Kłamstwa.

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Kłamstwa.

przez kamilaaa 01 maja 2013, 11:15
Mam 19 lat. Skończyłam liceum, za tydzień pisze maturę, a moje życie wywracam do góry nogami.. Boje się, ze zostanę sam. W sumie to nic dziwnego, to nawet najbardziej prawdopodobne z konsekwencji mojego fałszywego życia.
Zaczęło się chyba ponad rok temu. Podobno nigdy nie byłam gruba, ale zawsze miałam kompleksy zaczęłam się odchudzać. Ok. Wszystko w porządku, rodzice na to pozwalali. Aż któregoś dnia przekroczyłam granicę, może wpadałam w anoreksję...chyba tak. nawet zaczęłam chodzić do psychologa. Ale ta miła pani zawsze mówiła mi tylko, że "w takim razie chyba zrozumiałaś problem i już go nie masz". Wydaje mi się, że nawet w to wszystko wierzyłam. Ale to nie była prawda. Wtedy też zaczęłam kłamać. Najpierw rozdziców, że jem i nie mam z tym najmniejszego problemu, chłopaka w ten sam sposób, a przecież oni tak mnie kochali. Później, to już było jak lawina, każde klamstwo pociągało za sobą kolejne. Odsunęłam się od rodziny, z którą zawsze miałam dobry kontakt. Czułam, że jest coraz gorzej, ale siebie też okłamywałam, że chyba nic nie podejrzewają i nadal wszystko jest w porządku. Zdarzało się, ze mama, albo siostra odkryły któreś z mich kłamstw, wtedy wybuchała wielka awantura, czułam się jakby to się miało nie skończyć, nie rozwiązać. Ale później sprawa cichła, ja się uspokajałam....po tym znów zaczynałam kłamać. Najgorsze jest to, że to się stało dla mnie tak normalne, codzenne, że przestało na mnie sprawiać żadnego wrażenia. Straciłam świadomość klamstwa i prawdy w ogóle. W wakacje, przyszedł monent krytyczny, bo straciłam sens czegokolwiek. Zycia, pracy nad sobą, straciłam wizję na przyszłość. Nadal się odchudzałam i nadal kłamałam, także o tym jak się czuję. Nie chciałam, żeby ktoś wiedził, jak jest naprawdę. Bałam się..za bardzo ich kocham. Wtedy też zaczęły się problemy z chłopakiem, który (zapewne bardzo mnie kocha) ale mam wrażenie, że nigdy mi do końca nie ufał. On chyba był jedyną osobą, której (z początku nie potrafilam oszukac, a do tej pory nie potrafię tego zrobic tak dobrze jak z innymi) odizolowałam się od znajomych, zostaliśmy sami dla siebie..on też chciał uprawiać ze mną seks. Zgodziłam się, może nawet tego chciałam, dziś już nie pamiętam. Przerastało mnie to, ze on mnie dotyka. Nie wiem, to było dla mnie zbyt trudne, ale kłamałam, że wszystko ok, że chcę tak jak on chce.
Zrobiłam się nerwowa, ten rok wykończył mnie, i moich bliskich - ich chyba nawet bardziej. "Nie można z Tobą już porozmawiać" slyszałam od mamy. Tak, to prawda, sama tego jakoś nie zauważałam, ale faktycznie unikałam nawet siedzenia z rodziną w jednym pokoju. Nigdy nie pomyślłam, że to dlatego, że boję się, że coś się wyda z mich kłamstw - tak myśli moja mama. Ale chyba tak nie było, przynajmniej nigdy tak nie czułam. Często mówią do mnie, ze jestem "księżniczką" i wszystko ma być po mojej myśli. Mają prawo, jestem wybuchowa, taka się stałam, bo nigdy nie byłam. Ale ja potrzebuję, tego żeby mama mi poradziła. Często nie umiem sobie, bez zapytanaia jej poradzić.. Tu zapewne każdy zda sobie pytanie; tak ją kochasz, a ją okłamujesz ? no właśnie. Bardzo ją kocham, bo to moja matka, bo zawsze mogłam na nią liczyć, a ona na mnie nie.. zawiodłam ją tyle razy, że dziś wstydzę się spojrzeć jej w oczy. Zawiodłam ją i siostrę, zawiodłam chłopaka.. wszystkich. Tak naprawdę nikt nie wie co myślę, kiedy jestem sama. Nie ma na tym świcie osoby, która wie wszystko.. :(
Nie napisałabym jednak, gdyby nie to co zaczęło się kilka miesięcy temu. Problemy z moim chłopakiem piętrzyły się, przez moje agresywne zachowanie, przez bark ochoty na seks, przez brak chęci spotkania. Nie wiem dlaczego to wszystko tak się potoczyło, ale zaczęłam myśleć o tym, by z nim zerwać. Myślałam, ze tak byłoby lepiej dla niego, bo widziłam to w jego oczach, ale dla mnie też, bo jestem egoistką i zamiast postrać się pielęgnować to co dał mi los, to o czym niektórzy mogą tylko pomarzyć. Chciałam, żeby było jeszcze bardziej kolorowo. Kłamałam, żeby nie zrobić mu tej cholernej przykrości, którą robię każdemu, tym swoim podłym zachowaniem. Tym, ze na pytania i prośmy odpowiadam złością..bardzo często. Chcę, żeby nie byli na mnie źli i kłamię, bo zawsze tłumaczę sobie, że i tak już za późno, że tak będzie lepiej bo im nie zrobię krzywdy. Że drobne kłamstewko, sprawi, że będą mnie kochać tak jak kiedyś, zamim to wszystko zepsułam. G*** prawda. Apogeum rozpaczy nastało niedawno.. Naprawdę sama nie wiem, co zrobiłam z tą dawną dziewczyną, którą byłam. Kłamstwo goniło kłamstwo. Nie mówiłam, gdzie wychodzę, bo się bałam, że mama mi zabroni. Dlatego, że w gronie moich znajomych znalazł się chłopak, któremu podobała się moja siostra. Pewnego dnia zaczeliśmy rozmawiać i on mówił mi o tym jak to jest z tym co czuje do mojej siostry, chciał, zebym mu powiedziła, co robić ,żeby być bliżej. Wtedy jescze nie wiedziałam, tego co wiem teraz. Mijały dni, a chłopak ten był moim dobrym kolegą, można powiedzieć "przyjaciółką "jak kumpela. Spędzaliśmy sporo czasu w swoim towarzystwie, bo to jedna grupa znajomych.Kilka dni temu się dowiedziałam. Powiedział mi, ze od 3 lat jest we mnie zakochany, że nigdy nie znalazł na tyle odwagi, że chciał być blisko mojej siostry, bo myślał, że będzie bliżej mnie... Nie wiem, co się wtedy zadziało w moje głowie, ale nigdy w życiu nic takiego nie słyszałam. Utwierdziłam się w przekonaniu, że mojego chłopaka już nie kocham, ale, co może wydawać się najbardziej nierawdopodobne, to to, że nigdy nie poczułam, żeby ta wiadomosc, o tej "miłości" wpłynęła na moją decyzje..
Wczoraj, mama powiedział mi jak zinterpretowała moje zachowanie, moje zachowanie przez cały ten czas i świadomości i głównie nieświadomości. Ona jest przkonana, że ja żałuję szczęścia mojej siostrze. ! :( Prawda kłamałam, że się z nim nie spotkałam, a to zrobiłam.. Ale miałam potrzebę uświadomić tego człowieka, że moja decyzja, nie jest podyktowana jego słowami. Że nic nie obiecuje, bo mnie mogę..Moja mama doszła, do tego, że wczoraj się spotkaliśmy, chociaż ona nie chciała, żebym miała z nim kontakt ( wtedy jescze nie wiedziła, o tym dziwnym uczuciu, którym owy chłopak mnie obdarzył). Twierdziła ze ranię siostrę, tą przyjaźnią. Pewmnie ma rację... nie, ona ją ma z pewnością.. "Jesteś podłą szują" - tak, ma rację jestem. Jestem najgorszym człowiekiem na tym świecie, naprawdę nie znam nikogo bardzoej złego od siebie.. Kłamię i jestem niewdzięczna.. nie wiem już czy to w ogóle da się jeszcze kiedyś rozwiązać. Już nigdy, nigdy oni mni nie zaufają. Nigdy! Utknęłam w martwym punkcie. Nie wiem co z tym robić i w którą stronę iść. Dziś w nocy pierwszy raz chcialam tak naprawdę się zabić... Nie widzę innego wyjścia. Nie chcę już żyć, bo to nie ma sensu, ta droga już się skończyła.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 maja 2013, 10:14

