obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez Ezekiel 18 kwi 2013, 16:09
znerwicowana92, czegóż tu się bać? Bóg jest miłosierny, Bóg jest miłością. Nie podważaj istoty wiary, a więc wiary w jego miłosierdzie. Kiedyś pewien grzesznik padł do stóp Ojca Pio i powiedział "Ojcze, strasznie grzeszyłem". On odpowiedział "Zbyt wiele kosztowałeś Boga, by miał Cie teraz opuścić".
Wierzyć w Boga to umieć dostrzegać go w swoim życiu. Bo Bóg jest, mimo wszystko. Jest wszędzie. Był piękny cytat z książki "Chata" - "Boże jak mam znaleźć Cie w swoim życiu - naucz się szukać moich myśli w swoich". Ja wierzę w Boga. On jest, dał nam wolną wolę i to od nas zależy czy chcemy go poznać czy nie. To jest piękno życia ludzkiego. Masz pełną wolność na wzór i podobieństwo Boga - to jest to co czyni nas wyżej ułożonymi nawet od Aniołów - w pełni wolna wola. Możemy iść drogą, którą wyznacza Bóg, ale i zejść z niej. Poznaję go cały czas, ale nie opiewajmy jego postaci wokół magicznych, fantastycznych wręcz teorii. Cuda są, dzieją się w życiu. Życie samo w sobie jest cudowne, nadawanie im magicznego charakteru czyni je czymś niezwykłym, ale dla Boga to jest normalne. Nie ma sensu oblekać też księży w jakieś nadprzyrodzone zdolności. Czcić człowieka, który tylko reprezentuje Boga to już bałwochwalstwo :). Nie bójmy się Boga, nie bójmy się modlić po swojemu. Jest taka fajna opowieść:
Ubogi farmer wracając późnym wieczorem z rynku do domu, znalazł się na drodze bez swojego modlitewnika. Koła jego wozu odpadły w samym środku lasu, więc zmartwił się, że dzień ten będzie musiał upłynąć bez odmówienia przez niego modlitwy.
Ułożył więc następującą: "Panie, uczyniłem coś bardzo głupiego. Opuściłem dom dziś rano bez mojego modlitewnika, a pamięć zawodzi mnie tak często, że nie mogę bez niego odmówić ani jednej modlitwy. Postanowiłem więc, że pięć razy wolno wyrecytuję alfabet, a Ty, który znasz wszystkie modlitwy, poskładasz razem litery alfabetu, aby stworzyły modlitwę, której słów nie pamiętam".
I rzekł Pan do swoich aniołów:
- Ze wszystkich modlitw, które dzisiaj usłyszałem, ta jedna była niewątpliwie najlepsza, ponieważ płynęła z prostego i szczerego serca.

Warto czasami się zastanowić czy to co mówią nam inni jest tym co być powinno. Czasami warto wyrazić siebie, własnymi słowami.
Przytoczmy tu opowiadanie: "Zły byk"

Kiedyś gdy Mistrz modlił się, uczniowie podeszli do Niego i rzekli:
- Panie, naucz nas się modlić,
Oto co im odpowiedział...
Pewnego razu dwaj mężczyźni wędrowali przez pole, gdy zobaczyli złego byka. Natychmiast rzucili się w kierunku najbliższego ogrodzenia, ścigani przez rozdrażnione zwierzę.
Wkrótce stało się jasne, że nie uda się im uciec, więc jeden z nich krzyknął do drugiego:
- Stało się. Nic nas nie może ocalić. Módl się. Szybko.
Ten odkrzyknął:
- Nigdy w życiu się nie modliłem i nie mam modlitwy na tę okazję.
- Nic nie szkodzi. Byk już nas dogania. Jakakolwiek modlitwa wystarczy.
- Dobrze, więc powiem tę, którą mój ojciec zwykł odmawiać przed posiłkami: Za to, co właśnie mamy otrzymać, uczyń nas, Panie, naprawdę wdzięcznymi.

W istocie nic nie przewyższy świętości tych, którzy nauczyli się absolutnej akceptacji wszystkiego co istnieje. W grze zwanej życiem, jeden jest ręką, drugi jest rozdaniem, zgodnie z ich najlepszymi zdolnościami. Tym, którzy nalegają, aby grać, nie dano być ręką, ale tymi, którzy są rozdaniem - oto niepowodzenia życia.
Nikt nas nie pyta, czy będziemy grać. Tu nie ma wyboru. Grać musimy. Pytanie tylko jak...

