obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez sprite12 18 kwi 2013, 14:00
Nikt nie ma pewności na zbawienie? Ludzie głęboko wierzący i przestrzegający przykazań też nie?


Teoretycznie to zależy tylko i wyłącznie od Boga. Ale przecież daje nam on wskazówki jak mamy postępować (właśnie przez przykazania i nauki). I nie jest też tajemnicą, że Bóg wyciąga z opresji nawet największych grzeszników. Tak było między innymi z komendantem obozu w Oświęcimiu Rudolf Höß, który pomimo tego, że wychowany w katolickiej rodzinie, odrzucił religię dla politycznych dogmatów, miał na rękach śmierć milionów osób, a w dzień przed swoją śmiercią poprosił o spowiedź i komunię św. I chociaż ciężko mi jest sobie wyobrazić, że taki facet mógł trafić do nieba, że się nawrócił, to jednak niezbadane są wyroki boskie : ).

I ja się zawsze podbudowuję tym, że skoro ludzie niewierzący przez całe życie, przez jeden sakrament mogą trafić do nieba (chociażby jeszcze z Biblii przykład, o dwóch więźniach przybitych razem z Jezusem, jeden z nich wyrażając skruchę, również został zbawiony), to tym bardziej trafią tam ludzie wierzący. Wydaje mi się, że wystarczy być przez całe zycie dobrym człowiekiem oraz wierzyć w Boga, aby być zbawionym. : )
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
16 kwi 2013, 23:21

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 18 kwi 2013, 14:10
sprite12-Teoretycznie tak, ale nie wiem co z ludźmi, którzy całe życie byli dobrymi ludźmi, wierzyli, ale nie chodzili do kościoła i na przykład żyli razem bez ślubu lub po rozwodzie związali się z kimś innym. I nie zdążyli wyrazić skruchy, bo mieli wypadek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 18 kwi 2013, 14:10
sprite12 napisał(a):Monk, a nie wydaje Ci się, że to właśnie Bóg, nie tyle co sprowadza na nas te tragedie, co chce abyśmy zmienili swoje postępowanie właśnie przez taką chorobę? Popularne jest powiedzenie "jak trwoga to do Boga", więc może przez taką chorobę chce on nas przybliżyć do siebie. Ja wiele wcześniej myślałem o tym, dlaczego mnie to spotkało, skoro byłem i jestem wierzącą osobą, modlę się rano i wieczorem, proszę Boga o pomoc w modlitwach, do kościoła chodzę co niedziela. Tak było od zawsze, odkąd pamiętam. Jednak nigdy nie byłem gorliwym katolikiem, przed nerwicą modlitwy mówione, żeby tylko zmówić, to już jak taki nawyk. Teraz to robię z głową, nie staram się już klepać formułek, ale po prostu porozmawiać z Nim. Często myślałem o tym, że Bóg przez tą chorobę chce mi powiedzieć, że coś robię nie tak, że powinienem się zmienić, pójść w jego kierunku...
Czasami też myślę o tym, czemu mnie to spotyka, a nie innych (nie chcę wyjść na jakiegoś pyszałka, ale porównując siebie do rówieśników to co najmniej połowa ma nijaki stosunek do Kościoła i religii). Wtedy nachodzą mnie myśli, że oni zasługują na to bardziej niż ja, chociaż im nigdy bym źle nie życzył.
Nie wiem, to tylko takie moje spostrzeżenie i luźne myśli, które czasami mi się włączają. : )

znerwicowana92 napisał(a):sprite12-Mi taki ''dialog'' pomagał gdy miałam ataki paniki i dolegliwości fizyczne nerwicy. Teraz też muszę to wypróbować. Mnie też wydaje się, że Bóg zsyła chorobę, żebyśmy zmienili swoje postępowanie.
monk.2000-Nikt nie ma pewności na zbawienie? Ludzie głeboko wierzący i przestrzegający przykazań też nie?


