obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 04 maja 2013, 19:37
fozzie-Czymś innym jest zapalenie płuc, czym innym nerwica. W tym pierwszym nie ma innego wyjścia niż antybiotyki. W drugim przypadku spowiedź może pomóc przy skrupułach. Nie wyleczy ich, ale może dać pewność ''teraz już na pewno się wyspowiadałam''.
rikuhod-Jeżeli się przed czymś nie powstrzymam, to od niedawna czuję, że zgrzeszyłam. Na przykład uwielbiam koloryzować rzeczywistość, szczególnie do osób, które mnie nie znają. Lubię też sprzeczać się z ludźmi na forach, na których sprzeczki są normalne. Podobnie jest z fantazjami erotycznymi-bardzo często myślę o sobie w sytuacjach mniej lub bardziej intymnych z facetami, którzy mi się podobają. W tych sprawach istnieje jakaś granica, że to jeszcze grzech lekki i nie trzeba się spowiadać, ale w pewnym momencie jest to już grzech ciężki. Problem, że nie wiem kiedy przekraczam granicę, a kiedy jest to wszystko niewinne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez vifi 04 maja 2013, 21:21
znerwicowana92, możesz zapytać się o to spowiednika. Grzech ciężki to jest postawa, kiedy wiesz że coś jest grzechem, masz wolny wybór i wybierasz że będziesz go popełniała. Jeśli masz wątpliwości czy zgrzeszyłaś ciężko to znaczy że nie zgrzeszyłaś.
Przy spowiedzi wszystkie grzechy są odpuszczone, obowiązek jest tylko spowiedzi z grzechów ciężkich, ale zapomnienie któregoś nie unieważnia spowiedzi. Nie słuchaj uczuć tylko rozumu.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez Rafka 04 maja 2013, 21:40
pytałam sie księdza co jest jak zapomni się ciężkiego grzechu czy można przystąpić do komunii. Powiedział mi, że ciężkiego grzechu nie da sie zapomnieć.
Rafka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 04 maja 2013, 22:09
Rafka-To dziwne, bo mi kilka razy zdarzyło się zapomnieć grzech ciężki. Chciałam się wyspowiadać z tego, że opuściłam msze w niedziele i kilka innych grzechów i o opuszczeniu mszy zapomniałam. Przypomniało mi się, gdy ksiądz już zadał pokutę i powiedział, że to może zostać zaliczone do tej spowiedzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez Rafka 04 maja 2013, 22:28
Przed spowiedzią staram się przypomnieć jaki grzech spowodował, że ostatnim razem nie przyjełam komunii.
Ksiądz mówił, że jak zapomnisz grzechu to można przyjąć komunię, ale przy nastepnej spowiedzi wyjawić te grzechy.
Rafka
Offline

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez graddis 04 maja 2013, 23:17
definicje wzięta ze strony
http://www.rodzinapolska.pl/dok.php?art=religia/archiwum/2004/421_1.htm

Grzech jest to dobrowolne i świadome przekroczenie przykazania Bożego lub kościelnego. Grzech polega więc na nieposłuszeństwie i wynoszeniu własnej woli nad wolę Bożą. Grzech może być ciężki, czyli śmiertelny albo lekki, czyli powszedni.

Grzech ciężki popełnia człowiek wtedy, gdy przekracza przykazania: l) w ważnej rzeczy - jest to tzw. materia wielka, 2) zupełnie świadomie i 3) całkowicie dobrowolnie.

Grzech lekki popełnia człowiek wtedy, gdy przekracza przykazania: l) w małej rzeczy, 2) bez całkowitej świadomości, 3) bez całkowitej dobrowolności.
graddis
Offline

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez qwertyqq 05 maja 2013, 02:29
Przy skrupułach najważniejsze jest by nie ufać sobie, ale spowiednikowi. Bezwzględne posłuszeństwo mu. http://www.rozmawiamy.jezuici.pl/articles/52/n/51
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
06 gru 2012, 17:51

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez fozzie 05 maja 2013, 12:04
qwertyqq napisał(a):Przy skrupułach najważniejsze jest by nie ufać sobie, ale spowiednikowi. Bezwzględne posłuszeństwo mu. http://www.rozmawiamy.jezuici.pl/articles/52/n/51

