Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

przez Aneta22 16 lip 2009, 16:03
chodze na terapie.. bardzo dobry psycholog ,ale powiem szczerze 5 miesiacy i niewielkie efekty .. własciwie żadnych ... :/
wczoraj wieczorem widziałam nóz w kuchni , po czym pomyslałam by sobie go wbić .. i co najgprsze wziełam do reki go ...i juz chciałam to zrobic! ... to tylko jeden z przykładów
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: Natręctwa myśli...

przez 1507 17 lip 2009, 00:02
Aneta22 napisał(a):chodze na terapie.. bardzo dobry psycholog ,ale powiem szczerze 5 miesiacy i niewielkie efekty .. własciwie żadnych ... :/
wczoraj wieczorem widziałam nóz w kuchni , po czym pomyslałam by sobie go wbić .. i co najgprsze wziełam do reki go ...i juz chciałam to zrobic! ... to tylko jeden z przykładów


wiesz co jeśli masz myśli samobójcze to powiedz lekarzowi bo inaczej jest jak staniesz na balkonie i masz natręctwo żeby skoczyć ale tego nie zrobisz bo się boisz i uciekasz z balkonu, a kiedy bierzesz nóż do ręki i chcesz sobie krzywdę zrobić to jest już ciut inaczej i należy ostro zadziałać, niekiedy w takich przypadkach pomaga wizyta na oddziale, prawdopodobnie nie trafili ci w leki, a jest duże prawdopodobieństwo że w szpitalu ci pomogą, mnie pani psycholog powiedziała że natrętne myśłi to chemia w mózgu i trzeba na nią tak zadziałać na terapii by uruchomić pewne procesy naprawcze lub trzeba zastosować lekarstwa które ten stan zmienią, terapia to długoterminowa sprawa ale w niektórych przypadkach trzeba podjąć właściwe leczenie by módz zacząć terapię i w jej trakcie odstawiać leki.
1507
Offline

Re: Natręctwa myśli...

przez Aneta22 17 lip 2009, 07:52
to nie jest tak ,ze mam mysli samobójcze .. tzn gdzieś tam są czasem jak mam wszystkiego dość, ja sie boje ,że poprstotu w którymś momencie nie wytrzymam, niewiem oszaleje i sobie wbije ten nóż.. przykładowo.
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez 1507 17 lip 2009, 23:22
Aneta22 napisał(a):to nie jest tak ,ze mam mysli samobójcze .. tzn gdzieś tam są czasem jak mam wszystkiego dość, ja sie boje ,że poprstotu w którymś momencie nie wytrzymam, niewiem oszaleje i sobie wbije ten nóż.. przykładowo.


widzisz to wszystko w takim razie jest lękowe można to nazwać lękiem przed utratą kontroli, warto się w to zagłębiac? Też kiedyś miałem ciężko bałem się sam z dziećmi w domu zostać, ale nie straciłem nigdy kontroli i ty też, gdybyś była psychopatką nie rozważała byś tego co możesz zrobić tylko byś to zrobiła, nie miała byś rozterak a przedewszystkim nie czuła byś leku przed zrobieniem tego idź na zywioł z myślą że to co ci przychodzi do głowy to tylko myśl która nie ma nad tobą władzy to ty kontrolujesz myśli, czy jeżeli pomyślisz np :że pies jest czerwony to uważasz że taki się stanie? Te myśłi są o tyle ciężkie że dotyczą naszych bliskich, nie ulegaj tym obsesjom walcz z nimi to można pokonać, prosta technika to w czasie napadu odwracanie swojej uwagi
1507
Offline

Re: Natręctwa myśli...

przez Mal Knox 18 lip 2009, 01:00
też kurczowo trzymam sie tej myśli że gdybym miała to zrobić to bym to zrobiła ,ale tego nie zrobię.to jest własnie ta męczarnia że wydaje ci sie ze juz, zaraz chwycisz za nóż, ale tak naprawde nigdy tego nie zrobisz,nie odważysz się.
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
06 maja 2009, 16:35

