Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Nonenow 08 paź 2006, 00:16
A czy ktos z Was probowal terapii kognitywno-behawioralnej (CBT)? Ja sie nie znam, ale na pewnym anglojezycznym forum ludzie twierdza ze to jedyna znana metoda ktora mozna dobrze opanowac nn.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

przez Neurotic Guy 08 paź 2006, 18:38
tez mam natretne mysli ale jakos radze sobie z nimi bez zazywania leków.Sposób mam taki : złe natrętne mysli zastepuje dobrymi natretnymi myslami.Te drugie są przynajmniej łatwiejsze do zniesienia
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 17:42

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 08 paź 2006, 18:40
Neurotic Guy napisał(a):złe natrętne mysli zastepuje dobrymi natretnymi myslami.Te drugie są przynajmniej łatwiejsze do zniesienia

hehe dobry i skuteczny sposób :D
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez gore 10 paź 2006, 08:28
Matko jedyna!Wreszcie trafiłam na "swoich" nikt nigdy nie potrafił mnie zrozumieć. Ciągle tylko- przestań grzebać w internecie, nic Ci nie jest etc. etc. A tu źle, fatalnie i gorzej. Pozdrawiam Was świruski kochane!
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
09 paź 2006, 13:52
Lokalizacja
stolica

przez lucky 10 paź 2006, 20:36
te mysli paralizuja mnie w codziennym zyciu...caly czas analizuje swoje mysli/zachowanie czy juz czasem nie postradalem zmyslow? czy osoba ktora przed chwila spotkalem byla prawdziwa czy byla tylko moim wymyslem? czesto zadaje innym pytanie "czy tez widzieli tego czlowieka, czy slyszeli ten odglos".Moze sie wydac smieszne ale naprawde rujnuje zycie...
pozdrawiam i czekam na wypowiedzi innych ktorzy przechodzili przez cos takiego i sobie z tym poradzili.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
29 sie 2006, 20:52

przez vnv 12 paź 2006, 00:47
Terapia kognitywno-behawioralna opiera się z jednej strony na próbie ukazania choremu dlaczego cierpi na to a na to, głównie przez odwołanie się do procesów poznawczych które mu towarzyszą a są na tyle zautomatyzowane że nie jest się ich świadomym. Uczy się zatem analizować własne myśli, analizować przekonania które mogły doprowadzić do danej patologicznej sytuacji, przekonania które niezmiernie często są w jakiś sposób wynaturzone, przesadzone, zbyt wymagające względem samego siebie; często na dokłądkę pochodzą one z okresu dzieciństwa. Z drugiej strony uczy się jegomość leczony w ten sposób aktywnie przezwyciężać swoje natręctwa, np. przez stopniowe obniżanie poziomu lęku jaki wywołują (coraz to bardziej wymagające wyobrażenia lub zetknięcia z awersyjną sytuacją, poczynając od tylko troszkę przykrej do najbardziej bolesnej) albo też "rzucenie się" w swój neurotyczny strach (np. celowe (!) ubrudzenie swych dłoni - ale to tylko dla nielicznych odważnych :)). Wszystko to po to, aby zyskać świadomosć panowania, zarówno poznawczego jak i w zachowaniu, nad swoimi natręctwami.
Co do niektórych z Waszych wypowiedzi - gdy zaczyna się problem, wierzcie mi, idzcie czym prędzej do psychologa lub psychiatry. Wiem na własnej skórze - im dalej, tym gorzej. Z reguły nie obędzie się bez początkowej terapii farmakologicznej, ale jest ona -jak dla mnie przynajmniej (jestem, o ironio, po psychologii; ale że jestem też po kilku latach cierpień na tym przeklętym podłożu obsesyjno-kompulsywnym, także wiem co mówię)- tylko uzupełnieniem, gdyż główną rolę w nerwicy (zresztą nie tylko) gra zmiana własnych przekonań, a często też pewnych cech osobowości (zmniejszenie wymagań względem siebie, poluźnienie więzów, jakimi się samemu krępuje, np. ciągła praca, ciągły perfekcjonizm, ciągłe nakazy i zasady, których za nic nie można złamać - precz z tym świństwem!). Pomyslcie o tym - nie jesteśmy doskonali i nie musimy być doskonali, nie przywiązujmy zatem aż takiej wagi do własnych obowiązków i konieczności. Nie ma konieczności.
Ja osobiście zażywałem Seronil przez rok (po 3 latach kompletnie bezcelowego, narastającego z czasem męczenia się i zwodzenia, że może samo przejdzie... nie, nie przeszło samo, niestety), poczułem się po nim od razu lepiej (tzn. od razu jak od razu, po kilkunastu dniach) - ale, jak mówię, to terapia własnej osobowości jest kluczem do zdrowia, także na tym się koncentrujcie. Terapia własnych więzów i nieraz bezdusznych wymagań, którymi się katujemy, nawet o tym nie wiedząc :( Pozdrawiam Was wszystkich.
vnv
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
12 paź 2006, 00:26

