Pośmiejmy się z siebie :D

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Avatar użytkownika
przez nieudacznik 13 kwi 2007, 13:53
Przeczytałem wszystkie wasze posty- i wiekszosc z waszych natręctw mam i ja np. mam te same dolegliwosci co w poście wyżej. Kiedys gdy bylem mały pamietam jak szedłem po chodniku to musiałem isc albo co 1 kafelkę albo co drugą dodatkowo tak by niedotknąć złączeń, później wiekszosc dróg robili w tych kostkach szaro rózowych i systuacja była utrudniona, musiałem sobie w wyobraźni stworzyć te kratki poprzez połączenie tych małych np. taki kształt u góry 2 kostki, po srodku 3 na dole 2 i musiałem w taki punkt trafic nogą.

Często jak byłem mały wymyślałem sobie też, że musze przejśc przez określoną przez siebie ścieżkę, np. ze musze isc tylko w jednym kierunku i dojsc do punktu oddalonego odemnie na skos, jak przedemną były jakies przeszkody starałem sie je pokonać, gdy był to np. budynek to omijałem go i wracałem na swoją ścieżke , musiałem uważać by niewypasć z toru.

Musiałem myć ręce w określony sposób, tzn 5 ruchów po 5 sposobów, niekiedy liczyłem poprostu do np 100 i wtedy skończylem myś ręce, gdy np. wydziałem że woda odprysła na moją rękę musiałem powtórzyć czynność.

Teraz mam natręctwo że musze co chwile odświeżać pulpit lub kilkakrotnie naciskac myszą na pusty obszar na pulpicie... to natręctwo zauważyłem równiez u mojego kolegi który niema nerwicy. Często gdy coś pisze na komputerze musze co jakis czas nacisnac na 'backspace' i ponownie nacisnac spacje i tak kilka razy.

Od niedawna mam tak ze co chwile musze popatrzyc w konkretny punkt o czystym nasyceniu barw lub w jakies wzglednie ładne miejsce i wziąść oddech, gdy stwierdze ze w zły sposób wziąłem oddech szybko wydycham ustami powietrze i biore jeszcze raz, nieraz tak sie nakrecilem ze mnie w klatce piersiowej niezle potem bolało.

Nieraz zdarzało mi sie ze np przed wejsciem do pokoju musiałem policzyc np 5x do pięciu i potem mogłem wejsc czasem miałem jakies wątpliwosci i musiałem sie cofnąć.

Często miałem potrzebe by dotknąć jakis przedmiot okreslona ilosc razy, czasem mam tez takie cos ze musze najpierw pstryknąć palcami przed wykonaniem jakiejsc czynnosc np. otwarciem lodówki, lub np. jak sie drapie po głowie to kilka krotnie powtórzyc czynnosc.

Czasem mam taka chęć by kogos kopnąć lub walnąć, wybić gdzies okno nie z nienawiści tylko tak poprostu, czasem sobie mysle jakby to bylo gdybym np. wlozyl reke do wrzątku jeszcze tego niewypróbowałem ale kto wie czy czasem niebede tak bardzo ciekawy ze wloze.

Duzo tego wszystkiego jest jak cos mi sie przypomni to napisze, niektóre moje natrectwa sa tak skomplikowane ze trudno by je tu opisac, kolejnosc ruchów itp. Te natrectwa sa wkurzajace, wydaje mi sie ze jak niewykonam tej czynnosci to sie cos stanie albo niewiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:31
Lokalizacja
polen

przez ostatnia 14 kwi 2007, 09:01
:idea:
Ostatnio edytowano 17 kwi 2007, 11:06 przez ostatnia, łącznie edytowano 1 raz
...i proroka można ogolić
Lec be friends
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
13 kwi 2007, 21:52

Avatar użytkownika
przez nieudacznik 15 kwi 2007, 11:55
kurcze ja nieraz mam takie wrażenie - to chyba takie natręctwo, a mianowicie wydaje mi sie, ze jestem w jakiejs grze komputerowej, ja jestem głównym bohaterem a wszyscy ludzie to elementy tego programu, przeciwnicy którzy utrudnają mi życie w tej grze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:31
Lokalizacja
polen

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Olga 15 kwi 2007, 14:24
No tak, ja miałam nerwice natręctw jak byłam dzieckiem. Tak od 6 roku życia . Ale przetrwała aż do mniej więcej 17 roku...A potem baaardzo złagodniała. Miałam więc hopla na punkcie cyfry 3 i wykonywałam znak kżyżyka ( nie krzyża ) nad różnymi przedmiotami i wypowiadałam zaklęcie związane z cyfa trzy. Wszystko musiałam mieć równiutko ułożone, w piórniku wszystkie przybory w tę samą stronę itd. Mam to do dzisiaj :D Ale już nie jest tak źle. Obsesyjne wycieranie kurzu, dotykanie kontaktów, klamek, sprawdzanie czy nie są brudne. Teraz jeszcze ciągle wycieram z pyłków moją komórkę i ciągle dmucham tam , gdzie się podłącza ładowarkę, zeby tam nie było zakurzone. Robiłam to często publicznie i ludzie się mocno zastanawiali co ja z tym telefonem robię :D
Ciągle też przed snem patrzyłam na przedmioty, czy są równo ułożone. gasiłam światło i ...za chwilę zapalałam żeby sprawdzić jeszcze raz. Natrętych myśli miałam mało.

