Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez laguna 24 mar 2009, 20:53
na chwile kiedys... ale wrocilo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
17 lut 2009, 13:03
Lokalizacja
brak

Re: Natręctwa myśli...

przez megan8 24 mar 2009, 21:00
i jakie masz natrectwa?co musisz robic ;p?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
24 mar 2009, 17:40

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez laguna 24 mar 2009, 21:44
ja nie mam natrectw dot czynnosci ale mysli. mysle mysle i mysle o tym co mnie spotkalo i sama sie nakrecam i doluje i tak w kolko....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
17 lut 2009, 13:03
Lokalizacja
brak

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez młody2 28 mar 2009, 22:00
Cześć wszystkim,
historia mojej choroby wygląda tak: już od początku gimnazjum miałem mniejsze lub trochę większe nerwice, dziś sobie myślę, że mogło to być związane ze stresami w szkole, która była b.dobra i stawiała wysokie wymagania uczniom, ale prawdziwa NN zaczęła się ponad 3 lata temu, gdy zacząłem mieć natrętne myśli, które męczyły mnie nawet do 2 tyg.; było to straszliwie męczące, z tego powodu wpadłem w depresję, która trwała blisko pół roku, jakoś po pół roku udało mi się jednak wyjść z niej, również dlatego, że nauczyłem się żyć i walczyć z natręctwami. Teraz moja choroba jest jakby w drugim cyklu, zaczęło się od tego, że ponad 2 lata temu do głowy wpadła mi kolejna natrętna myśl - że zrobiłem krzywdę swojej babci, i choć wiem, że to nieprawda i absurd, to jednak od tego czasu to świństwo cały czas chodzi mi po głowie. W 1-szym roku mojej NN z myślami walczyłem psychicznie, było to niesamowicie wyczerpujące, prawie zawsze musiałem spełnić swoisty rytuał myślowy, żeby wyrzucić z siebie natręctwo, stąd też m.in. wzięła się moja depresja, było to jednak skuteczne. Teraz moje życie zmieniło się: jestem studentem,prawie w ogóle nie mam nowych natręctw, ta jedna myśl jest jednak cały czas w mojej głowie, ja mimo wielu prób zaś nie mam dawnej siły żeby wyrzucić z ją z siebie, poza tym te rytuały myślowe są naprawdę bez sensu i choć moje życie, przynajmniej w porównaniu z pierwszym rokiem choroby jest w zasadzie normalne i na co dzień żyję w miarę spokojnie, to okropnie się męczę, też tym, że cały czas jestem jakby w martwym punkcie. Mam przy tym jeszcze taki problem, że panicznie boję się czytać na głos np. w szkole, a ostatnio boję się często patrzeć ludziom w oczy, wiem przy tym, że to są skutki uboczne mojego znerwicowania. Byłem kilkakrotnie u psychiatry, nie poradził mi on prócz leków, które nic nie dały niczego sensownego, więc naprawdę nie wiem co robić. Jeśli ktoś ma podobny przypadek to najmocniej proszę o pomoc bo naprawdę dość mam tego k***stwa! Pozdrawiam, trzymajcie się wszyscy mocno!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
20 mar 2009, 23:33

Re: Natręctwa myśli...

przez zbych 29 mar 2009, 07:43
Cześć młody mi na natrętne myśli pomógł lek nie do końca ale pomugł. Był to anafranil na początku brałem asentrę ale słabo na mnie działała,trzeba było zmienić lek.Tobie tez radze przetestować kilka leków może któryś pomoże,możesz też skożystać z psychoterapi niektórym to pomaga
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
22 gru 2008, 12:55

Re: Natręctwa myśli...

przez robson 29 mar 2009, 13:33
Ja tez jestem studentem i mam zle doswiadczenia z lekami - szczegolnie z anafranilem i asentra. Nie da sie po tym nic skupic na na nauce, calkowicie siada kondycja fizyczna i pamiec. Pozatym po anafranilu sie tyje :| Ja tez mam NN mysli i mecze sie na codzien. Coz taki nasz los, trzeba z tym zyc. Ale powiem Wam ze biorac minimalne dawki lekow 25mg pernazyny i 5 mg zalasty znalazlem to optimum, czyli wyposrodkowanie pomiedzy negatywnym wplywem lekow a ich pozytywnymi skutkami. Bez lekow cierpie bowiem starsznie, natomiast przesadzajac z nimi nie moge sie uczyc. Dodam ze jestem na 4 roku i mimo problemow jakos zaliczam. pozdrawiam.
Jak biec do końca, potem odpoczniesz, potem odpoczniesz, cudne manowce...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
30 maja 2007, 14:37