Re: Natręctwa myśli...

przez Aneta22 18 lip 2009, 05:52
to wszystko jest takie cieżkie do opisania... to natezenie mysli,ich rodzaj i to jak one wystepuja... wczesniej np to były mysli a co by było gdybym coś zrobiła? nie było to takie silne ..zazywam anafranil od 7 tyg.. jest gorzej jak lepiej, wizyte mam dopiero za 2 tyg bo lekarz jest na urlopie, sa momenty ,że jest tragicznie, ja wrecz jestem przekonana ,że nie towarzyszy mi lęk w tych myslach, to jest przerazajace. od nawrotu choroby mineło 8 miesiecy.. niby na 1005 to natretne mysli, a czasem jest tak np od wczoraj gdzie coś mi w śrdoku podpowiada: zrób to! wbij sobie ten nóz! jest to bardzo silne!!!to jest nienormalne, tak jakby to miało przyneisc jakas ulge ... ja wręcz jestem przekonana ,że nie wytrzymam i to zrobie... na dodatek za 1,5 miesiaca mam swoje wesele i slub ...
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: Natręctwa myśli...

przez wiola_jaw 18 lip 2009, 16:52
wiecie co, ktoś kto chciałby zrobić sobie albo komuś krzywdę to pomyślałby o tym i to zrobił...z nami jest tak, my się tego boimy i dlatego te myśli przychodzą i nas tak przerażają, ale to w jaki sposób analizujemy wszystko jest najlepszym dowodem na to, że doskonale panujemy nad sobą i nad sytuacją...wiem, że to jest przerażające, że wydaje się, że może być silniejsze od nas, sama to przechodzę...ale pamiętajcie, że nie jesteśmy swoimi myślami!!!myśli to wytwór umysłu a umysł to po prostu narząd reakcji i nic więcej, to umysł płata nam takie figle, dostarcza myśli których się boimy; kochani damy sobie z tym radę nie pozwólmy aby myśli były silniejsze od naszego prawdziwego ja!a ono jest szczególnie wrażliwe na krzywdę innych, kochające i współczujące dlatego tak przerażają nas te myśli i dlatego też wogóle one się pojawiają. pozdrawiam!
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
19 gru 2008, 22:23

Re: Natręctwa myśli...

przez Gosikmag 19 lip 2009, 20:35
Wiola, ja myślę dokładnie tak jak Ty!!!
Czytałam ostatnio książkę Antoniego Kępińskiego PSYCHOPATOLOGIA NERWIC i doszukałam się tam tego, że myśli które nas dręczą zostały kiedyś przez nas wyparte jako te nieakceptowane, odrzucone, my tacy nie jesteśmy, nie jesteśmy źli, nie chcemy nikogo skrzywdzić...to tylko myśli, nad którymi nie możemy się zastanawiać...trzeba im pozwolić odlecieć...bo jeśli będdziemy je analizować to będzie tylko gorzej, będa wracać!!!

Aneta, czy Twój narzeczony wie o NN???
Czy miałaś myśli żeby to jemu zrobić coś złego???
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
17 cze 2008, 18:41

Re: Natręctwa myśli...

przez wiola_jaw 19 lip 2009, 22:38
Gosikmag, musimy pozwolić tym myślom po prostu przepływać przez nasz umysł, musimy stać się jedynie obserwatorami, nie angażować w to emocji, przeczytam chętnie tę książkę o której wspomniałeś. Pozdrawiam!
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
19 gru 2008, 22:23

Re: Natręctwa myśli...

