Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

przez Babooshka 29 wrz 2009, 10:26
samobójstwo z mojego punktu widzenia nie wchodzi w gre - jestem osoba wirzącą i taki krok to droga do jeszcze większego bagna które może się nigdy nie skończyc....
nie zajmuj sobie mysli takimi pomysłami!!!
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
25 lut 2009, 16:21

Re: Natręctwa myśli...

przez rucik1234 29 wrz 2009, 13:01
"Dlatego, że to nie choroba, tylko dolegliwość, którą odpowiednio leczona da się przezwycieżyć albo przynajmniej mocno zniwelować. Dlatego, że zdążysz jeszcze umrzeć. Nie martw się. Ale zanim to się stanie przeżyjesz wiele cudownych chwil, poczujesz smaki potraw, wiatr na twarzy, przeżyjesz coś co sprawi, że na pewno nie będziesz chciał umierać i będziesz dziękował za to, że żyjesz."


Hmmm.... w takim razie jedyny realny i ewentualnie możliwy sposob na leczenie moich dolegliwości jest farmaktorerapia czyli faszerowanie się psychotropami ;/. Które oczywiście mogą mi przysporzyć nowych cierpień, bo jak wiadomo mogą wystąpić różne skutki uboczne. Niekoniecznie zanim to się stanie nastanie wiele cudownych chwil ponieważ wszystko czego doświadczam przełożone jest najpierw przez gruby filtr nerwicy. W dodatku czuje, że nim dłużej żyje tym bardziej uwłaszczam swoją godność bo moje życie to rownia pochyła (od kilku lat z dnia prawie z dnia na dzień jest coraz gorzej) i to nie tylko pod względem psychicznym. W dodatku strasznie kłócę się z rodzicami a jestem zmuszony z nimi mieszkać.


Babooshka napisał(a):samobójstwo z mojego punktu widzenia nie wchodzi w gre - jestem osoba wirzącą i taki krok to droga do jeszcze większego bagna które może się nigdy nie skończyc....
nie zajmuj sobie mysli takimi pomysłami!!!



Też wiele razy zastanawiałem się czy mnie pan Bóg za to nie potępi ale powoli coraz bardziej staję się osobą niewierzącą. Ludzie mi naprawde się wydaje, że samobójstwo jak dla mnie jest chyba jedynym rozwiązaniem. Oprocz silnej nerwicy, stanów depresyjnych itp mam też wiele innych poważnych problemów życiowych i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że sobie z nimi nie poradzę. Nawet ludzie bez dolegliwości psychicznych mają niekiedy tak poważne problemy, że poważnie stawiają na szali swoje życie. Ja swoje stawiam coraz częściej.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
29 wrz 2009, 04:55

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez linka 29 wrz 2009, 13:14
rucik1234, Ty się w ogóle nie leczysz farmakologicznie?
Nie chodzisz do psychiatry? Może czas zacząć.....bo gwarantuję ci, że już parę takich osób tu na forum było, które uważały, że nic się z nimi już zrobić nie da, ale dzięki sprzężonej pracy z psychologiem i braniu leków wyszły z tego i układają sobie życie.......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez rucik1234 29 wrz 2009, 13:32
linka656 napisał(a):rucik1234, Ty się w ogóle nie leczysz farmakologicznie?
Nie chodzisz do psychiatry? Może czas zacząć.....bo gwarantuję ci, że już parę takich osób tu na forum było, które uważały, że nic się z nimi już zrobić nie da, ale dzięki sprzężonej pracy z psychologiem i braniu leków wyszły z tego i układają sobie życie.......


Ok roku temu byłem u kilku psychiatrów, którym dokładnie i szczegółowo opowiadałem o swoich problemach z umysłem ale zachowywałem się przy nich na tyle normalnie i rozmawiałem na tyle trzeźwo i chyba inteligentnie, że każdy stwierdzał ze za bardzo nic mi nie jest i że terapia (na którą chodziłem kilka miesięcy wywalając grube pieniądze) mi pomoże. Nie pomogła. Jeden tylko (państwowy partacz) stwierdził, że mam osobowość schizotypową i przepisał mi cięzkie psychotropy na schzofrenie, a jak powiedziałem o tym innemu psychiatrze to powiedział, że dobrze, że nie zaczałem ich brać bo bym sobie całkiem zniszczył życie. Faszerowałbym się lekami, które (zdaniem kilku innych psychiatrów) zupełnie nie były mi potrzebne.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
29 wrz 2009, 04:55

Re: Natręctwa myśli...

