdęcia, brzuch jak balon, masakra... Na szczęście tej "schizy" już się pozbyłam (zresztą nie mieszkam już w domu rodzinnym, więc miałabym spory problem na tę chwilę). I tak unikam korzystania z ubikacji publicznych, nawet tej w pracy, ale przynajmniej nie męczę się tak tym jak kiedyś.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 10 cze 2015, 17:20
Zastanowiłam się nad tym wątkiem i doszłam do wniosku, że natręctwa w mniejszym lub większym stopniu towarzyszyły mi od wczesnego dzieciństwa; od zawsze "skubałam" - skórki przy paznokciach, strupki, później pryszcze (stąd mnóstwo tajemniczych blizn na moim ciele).
Prawdziwy "natręctwowy koszmar" zaczął się na początku liceum; pierwsze były stopy - nikt nie mógł widzieć moich stóp. Sandałki w ciepłe dni odpadały, pójście w gości też stanowiło problem, bo przecież trzeba zdjąć buty... Później przyszedł czas na dłonie zawsze starałam się je ukrywać w kieszeniach, rękawiczkach albo pod zaciągniętymi do granic możliwości ściągaczami swetra (poniekąd przyzwyczajenie do takiego chowania zostało do dziś, bo często się łapię na składaniu dłoni tak, by zasłonić nimi paznokcie - bynajmniej nie dlatego, że się ich wstydzę; po prostu lata wprawy).
W międzyczasie dopadały mnie różne inne, np. sprawdzanie, czytanie wszystkiego albo spinanie agrafkami.
Najgorszym natręctwem, jakie mnie dotknęło, było przeświadczenie, że... śmierdzę. Autentycznie ciągle czułam sama od siebie swąd. Myłam się kilka razy dziennie, zmieniałam ubrania co kilka godzin, ale wciąż, wciąż i wciąż czułam przykry zapach... Miałam wtedy 19 lat, pracowałam zawodowo i to cholerne natręctwo skutecznie paraliżowało moje życie. Wylewałam na siebie tony perfum, ciągle się wycierałam nawilżanymi chusteczkami i wszystko psikałam odświeżaczami powietrza. Potrafiłam się rozpłakać, kiedy ktoś odsunął się ode mnie albo gdy wziął głęboki wdech (na pewno poczuł smród).
Tak bardzo wstydziłam się tej przypadłości, że nie powiedziałam o niej nawet mojemu lekarzowi (minęła właściwie "sama"; brałam cały czas leki, w dość dużych dawkach, więc w pewnym momencie stałam się po prostu zobojętniała na wszystko i otumaniona). Dopiero po latach, kiedy uświadomiłam sobie, co to tak naprawdę było, przyznałam się do tych męczarni.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Pośmiejmy się z siebie :D

przez Natrętna 13 cze 2015, 21:25
cheiloskopia napisał(a):Zastanowiłam się nad tym wątkiem i doszłam do wniosku, że natręctwa w mniejszym lub większym stopniu towarzyszyły mi od wczesnego dzieciństwa; od zawsze "skubałam" - skórki przy paznokciach, strupki, później pryszcze (stąd mnóstwo tajemniczych blizn na moim ciele).
Prawdziwy "natręctwowy koszmar" zaczął się na początku liceum; pierwsze były stopy - nikt nie mógł widzieć moich stóp. Sandałki w ciepłe dni odpadały, pójście w gości też stanowiło problem, bo przecież trzeba zdjąć buty... Później przyszedł czas na dłonie zawsze starałam się je ukrywać w kieszeniach, rękawiczkach albo pod zaciągniętymi do granic możliwości ściągaczami swetra (poniekąd przyzwyczajenie do takiego chowania zostało do dziś, bo często się łapię na składaniu dłoni tak, by zasłonić nimi paznokcie - bynajmniej nie dlatego, że się ich wstydzę; po prostu lata wprawy).
W międzyczasie dopadały mnie różne inne, np. sprawdzanie, czytanie wszystkiego albo spinanie agrafkami.
Najgorszym natręctwem, jakie mnie dotknęło, było przeświadczenie, że... śmierdzę. Autentycznie ciągle czułam sama od siebie swąd. Myłam się kilka razy dziennie, zmieniałam ubrania co kilka godzin, ale wciąż, wciąż i wciąż czułam przykry zapach... Miałam wtedy 19 lat, pracowałam zawodowo i to cholerne natręctwo skutecznie paraliżowało moje życie. Wylewałam na siebie tony perfum, ciągle się wycierałam nawilżanymi chusteczkami i wszystko psikałam odświeżaczami powietrza. Potrafiłam się rozpłakać, kiedy ktoś odsunął się ode mnie albo gdy wziął głęboki wdech (na pewno poczuł smród).
Tak bardzo wstydziłam się tej przypadłości, że nie powiedziałam o niej nawet mojemu lekarzowi (minęła właściwie "sama"; brałam cały czas leki, w dość dużych dawkach, więc w pewnym momencie stałam się po prostu zobojętniała na wszystko i otumaniona). Dopiero po latach, kiedy uświadomiłam sobie, co to tak naprawdę było, przyznałam się do tych męczarni.