Mi się wydaje, że to nawet nie o to chodzi, że ktoś robił coś źle i musi robić lepiej. Myślę, że takie doświadczenie to próba i nie ma co się zastanawiać czy się na to zasłużyło czy nie. Z każdej próby można wyjść zwycięsko - być bardziej świadomym, silniejszym niż wcześniej. Wiara tak jak my - powinna być coraz bardziej dojrzała i nerwica to jedna z dróg do tego, podobnie jak inne wydarzenia życiowe. Nie ma człowieka, który by nie napotkał w którymś momencie życia trudności, każdy ma swoją chwilę próby- prędzej czy później.

-- 18 kwi 2013, 14:18 --

sprite12-Teoretycznie tak, ale nie wiem co z ludźmi, którzy całe życie byli dobrymi ludźmi, wierzyli, ale nie chodzili do kościoła i na przykład żyli razem bez ślubu lub po rozwodzie związali się z kimś innym. I nie zdążyli wyrazić skruchy, bo mieli wypadek.
Mój ojciec nie kontaktował się ze mną przez 20 lat i miał wypadek samochodowy. Samochód nie przeżył, ale ojciec tak. Powiedział potem, że całe życie stanęło mu przed oczami. Po wypadku się do mnie odezwał. Udało mu się naprawić coś, co zawalił. Umarł kilka lat później.
Myślę, że to nie było tak, że nie odczuwał skruchy i nagle ją poczuł w chwili zagrożenia. Myślę, że odczuwał ją każdego dnia, tylko w sobie dusił.
Bóg zna każdego, wie co kto ma w swoim sercu. Nie jest gdzieś daleko, tylko działa w naszym życiu. Należy Mu się chyba trochę zaufania...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3261
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez sprite12 18 kwi 2013, 14:20
Teoretycznie tak, ale nie wiem co z ludźmi, którzy całe życie byli dobrymi ludźmi, wierzyli, ale nie chodzili do kościoła i na przykład żyli razem bez ślubu lub po rozwodzie związali się z kimś innym. I nie zdążyli wyrazić skruchy, bo mieli wypadek.


Nie powinnaś się tym przejmować. Bóg obserwuje Cię całe życie i przez ten pryzmat będzie Cię oceniał. Ja pomimo, że wierzę w to co ustanowił Kościół, nie potrafię zrozumieć wszystkich dogmatów (między innymi tego życia bez ślubu). Jeżeli byłaś dobra dla innych, a pomimo tego miałaś jakieś tam małe grzechy, to Bóg bierze całość pod uwagę. Ponadto sam Kościół głosi, że Bóg jest dobry i miłosierny : )

Tak jak napisała refren. Należy się Bogu trochę zaufania, on wie co robi i nigdy Cię samego nie zostawi, choćby nie wiem co : )
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
16 kwi 2013, 23:21

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez monk.2000 18 kwi 2013, 14:22
znerwicowana92, nie chodzi mi tu już o interpretację bożych przykazań. Bardziej o pozycję człowieka w tym świecie. "Ja proch mizerny przed twą wielkością". To Bóg się liczy na tym świecie, człowiek nic nie znaczy. A więc ja sobie mogę mieć swoje zdanie, że będę "zbawiony" a fakt jest taki że to Bóg "rozdaje karteczki" i chociaż powiedział że "kość i krew nie wejdą do Królestwa Bożego" to mógł złamać dane słowo i zrobić wyjątek zabierając Maryję do nieba w formie fizycznej. Tego cytatu się czepiają Świadkowie Jehowy, więc pamiętam ten przykład. Nigdy nie wiesz czy Bóg nie zrobi "wyjątku" także i w twojej sprawie :mrgreen: . Z resztą chyba nie będziesz dyskutować z Bogiem, to on ma rację a nie ty. To on ustala przykazania itd. Tak samo on jest sędzią i możesz być "dobrym człowiekiem", ale nigdy nie znasz Boga do końca i pewności przez to nie ma. :D
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 18 kwi 2013, 14:24
No właśnie, a kościół mówi, że za seks pozamałżeński idzie się do piekła. Za niechodzenie na msze w niedziele chyba też. No ale z drugiej strony jeżeli ktoś jest dobrym i wierzącym człowiekiem. Szczerze mówiąc, to już się w tym gubię. A wczoraj dowiedziałam się, że podobno kłamstwo też jest ciężkim grzechem, a za ciężki grzech idzie się do piekła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez monk.2000 18 kwi 2013, 14:38
Ten tzw. "dobry człowiek", chciałbym go poznać :smile:
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 18 kwi 2013, 14:41
Chodzi mi o takiego, który na przykład nie chodzi do kościoła i żyje w związku pozamałżeńskim a jest wierzący, nie dokucza innym, pomaga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 18 kwi 2013, 14:51
Myślę, że Bóg każdego sądzi sprawiedliwie.