przez Amonre 29 wrz 2009, 15:32
też odwiedziłem wielu lekarzy, poznałem 'cudowne skutki uboczne " każdego z nowo proponowanych pigułek - takie małe a tak dużo potrafią wyrządzić krzywdy w pierwszych tygodniach ich zażywania,
i w końcu trafiłem na lekarza, który mi dał nowy lek - dość szybko poczułem się dobrze na koniec powiedział do mnie żegnam, szkoda że się mylił ale teraz pomomo ze cierpię żyję wprawdzie cichą nadzieją że znów będę zdrowy. Pracuję też nad zmianą swoich nawyków. Powiedziałem stop przeglądaniu różowych stron, jadam regularnie posiłki i wydaje mi się że z czasem będzie dobrze :)
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
18 cze 2008, 08:42

Re: Natręctwa myśli...

przez rucik1234 29 wrz 2009, 17:19
Powiem wam krótko. Takie życie to nie życie. To wegetacja. Ludzie przecież oprócz tych naszych problemów umysłowych jest na świecie jeszcze mnostwo innych PRAWDZIWYCH problemów, które dotyczą również ludzi zdrowych. Ja mam wiele problemów zupełnie nie mających nic wspólnego z moją nerwicą i przez nerwice dodatkowo nie jestem w stanie stawić im czoła. I gdzie tu jeszcze ma być miejsce na stawianie czoła samej nerwicy. Nabrać odwagi a jeśli nie to wspomóc i znieczulić się emocjonalnie alkoholem czy czymś i odjebać siebie samego. Najwidoczniej ludzią z problemami psychicznymi nie pisane jest bycie szcześliwym. Mam skrytą nadzieję, że to co teraz piszę nie jest do końca prawdą ale zdrowy rozsądek podowiada, że jest. W życi nikogo nie obchodzi, że ktoś ma nerwice czy depresje i jak ktoś nie jest w stanie podołać nawet prostym problemom bo oprócz nich ma problemy z własnym umysłem to nikogo nie obchodzi. Moim skromnym zdaniem powinno się przed samobójstem spróbować "na chama" normalnie żyć czyli lekceważyć swoje natręctwa, a jeżeli się nie uda to skończyć ze sobą.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
29 wrz 2009, 04:55

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez tet 29 wrz 2009, 17:45
Matko co za pesymistyczna diagnoza. No tak, nasze problemy są semi-prawdziwe. Prawie robi wielka różnicę. Nic tylko se strzelić w tą głupią łeb. Pif paf
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Natręctwa myśli...

przez rucik1234 29 wrz 2009, 18:10
Pisząć "prawdziwych" miałem na myśli takich, które nie są tylko w nasych głowach lecz ogólnie na świecie i dotyczą również ludzi zdrowych. Nie tylko zdrowotne problemy mają ludzie na tym świecie a gdy do problemów nie zdrowotnych dochodzi jeszcze brak zdrowia to już znaczyna się robić naprawde ciężko.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
29 wrz 2009, 04:55

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez tet 29 wrz 2009, 19:59
rucik1234 wiem wiem, że to miałeś na myśli;) często jest tak, że najpierw pojawiają się problemy zdrowotne natury ehm.. fizycznej, somatycznej czy jak tam wolisz, a później z tego wynika depresja. Gdyby mnie spotkała teraz jakaś "faktyczna" choroba to nie wiem co bym zrobiła. Zgon, chyba :-|
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Natręctwa myśli...

przez Aneta22 30 wrz 2009, 14:37
czytałam dzis o koebiecie ,któa chorowała na depresje, leczyła sie psychiatrycznie i podpaliła samochód będac z z trójka dzieci w środku :/ ...
i jak tu wierzyć ,że to tylko mysli i nigdy nie zostana zrealizowane ...??? coraz bardziej sie boje :(
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: Natręctwa myśli...

przez zgredek89 30 wrz 2009, 21:07
LUDZIE błagam nie oslabiajcie mnie co znaczy stwierdzenie :nie wiem czy to tylko mysli: gwarantuje tak jest . mam nn od 4 lat od tego czasu niked bylo dnia w kturyhm nie bylo by przy mnie moicvh ;;;przyjaciulek;; kazdy dzien to nieustanna walka meczarnia ciagly bul teraz jestem na poziomie natrectw i mysli bluznierczych bardzo mnie to boli ale nie dam sie i wszystkim polecam to samo oraz odsylam do lektury mn.psychopatologia a religia damiana janusa oraz wolni od obsesji F.DEWISA . POOLECAM RUWNIERZ MEDYTACJE CHRZESCIJANSKA POPRZEZ POWTARZANIE NP KAWALKA WOLNEJ MODLITWY LUB WCZYTYWANIE SIE W PISMO SWIETE nie chodzi mio o machinalne odklepywanie a powolna i pelna checi lekture mysle ze tej sily nawet nasza psycha nie pokona . JESTEM Z WAMI ,karzdy dzuien bez natrectw a przynajmniej bez dolowania sie to wasza wygrana
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 14:08