Wątpliwości też są dobre - bo zmuszają nas do poszukiwania prawdy. Warto jej szukać, dociekać. Pewien święty powiedział kiedyś, że to co dobre poznamy po tym, że będziemy mieć co do tego wątpliwości. Nie bójmy się więc szukać, nie bójmy się iść na przód, nie bójmy się zmian, ale tych zmian, które wyznaczył w opowiadaniu Viii, zmian, które dotyczą nas samych. Nie bójmy się zmian na lepsze, a to na co wpływu nie mamy lub czego nie rozumiemy - zaakceptujmy i niech umacnia to w nas wiara. Jak mawiał Św. Augustyn "Nie obawiajcie się bracia, to nie stary świat się kończy, to nowy się zaczyna" :)
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez vifi 19 kwi 2013, 01:20
znerwicowana92, Nie ma jakiegoś ogólnego zdania Kościoła na twierdzącego że każde kłamstwo jest grzechem ciężkim (z resztą ludzie by nie wytrzymali skoro statystycznie kłamiemy po kilkanaście razy dziennie). Możesz (i powinnaś) używać swojego sumienia.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 19 kwi 2013, 01:45
Moim zdaniem kłamstwo nieraz jest dobrym uczynkiem...
Avatar użytkownika
Online
Posty
3267
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez shinobi 19 kwi 2013, 15:36
Co do tematu, to: nie obrażam boga, tak jak nie obrażam ściany, psa sąsiada i świętego Mikołaja.
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 19 kwi 2013, 16:14
To świetnie. Mógłbyś jeszcze tylko odpisać mi na maila...
Avatar użytkownika
Online
Posty
3267
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez shinobi 19 kwi 2013, 16:30
refren napisał(a):To świetnie. Mógłbyś jeszcze tylko odpisać mi na maila...


Ciii... Przed chwilą odpisalem. Cmokasy! :*
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 19 kwi 2013, 17:26
Cudnie. Odcmokuję.
Avatar użytkownika
Online
Posty
3267
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 20 kwi 2013, 11:26
Ezekiel-dziękuję za wyczerpującą odpowiedź :)
vifi-Nie wiem w końcu jak to jest z tym kłamstwem. Ksiądz mi powiedział, że jest grzechem i gdy powiedziałam mu, że po spowiedzi skłamię, powiedział, ze nie może udzielić mi rozgrzeszenia, więc nawet nie zaczęłam się spowiadać. Wyspowiadałam się na drugi dzień, wiedząc, że już nie skłamię.
refren-Może księża specjalnie mówią tak dobitnie, żeby ludzie nie grzeszyli. Czasem niestety może to zrobić komuś krzywdę. Ja też uważam, że czasem kłamstwo jest dobrym uczynkiem, ale według kościoła(a chyba nawet Biblii) nie.
Mam do Was jeszcze pytanie, bo do jutra nie wytrzymam, a wiem, że się znacie :) Chodzi o to, że nie jestem pewna czy moja spowiedź jest ważna, bo polega ona na postanowieniu poprawy, a ja przed spowiedzią(jeszcze na przystanku zanim dojechałam na miejsce) pomyślałam: ''Niewykluczone, że kiedyś będę uprawiać seks przedmałżeński. Nikt nie wie, co zrobi w przyszłości''. Po spowiedzi też miałam takie myśli. Dzisiaj wiem, że raczej tego nie zrobię, ale pewności nie mam. Mieliście tak kiedykolwiek? Zapytam jutro księdza, czy spowiedź była ważna, ale może już dzisiaj ktoś zna odpowiedź.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 20 kwi 2013, 12:18
Chodzi o to, że nie jestem pewna czy moja spowiedź jest ważna, bo polega ona na postanowieniu poprawy, a ja przed spowiedzią(jeszcze na przystanku zanim dojechałam na miejsce) pomyślałam: ''Niewykluczone, że kiedyś będę uprawiać seks przedmałżeński. Nikt nie wie, co zrobi w przyszłości''. Po spowiedzi też miałam takie myśli. Dzisiaj wiem, że raczej tego nie zrobię, ale pewności nie mam. Mieliście tak kiedykolwiek? Zapytam jutro księdza, czy spowiedź była ważna, ale może już dzisiaj ktoś zna odpowiedź.


