obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 07 maja 2013, 22:20
-Krzywdą w takim przypadku wg mnie byłoby wykorzystanie drugiej osoby, czyli jak to się potocznie mówi ''zaliczyć'' i odejść, a druga osoba się zakocha i myśli, że ułożą sobie życie.
no tak ale to jest zupełnie świecka krzywda i nie musi mieć nic wspólnego z grzechem.
Ten ksiądż naprawdę musi byc nienormalny skoro za fantazje erotyczne straszy piekłem, nadawałby się to kościoła Natanka. A księża nie tylko chwilami straszą, straszenie piekłem jest po prostu elementem składowym każdej prawie religii, małe dzieci częśto straszy się aby nie broiły różnymi potworami, czarownicami to działa na podobnej zasadzie bo religia to społecznie akceptowalny infantylizm.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 07 maja 2013, 22:28
Dark Passenger-Przepraszam, że zeszłam z tematu, ale te wierzenia i dogmaty też wpływają na moją nerwicę. Boję się, że zgrzeszę ciężko w przyszłości, więc liczę na to, że ktoś mi powie ''Nie pójdziesz do piekła''. To chyba kolejny objaw nerwicy.
carlosbueno-Wydaje mi się, że właśnie przez takie straszenie ludzie wpadają w nerwicę. Stąd skrupulatyzm, nerwica na tle religijnym, natrętne myśli obrażające Boga. To wszytko wynika ze strachu, a strach nie bierze się sam z siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 07 maja 2013, 22:50
Znerwicowana92, moim zdaniem do niektórych rzeczy trzeba dojrzeć, do nauki Kościoła też. Pozwól sobie na to. Nie musisz się ze wszystkim zgadzać już dziś. Wiara to szukanie. Perspektywa się zmienia w ciągu życia. Zmieniają się etapy życia, na których jesteś, z czasem patrzysz też mniej egocentrycznie - to znaczy widzisz także społeczne znaczenie zasad, a nie tylko swoje problemy. A aktualnie Twoim problemem jest to, że jesteś dojrzała do seksu, ale nie jesteś prawdopodobnie gotowa do założenia rodziny - w dodatku nie jest to Twoją winą, ale kultury, w której żyjesz i w której dobrze jest skończyć studia, znaleźć pracę i zarobić na dom, zanim się założy rodzinę. Masz pragnienia, których nie możesz zgodnie z wiarą w pełni zrealizować, w dodatku moim zdaniem dodatkowo jeszcze robisz sobie różne obostrzenia - to trudny moment i ciężko to wszystko zebrać do kupy. Żyjemy w czasach, w których wartości społeczne i odczucie czyjejś atrakcyjności są podporządkowane tyłkowi, wszyscy myślą tyłkiem i mówią Ci, że jesteś tak skonstruowana, że rządzi Tobą to, co masz między nogami, za to Ty absolutnie nie możesz tym rządzić. Ale to nieprawda, to jedno z czołowych kłamstw naszej kultury - tak uważam.
Masz do wyboru dwa wyjścia - albo analizować każdą pierdołę, na przykład "a co będzie, jeśli mój mąż będzie miał wytrysk nie w tym miejscu, w jakim powinien mieć" lub "czy Biblia mówi coś o masturbacji" albo też walczyć o swoje życie - o poczucie wartości, które da Ci siłę, żeby żyć w zgodzie z sumieniem i o to, by sobie to życie dobrze ułożyć, wyjść szczęśliwie za mąż, być na to w miarę szybko gotowym. Można się koncentrować na tym co pozytywne, na celach, które mają wartość i są rozwijające, na tym, na co się ma wpływ albo na tym, co jest jałowe i co niszczy - i masz taki wybór, jak każdy.
Z pewnością są większe "zbrodnie" niż seks przedmałżeński, ale też prawda jest taka, że jeśli się kogoś kocha, to się chce z nim być przez całe życie, z tą jedną wybraną osobą, więc się chce z nią wziąć ślub - na tym polega czystość serca jeśli chodzi o miłość i im więcej razy przekraczasz zasady, tym trudniej ją zachować. Mówię to z punktu widzenia osoby, której wiele rzeczy nie wyszło w życiu - może tym bardziej doceniam to, czego mi brakuje.
Nauka Kościoła to są drogowskazy, moja ciotka jest umierająca i powiedziała niedawno, że to jedyna rzecz, na jakiej się nigdy nie zawiodła - a nie miała łatwego życia. Tym bardziej Bóg nie zawodzi i jest godny zaufania - bardziej niż ktokolwiek inny. Lekarze leczą, ale wtedy, jeśli Bóg im na to pozwoli. Życie Cię leczy, jeśli tak się Bogu zachce. To nie jest zbiór paragrafów, to jest żywa siła, osoba, która może działać w Twoim życiu i zaprowadzić Cię do czegoś dobrego.
Natręctwa są tak upierdliwe, że to normalne, że się pojawia zniechęcenie i wręcz agresja do religii, sama zaliczyłam fazę, w której rzucałam swoimi psychotropami w krzyż. Ale teraz uważam, że nic lepszego niż Bóg nie może się nam przydarzyć - bo po prostu nie ma nic lepszego.