Re: Natręctwa myśli...

przez kafarsdz 29 mar 2009, 20:42
Cześć. Postanowiłem się zalogować na forum ponieważ cierpię na nerwice natręctw od bardzo dawna... udawało mi się uzyskać dobre stany w tej chorobie ale i też te ciężkie. Najbardziej dokuczliwe natręctwa to myślowe takie własnie jak w temacie...Po za tym cierpie na zespół tourette lekaż nowi że postać ciężka z czym się zgodze...
Ostatnio wróciło mi nasilenie natręctwo i jestem w gorszym stanie.. i zastanawiam się czy mogli byście mi służyć pomocą??
Biore dużo leków przez moje schożenie
rispolept 1,5 mg
setaloft(asentra) 200 mg
tiapridal 600 mg
mirzaten połowę tabletki 45 mg
Moje teraźniejsze natręctwa polegają na uczeniu się angielskiego i ciągle się skupiam na tym że sobie nie poradze ciągłe analizowanie dokładne śledzenie tematu lekcji i próbuje się uczyć na pamięć i wmawiam sobie że nie będe tego pamiętał na sprawdzianie..boje się tego też że jak zwalcze natręctwo to nie naucze się dobrze tego przedmiotu wiem o tym że to tylko chora myśl ale nie umiem sobie poradzić boje się zę bedą ciezkie pytania z którymi sobie nie poradze na nauce w tym momęcie też nie moge się skupić przez te chore myśli... ciągle czuje że musze więcej i więcej sie nauczyć.. też ciagle sobie powtarzam te żeczy których się uczyłem i wyobrażam sobie pytanie na spr i że wstawie dobry fragmęt a zaraz że pytanie będzie cięższe nie poradze sobie bo sie nie naucze tyle tego jest...próbuje analizować sobie i tez uświadamiać że dużo się nauczyłem i dam rade ale to też natręctwo i to natręctwo też tak jakby nie wykonuje bo wiem że to mi nie pomoże(wykonaniue natręctwa) tak jakby wahania natręctw dam rade nie dam rady ie umiem lepiej sprecyzować ...jestem zamkniety w ciasnym grojcu niewiem co robić... chore myśli krążą chyba wiecie o co mi chodzi... Może znacie jakies metody jakieś sposoby pomocy w sytuacjach takich ? ?
Sorry że sie tak rozpisałem ale musiałem to wydusić z siebie nie mam do kogo sie o tym wygadać...
Dzięki. Pozdrawiam
liczę na Odp z waszej strony..
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
29 mar 2009, 19:57

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez MIKA33101 29 mar 2009, 21:40
Cześć,jestem tu nowa i nie wiem czy wybrałam dobry temat postu może ktos mi odpisze czy to są natręctwa mysli czy zwykła depresja.Od kilku dzni czuję sie fatalnie.Nie moge nic jesc nic mnie nie interesuje ani ogladanie telewizji ani czytanie czegokolwiek.Żle spie w nocy budze sie juz o godzinie 5 rano, przeciągam ten sen jeszcze do 7 ale juz co chwilę sie budzę.Jak juz wstanę to mam w sobie lek jakis dziwny że znów sie bede żle dzis czuła,i tak tez sie ze mna dzieje.Najgorzej czuje sie rano przechodza mi te mysli dołujace o 18 a do tej pory nie moge na niczym sie skupic nawet w pracy jest mi ciężko.Zawsze tak zaczynam czuc sie na wiosnę kwiecien maj potem jest poprawa.Bywało tak że wychodziłam z tego sama a czasami szłam do lekarza internisty który przepisywał mi jakies tabletki na depresję.Trzy lata temu byam nawet u neurologa który przepisał mi stimuloton pomogło ale zaczęło działac dopiero po 4 tygodniach.Miałam brac go przez pół roku ale po 5 opakowaniach przerwałam i może to mój błąd ze nie wyleczyłam tego do końca i sa nawroty.Czytałam że przy depresji tez sa rózne dołujące mysli.Teraz byłam u internisty i przepisał mi psychotrop i nie biorę go.Mam umówiona wizyte u psychologa i neurologa w środe zobaczymy co mi powiedza szukam ratunku wszedzie.Napisałm tu na forum bo wiem że są tu ludzie którzy zrozumieją co czuję i może w jakis sposób tez mi to pomoże!!!! :smile: Chciałam jeszcze dodac że w życiu troszke przeszłam ale o tym napisze pózniej!!!POZDRAWIAM SERDECZNIE!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 mar 2009, 22:23

