obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 16 kwi 2013, 13:28
Viii-tylko, że w tym tekście jest napisane, że najlepiej porzucić wiarę, a ja tego nie chcę.
Mam też dużo wątpliwości-raz słyszę, że piekło jest wieczne, innym razem, że dusza w nim po prostu ginie. Podobno sami podejmujemy decyzję-Niebo czy Piekło, ale z drugiej strony Bóg decyduje. Za seks małżeński, masturbację, opuszczanie mszy świętej zostaje się potępionym, ale jeżeli taka osoba, która popełnia grzechy jest wierząca to też? Może najlepiej będzie jeżeli na razie przestanę się nad tym zastanawiać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 16 kwi 2013, 13:32
Nie podoba mi się ten tekst. Jest w nim trochę słusznych spostrzeżeń, ale uważam, że jest tendencyjny. Spokoju, to nikt skrupulatny po nim raczej nie znajdzie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez vifi 16 kwi 2013, 16:51
znerwicowana92, Spróbuj sobie sama odpowiedzieć na te pytanie, może zapisz je na kartce. Prawdopodobnie te odpowiedzi będą dobre. Nie ma nakazu myślenia cały czas o Bogu, ani zakazu zajmowania się pasjami. Chyba dobrze o tym wiesz. Bóg to nie jest komputer. Niestety (a może na szczęście) w wielu sprawach nie znajdziesz takich dokładnie dookreślonych spraw. Jan Paweł II mówił że "Potępienia nie należy przypisywać inicjatywie Boga. To stworzenie zamyka się na Jego miłość. Potępienie polega na ostatecznym odsunięciu się od Boga, wybranym przez człowieka i utwierdzonym przez śmierć. Wyrok Boży ratyfikuje tylko ten stan". Ale chciałbym uniknąć kolejnego tłumaczenia tego samego i dalszych skrupułów.
Możesz znaleźć sobie jakiegoś psychologa, księdza (albo zakonnika) z którym mogłabyś na ten temat porozmawiać? Sama możesz nie dać sobie z tym rady. Spróbuj sobie zapisać te wątpliwości i rozważyć je kiedy ten lęk przejdzie, np. wieczorem.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 16 kwi 2013, 19:57
vifi-dzięki za odpowiedź i poradę. Ja często znam odpowiedzi na pytania, ale potrzebuję żeby ktoś mnie przekonał, że dobrze myślę. Dla przykładu-trzy lata temu miałam ataki paniki przez moje dolegliwości(a to mnie bolał żołądek, a to było mi niedobrze, a to miałam zawroty głowy). Zdawałam sobie sprawę, że źle się czuję przez nerwicę, ale musiałam to usłyszeć od mamy lub przeczytać w internecie, że to tylko objawy nerwicy. Wtedy dopiero miałam pewność. Aż do następnego razu, gdy zaczęło mnie boleć coś innego lub zaczęłam czuć się w jakiś inny sposób, w który wcześniej się nie czułam. Po pewnym czasie zaczęłam zdawać sobie sprawę, że tak wygląda moja choroba, ale nie mogłam opanować ataków paniki. Gdy to się udało miałam wcześniejsze objawy i nowe, które trwały kilka dni. Kilkudniowy ból żołądka, czy częste utrzymujące się stany podgorączkowe powodowały u mnie niepewność(myślałam, że może naprawdę jestem na coś chora). Gdy przestałam się nimi przejmować zaczęły się te myśli o Bogu. One wyglądają tak samo jak objawy fizyczne nerwicy-nie umiem myśleć o niczym innym, nie odpuszczają i powodują u mnie niepokoje i wątpliwości. Mam nadzieję, że za jakiś czas objawy nerwicy znowu mi się zmienią. Już wolę złe samopoczucie i ataki paniki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez vifi 17 kwi 2013, 00:01
znerwicowana92, Ale musisz się oduczyć wchodzić w te rozważania i szukania wszędzie absolutnej pewności. Próbowałaś zapisać te myśli i zastanowić się później, mi to trochę pomagało w kryzysowych momentach. Nie musisz zawsze "czuć" pewności, chodzi bardziej o osąd rozumu. Niestety w chwili tych wątpliwości nie jesteś w stanie ich odparować mimo że gdzieś tam wiesz że one są bez sensu (jak to w nerwicy), a szukając pewności lęk się wzmaga i jesteś jeszcze dalej od dojścia do jakiegoś przekonania bo tak naprawdę szukasz uczucia które potwierdzi że robisz dobrze, że jesteś bezpieczna. W ten sposób codziennie możesz zabijać swojego Izaaka, a nie dostrzec anioła który podtrzymuje ci rękę.
Jeszcze raz polecam znaleźć sobie stałego, dobrze przygotowanego spowiednika. Możesz też przeczytać "reguły o skrupułach" św. Ignacego (on też cierpiał na coś podobnego).
Nie stać cię na psychoterapię prywatnie? Może chociaż co 2 tygodnie...
Znalazłem jeszcze coś takiego jak http://www.pogotowieduchowe.pl/#http:// ... uchowe.pl/#lodzkie
jakby było naprawdę źle. W wielu uczelniach księża (często z przygotowaniem terapeutycznym) pełnią dyżury. Rozejrzyj się.
Przypominam też o tzw. "przywilejach skrupulantów". Spowiednik może ci dać możliwość brania wątpliwości na swoją korzyść, jednak zasadniczo leczy się to terapią, jak inne nerwice.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez Viii 17 kwi 2013, 08:56
Moim zamiarem nie jest nakłanianie nikogo do porzucania swojej wiary. Staram się dzielić moją wiedzą na tyle - na ile pozwala mi jej obecny stan. Kieruję się zawsze dobrym sercem :)
Spojrzenie na temat z innej strony jest w moim mniemaniu informacją - jak każda inna.

