Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

nie mam siły żyć :|

przez robson 11 sty 2009, 19:11
Witam. Zmagam się z nerwica natręctw myslowych od 5 lat. Brałem rozne leki: Asentrę, Anafranil, Zalastę, Pernazynę, Rispolept, ale kazdy lek ma jakies skutki uboczne. W zasadzie juz nie truje sie asentra i anafranilem bo od tego bym tylko spał cały dzien i jadł.
Bardzo cierpie, mam staly natłok mysli. Moj mozg pracuje niezaleznie odemnie, wciaz wyszukujac nowe watki do rozmyslania. Podczas snu nie wystepuje u mnie stan twardego snu, a jedynie nerwowe, pelne napiecia drzemanie. Wciaz snie lecz nigdy potem nie pamietam o czym. Sny sa jednak tak uciazliwe, ze nie wstaje wyspany lecz jakby po ciezkiej pracy. Mimo iz musze wstawac na zajecia na uczeli na godz. 9.15 dla mnie to pora zabójcza. Nie jestem w stanie funkcjonowac przed 12.00, bardzo mnie to meczy.
Pozatym wciaz musze jakby w myslach generowac muzyke - niewazne jaka, ale zawsze musi byc. Muzyka ta jest we mnie mimo woli i trwa od czasu gdy wstaje az do momentu gdy zasne. Od 5 lat mam pisk w uszach, który slysze gdy wokół jest w miare cicho. To jakby napiecie psychiczne, jakby szum chorego muzgu.
Bylem przez ten czas 3 razy na oddziałach psychiatrycznych akademii medycznej, lecze sie nieustannie w przychodni psyhiatrycznej ale nie pomogło mi nic. Leki powoduja tylko to co napisałem wyzej. Pozatym nie moge ich brac w wiekszej dawce bo wtedy staje sie roslinka, bez zadnej checi do nauki, czy aktywnego zycia. Mam dziewczyne, mam dla kogo zyc, ale nie mam siły :( jestem miedzy mlotem a kowadłem. Czuje ze długo tak nie pociagne...
Jak biec do końca, potem odpoczniesz, potem odpoczniesz, cudne manowce...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
30 maja 2007, 14:37

Re: Natręctwa myśli...

przez Alexandra 12 sty 2009, 08:32
wiem jak to jest....mnie koszmarne mysli mecza na temat raka, teraz czerniaka...widze go wszedzie, coagle chodze do lustra sprawdzac znamiona, ciagle o tym mysle..wchodzac do centrum handlowego, najpierw szulam lazienki z lustrem... wykonczyc sie idzie
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Re: Natręctwa myśli...

przez mariusz_ 21 sty 2009, 20:53
Witam
od kilku lat cierpie na natręctwa myslowe ktore gasną raz na jakis czas na rok albo wiecej, ostatnio znow wrocily i to z wieksza sila a co za tym idzie z tej bezsilnosci i niemocy pojawila sie tez napiecie, derealizacja, depresja:(

natrectwa ogolnie mowiac sa samodestrukcyjne, dotycza tylko mnie, np ze nie moge sie dobrze miec, czuc tak jak chce itd, jak tylko pojawia sie jakis pozytyw dotyczacy mnie np chocby dobre samopoczucie bez lęku, w myslach natychmiast pojawia sie ohydna sila ktora to zdusza i nie ma nad tym zadnej kontroli, lub przychodza same natrectwa, tak jakby nie nalezalo mi sie dobro tylko musze cierpiec... tocze nawet dialogi sam ze soba w myslach na ten temat, podczepic sie moga te mysli kazdego aspektu byle sobie dosrac, lub np natrectwo ze chce choroby psychicznej, i zaraz potem natrectwa dotyczace np objawow psychozy itd.. byle sobie zaszkodzic i trwac w tym cierpieniu.
czy to moze sie przerodzic w chorobe psychiczna schizofrenie, psychoze? niewiem, moze ktos mnie uspokoic?. czasem zupelnie nie mam nad tym kontroli jestem bezradny, nie moge myslec tak jak chce...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
21 sty 2009, 19:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Skal 26 sty 2009, 18:52
Tak jest zmyślami natrętnymi ale nie musisz się martwić Pan Bóg ma nad tym kontrole i wie że masz problem On ci pomoże z tego wyjść twój problem polega na tym że bojsz się że sobie coś wciśniesz skonfrontuj te myśli obawy z rzeczywistością pogadaaj z kiś o tym zobaczysz jaka będze reakcja tej osoby.Nie martw się też kiedyś myślałem że mi coś jest myślałem że umre raz wacałem do domu i widziałem po drodze kilka czarnych kotów jaden za mną szedł myślałem że jestem przeklety i czyłem że musze umrzeć,urojłem sobie.A dziś po kilku przzeczytanych fragmentach z Biblii wiem oc co chodzi i kto tym wszystkim kieruje uwierzyłem,a ten ktoś jest mądry sprawiedliwy i kocha cię.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
09 sty 2009, 17:39
Lokalizacja
Wrocław

