Pośmiejmy się z siebie :D

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez kotek em 03 paź 2014, 01:20
Swego czasu, kiedy korzystałam z komunikacji publicznej miałam następującą sytuację: siedziałam w tramwaju, na jednym z przystanków wsiadło więcej pasażerów, m.in. jakiś pan, któremu pewna pani wskazała wolne miejsce. On nie skorzystał i jechał stojąc. W pewnym momencie motorniczy gwałtownie zahamował, stojący ludzie "polecieli" jeden na drugiego, a wyżej wspomniany pan nadepnął mnie. Ponieważ nienawidziłam, kiedy ktoś się do mnie dotykał, tak mnie to rozwścieczyło,że, wykorzystując zamieszanie w tramwaju, kopnęłam tego gościa i udawałam, że to nie ja. :mrgreen:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4138
Dołączył(a)
28 wrz 2014, 01:29

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez Zebrec 03 paź 2014, 01:28
kotek em, to pewnie do dzisiaj myśli od kogo dostał kopa. Może mu się należało. :D
"Życie jest za krótkie, żeby się nad sobą użalać. Zajmij się życiem albo zajmij się umieraniem..."

Regina Brett, Bóg nigdy nie mruga
Avatar użytkownika
Offline
III Mister Forum
Posty
6173
Dołączył(a)
25 lut 2014, 01:09
Lokalizacja
Twin Peaks

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez kotek em 03 paź 2014, 01:37
Jasne, że się należało, gdyby usiadł, nie nadepnąłby mnie :angel: .
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4138
Dołączył(a)
28 wrz 2014, 01:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pośmiejmy się z siebie :D

przez Natrętna 03 paź 2014, 06:25
Oboje z synem mamy "zwyczaj", by dokładnie sprawdzać drzwi po wyjściu z mieszkania, czy aby na pewno są zamknięte. Gdy wychodzę ja, to szarpnę je raz, czasami dla niepoznaki (naprzeciwko mam babcię z judaszem !) zamieszam ręką w torbie i znów sobie szarpnę. Mój syn musi to zrobić określoną liczbę razy a i tak później musi jeszcze włożyć rękę pomiędzy drzwi a framugę czy przestrzeń pomiędzy nimi nie jest za duża (to wskazywałoby na niedomknięcie -wiem że to głupie). Mimo tej dokładności w zamykaniu zdarza mu się wrócić i zacząć cały proces od nowa. Pewnego razu wspomniana wyżej babcia-zwiadowca, spotykając mnie po pracy mówi: "............... , a Pani syn jest taki dokładny i tak dokładnie zamyka te drzwi".
Cóż.......... powiedziałam synowi, by był bardziej dyskretny. Mimo to bardzo uśmialiśmy się z tej sytuacji, bo babcia pewnie taką scenę obserwowała przez judasz każdego ranka i zastanawiała się dlaczego my tak długo tańczymy przy tych drzwiach :mrgreen:
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
12 wrz 2013, 19:26

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez mark123 03 paź 2014, 13:14
Ja sprawdzanie wielu rzeczy w czasie wychodzenia mam głównie wtedy, gdy jestem sam w domu, a gdy wychodzę z kimś, to zazwyczaj wszystko olewam.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Pośmiejmy się z siebie :D

przez lojantka 03 paź 2014, 16:13
Natrętna, widzę, że to u was taka rodzinna sprawa ;)

w wynajmowanym przeze mnie mieszkaniu były drzwi na tzw. zatrzask z gałką zamiast klamki. nawet gdyby zapomnieć ich zamknąć na klucz, to i tak nikt by się nie dostał. ta świadomość ratowała mnie przed wracaniem na 4 piętro upewnić się, że zamknęłam. ale sprawdzanie przed wyjściem 10 razy gazu w kuchence, kranów, czajnika elektrycznego, suszarek/prostownic, tosterów/opiekaczy, czy klapa laptopa zamknięta (bo jeszcze ktoś się zacznie koło niego krzątać)... czasem myślę, że lepiej by mi się żyło w lepiance bez tych wszystkich urządzeń, małe zagrożenie wybuchu albo pożaru. w czasach, kiedy trzymałam jeszcze oszczędności w zwitku skarpet dochodziło przeliczanie przed każdym wyjściem, czy kwota się zgadza. 7 razy dla pewności. ciężko mi się ze sobą żyje, serio :?
lojantka
Offline