-- 07 maja 2013, 23:03 --

znerwicowana92 napisał(a):refren-Ale księża mówią, że za kradzież też idzie się do piekła. Chyba, że przed śmiercią zdąży się żałować. To nie jest moja interpretacja, bo do niedawna uważałam, że to całkiem inne kwestie i nie można ich porównywać.
Jeżeli chodzi o seks przed ślubem to nie mówię o wszystkich przypadkach, ale o dwojgu kochających się ludzi, którzy zamierzają się pobrać, ale jeszcze nie mogą. Istnieje też jeszcze seks pozamałżeński-gdy jedna z dwóch kochających się osób jest rozwiedziona, ale wiadomo że ślubu kościelnego nie ma unieważnionego.


Nie słyszałam nigdy nic takiego. Słyszałam natomiast, że jeśli grozi ci śmierć z głodu, to kradzież chleba nie jest grzechem. Każdy słyszy to, co jest gotowy usłyszeć.
Nie martw się o rozwodników. Nie masz na razie takiego problemu. Im mniejszy ma się wpływ na swoją sytuację, tym mniejsza wina - tak myślę. Bóg jest sprawiedliwy i nikogo nie skrzywdzi, niech się nimi zajmuje.
Jeśli ludzie chcą się pobrać, to tym łatwiej im poczekać z seksem do ślubu. Większym problemem jest, kiedy nie chcą - bo wtedy myślą tylko o tym, co "tu i teraz" i o przyjemności.
Dopóki też masz w sercu zdolność, by kogoś kochać, jest dobrze. Grzech to ludzka sprawa. Z drugiej strony grzech długofalowo zagraża zdolności do kochania drugiej osoby - każdy, i dlatego jest niebezpieczny.
Nie wiem już, co Ci powiedzieć, ale powodzenia. 3mam kciuki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 07 maja 2013, 23:06
Żyjemy w czasach, w których wartości społeczne i odczucie czyjejś atrakcyjności są podporządkowane tyłkowi, wszyscy myślą tyłkiem i mówią Ci, że jesteś tak skonstruowana, że rządzi Tobą to, co masz między nogami, za to Ty absolutnie nie możesz tym rządzić. Ale to nieprawda, to jedno z czołowych kłamstw naszej kultury - tak uważam.
co do tego tyłka to kultura raczej zabija naturalne popędy, choć dzisiejsza klutura zachodu rzeczywiście uczyniła z tyłka swego bożka, ale w nietkniętych lub niewiele tkniętych cywilizacjach Amazonii czy Afryki życie seksualne zwłaszcza w przpadku kobiet rozpoczyna się od momentu dojrzałości płciowej co jest chyba najbliższe naturze, no ale nie żyjemy w dżungli.

moim zdaniem do niektórych rzeczy trzeba dojrzeć, do nauki Kościoła też.
ja im jestem sarszy tym bardziej krytycznie na nauki kościoła patrze i chyba nie jestem w tym odosobniony, większość ludzi jednak zadawala sie powierzchowną wiarą.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 07 maja 2013, 23:32
co do tego tyłka to kultura raczej zabija naturalne popędy, choć dzisiejsza klutura zachodu rzeczywiście uczyniła z tyłka swego bożka, ale w nietkniętych lub niewiele tkniętych cywilizacjach Amazonii czy Afryki życie seksualne zwłaszcza w przpadku kobiet rozpoczyna się od momentu dojrzałości płciowej co jest chyba najbliższe naturze, no ale nie żyjemy w dżungli.