Re: Natręctwa myśli...

przez poskromic_zlosnice 01 lut 2009, 22:01
Skal napisał(a):Pan Bóg ma nad tym kontrole i wie że masz problem On ci pomoże z tego wyjść


Boga w to nie mieszaj. Najłatwiej zwalić odpowiedzialność na siłę wyższą i czekać na cud, a prawda jest taka że nad nerwicą musimy pracować sami i żaden Bóg, archanioł czy nawet mleczna wróżka z krainy wiecznej tęczy tego za nas nie zrobi.

mariusz_, schizofrenia to zupełnie inny problem, nerwica ma z tą chorobą niewiele wspólnego i nie może jej spowodować.
Posty
6
Dołączył(a)
01 lut 2009, 21:44

Re: Natręctwa myśli...

przez neurosa 02 lut 2009, 20:40
hej....
mecze sie z natrectwami myslowymi od dawna, pojawily sie z ogromna sila jakies 2 lata temu, podczas sesji egz na studiach...czulam wtedy ze calkowicie stracilam kontrole nad
soba, swoim zyciem...to bylo straszne poniewaz nie mialam pojecia co sie ze mna dzieje , czyulam straszny lęk i odrealnienie, plus poczucie rezygnacji...ciagle analizowalam pojawiaje sie mysli, dotyczylu boga i tego jak mnie upokorzy i ukarze po smierci...
dzis staram sie zyc z myslami, dotycza teraz natretnych watpliwosci czy dobrze cos zrozumilam , czy dobrze zrobilam, czy nie zrobilam z siebie idiotki etc...mam juz dosc........nie bylam u lekarza nigdy nie wiem jak sobie pomoc....mam 22 lata i jestem juz po prostu kaleka nie chce tak zyc.....
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 gru 2008, 13:19

Re: Natręctwa myśli...

przez betty_boo 02 lut 2009, 23:02
witaj! nie przejmuj sie, nie byłas jeszcze u lekarza, postaraj sie znalezx dobrego psychologa i sprobowac sie z tym uporac z jego fachowa pomoca, ja tez to przerabialam i dalo sie z tego wyjśc, tylko zacznij dzialac, jak najszybciej! powodzenia i duzo wytrwalosci i wiary w siebie!
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Natręctwa myśli...

przez kasia29111 10 lut 2009, 18:40
Witajcie...od jakiegoś czasu mecza mnie natretne mysli odnosnie choroby psychicznej,,wczesniej byly raz na jakis czas ale od kiedy nerwica mi sie nasilila mam je prawie codzienie...nie potrafie z tym zyc..uwazam ze skoro mam nerwice to jestem juz psychiczna..te mysli robia ze mnie wraka..biore leki citabax..ale chyba cos zle na mnie dziala ..mysli nadal mam a przy tym nie moge spac..(zaczela wiec brac na noc estazolam- ale sie od niego uzaleznilam- teraz go dostawiam- i jest mega ciezko). poza tym mam ucisk w glowie,,,zaczynam sie izolowac ludzi bo przeciez jestem psychiczna...dodam ze jak sie towarzysza temu wszytkiemu odrealnienia...czy ktos z was mial podobnie...nie wiedzialam ze nerwica lekowa, na ktora wczesniej moze wrocic w innej postaci...masKRA..ja tak nie chce juz zyc...chciala bym wrocic do normalnosci...
kasia
"..Życie jest pełne niespodzianek.."
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
27 sty 2008, 22:55