przez Aneta22 19 lip 2009, 23:58
gosikmag tak moj narzeczony wie o NN i mojej depresji. jestesmy 5 lat ze sobą a od 4 choruje tylko ,że przez prawie 3 lata było ok .. teraz od 8 miesiecy jest nawrót i ciezko sie z tego wygrzebać. niestety miewam mysli zwiazane ze zrobieniem jemu krzywdy. mysli skierowane sa zarówno do bliskich jak i obcych, bez roznicy ...
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: Natręctwa myśli...

przez Gosikmag 20 lip 2009, 12:12
Wiola,
książka już dość stara jest, ale profesor fajnie, fachowo i bez ściemniania opsiuje rózne rodzaje nerwicy.
Mi było na poczatku cieżko pozwolić tym myślom poporstu płynąć, byłam na siebie zła i zdołowana, jak mogę coś takiego pomyśleć i że dotyczy to przedewszystkim moich najbliższych...zrozumiałam działanie mechanizmu nerwicy i sama doszłam do wniosku, że nie mogę analizować tych myśli bo nerwicy o to własnie chodzi...poprostu myśl przychodzi i odchodzi i tyle...a ja sobie mówię, ze mam ją gdzieś...Były czasy, gdy po każdej takiej myśli płakałam...kiedy te myśli dotyczyły mojego dziecka, które kocham bezgranicznie...i to było najgorsze...trzymałam córkę na rękach i przepraszałam ją płacząc...za to co pomyślałam...to było najgorsze doswaidczenie w moim życiu...


Aneta,

super że jesteś szczera ze swoim przyszłym mężem i że on wie o wszystkim...moje myśli kiedyś teżdotyczyły mojego męża...ale jakoś same odeszły, ponieważ nie pozwoliłam im na stałe zagościć w mojej głowie...
mam nadzieję, ze u Ciebie się to wszystko poukłada. może czas zmienić lekarza???
pozdrawiam
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
17 cze 2008, 18:41

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez sadi31 20 lip 2009, 12:58
w natrectwach myśli wazne jest to, ze to co w nas powoduje strach to właśnie nasze ,myśli, obawy, wyobrazamy sobie dziwne , rozne straszne sytuacje - przewaznie o finale tragicznytm , lub tematyce tragicznej, i w tych myslach albo sami komus robimy krzywde , albo dzieje sie krzywda, ale zauwqazcie jedno, te mysli dotycza czegos zlego, czegos czego sie boimy, to nas różni oo zwyrodnialców, my sie boimy ze to zrobimy , mamy poczucie ze to zle, brzydzimy sie tego , zastanawiamy sie po co. W takich myslach kiedy sie pojawia wazne jest aby na sile nie udawac ze ich nie ma - wiem ze to cholernie trudne , ale sprobujcie taka mysl doprowadzic dio konca pozwolcie jej przeplynac przez wasza glowe i niech sie wyzyje i odplynie, jesli neka was mysl o jakiejs traumie - spokojnie - pozwilcie jej plynac , nie walczcie z nia , jesli w mysli scenariusz bedzie tragiczny - niech bedzie - jesli w mysli kogos skrzywdzicie , spokojnie pozwolcie w mysl na to co bedziecie czuli.
Ja kiedys mialem mysl ze stracilem rodzine , wszystkich ze zostalem sam.
Wizja byla perzerazajaca, w swoich myslach stalem nad grobami tych ktorych kocham , plakalem , moje mysli mieszaly sie ze scenami z filmow melodramatow ( sprawdzcie czy aby wasze scenariusze nie sa aby podszyte jakims wczesniejszym obejrzanym filmem , czy moze bazuja na opowiesci o tragicznych przezyciach kogos bliskiego , lub jakims programem tv.)
Kiedy walczylem z ta mysla kiedy blagalem Boga ze lzami w oczach zeby mnie nie karal, zeby nie zabieral mi moich bliskich, te mysli wraca lybardziej nasilone - gdyz blagajac boga sam jednoczesnie karalem sie w myslach ze on mnie oleje i zrobi mi na zlosc.
Zauwazcie ze mysli natretne sa jakby podswiadoma proba ukarania nas samych przez nas samych za nasze wlasne poczucie winy.
Myslimy sobie - no tak jestem zly , najgorszy , wszystko co zle spotka mnie i moich bliskich , zwariuje , oszaleje, stane sie piotworem.
Kiedy moje mysli o stracie ukochanych osob nasilily sie pozwolilem porzejsc im do konca , bylo zle , bardzo zle , trwalo to z godzine , caly scenariusz, od choroby, przrz wypadek po smierc pogrzeb itd itd. Plakalem. Ale nie walczylem z tym . Po wszystkim powiedzialem sobie - to tylko mysli, nawet jesli cos takiego ma sie wydarzyc, nie ma sensu martwic sie tym zanim sie wydarzy.
Zawsze kiedy mam mysli pozwalam im plynac - wtedy nie sa natretne, mysli staja sie natretnymi w momencie, kiedy na sile chcemy z nimi walczyc, natomiast kiedy pozwalamy im plynac nasze przerazajace mysli staja sie zwyklymi myslami, ot takimi smiesznymi fiksacjami zwyklych ludzi - powiem wam bo pytalem innych , ludzie maja tez dziwne mysli a jakie powalone to szok!!))))
Głowa do góry.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
363
Dołączył(a)
25 maja 2009, 19:29
Lokalizacja
Warszawa

