terapia4kroków

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

terapia4kroków

przez trek 21 lis 2012, 16:54
albo mozna skrotem mowic w myslach samo ZOK ;D

ale dochodze jednak do wniosku, ze najlepiej nic nie nazywac i wogole jak najmniej sie szarpac, akceptacja rzeczywistosci na bardzo fundamentalnym poziomie chyba jest najskuteczniejszym lekiem.
trek
Offline

terapia4kroków

przez spragniona 21 lis 2012, 17:01
bedzie.dobrze masz rację. Jednak niektóre moje lęki są tak silne i powiązane z innymi rzeczami, że boję się we wrzucić do niepamięci, że może stać się to co tam sobie myślałam. Dlatego myślę czy najpierw nie zapisać lęku na kartce jeśli chciałabym się kiedyś upewnić czy na pewno nie mam się czego bać- kiedy już przestanę o nim myśleć i się go bać. Te lęki powiązane są ściśle z innymi rzeczami, np. z dda więc też trzeba chyba najpierw przepracować skąd się one biorą.

A ty trek jakie masz swoje udoskonalenia tej metody?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
10 paź 2012, 19:28

terapia4kroków

przez bedzie.dobrze 21 lis 2012, 17:04
spragniona, tez jestem dda..polecam terapie.
bedzie.dobrze
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

terapia4kroków

przez trek 21 lis 2012, 17:15
spragniona, to nie jest udoskonalona metoda, tylko inna moim zdaniem znacznie bardziej dopracowana metoda.

jak chcesz to moge wyslac link do ksiazki z ta metoda, ale na priva, bo to jest na chomiku i przypuszczam, ze tu nie mozna wklejac. ;D
trek
Offline

terapia4kroków

przez spragniona 21 lis 2012, 17:20
bedzie.dobrze w takim razie możemy się lepiej zrozumieć;) Niestety problemy nerwicowe raczej nie biorą się z nieba tylko wynikają z innych.
Mówisz, że Tobie pomaga terapia psychodynamiczna? Czy terapeutka też zna problematykę dda? Ja zaczynałam już kilka razy terapię, właśnie pisałam o tym post w temacie terapia;) Byłam na terapii dda i przeciw nerwicy (może to była psychodynamiczna). Przy tej pierwszej terapii czułam wsparcie, zrozumienie, ogólnie czułam się lepiej, chociaż z drugiej strony terapeutka postrzegała mnie tak schematycznie i wmawiała mi niektóre mechanizmy, których nie miałam. Z kolei na drugiej terapii nie czułam zrozumienia i wsparcia, czułam, że moje emocje są nienormalne. Teraz nie wiem na jaką terapię pójść. Chyba jednak dda więcej mi daje.

trek to proszę podeślij:)
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
10 paź 2012, 19:28

terapia4kroków

przez trek 21 lis 2012, 17:46
poszlo :)
trek
Offline

terapia4kroków

przez bedzie.dobrze 21 lis 2012, 21:57
spragniona, hmm terapia psychodynamiczna jest trudna i dlugoterminowa..dokonujesz wgladu w siebie, odkrywasz siebie, analizujesz siebie...terapueta przewaznie slucha, czasem interpertuje jakas mysl, delikatnie naprowadza. Tak naprawde ty sama jestes terapueta dla siebie...czasem porusza sie bolesne tematy, czasem nawet objawy nerwicy sie nasilaja. Generalnie jestem zadowolona..tez na poczatku nie czulam wsparcia i mialam wrazenie, ze prowadze monolog...1,5 roku zajelo mi, abym zaufala swojemu terapuecie
bedzie.dobrze
Offline

terapia4kroków

przez spragniona 21 lis 2012, 23:41
bedzie.dobrze czyli twoja terapeutka też niewiele mówi? Nie wiem jak ma mi to pomóc jeśli mówiąc coś głośno tylko utrwalam swoje patrzenie na daną rzecz lub słyszę zupełnie inną opinię, co też sprawia, że nie wchodzę głębiej w swój lęk i myślę sobie, że jestem nienormalna, że tak myślę, ale tak jest.
Proszę napisz po jakim czasie czułaś, że terapia coś daje? Czułaś może jakąś ulgę? Mi w ogóle nie pomaga na razie.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
10 paź 2012, 19:28