"Ani bowiem nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim, abyś miał
dowodzić, że nie sądzisz niesprawiedliwie, Tyś sprawiedliwy i rządzisz wszystkim
sprawiedliwie: skazać kogoś, kto nie zasłużył na karę, uważasz za niegodne Twojej
potęgi.
Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa
sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię
Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i
rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz.
Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla
ludzi. I wlałeś synom swym wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie."

Mdr 12, 13.16-19

No właśnie, a kościół mówi, że za seks pozamałżeński idzie się do piekła.

Kościół mówi, że to jest grzech. Ale nikt nie może wyrokować co do innego człowieka, czy będzie zbawiony czy nie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3261
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez vifi 18 kwi 2013, 15:09
Mówiłem już o tym że Bóg nie jest komputerem, który wylicza wzór z przestrzegania przykazań. Zbawienia się nie dostaje w nagrodę, je się z grubsza przyjmuje albo nie. Zbawienie jest przede wszystkim stanem przebywania z Bogiem, w jakimś zakresie przyjmujemy je w trakcie życia.
Jeśli ktoś z całą świadomością i dobrowolnością odrzuca przykazania w rzeczy ważnej i nie żałuje tego to jest to postawa która może prowadzić po prostu do śmierci duchowej. Ale czy taki ktoś pójdzie do piekła to tego nie wiemy.
znerwicowana92, gdzie się tego "dowiedziałaś". Musisz przede wszystkim używać własnego sumienia, a nie ciągle szukać czy ktoś nie twierdzi inaczej. Jak już wyzdrowiejesz to może poznaj katechizm, ale szukając nowych wątpliwości sumienia na nie wiadomo jakich stronach, będziesz wzmacniać skrupuły. Raczej zapytaj się o to spowiednika.
Z tego co słyszałem, to w wypadku myśli obsesyjnych można (a nawet powinno się) je po prostu odrzucić bez zastanawiania się czy są grzechem czy nie (jeszcze raz odsyłam do dobrego spowiednika).
Jeden ksiądz mówił że prędzej nasza matka wsadziłaby nas do piekła niż my sami. Piekło zamyka się bardziej od środka.
Kończę te tłumaczenie, bo to nie z tym masz problem tylko z natręctwami i najprawdopodobniej zaraz znajdziesz sobie następny problem. Raczej staraj się w nie nie wchodzić, ew. zapisać je i później się zastanowić. Nie przyjmuj "dogmatów" jakie podsuwa ci nerwica.
Jak myślisz czy każde kłamstwo jest grzechem ciężkim?
Jest u ciebie gdzieś jakiś psycholog chrześcijański. W Warszawie są przynajmniej 2 takie miejsca. Często można się dogadać jeśli kogoś nie stać na prywatną terapię.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 18 kwi 2013, 15:14
vifi :uklon:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3261
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez Viii 18 kwi 2013, 15:29
Ojojoj... Ależ debata :D
Cieszę się że mogę poznać zdanie innych osób na temat Ojca. Obserwuję po sobie i znajomych jak zmienia się jego obraz wraz z dojrzewaniem. Wszak każdy z nas postrzega Go inaczej. Szklanka na którą patrzą 3 osoby, dla każdej z nich jest inna. Jeden widzi w niej piękno, drugi symetryczne kształty a trzeci powie że to tylko szklanka... nic wielkiego. Dziadek z brodą np. to była moja wizja. Teraz jest zupełnie inna. Zmienia się wraz z tym co wiem, czego doświadczam i jak postrzegam samego siebie we wszechświecie. Jedna rzecz się nie zmienia - miłość. Nie mówię o zauroczeniu. Mówię o zakochaniu i zaufaniu do procesu jakim jest życie, istnienie, miłość. Bóg powołał mnie do życia i jestem mu za to wdzięczny!!