Pewności nigdy nie ma, nie możesz w stu procentach za siebie ręczyć, że nigdy nie ulegniesz pokusie. Zwłaszcza że jest ona tego typu, że cały czas ją żywo odczuwasz - przecież nie będziesz w sobie wzbudzać obrzydzenia do seksu, żebyś była pewna w każdej chwili, że nie zgrzeszysz?
Problem w tym, że za bardzo się w to zagłębiasz - zwykle człowiek się nie zastanawia czy na pewno nigdy nie zgrzeszy i czy czasem nie ma ochoty i jak duża ona jest. Tak mi się wydaje. Jakby tak analizować, to większość pewnie doszłaby do wniosku, że zgrzeszy za parę godzin...
Nie można tylko polegać na sobie. Nie możesz się sama zbawić, od tego jest Bóg. Każdy grzeszy, dlatego Bóg za nas umarł i dlatego jest spowiedź. Modlimy się "zbaw nas ode złego" - czyli o to, żeby nas chronił przed złem, bo nie możemy sami sobie ufać ani sami siebie ochronić.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Online
Posty
3267
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez vifi 20 kwi 2013, 12:29
znerwicowana92, Czy ten ksiądz wie że masz takie problemy? Nie wiem czy cię dobrze zrozumiał. Nigdy nie słyszałem żeby brak postanowienia poprawy z jakiegoś grzechu powszedniego było podstawą do nieudzielenia rozgrzeszenia. Są sytuacje kiedy kłamstwo może być grzechem, a nawet ciężkim, ale mam wrażenie że to była jakaś drobna sprawa. Z resztą zapewne dobrze o tym wszystkim wiesz tylko znowu targają tobą chore wątpliwości.
Znajdź mi księdza który by powiedział że Polacy ukrywając Żydów przed Niemcami i kłamiąc że nikogo u nich nie ma, popełnili grzech i jeszcze na dodatek nie udzieliliby mu rozgrzeszenia.
Z tego co wiem rozgrzeszenia można nie udzielić tylko jeśli ktoś nie chce się poprawić z grzechu ciężkiego czy nie żałuje. To kłamstwo prawdopodobnie dotyczyło jakieś małej sprawy i pewnie nawet nie powiedziałaś jakiej.
Powiedz koniecznie spowiednikowi jakie masz problemy. W języku duchowym nazywa się je skrupułami.
Nie tyle potrzebujesz mnożenia spowiedzi i ostrzejszych przepisów co cierpliwego i wyrozumiałego spowiednika i kierownika duchowego (dlatego polecałem zakonników). Zwłaszcza że nie możesz znaleźć psychologa.
Powiedz też że zaraz jak znajdziesz odpowiedź na twoje wątpliwości (którą z resztą już znasz) to zaraz pojawią się następne wątpliwości, które uniemożliwiają ci normalne życie i nie masz możliwości podjęcia psychoterapii. Chyba bardziej przydałaby ci się zwykła rozmowa niż spowiedź, ale zrób co możesz.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez Ezekiel 20 kwi 2013, 12:30
znerwicowana92, ksiądz też człowiek - wiele zależy od tego na jakiego księdza trafisz. Ksiądz nie ma prawa nie dać rozgrzeszenia. To Bóg wybacza grzechy, a ksiądz jest tylko tak jakby narzędziem w jego rękach. "Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni" - Pismo Święte samo w sobie wielokrotnie przypomina byśmy nie sądzili innych, chociażby w opowieści o cudzołożnicy "jeśli kto z Was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień". W Liście do Rzymian też czytamy "Ten, kto jada wszystko, niech nie pogardza tym, który nie [wszystko] jada, a ten, który nie jada, niech nie potępia tego, który jada; bo Bóg go łaskawie przygarnął "(List do Rzymian 14,3). "A swoje własne przekonanie zachowuj dla siebie przed Bogiem" (List do Rzymian 14,22) ponieważ "...każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu "(List do Rzymian 14,12).
Wiele zależy od spowiednika i powiedzmy sobie szczerze, nie każdy ksiądz jest księdzem z powołania. Tak samo jak nie każdy nauczyciel, muzyk czy poseł jest dobry w tym co robi.
Pamiętaj też, że pewność nie istnieje - spowiedź jest ważna bo żałowałaś swoich grzechów, a nie ma takich grzechów, których Bóg by nie odpuścił, tylko tych, których nie żałujemy i świadomie je powtarzamy są nie odpuszczone, ale to tylko dlatego, że sami nie chcemy by były nam odpuszczone. W takim więc razie po co prosimy o przebaczenie za coś czego się nie wstydzimy. Czasami potrzeba czasu by móc przejrzeć na oczy. Niczego nie można wykluczyć - jesteśmy grzesznikami i jak świętych przekonań mieć nie będziemy to nic nie wiadomo :)
Co do kłamstw - każde kłamstwo jest złe. Zawsze jest lepsze wyjście od kłamstwa - nie istnieje kłamstwo ani usprawiedliwione, ani dobre. Żadne kłamstwo nie przyniesie więcej dobra niż prawda. Kiedy do tego dojdziesz zostanie już tylko jedna kwestia - jak tą prawdę przedstawić.