ps. Piszę tylko i wyłącznie o rzeczach które sam czytałem, praktykowałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
24 paź 2011, 13:22
Lokalizacja
Bydgoszcz

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 17 kwi 2013, 13:50
vifi-Nie, nie zapisywałam tych myśli, ale w chwili spokoju analizowałam je i doszłam do wniosku, że to nie moje myśli, przemyślenia, uczucia. Mimo to dzisiaj i tak czuję się tak jakbym wcale nie wierzyła albo nie chciała wierzyć, jak bym miała tysiące wątpliwości. Spróbuję o nich nie myśleć, tylko przeanalizować je gdy mi miną. Co do terapii-niestety nie da się częściej. Nawet prywatnie co 2 tygodnie :(
Viii-Nie wątpię, że kierujesz się dobrym sercem :) Może ja po prostu źle zinterpretowałam ten tekst.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez sprite12 18 kwi 2013, 12:17
Nie wiem czy Ci to pomoże, ale w moim przypadku pomaga mi analizowanie całego tego problemu z innej perspektywy. Najczęściej gdy mam już myśleć o tych "myślach", to układam sobie w głowie dialog, jaki bym przeprowadził z psychologiem/psychiatrą. Uspokajało mnie to na tyle, że po "skończonym" takim dialogu mogłem przejść spokojnie do kolejnej myśli. I chociaż z żadnym psychologiem się nigdy nie widziałem, żadnych leków nie zażywam, a męczę się z tym od prawie 3 miesięcy, to widzę, że są pozytywne rezultaty. Co więcej mi pomaga również czytanie postów na różnych forach, ponieważ dzięki radom i wskazówkom, łatwiej mi odrzucić te myśli. Czytając o tym problemie, po prostu wiem, czego mogę się spodziewać, a które lęki są bezpodstawne. : )
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
16 kwi 2013, 23:21

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez monk.2000 18 kwi 2013, 12:35
Widzę, że niezły klubik się stworzył w tym wątku. Problem nie jest taki obcy wielu ludziom.