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Skal 10 lut 2009, 19:32
poskromic_zlosnice napisał(a):
Skal napisał(a):Pan Bóg ma nad tym kontrole i wie że masz problem On ci pomoże z tego wyjść


Boga w to nie mieszaj. Najłatwiej zwalić odpowiedzialność na siłę wyższą i czekać na cud, a prawda jest taka że nad nerwicą musimy pracować sami i żaden Bóg, archanioł czy nawet mleczna wróżka z krainy wiecznej tęczy tego za nas nie zrobi.

mariusz_, schizofrenia to zupełnie inny problem, nerwica ma z tą chorobą niewiele wspólnego i nie może jej spowodować.


Ja mówiąc Pan ma nad tym kontrole chce mu powiedzieć że może mu pomóc.Co masz na myśli najłatwiej zwalić odpowiedzialność na siłę wyższą?Ze jestem z tych co nie moge się z tym pogodzić i zwalają to na Pana Boga ja mu uświadamiam że Pan jest z nim i nie opuści go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
09 sty 2009, 17:39
Lokalizacja
Wrocław

Re: Natręctwa myśli...

przez Distro 11 lut 2009, 22:18
A g... prawda. Żaden Pan tutaj nikomu nie pomoże i daremne jest czekanie na opatrzność i cudowne ozdrowienie. Trzeba się po prostu wziąć w garść i iść do specjalisty, on jest od tego typu schorzeń, nie Bóg, aniołki i inne Jezuski.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 lut 2009, 03:47

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez nieśfiadomy23 12 lut 2009, 14:36
witam z natrętnymi miślami walcze od kilku lat. Zaczeło się w dzieciństwie od lęku przed zaraskami i myśleniu o zakarzenu się czymś.
Jak tylko udało mi sie z tymi myślami uporać i definitywnie skączyć, to te myśli zastapiło coś znacznie gorszego co atakowało mnie raz z mniejsza raz z większom
siłom przez ostatnie lata. Bywało że, mysli odchodziły zupełnie na całe tygodnie a nawet miesiące pozostawiając spokuj i wyluzowanie dające chęci do
działania, życia.
najgorsze jest to że, wystarczy jedno skojarzenie przebłysk w głowie by to powróciło ze znacznie wiekszom siłom i nie warzne czy jestes zajęty pracą czy odpoczywasz to atakuje wszedzie bez skrupłów zabijając spokój. Nawet jak jestem z przyjaciułmi i dobrze się bawie to wkący myśl znowu atakuje niszcząc
dobre samopoczucie i chumor.

Pisze na tym forum po raz pierwszy bo wcześniej muślałem że, nie ma ludzi z podobnymi problemami do moich.
Nie wiem co robic czy iść do specjalisty i czy terapia morze pomóc :-|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 lut 2009, 23:37

Re: Natręctwa myśli...

przez nerwusjo 12 lut 2009, 14:47
zrobilem oddzielny post, ale za duzo osob sie tam nie wypowiedzialo chcocia zi tak ziekuje jednej osobie ktorej psot bardzo mi pomogl, ale pomyslalem ze skoro tyle osob wypowiada sie w tym temacie to i ja zamieszcze to co napisalem wczesniej : W sumie nie wiem jak powinien nazywać się ten temat.Napisałem go z jednego prostego powodu: chcę się z tego komuś wyżalić oprócz osób którym wyżalam się o tym od lat, może chcę po prostu usłyszeć, że jestem normalny ? Bo wiem, że właśnie tego najbardziej pragnę, nie modle się tak o nic jak tylko o to, żebym już nie miał tych myśli... żebym czuł się normalny i w końcu poczuł się w pełni szczęśliwy.Żeby już nigdy nie było żadnego, "ale"... Oczywiście, nie oczekuję, że ktoś na siłę powie, że wszystko jest w porządku bo tego nie chcę :) A więc jak to się zaczęło...