Jest bliższe naturze. Ja bym skierowała żale do feministek- kiedyś kobiety nie musiały pracować i kończyć studiów, to mogły wychodzić za maż w wieku 19 lat i było git. :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 07 maja 2013, 23:38
refren napisał(a):
co do tego tyłka to kultura raczej zabija naturalne popędy, choć dzisiejsza klutura zachodu rzeczywiście uczyniła z tyłka swego bożka, ale w nietkniętych lub niewiele tkniętych cywilizacjach Amazonii czy Afryki życie seksualne zwłaszcza w przpadku kobiet rozpoczyna się od momentu dojrzałości płciowej co jest chyba najbliższe naturze, no ale nie żyjemy w dżungli.


Jest bliższe naturze. Ja bym skierowała żale do feministek- kiedyś kobiety nie musiały pracować i kończyć studiów, to mogły wychodzić za maż w wieku 19 lat i było git. :D

no kiedyś to pierwszy seksualny raz szczególnie w wypadku kobiet był po ślubie lub niewiele przed dziś gdy śluby bierze się w wieku co najmniej 25 a zwykle koło 30-tki to trudno oczekiwac wstrzemięźliwości seksualnej i czekania do tego czasy tym bardziej gdy współżycie zaczyna się zwykle w wieku 15-18 lat. Ale kościół nie potrafi tego jakoś zaakceptować no i nie dziwi że młodzi albo od niego odchodzą albo przynajmniej te zalecenia w tej kwestii lekceważą. No ale to chyba już dosyć od temu zboczyliśmy.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 07 maja 2013, 23:46
Carlos, ale dlaczego Kościół ma się dostosować? Może to nasza kultura tkwi w błędzie? Wychodzenie za mąż w wieku 18-23 lat wydaje mi się zdrowsze niż koło 30tki. Dlaczego młodych ludzi nie stać na mieszkanie? Dlaczego metr kwadratowy kosztuje więcej niż moja półroczna pensja? Kiedyś się dom budowało z tego, co było pod ręką i każdy mógł to zrobić. Teraz jak wybuduję tanio dom, czyli nie opłacę haraczu urzędnikom i architektom, to każą mi zapłacić za to karę, why? Wot waprosy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez fozzie 08 maja 2013, 07:38
refren, jeżeli kościół się nie dostosuje to nie zatrzyma młodych ludzi. Nie da się dziś zmusić osiemnastolatki do małżeństwa o co za tym idzie do rezygnacji z wykształcenia i przyjęcia roli kury domowej. To ciekawe, że kobiety są traktowane przez kościół jako ludzie drugiej kategorii a jednocześnie stanowią większość podczas mszy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1199
Dołączył(a)
07 sty 2013, 09:58

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 08 maja 2013, 08:19
refren napisał(a):Carlos, ale dlaczego Kościół ma się dostosować? Może to nasza kultura tkwi w błędzie? Wychodzenie za mąż w wieku 18-23 lat wydaje mi się zdrowsze niż koło 30tki. Dlaczego młodych ludzi nie stać na mieszkanie? Dlaczego metr kwadratowy kosztuje więcej niż moja półroczna pensja? Kiedyś się dom budowało z tego, co było pod ręką i każdy mógł to zrobić. Teraz jak wybuduję tanio dom, czyli nie opłacę haraczu urzędnikom i architektom, to każą mi zapłacić za to karę, why? Wot waprosy...

Kredyty na mieszkania to nowoczesna forma niewolnictwa, w całym świecie zachodu mieszkania są bardzo drogie a w Polsce do tego mamy niskie pensje, no ale ludzi w Polsce będzie ubywać także może jakies mieszkania się zwolnią, lub stanieją. :mrgreen:

A co do wychodzenia za mąż w wieku 18-23 to nawet gdyby młodzi mieli zapewniony byt finansowy by się w wiekszości niedecydowali dzisiaj ten wiek jest przyjęty jako wiek wyszumienia się, luzu, kształcenia a nie na zakładanie poważnch związków. Wiek młodzieńczy dzisiaj wydłuża się niejednokrotnie nawet do 30 tki. Czasu nie cofniemy w XIX wieku przechodziło się bezpośrednio od dzieciństwa do dorosłości pojęcie młodzieży nie istniało lub dotyczyło tylko elit, oczywiście to wina umasowanienia się i wydłużenia kształcenia.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 08 maja 2013, 12:56
A co do wychodzenia za mąż w wieku 18-23 to nawet gdyby młodzi mieli zapewniony byt finansowy by się w wiekszości niedecydowali dzisiaj ten wiek jest przyjęty jako wiek wyszumienia się, luzu, kształcenia a nie na zakładanie poważnch związków.