Pośmiejmy się z siebie :D

przez Natrętna 03 paź 2014, 19:44
harlancoben napisał(a):Natrętna, widzę, że to u was taka rodzinna sprawa ;)

w wynajmowanym przeze mnie mieszkaniu były drzwi na tzw. zatrzask z gałką zamiast klamki. nawet gdyby zapomnieć ich zamknąć na klucz, to i tak nikt by się nie dostał. ta świadomość ratowała mnie przed wracaniem na 4 piętro upewnić się, że zamknęłam. ale sprawdzanie przed wyjściem 10 razy gazu w kuchence, kranów, czajnika elektrycznego, suszarek/prostownic, tosterów/opiekaczy, czy klapa laptopa zamknięta (bo jeszcze ktoś się zacznie koło niego krzątać)... czasem myślę, że lepiej by mi się żyło w lepiance bez tych wszystkich urządzeń, małe zagrożenie wybuchu albo pożaru. w czasach, kiedy trzymałam jeszcze oszczędności w zwitku skarpet dochodziło przeliczanie przed każdym wyjściem, czy kwota się zgadza. 7 razy dla pewności. ciężko mi się ze sobą żyje, serio :?


Tylko czasami myślę, jakby to było, gdyby nie te nasze głowy. Czy życie miałoby sens. Taki luz... Jakoś trudno mi sobie to wyobrazić :smile:
A z synem dzięki tej rodzinnej dolegliwości mam dobry kontakt. Tylko czasami mąż czuje się wyalienowany, bo nie wie co my kombinujemy z tym przesuwaniem, dotykaniem, sprawdzaniem, sprzątaniem. Próbowałam mu to wytłumaczyć, ale tak "na zdrowo"jego mózg nie ogarnia tych naszych przymusów wykonywania pewnych czynności.

Odnośnie sprawdzania czy wyłączyłam żelazko. W związku z tym, że nigdy nie mogę mieć takiej 100 % pewności to po prasowaniu wyłączam żelazko, potem wyciągam wtyczkę z gniazdka. Przechodząc obok deski rzucam okiem na wtyczkę. Jeśli z jakiegoś powodu jestem spięta od rana i mam podejrzenie, że w jakiś niezrozumiały dla mnie sposób wtyczka by się sama włączyła, to wówczas zabieram żelazko ze stałego miejsca i chowam w brodziku zasuwając szyby. Wówczas mam pewność że samo się nie włączy a jakby jeszcze w jakiś cudowny sposób się zagrzało to niczego nie spali, bo kąt kabiny jest cały wykafelkowany :mrgreen:
Takie to są te moje "sprytne" sztuczki.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
12 wrz 2013, 19:26

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez mark123 04 paź 2014, 18:12
Ze względu na lenistwo, perfekcjonizm i wstręt do kontaktu z brudem zmywanie naczyń zajmuje mi nawet 3 godziny + do godziny przygotowanie do zmywania.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Pośmiejmy się z siebie :D

przez monooso 04 paź 2014, 20:06
mark123, Nigdy w swoim życiu nie zmywałem naczyń, nawet nie umiem.
monooso
Offline

Pośmiejmy się z siebie :D

przez Natrętna 04 paź 2014, 21:37
mark123 napisał(a):Ze względu na lenistwo, perfekcjonizm i wstręt do kontaktu z brudem zmywanie naczyń zajmuje mi nawet 3 godziny + do godziny przygotowanie do zmywania.


Proponuję zmywarkę. Wiem, wiem zmywarka nie zrobi tego tak dobrze jak ja (czytaj TY), ale zawsze sobie tłumaczę, że woda w niej osiąga taką temperaturę, że zabije wszystko w 100% co mogłoby przeżyć na np sztućcach po myciu przeze mnie. Ponadto nawet nie włożyłam rąk do takiego wrzątku, bo by mi skóra zeszła :mrgreen:
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
12 wrz 2013, 19:26

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez mark123 04 paź 2014, 21:50
Natrętna napisał(a):Proponuję zmywarkę. Wiem, wiem zmywarka nie zrobi tego tak dobrze jak ja (czytaj TY), ale zawsze sobie tłumaczę, że woda w niej osiąga taką temperaturę, że zabije wszystko w 100% co mogłoby przeżyć na np sztućcach po myciu przeze mnie. Ponadto nawet nie włożyłam rąk do takiego wrzątku, bo by mi skóra zeszła :mrgreen:

No ja bym wolał, żeby była zmywarka, ale to nie zależy ode mnie. Na szczęście bardzo rzadko muszę zmywać.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 04 paź 2014, 21:54
monooso napisał(a):mark123, Nigdy w swoim życiu nie zmywałem naczyń, nawet nie umiem.

to chyba jedne z najprostszych czynności choć ja podobno zmywam niedokładnie, ale niedokładność to moje drugie imię. Jedyny przypadek kiedy garnę się do zmywania to uroczystości rodzinne, bo wolę to niż pytania o moje życie których nie znoszę.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17037
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Pośmiejmy się z siebie :D

przez monooso 04 paź 2014, 22:16
Słuchajcie chciałbym się zabrać niedługo za zmywanie naczyń, przynajmniej tylko po sobie, tak w celu aktywizacji bo moje nic nie robienie jest na skraju skrajności. Nie wiem tylko jak się za to zabrać. Możecie mi dać jakieś rady pod jaką temperaturą i ciśnieniem myć te talerze? Czy trzeba jakiś płyn czy wystarczy sama woda? Czy wodę najpierw napuszczać do zlewu czy ma ciągle lecieć? Przecież ten tłuszcz będzie cały się rozmazywał... A co jak będą zaschnięte jakieś sosy? No nie wiem... Nie wiem w ogóle jak to się robi. Jakieś rady? Jakim ruchem wykonywać? Tak aby było profesjonalnie ponieważ ja jestem w pewnym stopniu profesjonalistą. Albo zrobię to porządnie albo wcale. Może spodoba mi się i poszukam pracy w branży, będę miał w końcu jakiegoś skilla. Kiedyś próbowałem zmyć talerz ale matka popatrzyła i powiedziała co ty robisz, oddaj mi to. Wcale nie żartuje, pytam serio.
monooso
Offline

Pośmiejmy się z siebie :D

przez Natrętna 04 paź 2014, 22:42
monooso napisał(a):Słuchajcie chciałbym się zabrać niedługo za zmywanie naczyń, przynajmniej tylko po sobie, tak w celu aktywizacji bo moje nic nie robienie jest na skraju skrajności. Nie wiem tylko jak się za to zabrać. Możecie mi dać jakieś rady pod jaką temperaturą i ciśnieniem myć te talerze? Czy trzeba jakiś płyn czy wystarczy sama woda? Czy wodę najpierw napuszczać do zlewu czy ma ciągle lecieć? Przecież ten tłuszcz będzie cały się rozmazywał... A co jak będą zaschnięte jakieś sosy? No nie wiem... Nie wiem w ogóle jak to się robi. Jakieś rady? Jakim ruchem wykonywać? Tak aby było profesjonalnie ponieważ ja jestem w pewnym stopniu profesjonalistą. Albo zrobię to porządnie albo wcale. Może spodoba mi się i poszukam pracy w branży, będę miał w końcu jakiegoś skilla. Kiedyś próbowałem zmyć talerz ale matka popatrzyła i powiedziała co ty robisz, oddaj mi to. Wcale nie żartuje, pytam serio.


......jak nie było zmywarki to myłam pod bieżącą wodą (żeby nie było widać pływających oczek i resztek jedzenia), dużo tej wody (żeby nie było widać pływających oczek i resztek jedzenia), i duuuuużo płynu (żeby nie było widać pływających oczek i żeby się łapy po naczyniach nie ślizgały bleeeeeeee). Myłam każde naczynie tak długo by skrzypiało. I nigdy nie myłam jak np moja mama czyli szklankę w środku i na zewnątrz. Bo szklanka ma jeszcze ucho, za które wszyscy łapią i spód o którym wszyscy zapominają. Brzeg szklanki koniecznie trzeba złapać pomiędzy dwa palce (kciuk i wskazujący, choć możesz sobie wybrać dwa inne, jeśli Ci się uda)i z gąbką z płynem objechać na około. Powód: szminki nie schodzą przy takim ogólnym myciu :mrgreen:
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
12 wrz 2013, 19:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do