Przeczytałam wszystkie posty i przyponiało mi się jeszcze parę moich natręctw...uśmiałam się do łez...A więc:
- wachanie książek ( wkładam nos w środek książki iw ykonuję taki ruch - do góry, do dołu, w lewo i w prawo - nigdy odwrotnie, czasem po kilka razy)
- kiedyś miałam świra z kasetami magnetofonowymi - wszystkie musiały być cofnięte do początku strony A, potem dmuchałam na nie z góry, żeby się nie kurzyły i tak sto razy
- sprawdzanie czy wyłączyłam gaz
- katastroficzne myśli - że coś się stanie komuś z mich bliskich
- nienawidze widoku gołych wieszaków na ubrania
- obgryzam paznokcie i skórki, nie moge mieć długich paznokci
- jeśli mam pierścionek z oczkiem, to to oczko musi być zawsze na górze, obsesyjnie poprawiam gdy się przekręci
- wszystkie przedmioty mają u mnie w pokoju swoje miejsce i nie mogą leżeć gdzie indziej
- wszystkie przedmioty muszą leżeć prosto, nigdy krzywo
- kiedyś jako dziecko zapisywałam każdy przedmiot, jaki od kogoś dostałam w specjalnym zeszycie. Doszło do tego ,że nawet jak dostałam cukierka, to musiałam to zapisać
- od 11 roku życie piszę pamiętniki - od kiedy skończyłam 15 lat zapisuje każdy przeżyty dzień. Kiedyś zapisywałam wszystko co robiłam praktycznie danego dnia - pisałam maczkiem żeby się zmieściło. Muszę zapisywać każdy dzień, bo inaczej...boję się że będę mieć dziurę w życiu, ja muszę pamiętać. Pamiętam daty, nigdy nie mylą mi się lata
-powtarzałam do znudzenia czynności ,rzeczy które mam zrobić. Powtarzałam w kółko żeby nie zapomnieć. Aż wzięlam się na sposób i zaczęłam to zapisywać na kartkach, a potem w komórce. I mam z głowy powtarzanie:)
- jak mnie dręczy jakiś problem to piszę o tym w pamiętniku i przestaje mnie tak dręczyć, bo jest już zapisany
- jak jem kanapki, to najpierw je liczę ile ich jest. I po zjedzeniu każdje liczę ponownie ile mi jeszcze zostało:)
- zapisuje każdy sms który dostanę od mojego faceta

Wiele osób z mojego otoczenia ma nerwicę natręctw. Moja mama, mój facet ( ten to dopiero ma! nie jestem w stanie tego nawet opisać! chodzi o cyfry i godziny - nawet on nie jest mi w stanie tego systemu wytłumaczyć), moja przyjaciólka ma natręctwa mysli, mój przyjaciel jeden, drugi, mój wykładowca w Akademii...także z tym to nie jest źle.
Ale najgorsza jest hipohondria
nie dajmy się nerwicy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 13:05
Lokalizacja
Łódź

Tez to mam:(

przez Gagarin 22 kwi 2007, 18:22
Ja z tymi chodnikami to mam od dawna. W ogóle odkąd pamiętam mam nerwice. Najstarsze jakie pamiętam dotyczą kwestii religijnych. Miałem mysli obrażające Matkę Boską, później Jezusa. Teraz też czasem mam ale nie tak często. Bierze się to wszytsko z lęku. Tutaj z obawy przed Karą Boską. Chociaż jestem agnostykiem, boję się tego, że jeśli jest Bóg to mnie ukarze za moje myśli. Miałem np takie, że ktoś pluje na obraz, albo tnie go nożem albo jeszcze co gorszego, robi dziury w miejscach oczy itd. W tych myślach wystepowały inne osoby, jakbym chciał na nie winę zwalić, żeby nie było na mnie. Też mam katastroficzne myśli. Że mi się coś stanie, albo komuś bliskiemu mi. Byłem u psychologa i psychiatry. Do psycholożki chodziłem jakiś czas regularnie, potem przestałem bo mialem ine obowiązki. Do psychiatry też jakis czas, ale wizyty ograniczały sie do pytan jak z nerwicą i przepisywania leków(Rexetin, Asentra, Pernazyna) w końcu lekarz powiedzial , żeby odstawić leki, skoro nic dają. To jakoś tak jest, że dotyczą sytuacji, ktorych sie biomy. Np musze dotykać uziemienia w gniazdku, wiem ze mnie prąd nie porazi ale musze. Dwoma palcami do dwóch uziemnien żeby sprawdzic czy jest jakis przepływ prady albo metalowym przedmiotem. Albo jak ostatnio byl taki kabel bez izolacji zewnętrzenej, to bałem sie że mnie kopnie prąd, ale jak było właczone radio do niego to i tak musiałem sprawdzic. Okazało sie ze tam jest jeszcze wewnętrzne uziemienie i mnie nie kopnęło i tak kilka razy musiałem sprawdzac czy mnie nie kopnie :(
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
22 kwi 2007, 17:56