Mam 40 lat i problem ze "śmierdzeniem". Tony perfum, Częste kąpiele. Nie wycieranie się dwa razy ręcznikiem w związku z czym około 5,6 ręczników dziennie do prania. Ale to nic. Najlepsze jest to, że zawsze w torebce mam zapasowe gacie i koszulki bawełniane. Dzięki temu gdy choć troszkę (w moim odczuciu śmierdzę) zmieniam bieliznę z pod ubrań. :yeah: Oczywiście nie muszę wspominać o regularnym zużywaniu antypespirantów, blokerów itp
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
12 wrz 2013, 19:26

Pośmiejmy się z siebie :D

przez Introwertyczka 14 cze 2015, 10:18
Zapisz się na zajęcia do klubu fitness albo na siłownię - tam wszyscy śmierdzą, więc nie będziesz czuć się z tym osamotniona i wyluzujesz trochę.
Introwertyczka
Offline

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 23 cze 2015, 21:17
Natrętna napisał(a):[
Mam 40 lat i problem ze "śmierdzeniem". Tony perfum, Częste kąpiele. Nie wycieranie się dwa razy ręcznikiem w związku z czym około 5,6 ręczników dziennie do prania. Ale to nic. Najlepsze jest to, że zawsze w torebce mam zapasowe gacie i koszulki bawełniane. Dzięki temu gdy choć troszkę (w moim odczuciu śmierdzę) zmieniam bieliznę z pod ubrań. :yeah: Oczywiście nie muszę wspominać o regularnym zużywaniu antypespirantów, blokerów itp


No jasne - znam to :) Kwestię zażywania tabletek, zeby się nie pocic zwalczyłam równo z tymi na odchudzanie, ale strasznie zle sie z tym czuję :) daleka droga przed nami jeszcze :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez high 08 lip 2015, 13:56
ja też się zawsze boję że śmierdzę :P
"Zawsze warto być człowiekiem,
Choć tak łatwo zejść na psy..."

Fluoxetinum
Avatar użytkownika
Offline
Posty
380
Dołączył(a)
22 gru 2011, 17:12
Lokalizacja
Śląsk, Tarnowskie Góry

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez evelin_666 16 lip 2015, 22:41
Hej. xD
Tak Was czytam i czytam.
Mam natręctwo takie, że boję się dotykać między innymi ziemi.. xD Ostatnio chłopak poprosił mnie, abym posadziła graby w ogródku (takie małe). Zaznaczam, ze miałam jasny polar...
Nie przyszło mi do głowy, że mogę poprosić o rękawiczki to naciągnęłam rękawy i po posadzeniu dogniatałam do nich ziemię... Tak się bałam, że się czymś zarażę...
What are you waiting for?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
14 lip 2015, 18:29
Lokalizacja
Utopia

Pośmiejmy się z siebie :D

przez ideaxp 27 lip 2015, 07:06
Moje natręctwa są dość małe, czasem, gdy wychodzę z domu:
-10x sprawdzam gaz, wodę, wtyczki od prądu czy żelazko

Gdy parkuję auto:
-10x sprawdzam czy zaciągnięty ręczny
-po czym sprawdzam, czy zamknięte wszystkie szyby i drzwi
-wracam do domu i "czy aby z pewnością?", potrafię się wrócić 2 piętra w dół by sprawdzić ponownie
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
14 lut 2015, 08:02

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez NN4V 27 lip 2015, 08:21
dzikaluna napisał(a):Czytając o Waszych natręctwach przyszło mi do głowy moje - nałogowe gryzienie , jedzenie lodu . takiego w kostkach , zamrażania wody w pojemnikach a jak zabraknie to zostaje skrobanie zamrażalki .
Nawet swoje wyjścia uzależniałam od tego czy tam gdzie się znajdę będzie dostępność do lodu. Zapraszana na randkę prosiłam o spotkanie w lokalu gdzie podają colę z lodem , oczywiście chodziłam do baru po dokładki lodu .
Kiedyś gdy poznałam kogoś i coś zaiskrzyło , facet zaproponował wspólny wyjazd na weekend a ja- tak ale musi być dużo lodu . Cisza w słuchawce a potem słyszę .- Znam dwa takie miejsca , wybieraj - Biegun Północny albo Arktyka . Ten facet nie zaakceptował moich dziwactw . Lód skutecznie ugasił to co zaiskrzyło .

Ciekawe jak kosztowna byłabyś w utrzymaniu. Zakładając zżeranie 1kg lodu o temp. -5 C na dobę.

Policzmy:

Ciepło topnienia lodu: 333,7 kJ/kg
Ciepło właściwe wody: 4.2 kJ/kg*K
Ciepło właściwe lodu: 2.1 kJ/kg*K

Energia jaką należy odciągnąć z kilograma wody przy zmianie temp. z +25C na -5C:
333,7 + 25*4.2 + 5*2.1 = 449.2 kJ

Łatwiej mi operować na watach, więc przeliczam. Dżul to jest watosekunda. Kilodżul to kilowatosekunda (kJ = kW * s). Stąd dzieląc przez ilość sekund w godzinie:

449.2 kWs / 3600 = 1.25 kWh (energii cieplnej)

Czyli potrzeba około pół godziny pracy klimy o mocy chłodniczej 2.5kW.
Klima o mocy chłodniczej 2.5kW pobiera moc elektryczną około 800W.
To daje 0.4kWh na dobę.

W praktyce należy doliczyć jeszcze straty (np. przez niedoskonałość izolacji cieplnej), więc +20%.
Wychodzi zużycie energii elektrycznej 0.5 kWh na dobę.

Jak dla mnie luz.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4318
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do