Nerwica + źle ukształtowana wiara = lęki na tle religijnym
Aby zaistniał taki stan muszą wystąpić dwa czynniki jednocześnie. Żeby się wyleczyć wystarczy zwalczyć jedną z przyczyn. Można chodzić do psychologa i leczyć się z nerwicy. Ale wyobrażenia religijne nadal będą człowieka dotyczyć, bo sięgają one daleko i oddziałują silnie na psychikę, wystarczy popatrzeć na jakiś obraz o religijnej tematyce i można się o tym przekonać.
Chcecie się męczyć i prosić Boga o przebaczenie waszych grzechów, drżąc przed potępieniem, proszę bardzo. Jak dla mnie są 2 wyjścia, albo przestać wierzyć w dosłowne interpretacje, pozostając w jakiś stopniu Chrześcijaninem, albo poszukać mniej oddziałującego na emocje światopoglądu.

Jak dla mnie; reasumując: "głęboka" wiara w tradycyjną wiarę chrześcijańską według dogmatów w 100% zgadzając się z Katechizmem (czyli piekło, szatan, potępienie, łaska uświęcająca, grzech, zbawienie) powoduje silne lęki. To że niektórzy Chrześcijanie ich nie mają wynika tylko z postawy konformistycznej, gdzie wierzy się "z przyzwyczajenia" i nie wnika w dogmaty, albo brak wyobraźni i ślepa naiwna wiara, że "wszystko będzie dobrze". Nie liczcie, że wierząc jak do tej pory, pomoże wam spowiedź czy noszenie medalików, bo pewności bycia zbawionym nie ma nikt i zawsze pozostaje skrajny lęk. Powodzenia.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 18 kwi 2013, 12:43
Monk, i jak po napisaniu tego, ulżyłeś sobie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez monk.2000 18 kwi 2013, 12:46
refren, tak. :mrgreen:
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 18 kwi 2013, 13:22
Cieszę się Twoim szczęściem. Tak po chrześcijańsku ;)
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez sprite12 18 kwi 2013, 13:43
Monk, a nie wydaje Ci się, że to właśnie Bóg, nie tyle co sprowadza na nas te tragedie, co chce abyśmy zmienili swoje postępowanie właśnie przez taką chorobę? Popularne jest powiedzenie "jak trwoga to do Boga", więc może przez taką chorobę chce on nas przybliżyć do siebie. Ja wiele wcześniej myślałem o tym, dlaczego mnie to spotkało, skoro byłem i jestem wierzącą osobą, modlę się rano i wieczorem, proszę Boga o pomoc w modlitwach, do kościoła chodzę co niedziela. Tak było od zawsze, odkąd pamiętam. Jednak nigdy nie byłem gorliwym katolikiem, przed nerwicą modlitwy mówione, żeby tylko zmówić, to już jak taki nawyk. Teraz to robię z głową, nie staram się już klepać formułek, ale po prostu porozmawiać z Nim. Często myślałem o tym, że Bóg przez tą chorobę chce mi powiedzieć, że coś robię nie tak, że powinienem się zmienić, pójść w jego kierunku...
Czasami też myślę o tym, czemu mnie to spotyka, a nie innych (nie chcę wyjść na jakiegoś pyszałka, ale porównując siebie do rówieśników to co najmniej połowa ma nijaki stosunek do Kościoła i religii). Wtedy nachodzą mnie myśli, że oni zasługują na to bardziej niż ja, chociaż im nigdy bym źle nie życzył.
Nie wiem, to tylko takie moje spostrzeżenie i luźne myśli, które czasami mi się włączają. : )
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
16 kwi 2013, 23:21

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 18 kwi 2013, 13:49
sprite12-Mi taki ''dialog'' pomagał gdy miałam ataki paniki i dolegliwości fizyczne nerwicy. Teraz też muszę to wypróbować. Mnie też wydaje się, że Bóg zsyła chorobę, żebyśmy zmienili swoje postępowanie.
monk.2000-Nikt nie ma pewności na zbawienie? Ludzie głeboko wierzący i przestrzegający przykazań też nie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do