Atak natrętnych denerwujących mysli

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Atak natrętnych denerwujących mysli

przez Babilon 25 mar 2013, 17:31
Najgorsze co mnie spotyka to atak natrętnych denerwujących mysli. Czyli przychodzą mi do głowy po 100 razy nerwowe sytacje, w których moge sie znaleźć a najbliższym, albo i całkiem odległym czasie. Chodzi mi o nerwowe, w sensie połączone ze złóścią, wkurzeniem, wyprowadzeniem z równowagi sytuacje. Oczywiscie nie są wyssane z palca tylko podobne juz kiedys wystąpiły w zetknięciu z tymi samymi osobami, czy w tych samych okolicznosciach i niestety moj mózg tworzy juz na tej podstawie "prawo serii" czyli jak raz sie to zdarzyłó to moze sie zawsze zdarzac w podobnych okolicznościach. I czasami mam tak ze widze w wyobraźni (nie tylko widze ale tez wyobrazam sobie, ze jestem w tej sytuacji, czuje te nerwy wyraźnie na sobie, słysze padające dialogi co kto powie itd, przezywam to całą sobą) pewną okropnie denerującą sytuacje. Poniewaz nie widze jej rozwiązania takiego w którym wyjde z niej spokojna bez zdenerwowania, to ta myśl wraca po 100 razy, bo łudze sie ze w koncu wymysle jak trzeba z niej wybrnąc zeby sie nie wkurzyc, rezultat jest zawsze przeciwny, za kazdym wyobrazeniem tej sytuacji irytuje mnie ona coraz bardziej i w rezultacie jestem wykonczona czyms co zaistnialo jedynie w mojej główie. Wiele z tych sytuacji nigdy sie nie zdarzy, z drugiej strony zdarzają sie inne nawet gorsze których nie przewidziałam. NIeraz mam tak, ze jak jeden wątek po mnie przejedzie to zaraz jest następny i następny, zwariowac mozna, jestem wtedy całkowicie wyłączona, noc do mnie nie dociera bo mysle tylko o tym. W rezultacie po tych wszyskich nerwach czuje sie juz tak wykonczona i wypruta, ze boje sie tej sytuacji i zaczynam myslec jak jej uniknąc czyli np. nie isc gdziec, nie spotkac sie z kims, nie odzywac sie do kogos do konca życia zeby mnie juz więcej nie denerwował. WIadomo tym sposobem, to czlowiek musiałby wnet z domu nie wychodzic.
Mam pytanie do tych co mają podobnie jak sobie wtedy radzicie? Czy odpuszczacie od razu, wiedząc ze i tak będziecie sie 100 razy zadręczac daną sprawą czy tez wałkujecie ją mimowolnie tak jak ja? Czy udaje sie Wam wyrzucic to z głowy od razu na wstępie jak sie to pojawi i nie maltretowac sie takim masohizmem ? Jak to robicie? To jest wykańczające doszczętnie psychicznie i fizycznie i oczywiscie zadnego sensu nie ma. Prosze o porady i Wasze sposoby na radzenie sobie z takim upiorstwem.
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
25 paź 2012, 14:09

Atak natrętnych denerwujących mysli

Avatar użytkownika
przez sadi31 25 mar 2013, 17:41
ja tio wtedy daje sobie na luz
mowie sobie
aaaaw dupie to mam - juz jestem tak zmeczony ze sram na te mysli - niech se plyna jak chca poplyna i przemina

i chyba dziala
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

Atak natrętnych denerwujących mysli

przez Babilon 26 mar 2013, 12:35
i tak zwyczajnie odchodzą? I nie przyjdą znowu później?