terapia4kroków

przez bedzie.dobrze 22 lis 2012, 12:25
spragniona, tak naprawde na terapii zalezy wiele od Ciebie..Ty sama sobie uswiadamiasz pewne rzeczy i od Ciebie zalezy co z ta wiedza zrobisz. Czasem ciezko nam przyjac pewne fakty- "słyszę zupełnie inną opinię, co też sprawia, że nie wchodzę głębiej w swój lęk i myślę sobie, że jestem nienormalna"...potrzeba czasu, aby to przetrawic, skonfrontowac z dana sytuacja i stwierdzic, ze terapueta miał faktycznie racje. Ja jestem teraz na bardzo intensywnym etapie terapii...wiele rzeczy odkrylam o siebie..rzeczy, ktore nie calkiem mi sie podobaja..to normalne, ze te 'nowosci' budza we mnie lęk, opór przed zmiana....latwiej jednak zyc z czyms co jest nam znane (np. nerwica) niz zaakceptowac fakt ze jest sie jakim jest ( ze sa w nas rozne emocje) i isc dalej. Potrzeba duzo cierpliwosci:) proces przebudowy myslenia nie jest łatwy....jest cholernie trudny i bolesny..i czlowiek ma prawo sie bać..ale musi miec swiadomosc, ze to go uczyni lepszym czlowiekiem.
bedzie.dobrze
Offline

terapia4kroków

przez spragniona 24 lis 2012, 20:14
bedzie.dobrze napisał(a):spragniona, tak naprawde na terapii zalezy wiele od Ciebie..Ty sama sobie uswiadamiasz pewne rzeczy i od Ciebie zalezy co z ta wiedza zrobisz. Czasem ciezko nam przyjac pewne fakty- "słyszę zupełnie inną opinię, co też sprawia, że nie wchodzę głębiej w swój lęk i myślę sobie, że jestem nienormalna"...potrzeba czasu, aby to przetrawic, skonfrontowac z dana sytuacja i stwierdzic, ze terapueta miał faktycznie racje. Ja jestem teraz na bardzo intensywnym etapie terapii...wiele rzeczy odkrylam o siebie..rzeczy, ktore nie calkiem mi sie podobaja..to normalne, ze te 'nowosci' budza we mnie lęk, opór przed zmiana....latwiej jednak zyc z czyms co jest nam znane (np. nerwica) niz zaakceptowac fakt ze jest sie jakim jest ( ze sa w nas rozne emocje) i isc dalej. Potrzeba duzo cierpliwosci:) proces przebudowy myslenia nie jest łatwy....jest cholernie trudny i bolesny..i czlowiek ma prawo sie bać..ale musi miec swiadomosc, ze to go uczyni lepszym czlowiekiem.

Może pewne przekonania są we mnie tak głęboko zakorzenione, że ciężko je zmienić. Poza tym terapeuta może mi powiedzieć, że coś jest ok, a ja czuję mimo wszystko, że nie jest. Mogę sobie wmawiać, że jest ale nadal mi się to nie podoba. W teorii wiem bardzo dużo, skąd co się wzięło, jak powinnam się zachowywać itp. Tylko co z tego, jak nie potrafię tego wprowadzić w życie?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
10 paź 2012, 19:28

terapia4kroków

Avatar użytkownika
przez Viii 08 sty 2013, 11:10
"Może pewne przekonania są we mnie tak głęboko zakorzenione, że ciężko je zmienić." - to jest też przekonanie.
"W teorii wiem bardzo dużo, skąd co się wzięło, jak powinnam się zachowywać itp. Tylko co z tego, jak nie potrafię tego wprowadzić w życie?" - a co Cie przed tym powstrzymuje? Co musiało by się stać żebyś wprowadziła to w Twoje życie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
24 paź 2011, 13:22
Lokalizacja
Bydgoszcz

terapia4kroków

przez karola21101987 08 sty 2013, 12:33
Viii, Powiem Ci co Viii. Nerwica :) dzis do tego doszlam. Ciezko jest pogodzic sie z faktem, ze trzeba cos zmieniac, ze trzeba wyjsc z wygodnego lozka, ktore poscielalo nam nerwica :) ja uciekalam przed opowiedzialnoscia cale zycie, bralam leki i zwiazalam sie ze wspanialym facetem, a jak przestalam to nerwica wrocila i znow ucieklam do tego lozeczka. Dopiero teraz Ezekiel pomogl mi uwierzyc w rozmowach, ze warto sprobowac walczyc z uzaleznieniem bo nerwica uzaleznia, uczucie ulgi uzaleznia,, uciekanie uzaleznia bo daje ciagle wrazenie wygrywania. Wiem, ze to tylko wrazenie.
Bylo mi bardzo trudno wrocic, ale zmusilam sie wrocilam do faceta w sobote. To On mnie przyjal. Znow czulam euforie, zakochanie. Chociaz jasno odrzucilam to kilka miesiecy temu. Definitywnie, wrecz bylam tego pewna, ze to nie jest to. Ale niepokoj nie ustawal, natrectwa czepialy sie innych mysli. Usprawiedliwialam sie przed soba bo tak bylo mi latwiej. Dopiero jak mysli staly sie nie do zniesienia, dopiero po czasie jak sledzilam tutejszy watek na forum zaczelam sie zastanawiac nad tym czy ja czasami naprawde nie mam problemu. Czuje leki, coraz to nowe, dotykaja teraz spraw zwiazanych z powrotem, z tym co powiedza inni, ale staram sie z nimi walczyc. Nie uciekac, chociaz nie powiem - czuje czesto ogromna potrzebe ucieczki, ale wtedy wracam tu na forum, czytam i mowie sobie "NIE!" nie bede. Rozmawiam czasami z Ezekielem i On mnie przekonuje, ze cierpliowsc jest wazna. Widze jak maja tez inne dziewczyny czy faceci tutaj. Wiem, ze to jest problem, z ktorym musze zmierzyc sie sama. To dopiero poczatek, boje sie tego co bedzie - o dziwota kolejny lek! - ale staram sie nie uciekac, walcze z pokusa ucieczki, pokusa ulgi... obym wygrala:) Trzymajcie kciuki. Te metody tutaj opisywane - one faktycznie wszystkie sa podobne, uswiadamianie sobie problemu jest w porzadku, w cale nie trzeba tego nazywac. Bo i po co? Wystarczy ogolny zarys problemu. Koniecznosc nazywania moze wciagnac w jeszcze wieksze watpliwosci. Mam problem i chce z nim walczyc tyle. Bede walczyc, nie chce juz uciekac, nie chce uciekac cale zycie, chce poznac siebie...
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
02 sty 2013, 10:24