przez samotny 12 paź 2006, 23:31
Ja najpierw w pierwszej klasie LO zachorowałem na nerwicę wegetatywną niespełna 2 lata później zaobserwowałem u siebie natrętne myśli i objawy nerwicy natręctw. Byłem kilka razy u psychologa ale nie wiele mi pomógł, takie natrętne myśli to prawdziwy koszmar ja przez własne natrętne myśli nawet momentami nie mogę się realizować w swojej pasji jaką jest fotografia....ale to właśnie ta pasja jeszcze trzyma mnie przy dobrej myśli i trochę zajmuje psychikę. Jestem umówiony na wizytę w przyszły czwartek u psychiatry mam wiele powodów aby z tą chorobą wygrać i opuścić własną skorupę lęku, zwłaszcza że jestem już studentem 1 roku stosunków międzynarodowych .
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:18
Lokalizacja
Opole

Avatar użytkownika
przez davina 14 paź 2006, 12:28
WITAM jestem tu nowa tak jakoś trafiłam na to forum przypadkowo
I naprawdę bym sięniespodziewała że myśli które krążą po mojej głowie
to jest nerwica .Wiedziałm że jest coś nie tak zadawałam sobie pytanie po co mi te zbędne myślenie wsumie o niczym o takich głupotach
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
14 paź 2006, 12:10

przez hipohondryk19 15 paź 2006, 14:17
Nie będe zakładał nowego tematu więc piszę w tym.
Kiedy pisałem ten temat, żadny wiekszy lęk nie chodził po mojej głowie (aż się trochę zdziwiłem :o ). Przeczytajcie:
Dokładnie 2 dni temu w gazecie był artykuł o zboczeńcach (pedofilach) i już wtedy wiedziałem, że to będzie moja następna natrętna myśl. No cóż nie pomyliłem się. Moja aktualna myśl to lęk przed zboczeniem (pedofilią). Lęk ten przeraża mnie do tego stopnia, że gdy o nim pomyśle to odechciewa mi się zyć.
Próbuje sobie tłumaczyć, że to tylko mój wymysł i udaje mi się nawet na krótką chwilę o tym zapomnieć i uspokoić (niestety tylko na krótką). TO I TAK WRACA. :( . ZNOWU JESTEM ZAŁAMANY.
p.s Miał może ktoś taką lub podobną natrętną myśl. :cry: :cry:
Ja mam dopiero 19 lat.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 paź 2006, 18:10

przez wk 15 paź 2006, 17:08
Hipochondryku, ale w jakim sensie boisz się pedofilii? Boisz się, że Ty możesz zostać pedofilem, że jakiś pedofil może zranić kogoś Tobie bliskiego (lub w ogóle kogoś tam) czy w jakiś inny sposób?
W każdym bądź razie - uszy do góry ;).

Davino, kiedyś chyba też nie myślałam, że to w ogóle może być nerwica. Myślałam, że to może być jakieś wyróżnienie, że ktoś mnie sprawdza - ile jestem w stanie zrobić, żeby komuś nie stała się krzywda. Dopiero później zaczęło docierać do mnie, że to choroba.
wk
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 20:30

przez Neurotic Guy 15 paź 2006, 19:02
Mówisz ze po przeczytaniu artykułu zacząłes miec obawy i wątpliwosci ? Tez tak mam , przeczytam lub zobacze cos strasznego i zrazu nachodzą mnie natręctwa typu : to moze spotkac i ciebie.Oczywiscie to absurd ale
nie tak łatwo jest to sobie uswiadomic
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 17:42

przez amellas 20 paź 2006, 17:34
Jedyny sposób na zapanowanie nad NN to poznanie samego siebie (ile razy mogę to powtarzać :D ??...), co pozwoli nam zlokalizować źródło lęków i zapanować nad nim. Wsio ;) I to jest tak naprawdę cel wszystkich psychoterapii. Mnie się udało w 99% bez pomocy lekarza, ale...niesmak zostaje. I ta gorycz w ustach. Chce do domu!...