Spowiednika nie interesuje to, że ktoś jest chory na nerwicę. Zaufanie mu może może tylko pogorszyć stan chorego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1199
Dołączył(a)
07 sty 2013, 09:58

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez Rafka 05 maja 2013, 14:13
Trzeba się modlić o rozeznanie i aby Bóg postawił odpowiedniego spowiednika który będzie miał rozeznanie i będzie prowadził duszę. Modlić się o światło Ducha Świętgo.
Ze skrupulantem nie łatwa rozmowa. Dlatego spowiednik musi być stanowczy i pouczyć penitenta.
Osobiście wolę iść do takiego który potrafi odpowiednio pouczyć, wyjaśnić bo zdarza się, że ksiądz nic nie powie tylko odrazu zadaje pokutę.
Czasem jest tak, że przerywam księdzu bo przypominają mi się grzechy w czasie jego mówienia.
Nie każdy ksiądz może przypasować. Jest tak, że młody bardziej zrozumie niż starszy i na odwrót.
Rafka
Offline

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 05 maja 2013, 15:48
Spowiednika nie interesuje to, że ktoś jest chory na nerwicę. Zaufanie mu może może tylko pogorszyć stan chorego.


Oczywiście, że go interesuje i jeśli ma trochę doświadczenia, to sam jest w stanie to rozpoznać. Brak zaufania to pożywka dla nerwicy i rozważań bez końca i nie jest zgodna z katolickim rozumieniem sakramentu spowiedzi. Odpowiedzialność jest podzielona - spowiadający ma przedstawić grzechy tak, jak je pamięta i kierując się szczerymi intencjami, specjalnie nic nie pomijać i spełniać warunki spowiedzi, a spowiednik udziela rozgrzeszenia, czyli decyduje czy może je dać. Spowiednik reprezentuje Boga - takie jest założenie - i Bóg nie może przecież wymagać, żebyśmy brali odpowiedzialność za spowiednika - nawet jeśli nie jest doskonały, to obowiązują nas jego decyzje - co do przebiegu spowiedzi, pokuty, rozgrzeszenia. Inaczej się nie da. Jeśli zrobił jakieś błędy, to on będzie za nie odpowiadał a nie "klient". Muszą być jakieś ostateczne rozstrzygnięcia, zamknięcie sprawy - i od tego jest spowiedź (Co nie znaczy, że nie mamy poprawiać po niej naszego życia).

Gdyby nie było kontaktu z żywą osobą - spowiednikiem, który bierze na siebie pewną odpowiedzialność, na przykład wyjaśniając, co jest grzechem, a co nie, gdyby nie było Dekalogu, Ewangelii, katechizmu i o wszystkim musielibyśmy rozstrzygać sami czy próbując się jedynie wczuwać w intencje Boga, to sytuacja byłaby jak w Procesie Kafki - każdy by czekał na Sąd, który nadejdzie, ale nie miałby za bardzo jasności, z czego będzie sądzony. To absurd i Bóg nie może tak działać. Dlatego choć spowiednik jest niedoskonały i nie jest wszechwiedzący, potrzebny jest kontakt z nim i uznanie jego zakresu "władzy".

Jeśli ktoś się zastanawia czy wszystko powiedział "dobrze", to z pewnością nic nie zataił "specjalnie" - bo by to wtedy wiedział, że nie chciał czegoś powiedzieć, a nie się zastanawiał. Jest też czynnik stresu, emocji, pośpiechu, nie mamy możliwości wszystkiego, co mówimy przy spowiedzi dokładnie przemyśleć, zwłaszcza jeśli jest jakaś rozmowa i pytania - więc możemy coś powiedzieć niemądrze czy niezupełnie tak, jakbyśmy to zrobili po namyśle, możemy nawet coś zniekształcić - ale to nie było celowe czy w pełni kontrolowane, więc trudno.