terapia4kroków

przez emi 1402 08 sty 2013, 18:20
interesujaca ta terapia 4 krokow ja własnie robie cos takiego jak umyje rece i mam chec jeszcze raz to zajmuje sie czyms i potem juz niemam tego musu mycia rak naprawde to dziala

-- 08 sty 2013, 17:25 --

[quote="karola21101987"]Viii, Powiem Ci co Viii. Nerwica :) dzis do tego doszlam. Ciezko jest pogodzic sie z faktem, ze trzeba cos zmieniac, ze trzeba wyjsc z wygodnego lozka, ktore poscielalo nam nerwica :) ja uciekalam przed opowiedzialnoscia cale zycie, bralam leki i zwiazalam sie ze wspanialym facetem, a jak przestalam to nerwica wrocila i znow ucieklam do tego lozeczka. Dopiero teraz Ezekiel pomogl mi uwierzyc w rozmowach, ze warto sprobowac walczyc z uzaleznieniem bo nerwica uzaleznia, uczucie ulgi uzaleznia,, uciekanie uzaleznia bo daje ciagle wrazenie wygrywania. Wiem, ze to tylko wrazenie.
Bylo mi bardzo trudno wrocic, ale zmusilam sie wrocilam do faceta w sobote. To On mnie przyjal. Znow czulam euforie, zakochanie. Chociaz jasno odrzucilam to kilka miesiecy temu. Definitywnie, wrecz bylam tego pewna, ze to nie jest to. Ale niepokoj nie ustawal, natrectwa czepialy sie innych mysli. Usprawiedliwialam sie przed soba bo tak bylo mi latwiej. Dopiero jak mysli staly sie nie do zniesienia, dopiero po czasie jak sledzilam tutejszy watek na forum zaczelam sie zastanawiac nad tym czy ja czasami naprawde nie mam problemu. Czuje leki, coraz to nowe, dotykaja teraz spraw zwiazanych z powrotem, z tym co powiedza inni, ale staram sie z nimi walczyc. Nie uciekac, chociaz nie powiem - czuje czesto ogromna potrzebe ucieczki, ale wtedy wracam tu na forum, czytam i mowie sobie "NIE!" nie bede. Rozmawiam czasami z Ezekielem i On mnie przekonuje, ze cierpliowsc jest wazna. Widze jak maja tez inne dziewczyny czy faceci tutaj. Wiem, ze to jest problem, z ktorym musze zmierzyc sie sama. To dopiero poczatek, boje sie tego co bedzie - o dziwota kolejny lek! - ale staram sie nie uciekac, walcze z pokusa ucieczki, pokusa ulgi... obym wygrala:) Trzymajcie kciuki. Te metody tutaj opisywane - one faktycznie wszystkie sa podobne, uswiadamianie sobie problemu jest w porzadku, w cale nie trzeba tego nazywac. Bo i po co? Wystarczy ogolny zarys problemu. Koniecznosc nazywania moze wciagnac w jeszcze wieksze watpliwosci. Mam problem i chce z nim walczyc tyle. Bede walczyc,

to jest szczera prawda zgadzam sie w 100%
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
14 lis 2012, 10:50

terapia4kroków

Avatar użytkownika
przez Viii 09 sty 2013, 11:58
Związek z drugą osobą też może być formą ucieczki - jak się zakocham to wszystko się zmieni. To jest błędne myślenie.
Ucieczka - wywołuje ją kompulsja.
Uciekamy od myśli lub emocji (np. lęk) robiąc coś! Zastępując negatywne uczucie lub myśli czynnością lub zachowaniem.
Polecam Ci ten film. Mnie bardzo pomógł.
http://www.youtube.com/watch?feature=pl ... ibCtypFGos
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
24 paź 2011, 13:22
Lokalizacja
Bydgoszcz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Aligheri i 12 gości

Przeskocz do