Avatar użytkownika
przez merkia 16 maja 2007, 15:59
O i ja od kiedy tylko pamiętam to coś miałam nie tak z mózgiem <= on sobie chyba nie wyobraża sobie, że można nie myśleć o głupotaach. Podaję przykłady ;):
1. W wieku 6-7 lat (!), gdy byłam wielką fanką Pocahontas. Miałam jej kilka plakatów w pokoiku. Po paru miesiącach zaczęła ruszać wargami, oczami i po prostu ożyła. I nie to, że jej się bałam, ale koleżanki mi nie wierzyły i wyśmiewały straszliwie. Wszystkie (plakaty) powędrowały do kosza ;)
2. W wieku od ok. 8 do 11 lat (!) nie jadłam rzeczy ostro zakończonych np. frytki, marchewka, chipsy => wszystko formowałam na okrągłe i dopiero konsumowałam.

A ! I od zawsze kochałam się w chmurach. Nie raz nie dwa zapominałam się, wpatrzona w niebo, a tam samochody klaksonami przekrzykiwały jeden drugiego =+P
pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
13 maja 2007, 20:13
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez minako89 19 maja 2007, 18:40
ja mam duzo natręctw ale jedno jest wybitnie dizwne
Słuchajcie u mnie w szkole jak pewnie w wiekszości szkół męskie toalety są okupowane wrecz przez palaczy którzy raz po raz to wchodzą to wychodza a że jest straszliwy przeciąg to strasznie tr drzwi "chłapia" i nie dość że mnie to denerwuje to zawsze jak tak "chłapnie" to mam mysl że ktoś mi w tych drzwiach zgniata łokcia :shock: i aż mnie ten łokieć boli :roll: :oops:
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

Re: Pośmiejmy się z siebie :D

Avatar użytkownika
przez cheyenne 22 maja 2007, 00:00
Mnie moje natręctwa częsciej wprowadzają mnie w zakłopotanie niż rozśmieszają. Ale czasem trzeba się z siebie pośmiać.

W pracy, kiedy idę do koleżanek po cokolwiek, to nie mogę sie oprzeć i robie im porządki na biurkach. Wszystko przestawiam żeby równo leżało i nie mogę się nadziwić jak one mogą coś znaleźć w tym bałaganie. Na początku dziwnie patrzyły, ale chyba juz się przyzwyczaiły.

Kiedyś odwaliłam coś lepszego. Kierowniczka kazała mi zanieść do jej gabinetu segregatory i schować do szafy. Ok. Otworzyłam szafę a tam burdello, że hej. Nie wytrzymałam i zaczęłam przekładać osobno segregatory i osobno teczki na półkach. Oczywiście według kolorów. Mało tego. Jeszcze musiałam to policzyć. To najbardziej mnie denerwuje. Wiem, że nie muszę wiedzieć ile tego jest, ale nie mogę się powstrzymać. No więc liczę i układam a pod nosem, cicho wyzywam sama na siebie: "1,2,3, zamknij się głupia, nie musisz tego liczyć, 4,5,6,7, bla bla bla, 8,9,10, kur... " Nagle się odwracam a tam szefowa w drzwiach stoi i patrzy na mnie jak na kretynke. Oh shit! Na szczęście nie wyzywała tylko spytała czy wezwać karetkę. Potem się z tego śmiałyśmy, ale ja z niej bardziej bo nic nie mogła znaleźć w szafie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
20 maja 2007, 19:08