Rozumiem Carlosbueno, że dopóki taki zapis się nie znajdzie w katechizmie, to będziesz sceptyczny? :)

-- 08 maja 2013, 13:27 --

bittersweet napisał(a):smerfetka 40, wypowiem się ostatni raz i zmykam stąd, bo czytanie tych wypowiedzi powoduje u mnie tzw palmface.... po przeczytaniu 2 stron dowiedziałam się że :

-ważna jest nauka Koscioła, ale nie można bezmyślnie wierzyc księżom, bo też sie mylą /tylko czy KK nie tworzą własnie owi omylni księża ?/
-ważne są zapisy w Biblii, ale ona podlega interpretacji /przez kogo ? czy przypadkiem nie przez omylnych księży ? /
- ważne jest własne sumienie i trzeba wierzyć, tylko nie bezmyślnie... chociaż wiara, jak sama nazwa wskazuje, polega na przyjmowaniu pewnych rzeczy na wiarę.

Z ulga stwierdzam, że jako niewierząca mogę się kierować jedną prosta zasadą - nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe. Nie mam przy tym żadnych wątpliwości, nie muszę się obawiać ogni piekielnych ani niczego rozkminiać.


Nie wpadłam na to wcześniej, ale to rzeczywiście żenujące, kiedy ludzie używają rozumu. Zwłaszcza dla otoczenia. Facepalm.

-- 08 maja 2013, 13:34 --

fozzie napisał(a):refren, jeżeli kościół się nie dostosuje to nie zatrzyma młodych ludzi. Nie da się dziś zmusić osiemnastolatki do małżeństwa o co za tym idzie do rezygnacji z wykształcenia i przyjęcia roli kury domowej. To ciekawe, że kobiety są traktowane przez kościół jako ludzie drugiej kategorii a jednocześnie stanowią większość podczas mszy.


To może jednak nie są? :)
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez Viii 08 maja 2013, 14:39
Znerwicowana - kiedy spotkałaś się pierwszy raz z pojęciem - grzech?
Kto Ci o nim powiedział?
Czym Cie straszył? Jaka kara miała Cię spotkać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
24 paź 2011, 13:22
Lokalizacja
Bydgoszcz

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 08 maja 2013, 18:15
fozzie napisał(a):refren, jeżeli kościół się nie dostosuje to nie zatrzyma młodych ludzi. Nie da się dziś zmusić osiemnastolatki do małżeństwa o co za tym idzie do rezygnacji z wykształcenia i przyjęcia roli kury domowej. To ciekawe, że kobiety są traktowane przez kościół jako ludzie drugiej kategorii a jednocześnie stanowią większość podczas mszy.