Z ciekawostek - nie raz odczuwałam działanie Ducha św w trakcie spowiedzi. Byłam na przykład u spowiedzi, kiedy zmarł mój ojciec i dostałam jako pokutę modlitwę za zmarłych z rodziny, choć ksiądz nie wiedział o tym. Myślałam wcześniej, że i tak się będę modlić za ojca, więc byłoby wygodnie mieć taką pokutę, to będę się mogła skupić na jednej rzeczy. Ostatnio myślałam o tym, że pisałam tu na forum o Ewangelii, a sama jej dawno nie czytałam i że powinnam. Zaczęłam jednego dnia wieczorem i poczułam, że to mi dobrze robi i pomyślałam, że to by była dla mnie najlepsza pokuta. I taką dostałam, choć nic o tym nie mówiłam.

Oczywiście nie zawsze jest miło i komfortowo, czasem mi się zdarzały jakieś zgrzyty czy przykre doświadczenia w trakcie i po spowiedzi. Bo to nie jest masaż relaksujący i Bóg nie ma obowiązku dbać zawsze o nasz komfort w życiu - tak sądzę, bo jak by to robił, to byśmy byli nieuodpornieni na to, że w życiu bywa różnie, a wiara to nie jest droga usłana różami. Czasem się zdarza spowiednik, który trafi "kulą w płot", przynajmniej tak się czujemy - i też trzeba to przeżyć. Jest też w spowiedzi czynnik ludzki i przypadkowy. Wiara to ciągłe balansowanie między kontaktem z Bogiem, poczuciem sensu a niewiedzą. Gdybyśmy cały czas mieli poczucie, że znamy myśli Boga, a On nas prowadzi za rękę, to mielibyśmy psychozę. Gdyby z kolei Bóg się nie objawił (tradycja), nie dał nam sumienia, możliwości doświadczenia Go wewnętrznie i Kościoła - nie moglibyśmy Go poznać.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez rikuhod 06 maja 2013, 01:27
znerwicowana92, wiesz dalsze zastanawianie się nad tą spowiedzią tylko cię będzie bardziej stresować :( powiedziałaś grzech przy spowiedzi nie zataiłaś niczego specjalnie, więc Bóg odpuścił ci grzechy i tyle :) Bóg jest twoim Ojcem, On wie o wszystkim, wie też że nawet teraz żałujesz wszystkich grzechów :) Lepiej za dużo się nad wszystkim nie zastanawiać, bo to tylko stresuje :(

Co do mojego poprzedniego posta, może troche z tym przesadziłem wł mnie warto robić wszystko co jest zgodne z prawem i nie należy się przed niczym przestrzegać (chyba że to nielegalne). Nie należy się przesadnie przed wszystkim powstrzymywać bo to człowieka ogranicza, wprowadza w kompleksy, tworzy nieszczęśliwym :( Jak coś się źle zrobi to już tego samego błędu się nie powtórzy z doświadczenia :)
Jeśli będziesz więcej korzystać z życia i mniej się przed wszystkim powstrzymywać poczujesz się wolniejsza i odważniejsza :) W ten sposób nabierzesz pewności siebie :)

Wł mnie bardzo ważnym lekarstwem na nerwice jest większe korzystanie z życie :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 06 maja 2013, 11:11
Zastanawiam się teraz, czy w ogóle w moim wypadku spowiedź ma sens. Wiem, że nie dam rady żyć wg niektórych zasad :( Próbowałam, postanowiłam poprawę, ale niestety nic z tego. Gdy się nie spowiadam czuję się bardziej wolna, bo nie muszę się bać, że popełniłam jakiś grzech, ale z drugiej strony źle się z tym czuję. Gdy się spowiadam, czuję się spokojna o życie duchowe, ale też ciągły niepokój ''nie dam rady'', itp.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 06 maja 2013, 11:45
znerwicowana92, Nie wiem czemu w Polsce wciąż praktykuję się spowiedź indywidualną w konfesjonałach np. w Niemczech w kościele katolickim jest spowiedź powszechna. Spowiedź konfesjonalna to wymysł koscioła aby inwigiliowac wiernych a nie pisma świętego po co pośrednik jak można bezpośrednio z bogiem porozmawiać jeśli ktoś jest wierzący.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 06 maja 2013, 12:12
carlosbueno-Niemcy mają spowiedź powszechną w Kościele Katolickim? Nie w protestantyzmie? Mnie też czasem wydaje się, że spowiedź nie jest potrzebna. Przecież Bóg doskonale zna nasze grzechy i bardzo dobrze wie, czy żałujemy czy nie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do