przez po prostu ja 25 maja 2007, 23:27
witam! tak sobie, czytam, czytam i jestem w ciezkim szoku! zauwazylam ze niktore przyzwyczajenia (bo ja myslalam ze to tylko przywyczajenia) sa bardzo podobne do moich. Mam np tak jak ktos juz tu wspominal cos takiego ze mam swoj zbitek wyrazow i cyfr ktore non stop powtarzam, one nie maja zadnego sensu, nic nie znacza gdy sa ze soba powiazane ale i tak je sobie powtarzam w myslach, albo liczenie pewnym systemem do 3, wszytsko co w widoczny sposob mozna policzyc do 3 to licze;/oprocz tego licze slowa i zdania na palcach ale tak zeby konczylo sie na ostatnim piatym palcu, jak slowo jest za krotki to np dodaje kropke czy cos takiego i jeszcze jedno bo o tym chyba nikt nie wspominal: czytanie slow od tylu, mam to juz od paru lat, czytalam zawsze od tylu slowa az sie anuczylam i teraz umiem nie widzac napisanego slowa od razu powiedziec jak ono brzmi od tylu. Czy ma ktos cos podobnego? czy to o czym ja mowie to jest choroba??????? dopiero jak rpzeczytalam to forum to sie dowiedzialam ze takie zachowanie to jest cos dziwnego:DD pozdrawiam;]
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
25 maja 2007, 21:51

Avatar użytkownika
przez Róża 26 maja 2007, 10:21
po prostu ja-ja miałam tak samo z czytaniem wyrazów.Choroba zaczyna się wtedy,gdy to zaczyna dezorganizować ci życie.Jeśli nie-po prostu dziwactwo.Ale żeby nie rozwinęło się w chorobę,zacznij te zachowania ignorować,"oduczać się"ich,póki czas.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez po prostu ja 26 maja 2007, 13:57
dzieki Roza:) wyglada na to, ze chyba jestem tylko dziwna a nie chora:D bo poki co, nie jest to dla mnie meczace, powtarzam sobie te czynnosci w glowie codziennie i to baaaardzo czesto ale robie to bez zastanowienia a nie tak jak ktos tu pisal z lekiem ze cos zlego sie wydarzy. postaram sie jednak juz tego nie robic, bo boje sie, ze przerodzi sie to w chorobe a tego bym nie chciala:)pozdrawiam

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:58 pm ]
a i sorry, ze Roza bez polskim znakow ale jakos nie chca mi sie polskie znaki robic, nie wiem dlaczego;/
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
25 maja 2007, 21:51

Avatar użytkownika
przez 331ania 26 maja 2007, 14:00
kurcze tak czytam i czytam i chyba ja też mam torchę dziwadztw a nawet nie myslałam że tyle osób ma podobnie :( ostatnio non stop nakrywam ucho jak śpię bo się boję że coś mi w nie wejdzie albo jestem przykryta tak że nie daj Bóg by coś wystawało spod kołdry bo może mnie coś albo ktoś złapać za nogę albo rękę :mrgreen:przerazliwie boję się duchów- śmieszne-ale mi wcale nie do śmiechu bo przy tych upałach jestem jak szczur mokra! :cry:
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez po prostu ja 26 maja 2007, 16:09
331ania-ja mialam to smao kiedys!!!! zakrywalam ucho to na ktorym nie lezalam bo sie balam tak jak Ty, przewaznie wlosami zakrywalam bo mam dlugie albo koldra. I tak jak Ty nie jak zasypiam nie moze mi nic wystawac poza tapczan, nogi zawiniete w koldre. Jak wracam opzno do domu to nie boje sie ze mnie jakis czlowiek zaatakuuje tylko ze mnie duch albo potwor napadnie:D pociesze Cie, ze robilam wszyscko zeby ograniczyc ten moj strach i troche sie nawet udalo, tzn nie zakrywam juz ucha ui nawet czasmi mam rece poza tapczanem (na nogi jeszcze sie nie dowazylam) :D trzymaj sie, pozdrawiam serdecznie:)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:10 pm ]
a i postaraj sie ograniczyc horrory jesli je ogladasz:)ja juz w ogole nie ogladam takich filmow zeby nie dostac nowej schizy
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
25 maja 2007, 21:51

Avatar użytkownika
przez 331ania 26 maja 2007, 17:55
po prostu ja jejku jak się cieszę że ktoś ma tak jak ja:)naprawdę! bo już się bałam że to jakieś chore ;) tzn z penowścią nie jest całkowicie normalne ale kiedy mówiłam o tym lekarzowi to powiedział że muszę się przełamać i poprostu będzie dobrze-łatwo powiedzieć-trudniej zrobić.Trochę pomogły mi leki ale nie jest jeszcze super.A horror?? to w życiu bym się nie odważyła oglądnąć tego gatunku filmu bo już mogłabym wtedy zapomnieć wogole o spaniu ;) :mrgreen: kurcze-ciekawe skąd to się wzięło co?jak myślisz?czemu tak mamy?coś z dzieciństwa?
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do