Re: Natręctwa myśli...

przez zbych 30 mar 2009, 17:50
Cześć Mika! jeżeli czujesz że coś jest nie tak to przede wszystkim powinnaś odwiedzić lekarza psychiatrę on zajmuje się takimi chorobami jak nerwica czy depresja. Internista czy neurolog to nie najlepszy wybór.sam odwiedziłem dwóch psychologów(mało pomogli za to dużo kosztowali) i trzech psychiatrów, ten ostatni bardzo mi pomógł trafnie rozpoznał chorobę przepisał odpowiedni lek i jest nawet nieźle, o wiele łatwiej .Jakieś tabletki nie zawsze pomagają, lekarz musi dobrać odpowiedni lek nie zawsze za pierwszym czy drugim razem udaje mu się. Na działanie leku również trzeba troszkę poczekać. Dołujące myśli czy też nieuzasadnione poczucie winy to bardzo częste objawy depresji.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
22 gru 2008, 12:55

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez MIKA33101 30 mar 2009, 18:10
Dzieki za radę!Ale sprubóje u psychologa nic mnie to nie kosztuje mam za darmo wizyte zobacze jak to jest.Mam do ciebia jeszcze jedno pytanie czy oprócz natrętnych mysli miałes jeszcze jakies objawy i czy np. na wieczór czułes sie dobrze i czy rano było najgorzej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 mar 2009, 22:23

Re: Natręctwa myśli...

przez młody2 30 mar 2009, 21:39
Dzięki zbych za wskazówki :smile: myślę nad psychoterapią
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
20 mar 2009, 23:33

Re: Natręctwa myśli...

przez neurotic__ 31 mar 2009, 11:04
MIKA33101 napisał(a):Dzieki za radę!Ale sprubóje u psychologa nic mnie to nie kosztuje mam za darmo wizyte zobacze jak to jest.Mam do ciebia jeszcze jedno pytanie czy oprócz natrętnych mysli miałes jeszcze jakies objawy i czy np. na wieczór czułes sie dobrze i czy rano było najgorzej.


Brzmi to to troche jak depresja. Mowisz, ze masz dolujace mysli, ale jesli one Ci sie zbytnio nie "narzucaja" ;) to moze to nie NN. Jesli to depresja to idz do dobrego psychiatry, a on dobierze Ci leki i za jakis czas powinnas sie poczuc lepiej. A jesli to NN to powinnas zrobic tak samo :)
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 mar 2009, 14:06

Re: Natręctwa myśli...

przez Gocha123 31 mar 2009, 13:28
Ja mam problem z myślami o Bogu. Jestem osobą wierzącą i mimo wszelakich starań do głowy przychodzą mi dla mnie jako dla katolika straszne myśli na różne sposoby obrażające Boga. Czasem pomaga mi modlitwa, ale nie zawsze. Czuje się z tego powodu winna, więc unikam kościoła i wszelakich kontaktów z religią, ponieważ mam poczucie, że nie jestem godna uczestniczyć w świętych obrzędach i strasznie mnie to meczy, ponieważ boję się piekła.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
30 mar 2009, 15:23

Re: Natręctwa myśli...

przez Rafal89 31 mar 2009, 13:38
Mnie najbardziej wulgarne myśli nachodziły w sytuacjach, gdzie najbardziej nie powinny, na przykład w kościele na mszy.
Teraz nawet jak nachodzą mnie takie myśli to staram się to bagatelizować, tłumacze sobie że to nie moja wina, przecież to nie ja tylko nerwica je wytwarza.
I jeszcze jedno, pod żadnym pozorem nie spowiadaj się z takich mimowolnych myśli choćby były najgorsze, to nie są przecież grzechem. Takie spowiadanie się z nich tylko potęguje stres i nakręca tę spiralę.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 sty 2008, 23:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do