-- 26 mar 2013, 13:04 --

nikt inny nie ma jakichs sposobów? nikt na to nie cierpi? przeciez to forum głownie o nerwicy :shock:
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
25 paź 2012, 14:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Atak natrętnych denerwujących mysli

Avatar użytkownika
przez sadi31 26 mar 2013, 13:23
przychodza - i te stare i jakies nowe
ale czlowiek po prostu je olewa
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

Atak natrętnych denerwujących mysli

przez Babilon 26 mar 2013, 13:45
hmm, własnie ciężko je olac, bo sie przylepiają do głowy i zawsze sie łudze, ze jak je przerobie TYLKO RAZ, to wyjdą, a w rezultacie przerabiam je 100 razy i wtedy rzeczywiscie wyjdą ale tylko dlatego ze juz jestem niezywa, więc nie mają kogo dręczyc;-(
Dobrze, więc spróbuje je olewac za Twoją radą, skoro tak sie da

-- 26 mar 2013, 17:33 --

czy juz nikt więcej nic nie moze powiedziec na ten temat?
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
25 paź 2012, 14:09

Atak natrętnych denerwujących mysli

Avatar użytkownika
przez rikuhod 26 mar 2013, 21:41
Babilon, wiesz sadi31, ma racje powinnaś te myśli ignorować. Zdarza ci się tak, że jeśli starasz się je ignorować, to zaczynasz się męczyć i czuć że musisz to pomyśleć, albo jeśli nie zaczne o tym myśleć to coś się stanie? sry nie wiem jak sytuacja jest u ciebie :( ja ignorowałem moje natręctwa to z początku tak było :(

Ignorowanie tych myśli z początku jest trudne ale próbuj. Jak czujesz że musisz o tym pomyśleć to przełam się (przez ignorowanie). Jeśli powiedzmy sama odruchowo pomyślisz albo zaczniesz analizować to nie przejmuj się, olej to i ignoruj dalej.

Wszelkie myśli, nie tylko natrętne nasilają się jeśli się nad nimi się zastanawiamy albo boimy się ich. Przez to że zastanawiasz się nad nimi, wałkujesz je i analizujesz, nasilasz je. Przez to także coraz bardziej się stresujesz nimi (co także je nasila, strach przed natrętnymi myślami nasila je)

Dlatego ignoruj te myśli, jak przyjdą to nie odtrącaj ich, niech same sobie przejdą. No i rób wszystko jakbyś normalnie robiła, a te myśli były zwykłymi myślami. Np jeśli pracujesz czy uczysz się nagle cię zaczynają nękać to próbuj pracować dalej. Ja wiem, że myślisz wtedy że nie możesz się skupić bo myśli nie dają ci się skupić (ja tak miałem), ale mimo to pracuj dalej ignoruj to, że ci przeszkadzaję nie odpędzaj ich. Stopniowo myśli będą coraz słabsze, będą odchodzić szybciej, aż odejdą (niestety to może potrwać nawet kilka dni :( , ale ignoruj je mimo to) . Wierz mi to dobry sposób na pewno pomoże :D .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

Atak natrętnych denerwujących mysli

Avatar użytkownika
przez sadi31 27 mar 2013, 13:48
ja już w swojej łepetynie przerabiałem takie myśli
ze gdybym je rzeczywiscie wykonywał - byłbym najohydniejszym ,najobrzydliwszym pozbawionym wszelakich uczuć zbrodniarzem i potworem :why: uwierz mi jakie ja miałem jazdy to masakra
począwszy od takich mega idiotycznych a skończywszy na bardzo realnych wydawałoby się schiz :time:
ciągle je analizowałem ciągle czegoś się balem a im bardziej z nimi - tymi myślami - pracowałem - im bardziej je przerabiałem zwalczałem - tym większe one się stawały

na prawdę trzeba wykazać się nie lada sprytem albo nawet nadludzka silą aby przekonać samego siebie i przechytrzyć samego siebie
nasz wyobraźnia potrafi nas wkomponować w takie jazdy ze nawet nam się o tym nie śniło
i o ile jazdy absurdalnie śmieszne nas nie przerażają - to jazdy absurdalnie horrowate - już owszem - a to wynika tylko z tego ze w głębi duszy tak na prawdę nie chcemy nikomu zrobić krzywdy ale mamy za mało wiary w siebie ze tacy właśnie jesteśmy i gdzieś w nas siedzi to przekonane ze możemy sie kiedyś do tych obrzydliwości posunąć - skąd ono się bierze - ano z przeszłości naszej , naszego dzieciństwa i co tu dużo mówić - naszej wrażliwości - tak bardzo chcemy żeby było idealnie - pookładanie ze każde najmniejsze złudzenie braku opanowania siebie doprowadza nas do skrajnego leku i natręctw

to mnie wkurza :silence: nawet bardzo :time:
tak bardzo chcemy być w porządku względem siebie i innych ze to BARDZO staje sie nasza obsesja a zwykle normalne myśli - jakiś tysiące we łbie się przewija - u nas nerwicowców urastają do rangi potwora
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