Re: Natręctwa myśli...

przez wiola_jaw 20 lip 2009, 16:22
Gosikmag, kiedyś też tak miałam, po prostu nie było dnia żebym nie płakała...to był okropny czas, ale na szczęście mamy to już za sobą, teraz trzeba iść do przodu i że tak powiem kopać tę nerwicę w d...pe :smile: pozdrawiam!
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
19 gru 2008, 22:23

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez StahuPL 20 lip 2009, 17:57
sadi31 napisał(a):
Data napisał(a):Sadi dzięki za te uspokajające słowa. Najgorzej jest zostać samej z tymi wszystkimi głupimi myślami, one się wtedy znowu rozrastają . A jak się usłyszy, że każdy normalny człowiek ma głupie myśli to od razu robią się malutkie :smile:

hehe a powiem ci cos jeszcze ja kiedys mialem takie mysli - zreszta czasami je mam nadal , ale czasem tak mysle jak mijakm ludzi na ulicy ze oni tez pewnie maja takie mysli jak ja a mimo jakos sobie ida dalej, mysli to mysliu nie dajmy sie zwariowac ))))
tahuPL - nie strasz mnie, nie strasz innych ludzi, bo to forum nie temu ma służyć. Od czytania o chorobach nie można dostać choroby - to tak, jakby od czytania o raku płuc naprawdę dostało się raka płuc; to tak, jakby od czytania o schizofrenii naprawdę dostałoby sie schizofrenii - nie! to jest nie-mo-żli-we!

gdyby od czytania o chorobach zapadało by sie na nie to w bibliotekach szkól medycznych byłoby pełno wariatów, nowotworowców , trup słał by się gęsto a po ulicach chodzili by sami schizofrenicy, lekarze mieliby wszystkie choroby o ktorychy sie uczyli, no po prostu śmiech na sali ))))
Przeinaczasz, co jest dość żałosną zagrywką. Nie bedę komentował, a jak masz wątpliwości to przeczytaj jeszcze raz co napisałem to może zajzysz, i jak mnie cytujesz to cytuj cały post a nie wyrwane z kontekstu zdanie. I nie chodziło mi o kompletnie zdrowych, jak np. studęci medycynu (nawet dziecko by zajażyło..) a o niewpałeni zdrowych, takich jak Ty, nieumiejących sobie radzić z wiedzą psychologiczną i myślących że sami siebie uleczą, i zauważ że ani jedno z tych nie pasuje do np, studęta medycyny, który jest w pełni zdrowy
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
21 cze 2009, 21:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do