Kłamstwa.

Avatar użytkownika
przez rikuhod 01 maja 2013, 20:55
Wiesz twoja sytuacje jest bardzo ciężka :( PO PIERWSZE :!: NIE WOLNO CI UWAŻAĆ SIEBIE ZA KOGOŚ OKRUTNEGO I BEZWARTOŚCIOWEGO!!!!! BO TO NIE PRAWDA!!!!!!!!!!!
Popełniałaś błędy każdy je popełnia, nikt nie jest doskonały. Przez to że zaakceptowałaś siebie jako okrutną kłamczuche, nie możesz powstrzymać się od kłamania, zaakceptowałaś siebie jako łotra i nie widziałaś nadziei na zmianę. Nikt na tym świecie nie jest doskonały, każdy ma wady, ale nie możemy siebie traktować jako beznadziejnych bez możliwości poprawy bo nikt taki nie jest!!!!!!!!!!!!!!!

Przeproś rodziców i siostrę szczerze. Powiedz im dokładnie jak się z tym czujesz, jak przeraża cię to że nie możesz odróżnić prawdy i kłamstwa. Powiedz im jak ich kochasz i jak brakuje ci czasów kiedy byliście sobie blisko. No i tego jak bardzo chcesz się zmienić, ale potrzebujesz ich pomocy. Powiedz swoje odczucia jak w tym poście. Co do chłopaka, to jeśli chcesz wrócić do starego przeproś, tego drugiego (co twoja siostra kocha) przeproś go za zachowanie i powiedz prawdę.

To wszystko wymaga dużej odwagi ale POTRAFISZ!! Zaakceptuj siebie, nie traktuj siebie jako podłej kłamczuchy (przecież nie cierpisz kłamać), zaakceptuj prawdziwą siebie. Czyli bądź sobą, rób to co chcesz, dąż do tego czego pragniesz, ale szanując przy tym innych. NA TYM POLEGA AKCEPTOWANIE SIEBIE. Kiedy zaakceptujesz siebie poczujesz w sobie siłę, że potrafisz wszystko!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do