Atak natrętnych denerwujących mysli

Avatar użytkownika
przez paulita 27 mar 2013, 13:55
Od jakiegoś czasu też takie coś mam ciągle przerabiam już chyba tysięczny raz,że np umieram zostawiam małe dzieci,co z nimi będzie wtedy powtarzam do męża,mów im,że ich kochałam mocno,opiekuj i troszcz się,albo już sto razy przerabiałam to co zrobić,żeby dzieci mnie nie zapomniały - to jest okropne natłok myśli o danych sytuacjach,ostatnio przynosi mi ulgę jesli rzecz która wejdzie w mój umysł wyjdzie w rzeczywistości,kiedy np myślę,że dzieci nie będą mnie pamiętać,nie będą wiedzieć,że je kochałam przerywam to idąc do dziecka,przytulam całuję mówię kocham Cię i chwilę poświęcam mu czas na wygłupy,takie rzeczy zostaja w pamięci i gdyby nawet mi się coś stało to coś dobrego w ich sercu po mnie zostanie :)
„Bóg nigdy nie daje duszy większego ciężaru niż jest ona w stanie unieść".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
22 mar 2013, 14:03

Atak natrętnych denerwujących mysli

Avatar użytkownika
przez sadi31 27 mar 2013, 15:11
a wiesz jak to idiotycznie wyglada z boku

jakby sie ogladalo tani stary melodramat o tym jak to matka zegna sie z dziecmi czule je obejmujac i zwiewnym ruchem dloni zaplakana pelna lez - oddaje je w opiece meza - szecac - kochaj je , opiekuj sie nimi jesli mnie juz zaraklnie :105:
ehhhh
gdyby nerwicowcy pisali scenariusze filmowe
byly by zajebiste filmy w polskiej kinematografi

nie lam sie
tez to przerabialem

z rozewnieniem placzac i szlochajac zegnelm sie z cala rodzina odstawiajac istne sceny oscarowej superprodukcji
az moj znajomy - nagral to na telefon

obejrzalem siebie w tym zenujacym spektaklu - i od razu mi sie poprawilo :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