Co do lęków po bodźcowych (np. obejrzę film w tv i od razu dopatruję się w sobie objawów kosmicznej choroby obcych ;) )- no cóż, wg mnie są one odbiciem wewnętrznego niepokoju, podobnie jak same natręctwa. Jest to jednak na tyle kontrowersyjny temat, że wole sie nie wypowiadać.
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
03 paź 2006, 17:41
Lokalizacja
Suwałki

przez Cytrynek 23 paź 2006, 17:51
Hipochondryku, ja niestety mam podobnie. Tez męczą mnie czasem dewiacyjne mysli. Pojawiły mi sie one ponad rok temu, teraz od poł roku chodze na terapie grupowa i nie sa one juz tak intensywne jak kiedys. Ale było fatalnie. Zaczeło sie od mysli na temat innych chłopaków ( w momencie, kiedy byłam w związku), a pozniej przestałam miec nad czymkolwiek kontrole. Pojawiły mi sie mysli lesbijskie, pedofilskie, mysli, ze mogłabym zrobic komus krzywde. Koszmar. Mogłam pomyslec o sobie najgorsza rzecz i do tej pory nie mam do konca pewnosci, ile w tych myslach jest prawdy, a ile fałszu. Moje mysli dotycza m.in. sfery seksualnej. Wiem, ze one pojawiaja sie po to, by wzbudzac we mnie ogromne poczucie winy.
Ostatnio uswiadomiłam sobie, ze kazda z tych mysli uderza w moje marzenia lub w coś, co było wyznacznikiem mojej wewnętrznej wartości. Mysli o innych mężczyznach(zarówno w sesie fizycznym, jak i psychicznym),spowiadanie sie z nich przed moim chłopakiem, niemoznośc okreslenia moich uczuc względem niego- przyczyniły sie do rozpadu mojego trzyletniego związku. Pozwoliłam, by zniszczyły cos, co było dla mnie bardzo istotne. Mysli o kobietach - uderzyły w sens bycia z mężczyzną. O dzieciach- w moje największe marzenie, jakim było założenie szczęśliwej rodziny. Innej niz ta, w której sie wychowałam. Moja mama jest alkoholiczką. Teraz z perspektywy czasu widze, ze zakorzeniła we mnie ogromne poczucie winy. I ono własnie sie w taki sposób objawia. W samoobwinianiu sie i odcinaniu sobie drogi do szczęścia.
Teraz jest lepiej, cos zaczynam dzieki sobie i terapii rozumiec. Wole myslec, ze to natręctwa, bo swiadomość, ze to mogłaby byc prawda, jest straszna. Własnie dzieki terapii dowiedziałm sie, ze to tylko objawy, a problem tkwi gdzies wewnątrz mnie. Moja terapeutak powiedziała, ze jesli dotrze sie do zródła problemu, wtedy jest duze prawdopodobienstwo, ze problem ustąpi. Zastanawiałes sie moze kiedys, dlaczego akurat takiej sfery dotycza Twoje mysli? Uczestniczyłes w jakiej terapii? Pozdrawiam Cie ciepło i zycze duzo energii:)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 paź 2006, 18:13

przez amellas 24 paź 2006, 21:51
Widzisz, zawsze jest tak, że pozostaje choćby ziarnko niepewności co do tego, na jakim podłożu te myśli są. To normalka ;) ja, chociażby, po obejrzeniu na National G. programu o Apokalipsie wg. Św. Jana (który to wg autorów nie był tym właśnie ewangelistą) zacząłem poszukiwać w sobie 'objawów' bycia antychrystem...Boże, broń! „I cry, when angels deserv to die!”
Ostatnio edytowano 19 lis 2006, 14:38 przez amellas, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
03 paź 2006, 17:41
Lokalizacja
Suwałki

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do