szanse na calkowite wyleczenie

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

szanse na calkowite wyleczenie

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 06 kwi 2013, 20:51
ja cierpie na zok całe zycie. Głownie mam natrectwa myslowe..majac 11 lat pojawil sie pierwszy powazny epizod z nn..bałam sie, ze zostane opetana bla bla bla..trwało to miesiac lub dwa..nikt mnie nie zaprowadzil do lekarza/psychologa...samo minelo, bez leków...remisja trwała 8 lat.. w tym czasie pojawiały sie natrectwa jakies male, ale nie wywolywały lęku+ całej gamy objawów. W wieku 19 lat naoogladałam sie jakis reportazy o seryjnych zabojcach i znow mi 'odwaliło'..bałam sie, ze komus moge zrobic krzywde, ze stane sie pedofilka..itd...tym razem poszłam do psychiatry, dostałam leki (anafranil...troche minelo zanim trafilam na wlasciwego lekarza i wlasciwy lek)..po 9 miesiacach nastapila znow remisja..trwała 10 lat..w tym czasie brałam cały czas leki..malusie dawki...przypominajace..proba odstawienia i panika jaka to we mnie wywolalo spowodowało nawrot nn. Od dwoch lat chodze na terapie psychodynamiczna i jest znacznie lepiej jesli chodzi o nn..potrafie minimalizowac natrectwa, lęk...lepiej siebie rozumie i swiat, ucze sie emocji i ich wyrazania..to bardzo pomaga przy nerwicy:). Przez 10 lat brałam 37 mg Anafranilu SR..moja lekarka powiedziała mi, ze po tak dlugim okresie zazywania lek na mnie nie działa..to zwykle placebo...oparłam na nim swoje poczucie bezpieczenstwa i jak leki odstawiłam to w ciagu 2 dni tak sie nakreciłam, ze biegam wracałam po recepte. Teraz odstawiam stopniowo..małymi kroczkami. W ZOK wazne jest zajecie czyms mysli..wiem, ze na poczatku jest ciezko, bo lęk paralizuje..potem stany depresyjne...ale jak juz zaczyna byc troche lepiej, to warto zorganizowac sobie jakos konstruktywnie czas...sport, czytanie ksiazek, wolontariat. Dobrze jest tez chlonac informacje na temat zok..to pomaga i czlowiek mniej panikuje. Smutne jest to, ze mozg jest tak slabo poznany..ze leczenie zok polega na metodzie prob i bledów...ze tak naprawde nie wiadomo co jest przyczyna..ech. Sciskam Was Wszystkich Drodzi ZOK-wcy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

szanse na calkowite wyleczenie

przez oohwowlovely 07 kwi 2013, 11:03
u mnie nn zaczelo sie od sierpnia i jest o niebo lepiej niz wtedy. Moj stan sie polepsza. Czy to mozliwe, zebym juz zdrowiala w tak szybkim czasie?
oohwowlovely
Offline

szanse na calkowite wyleczenie

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 07 kwi 2013, 19:27
oohwowlovely, mozliwe:) ale licz sie z tym, ze moze nastapic nawrot. Najlepsza w leczeniu zok jest terapia poznawczo-behawioralna..pomysl nad tym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

szanse na calkowite wyleczenie

przez oohwowlovely 07 kwi 2013, 19:49
juz chodze do psychologa, ale nie wiem jaka on tam terapie na mnie stosuje. Na dodatek biore leki. Wlasnie mi chodzi o takie calkowite wyleczenie bez nawrotu :)
oohwowlovely
Offline

szanse na calkowite wyleczenie

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 07 kwi 2013, 20:08
Podobno dzięki terapii jest to mozliwe:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

szanse na calkowite wyleczenie

przez oohwowlovely 07 kwi 2013, 20:09
tylko mam pewien problem. W pazdzierniku mam zamiar jechac daleko na studia i to mi uniemozliwi terapie u tego samego psychologa..
oohwowlovely
Offline

szanse na calkowite wyleczenie

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 07 kwi 2013, 21:53
oohwowlovely, hmm sprawa wyglada tak, ze terapii nie powinno sie przerywac, bo nie ma wtedy zadnego efektu. Porozmawiaj o tym ze swoim terapueta, moze zaproponuje Ci jakies rozwiazanie, albo da Ci namiary na jakiegos inego terapuete w miejscu w ktorym bedziesz studiowała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