Każdy z nas wyobraża sobie Ojca inaczej. Dlatego to w co wierzysz - jest zawsze tylko i wyłącznie Twoją interpretacją zebranych informacji. Żaden ksiądz , prałat, opat czy biskup - nie może Ci mówić jaki On jest. Zaufaj sobie... i bądź z Nim taki/taka - jaki/a jesteś :)
Ja zmieniłem relację z Bogiem z obawiania się Go, lęku przed Nim i strachu przed Jego "karą" - na bardzo osobiste. W końcu jestem jego synem - więc mówię Ojcze, Tato. Dlaczego nie? Dlaczego nie zrobiłem tego wcześniej?
Wszystko jest perfekcyjne. Ja, Ty, Świat, wszechświat... wszystko!!
Nie boję Boga - za to boję się ludzi którzy mówią o karze za grzechy. Są bardzo wystraszeni... Oj bardzo!

"Bóg jest miłością" mawiał Jezus. I dla mnie - jest to odpowiedź na wszystko.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
24 paź 2011, 13:22
Lokalizacja
Bydgoszcz

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 18 kwi 2013, 15:36
refren-W takim razie księża też nie powinni wyrokować-''Pójdziesz do piekła'', bo to nie do nich należy decyzja. Czasem wydaje mi się, że straszą jak mnie kiedyś ksiądz wystraszył, że gdybym zginęła w wypadku, a wcześniej nie chodziłabym do kościoła, to poszłabym do piekła. Mama i babcia mówiły mi, że to nieprawda i na szczęście wtedy im uwierzyłam(nie wiem czy słusznie). Teraz sprawa wygląda inaczej, niestety.
vifi-O tym, że kłamstwo jest grzechem ciężkim znalazłam w internecie, na katolickim forum. Co prawda w większości wypowiadali się ludzie, ale ksiądz też. Ja osobiście nie uważam, że kłamstwo jest grzechem ciężkim, chyba że wyrządziłoby komuś krzywdę. Jeżeli chodzi psychologa chrześcijańskiego w moim mieście-nie wiem czy jest.
Viii-Ja niestety też się boję Boga. Chociaż wiem, że mój lęk jest nieuzasadniony i w takim razie wszystkie poprzednie były uzasadnione. Niestety taki obraz karzącego Boga to efekt tego, co się słyszało w dzieciństwie.
Co do wiecznego potępienia, to już sama się pogubiłam, ale wierzę, że Bóg zna moje serce, moje sumienie i wie, że jestem chora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 18 kwi 2013, 15:58
Vii - :))

znerwicowana92 napisał(a):refren-W takim razie księża też nie powinni wyrokować-''Pójdziesz do piekła'', bo to nie do nich należy decyzja. Czasem wydaje mi się, że straszą jak mnie kiedyś ksiądz wystraszył, że gdybym zginęła w wypadku, a wcześniej nie chodziłabym do kościoła, to poszłabym do piekła. Mama i babcia mówiły mi, że to nieprawda i na szczęście wtedy im uwierzyłam(nie wiem czy słusznie). Teraz sprawa wygląda inaczej, niestety

Ano raczej nie powinni... Może czasem któryś myśli, że to komuś dobrze zrobi. Niektórym trzeba coś powiedzieć dobitnie. Ale to nie był Twój przypadek...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3261
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do