Atak natrętnych denerwujących mysli

przez Babilon 27 mar 2013, 15:21
dzięki za rady, jezeli Wam udaje sie ignorowanie mysli, to będe nad tym dzielnie pracowac. U mnie one dotyczą całkowicie realnych zdarzen. Tzn nie obawiam sie ze zrobie cos okropnego, czy ze stanie sie katastrofa, absolutnie nie o takie mysli chodzi. U mnie zawsze dotyczy to najogólniej rzecz biorąc obawy, ze spotka mnie z ludzmi sytuacja, w której sobie z tą osobą nie poradze (więć będe sie denerwowac i męczyc z myslami natrętnymi). Np. będzie ta osoba cos na mnie wymuszac, naciskac, natrętnie (co gorsza z uprzejmości) zachęcac zebym sobie cos np. wzięla czy zjadła itp (takie cos doprowadza mnie do furii, jak cos ktos proponuje więcej niz 1 raz, a ja tego nie chce, a są osoby które ponawiają "uprzejmie" 10 razy swoje propozycje, tego nie jestem w stanie wytrzymac, nawet pisac o tym nie moge spokojnie) albo ktos wyjedzie z chamstwem. Więc te natręctwa dotyczą takich własnie sytuacji, dlatego ze w odniesieniu do pewnych osób juz wystąpiły w przeszłości przynajmniej raz , albo i wiele razy i wiem, ze znowu tak będzie jak sie z tą osobą spotkam. Przewiduje więc wszsytkie mozliwe scenariusze i denerwuje sie okrutnie za kazdym razem, w koncu nawet jak nie pojawi sie identyczna sytuacja, którą przewidywałam to z kolei będzie inna podobna, tak czy inaczej zdenerwuje sie potwoernie a potem zjedzą mnie natręctwa przez najbliższe kilka dnil Wtedy będe z kolei odtwarzac te sytuacje 100 razy i zastanawiac sie jak nalezało postapic zeby sie nie zdenerwoac i teraz miec spokoj. I tak po wielu próbach odtwarzania tej sytuacji poddaje sie, bo okazuje sie ze nie ma roziwązania, nie dało sie (więc w przyszłosci tez sie nie da) uniknąc tych nerwów, więć jedyne co moge zrobic to unikac tych ludzi. (gorzej jesli to bliska rodzina, a dotyczy to wlasnie rodziny męża, wieć jestem w konflikcie bo nie chcąc mu robic przykrości wypada mi niestety do nich czasem iśc, jak chocby w swięta, dlatego nie cierpie zadnych swiąt). No a w relacjach z obcymi ludzmi z ulicy oczywiscie nie ma mozliwosci uniknąc kontaktu, bo dzięki Bogu nie jest jeszcze ze mną tak źle zebym sie bała z domu wyjsc, ale to tez jest nieraz żródlem jakichs natręctw, np. nerwowe sytuacje w kolejce, cos tam komus powiem, potem analizuje ze mozna byłó cos innego powiedziec itd, ale w chwili zdarzenia skupiam sie tylko na tym, zeby nie pozostac bierną i w razie potrzeby wyjechac na kogos, zebym mnie potem nie dręczyła mysl, ze dałam sie wykiwac itp. bo to by mnie kosztowało zas 2 dni myslenia o tym i przezywania tej sytuacji na nowo. Krótko mówiąc jak nie poradze sobie z kims tak zebym była zadowolona to juz mam pewne nerwy i odtwarzanie tej sytuacji 1000 razy. I chyba przyczyną tego ze tak robie (tak mi sie zdaje) jest to, ze sądze, ze jak sie juz "naucze" na kolejnych przykłądach, sytuacjach odpowiednio reagowac w takich nerwowych momentach to będe zyc spokojnie, dlatego ten wysiłek włózony w natręctwa ma jednak sens. Oczywiscie chyba jednak nie ma sensu, spróbuje sobie to wtłoczyc do głowy, ze tego nie da sie nauczyc, albo sie to robi albo nie, a radze sobie i tak duzo lepiej niz kiedys, gdy wogole bałam sie odezwac, bo nie wypada przeciez powiedziec cos niemiłego komus. Dzięki za Wasze cenne wypowiedzi.
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
25 paź 2012, 14:09

Atak natrętnych denerwujących mysli

Avatar użytkownika
przez paulita 27 mar 2013, 15:31
sadi u mnie to nie wygląda tak,że ja buczę i ich przytulam po prostu pół dnia chodzę z takim myślami,że coś złego się stanie i mnie zabraknie i co z tym dziećmi,nie będą mnie pamiętać itd,do dzieci podchodzę z uśmiechę tulę je mówię,że je bardzo kocham bawię się z nimi wygłupiam po czym odchodzę i na jakąś chwilę mam spokój z tymi myślami,nie podchodzę uryczana i nie żegnam się z nimi tylko chcę dać im dużo radości żeby dobrze mnie wspominali bardziej tak to wygląda,szlocham małżonkowi jak dzieci nie widzą,że takie coś się może stać i żeby pamiętał o tym czy tamtym,bardziej tak :) Babilon dasz radę ;) - trzymam kciuki!!
„Bóg nigdy nie daje duszy większego ciężaru niż jest ona w stanie unieść".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
22 mar 2013, 14:03