-- 20 kwi 2013, 11:33 --

Kłamstwo w wyniku zagrożenia życia jest nieważne, tak jak nieważne jest przyrzeczenie czegokolwiek pod groźbą krzywdy czy śmierci. :)
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 20 kwi 2013, 12:36
Nie chcę mącić, ale osobiście myślę, że przeżycie życia zgodnie z nauką Kościoła jest cudem. Dlatego nie należy się tym zamartwiać. Od cudów jest Bóg... :D Dla Niego wszystko jest proste.
Avatar użytkownika
Online
Posty
3267
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 20 kwi 2013, 12:41
To znaczy, że ta spowiedź była ważna? Kilka razy jeszcze przechodziło mi przez myśl-''będę mieć fantazje erotyczne, za jakiś czas. Najwyżej się wyspowiadam.'' Zaraz jednak mówiłam ''Nie, nie zrobię tego. Wytrzymam''. Do tego jeszcze nie jestem pewna, bo powiedziałam na spowiedzi, że oglądałam zdjęcia pornograficzne i erotyczne, ale raczej nie specjalnie, tylko jak zauważyłam jakiś link w internecie. A miałam w głowie pewien obrazek z naszkicowanymi pozycjami, który kiedyś celowo wyszukałam. Dlatego dodałam to ''raczej''.
vifi-Ksiądz zauważył, że to już może podchodzić pod skrupulatyzm, bo powiedziałam mu, że już byłam wcześniej u spowiedzi kilka razy. Kłamstwo jest grzechem ciężkim, chyba że miałoby uratować komuś życie. Wtedy to coś innego. Obawiam się jeszcze tego, że nie do końca jestem pewna co do tego, że skończę z moimi fantazjami erotycznymi. Niby chcę skończyć, ale czasem nachodzą mnie myśli, że nie skończę z nimi.
Ezekiel-To znaczy, ze spowiedź nie będzie ważna, jeżeli po odejściu od konfesjonału świadomie będę to robić? A jeżeli pomyślę ''Za kilka miesięcy pewnie to zrobię'' to wtedy też?
refren-Zgadzam się z Tobą w kwestii życia zgodnego z nauką Kościoła, ale jeżeli się zgrzeszy to należy się wyspowiadać, bo jeżeli pominie się coś celowo w trakcie spowiedzi i pójdzie się do Komunii to świętokradztwo, czyli grzech śmiertelny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 20 kwi 2013, 12:46
Tak, ale nie pominęłaś nic celowo.
Nikt nie może stwierdzić za Ciebie i Boga, czy spowiedź jest ważna. Mogę Ci tylko napisać, że moim zdaniem przesadzasz z wątpliwościami, skrupułami i analizą każdego drobiazgu na swoją niekorzyść.
O fantazjach też już pisałam.

-- 20 kwi 2013, 12:51 --

Myślę, że tak jak pisał wifi, najlepiej jak porozmawiasz o tych wątpliwościach ze spowiednikiem. On może Ci to rozstrzygnąć definitywnie i wziąć za to odpowiedzialność, co by Ci pewnie dobrze zrobiło.
My tylko możemy pisać o naszych odczuciach kierując się wiarą (tak, jak ją przeżywamy), doświadczeniem z natręctwami i zdrowym rozsądkiem.
Ostatnio edytowano 20 kwi 2013, 12:59 przez refren, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Online
Posty
3267
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do