szanse na calkowite wyleczenie

przez artkobieta 14 kwi 2013, 22:17
witam, to mój pierwszy wpis na tym forum, choć zaglądam tu regularnie od 3 tygodni, postanowiłam się włączyć, bo się zamęczę! u mnie jest obecnie taka sytuacja, że jestem po rocznym leczeniu arketisem (pół roku cała tabletka, pół roku pół, 3 tygodnie temu lekarz mi odstawił, bo właściwie od początku brania było dobrze, leczyłam się równolegle u psychiatry i chodziłam na indywidualną psychoterapię co 2 tygodnie, kwestie, które doprowadziły mnie do najgorszych dołów zostały rozwiązane, uświadomiłam sobie wiele rzeczy, było na prawdę rewelacyjnie). po odstawieniu zaczęłam mieć potworne natrętne myśli właśnie o opętaniu, jak bedzie.dobrze w wieku 11 lat, wywołane tym, że mama będąc ostatnio w Częstochowie na Mszy Świętej była świadkiem wrzeszczącej podczas Komunii Świętej jakiejś nawiedzonej dziewczyny, nad którą odprawiano egzorcyzm. mama żałuje że mi o tym powiedziała, no ale czasu nie cofniemy, a ja zaczęłam odtąd bać się wszystkiego i mieć natrętne myśli w tym temacie. okropne ciągłe napięcie, duszności jak przed leczeniem, z tym że wtedy bodźcem wywołującym lęki był strach o rocznego syna z wadą serca przed pobytem na oddziale kardiologicznym w celach diagnostycznych (operacja wciąż przed nami, z tym, ze na razie go "hodujemy" jak mówi sarkastycznie nasza kardiolożka z czarnym poczuciem humoru, który tak na prawdę przypadł nam już przez te dwa lata do gustu, bo opiekuje się nami od urodzenia synka). prawda jest taka, że czując się dobrze zgodziłam się na odstawienie leku z myślą o ewentualnym kolejnym potomstwie i dołuje mnie fakt, że pewnie będę musiała wrócić na leki i znów nici z prokreacji, a nawet z radości z sexu, plus tycie, bo wiadomo jak to na psychotropach jest :bezradny:jestem umówiona do psychiatry na najbliższy poniedziałek, ciekawa co zadecyduje i jak w ogóle wytrwam do tego czasu... czeka mnie w międzyczsie publiczne przemawianie, które było dla mnie pestką podczas brania arketisu, nie wiem jak to będzie bez. jeśli to jakiś efekt odstawienny to ciekawa jestem ile czasu może potrwać i czy to w ogóle normalne, ze tak się pojawił w postaci nasilonego nawrotu. dziwne to dla mnie. dodam jeszcze, że to nie było moje pierwsze leczenie, z tym że uważam je za pierwsze najlepiej ukierunkowane, bo wcześniej mając objawy lęku przestrzeni (kościół, autobus, impreza z tłumem itp) leczona byłam niejakim depakine chrono (bez jakiegokolwiek komentarza w postaci psychoterapii) przez 5 lat, po podstawieniu było początkowo ok, ale zaczęły się stany obniżonego nastroju, potem ciąża, dziecko, baby blues, który dopiero po pół roku posiadania maleństwa pozwolił mi go w pełni kochać, cieszyć się nim i dopuścić w ogóle do świadomości możliwość następnej ciąży (wcześniej było to nie do pomyślenia, ciąża i okres noworodkowy był po prostu jedną wielką traumą). potem przed wspomnianą konsultacją z jego (synka) kardiolog miałam atak paniki paraliżujący moje mięśnie, odbierający mowę i możliwość poruszania się na jakieś 5 minut. pogotowie, diagnoza - nerwica. leczenie, no i po roku znów jestem gdzie jestem.. ech..
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 kwi 2013, 21:27

szanse na calkowite wyleczenie

przez zmęczona1 15 kwi 2013, 18:34
sadi31, no własnie jak to jest z tym cholerstwem. ja ponad 10 lat się męczę. leczyłam się 10 lat temu, ale sama nie wiedziałam co mi jest leczono depresję. U psychiatry mnie wysłuchiwali, przepisywali leki tyle, a ja tylko chciałam uslyszec to choroba to się leczy. Do nie dawna nie wiedziałam co mi jest, myslałm że tylko ja tak mam, wstyd komuś opowiedziec więc jakoś to było raz gorzej raz lepiej. Niestety w zeszłym roku w sierpniu dopadło mnie było okropnie, dramat ale po 2 miesiącach było lepiej, i tak na zmianę raz lepiej raz gorzej, nie umiem zdecydowac się iśc do psychiatry bo się wstydzę opowiedziec, i ciągle wydaję mi się że jestem za mało chora żeby iśc do psychiatry. Męczę się, znowu jest gorzej, ciągle coś sobie tłumaczę, i przekonuję się że te mysli nie są moje, są nieprawdą, niby to wiem, to czemu nie znikaja, i zatruwaja mi życie. :hide: Przerabiałam wiele tematów, jednak ten ostatni męczy najdłużej i jest dla mnie najgorszy. Mam doooooooośc. Naprawdę :(
Offline
Posty
158
Dołączył(a)
23 paź 2012, 19:56

szanse na calkowite wyleczenie

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 16 kwi 2013, 11:29
zmęczona1, Ty to lubisz sie katować...śmigaj do psychiatry! Idz tez do psychologa! Oni Cie uspokoją i wytłumaczą, ze nie jestes zadna lesbijka!!! Toz cale zycie zakochiwalas sie z facetach, prawda? Masz męża, dzieci...poza tym w ciagu paru sekund czlowiek nie zmienia orientacji...i nie ogarnia go z tego powodu paralizujacy lęk. Zacznij się troszczy o siebie dziewczyno!! Szukaj pomocy! Zeby sie pozbyc nerwicy trzeba isc na psychoterapie.. czlowiek sam sobie raczej nie pomoze...moze wyciszyc chorobe..ale to i tak wczesniej czy pozniej wroci.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

szanse na calkowite wyleczenie

przez zmęczona1 18 kwi 2013, 16:53
bedzie.dobrze, no własnie ja chyba wciąż ją wyciszam, wtedy wydaję mi się że, nie jestem dostatecznie chora żeby iśc do psychiatry. Niby zyje nawet momentami jestem szczęśliwa, usmiecham się, ale to cos jest ze mną ja po prostu już się do tych mysli przyzwyczaiłam, tylko jak się nasilają to mam doły, mam dośc. Ale nigdy nie znikają, nie wierze że kiedyś to się stanie :hide:
Offline
Posty
158
Dołączył(a)
23 paź 2012, 19:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do