Re: Natręctwa myśli...

przez 1507 30 wrz 2009, 21:52
Aneta22 napisał(a):czytałam dzis o koebiecie ,któa chorowała na depresje, leczyła sie psychiatrycznie i podpaliła samochód będac z z trójka dzieci w środku :/ ...
i jak tu wierzyć ,że to tylko mysli i nigdy nie zostana zrealizowane ...??? coraz bardziej sie boje :(


TEŻ MNIE TO PRZERAŻA ale rozmawiając ze swoim lekarzem na ten temat dowiedziałem się że ludzie chorzy na depresję, poprawnie zdjagnozowaną nie zrobią komuś krzywdy, zawsze łatwo jest zgonić na chorobę tragiczne wydarzenie, depresja byłą obok faktów które doprowadziły kobietę do tak tragicznego posunięcia. Czy morderca choruje na depresję i dlatego zabija? NIe sądze on się nawet nie boi gdy to robi. Jest wiele czyników które wpływają na to że ktoś popełnia samobójstwo lub komuś zrobi krzywdę, najłatwiej jest napisać depresja, ale nikt tak naprawdę nie zna zycia danej osoby która popełnia czyn. Depresja może być jednym z 10 czynników które wpływają na błędną ocenę sytuacji ale nie głównym czynnikiem. Także doniesień prasowych nie traktował bym pod tym względem dosłownie, i nie roztrząsał bym się nad tym. Jeśłi ktoś ci powie że umarł człowiek a przedtem cierpiał z powodu bólu głowy, czy to znaczy że ty też umrzesz gdy zaboli cię głowa?
1507
Offline

Re: Natręctwa myśli...

przez Aneta22 01 paź 2009, 13:11
wiem , wiem ... ale to jest przerażające. niestety zawsze "zatrzymuje sie" obok takich spraw i za dużo myśle na ten temat ... może gdybym sama nie miała podobnych mysli?? :/ ale boje sie tego ,że w pewnym momencie strace kontrole nad myslami i wprowadze je w czyn, ale chyba nie ja sama i mimo ,że kilku lekarzy zdiagnozowało u mnie depresje i nerwice natręctw to ja mam obawy ,że moze ja będe kolejna albo pierwsza ...
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: Natręctwa myśli...

przez 1507 01 paź 2009, 20:37
Aneta22 napisał(a):wiem , wiem ... ale to jest przerażające. niestety zawsze "zatrzymuje sie" obok takich spraw i za dużo myśle na ten temat ... może gdybym sama nie miała podobnych mysli?? :/ ale boje sie tego ,że w pewnym momencie strace kontrole nad myslami i wprowadze je w czyn, ale chyba nie ja sama i mimo ,że kilku lekarzy zdiagnozowało u mnie depresje i nerwice natręctw to ja mam obawy ,że moze ja będe kolejna albo pierwsza ...


dokładnie tak samo myślałem, że to się w końcu stanie szczególnie jak słyszałem że ktoś kto miał problemy psychiczne i leczył się psychiatrycznie zrobił komuś krzywdę zaraz widziałem tam siebie, zawsze miałem wyobrażenie że tylko ja tak mam że nikt inny nie przeżywa tego co ja. Opiszę ci doświadczenie z autopsji : byłem z kumplem i byliśmy gdzieś tam sami szliśmy ja za nim i nie wiem czemu nagle zaczęły mi wchodzić do głowy wyoobrażenia że mu coś zrobię, ogarniało mnie w tedy takie poczucie nienaturalności, lęk że to się stanie, nawet że to jest rodzaj opętania i zrobię to, ciekawe że to miało zawsze charakter napadowy, pojawiało się nagle jak napad lęku, potem gdy to mijało samoistnie będź odwracałem jakoś uwagę to czułem się kiepsko ogarniało mnie poczucie rozpaczy z powodu takich myśli a nst coś na kształt depresji, gdy już minęło , to czułem się jak by to był sen jak by tego nie było a później przypływ złości, jak ktoś się do mnie odezwał to miałem na niego oczhotę nawrzeszczeć, powiedzieć coś tak żeby mu w pięty weszło a potem znó kac moralny poczucie bezsilności itd.

Jak często ci to dokucza?
1507
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do