Wiem że offtop (chyba) narasta, ale jeszcze o tym traktowaniu kobiet.
Moim zdaniem to kultura "wyzwolona" uprzedmiotawia kobiety. Czytałam w jednej powieści współczesnej rozważania bohaterki, jaka to ciężka próba dla kobiety, kiedy po "pierwszym seksie" musi czekać na to, czy "on" jeszcze zadzwoni. Koleżanki radzą jej, żeby nie dzwoniła pierwsza. No to czy jest większe uprzedmiotowienie niż iść z kimś do łózka i nie wiedzieć nawet, czy jeszcze raczy zadzwonić? Czytałam też kiedyś poradę dla kobiet w stylu "po waszym pierwszym razie zachowuj się, jakby nic się nie stało a wasza relacja cofnęła się o krok, jakbyście dalej się kumplowali". Może i dobra porada, nie znam się, ale jak czytam takie coś, to mam wrażenie, że "wyzwolenie" to jedna wielka mordęga dla kobiet, bo cały czas muszą udawać, że są wyluzowane, na niczym im nie zależy, żeby tylko znaleźć "partnera". Wymaga dużej samodyscypliny.
Wielkim uprzedmiotowieniem dla mnie jest oczekiwanie, że kobieta będzie masakrować swój naturalny system hormonalny i brać pigułkę, żeby tylko można było z nią uprawiać fajny seks bez zobowiązań. Tak, wiem, kobieta wyzwolona sama też tego chce, ale jak dla mnie równie dobrze można sobie wsadzić zdrową nogę w gips i mówić, że się jest wyzwolonym. Wolę konserwatystów, którzy twierdzą, że hormony są zdrowe i potrzebne.
Myślę też, że Kościół katolicki gorzej traktuje mężczyzn niż kobiety. Cały styl religijności jest bardzo kobiecy i nie docenia się w nim niestety męskości. Mój znajomy kiedyś zapytał mnie "A gdzie jest święty Józef?" Odpowiedziałam "No chyba w niebie?" Na co on: "tak, ale tak poza tym, to gdzie? Bo wszędzie pełno "matek boskich", matka boska taka i owaka, a nic o Józefie, który całe życie pewnie tyrał, żeby zapewnić Maryi byt".
Co prawda ostatnio jakby Kościół się budzi z tego babskiego letargu, ale ciężko będzie nadrobić stracone lata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 08 maja 2013, 21:36
Viii-Nie jestem dokładnie pewna kiedy, ale zdaje się, że przed Pierwszą Komunią, na lekcji religii. Piekłem straszył mnie ksiądz w konfesjonale, a katechetka powiedziała, że jeżeli ktoś się nie spowiada przez określony czas to jest martwy.
refren-Nie zawsze seks i zażywanie pigułek to przedmiotowe traktowanie kobiet. Moim zdaniem wolna kobieta ma prawo uprawiać sobie seks kiedy ONA ma ochotę. Nie za każdym razem jednak chce zajść w ciążę. Pigułki dają większą pewność, bo stosowanie kalendarzyka jest niepewne. Wystarczy stres, infekcja, czy zmiana klimatu, by przesunęła się owulacja. Nie mówiąc już o przewlekłych chorobach, które mogą rozregulować cykl. Poza tym oprócz pigułek, które są postrzegane jako niszczenie organizmu istnieją też plastry(omijają przewód pokarmowy), globulki(nie niszczą układu hormonalnego), prezerwatywy, czy stosunek przerywany. W dodatku pigułki często dobrze wpływają na regulację cykli, bóle miesiączkowe, czy problemy ze skórą. W tym wypadku wydaje mi się, że Kościół wręcz szkodzi swoim potępieniem antykoncepcji. Lepiej jest żyć zestresowanym przez kilkadziesiąt lat, licząc na kalendarzyk i zastanawiać się ''a może przesunął mi się cykl i zajdę w 5 ciążę''? To ma czynić kobietę wolną? Ja czym takim będę się stresować, dlatego zrozumiałam, że chyba nie ma sensu się spowiadać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 08 maja 2013, 21:45
Ja mam zagwozdkę- no bo obsesyjne mysli o charakterze obrazoburczym i bluznierczym sa rzecza powszechna w nn. A co w sytuacji, gdy ktos ma na odwrot- jest niewierzacy, a doswiadcza obsesji o tematyce proreligijnej, ktore sa kontrastowe, egzogenne- sprzeczne z jego swiatopogladem i nie wynikaja z epizodu psychotycznego ani naglej potrzeby ducha, ani nie sa glosem sumienia. :P Ach- zapomnialem to wynik uboczny ogladania przed snem serialu o demonach ktore np. przedtem byly ludzmi i zostaly demonami po zaprzedaniu duszy w zamian za przedluzenie penisa o kilka cm i odbebnienie kilkudziesiecu lat w piekle, aniolach ktore na fazie w obecnosci Głodu (jezdziec apokalipsy) zajadaja cheesburgery, a po upadnieciu zostaja buddyjskimi guru organizuja orgie, lucyferku uwolnionym z piekla, ktory sie wkurzyl na tatusia i postanowil zrobic jesien sredniowiecza na Ziemi, Bogu ktory wystepuje w postaci personifikacji nawiedzonego pisarza science fiction- + srodki psychotropowe.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do