Atak natrętnych denerwujących mysli

przez Babilon 27 mar 2013, 15:58
paulita, słuchaj, kazdy z nas kiedys umrze i prawdopodobienstwo dla kazdego z nas jest takie same, ze nagle sie odejdzie, jednak, wnioskuje ze jestes jeszcze b.mloda (a moze młodsza ode mnie), więc spoko, pozyjesz jeszcze dłuuugo i przestan myslec co sie stanie jak Cie zabraknie, bo to kompletnie bez sensu.Wolałabym miec takie natręctwa jak Ty, bo te moje z kolei są całkowicie realne i wysoce prawdopodobne, albo i pewne (jedynie nie znam szczegółów sytuacji która sie pojawi, ale pojawi sie z duzym prawdopodobienstwem) dlatego tak cięzko o nich nie myslec. I to jest dopiero problem. Gdybym miała takie cos jak Ty to kurcze pozyłabym spokojnie na tym swiecie.

-- 27 mar 2013, 16:02 --

A nie macie tak jak ja ze denerwujecie sie sytuacjami, gdzie nie radzicie sobie lub źle radzicie sobie z ludzmi i to jest źródłem nerwicy? Kurcze tylko ja na tym swiecie tak mam?! Kurcze wolałabym jakies nierealne/malorealne lęki jak inni ludzie, a moje są takie realne i życiowe i NIEUNIKNIONE :why: Jedynie chyba pozostaje zamknąc sie całkowicie w swojej wyobraźni, w swoim świecie, tak zeby NIC do mnie nie docierało, co ludzie mówią i nic do nich nie gadac.To chyba jedyne wyjscie, udac głupiego i głuchego :(
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
25 paź 2012, 14:09

Atak natrętnych denerwujących mysli

przez michall 27 mar 2013, 22:42
sadi31 napisał(a):ja już w swojej łepetynie przerabiałem takie myśli
ze gdybym je rzeczywiscie wykonywał - byłbym najohydniejszym ,najobrzydliwszym pozbawionym wszelakich uczuć zbrodniarzem i potworem :why: uwierz mi jakie ja miałem jazdy to masakra
począwszy od takich mega idiotycznych a skończywszy na bardzo realnych wydawałoby się schiz :time:
ciągle je analizowałem ciągle czegoś się balem a im bardziej z nimi - tymi myślami - pracowałem - im bardziej je przerabiałem zwalczałem - tym większe one się stawały

na prawdę trzeba wykazać się nie lada sprytem albo nawet nadludzka silą aby przekonać samego siebie i przechytrzyć samego siebie
nasz wyobraźnia potrafi nas wkomponować w takie jazdy ze nawet nam się o tym nie śniło
i o ile jazdy absurdalnie śmieszne nas nie przerażają - to jazdy absurdalnie horrowate - już owszem - a to wynika tylko z tego ze w głębi duszy tak na prawdę nie chcemy nikomu zrobić krzywdy ale mamy za mało wiary w siebie ze tacy właśnie jesteśmy i gdzieś w nas siedzi to przekonane ze możemy sie kiedyś do tych obrzydliwości posunąć - skąd ono się bierze - ano z przeszłości naszej , naszego dzieciństwa i co tu dużo mówić - naszej wrażliwości - tak bardzo chcemy żeby było idealnie - pookładanie ze każde najmniejsze złudzenie braku opanowania siebie doprowadza nas do skrajnego leku i natręctw

to mnie wkurza :silence: nawet bardzo :time:
tak bardzo chcemy być w porządku względem siebie i innych ze to BARDZO staje sie nasza obsesja a zwykle normalne myśli - jakiś tysiące we łbie się przewija - u nas nerwicowców urastają do rangi potwora


I co nie ma na ten syf skutecznej metody?
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
06 lis 2011, 16:53

Atak natrętnych denerwujących mysli

Avatar użytkownika
przez paulita 28 mar 2013, 08:20
Babilon ale uwierz mi,że te moje lęki nie są przyjemnością,wiem,że Twoje również,ponieważ Ty zmagasz się z rzeczywistością,a ja z tym co mogło by być gdyby,po za tym uporczywe myśli o chorobach też nie są miłe - odczuwalne bóle itd są okropne :( Życzę Ci pokonania trudności ;)
„Bóg nigdy nie daje duszy większego ciężaru niż jest ona w stanie unieść".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
22 mar 2013, 14:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do