W tym momencie mam 17,5 roku.Natręctwa pojawiły się u mnie jakieś 9,10 lat temu ? Od tego czasu przybierały setki form.Zaczęło się dosyć błacho, może nawet śmiesznie.Miałem chyba 8 lat.Pokłóciłem się z Ojcem o jakiś bzdet, poszedłem do swojego pokoju i powiedziałem pod nosem "ale z niego ch** p********y".Tak się tym przeraziłem, że nie mogłem spokojnie usiedzieć.Co ja zrobiłem, jak mogłem tak powiedzieć.Ta myśl ciągle wracała.Pomyślałem więc, że fajne by było przerzucić ją na coś innego a nie Tate, bo to nie dawało mi spokoju.Więc kiedy przychodziła myśl z przekleństwem myślałem pewnym schematem.Zamiast "ekhem ekhem to Tata", wstawiałem "ekhem ekhem to Diabeł".I tak przemyśliwanie to setki razy.Jeszce nie było tak źle.Potem miewałem natręctwa związane z odmawianiem pacierza.Potrafiłem odmawiać pacierz 10 razy po podczas modlitwy wyobrazilem sobie, że nie klęcze naprzeciwko Boga, tylko kolegi ze szkoly ktorego wyjatkowo nie lubilem.Oczywiście od razu złość, żę nigdy bym przecież tak nie zrobił.Płacz.Załamanie.Nie byłem gnębiony nigdy nie miałem problemu z kontaktem z rówieśnikami.Zamiast kolegi wyobrazalem sobie ze klekam przed kims innym czy diabłem czy kimśkogo nie lubie.Ot tak dziecięce myślenie.Natręćtwa ciągle powiększały się.Ogólnie moge stwierdzić, że żyje często w stanie pewnego niepokoju.Lęku.Rzadko kiedy tego nie mam.Bardzo częśto miewam i miewałem natręćtwa na tle religijnym.Sprośne myśli z udziałem Świętośći, aż się wzdrygałem i biłem głową w poduszkę, ale co miałem na to poradzić? Nigdy nie mogłem czegoś takiego odpędzić.Mógłbym o tym pisać długo.Oprócz natręctw religijnych najczęstszymi są natręctwa seksualne.Wmawiałem sobie, żę jestem zoofilem pedofilem, homoseksualista.Potrafilem to odpedzic do czasu az przez pewien czas pojawialy sie u mnie a czasem pojawiaja mysli homoseksualne.Wiem, że nie był bym w stanie być z facetem, ale miałem różnego rodzaju fantazje które mnie podniecały.Wobec tego moja myśł: jeżeli wydawało mi się, że jestem homo, a miewam takie myśli, to może jestem także zoofilem i pedofilem ? Wiem, że to brzmi strasznie musicie sobie pomyśleć, że mam nieźle nawalone w glowie ;/ Ostatnio moja mysl to mysl na temat pedofilii.Od jakiegos miesiaca ciagle o tym mysle, zadaje sobie pytanie czy aby napewno nie jestem, staram sobie wyobrazic jakby to bylo i czy napewno przy tym nie lapie jakiego podniecenia.To jest okropne!W sumie juz teraz sam nie wiem nic raczej nie odczuwam i dobrze wiem ze nigdy nie skrzywdzil bym dziecka, zawsze w zdrowy spsob kochalem male dzieci uwielbialem spedzac z nimi czas a teraz czuje sie dziwnie.Zadreczam sie tymi myslami.Czytalem psota tu na forum na ten temat.Mam czasem takie objawy sztucznego podniecenia kiedy mysle o takich rzeczach ktore mnie tak bardzo obrzydzaja.Polega to na tym ze z jedenj strony nie czuje zadnego podniecenia, ale mam "dziwne uczucie w pachwinie".To jest tak okropne ze chce mi sie plakac.Nie moge juz z tym.Ciagle sie zastanawiam.Mam taki metlik w glowie ze juz sam nie wiem co o tym myslec.CIagle o tym mysle i mysle, ze juz sam nie wiem co ja czuje.To jest straszne.Moze jestem jakims pedofilem ? Nie mialem nogdy zadnego problemu z dziewczynami, wszystko bylo w porzadku.Czuje sie tak okropnie.Kiedys jak slyszalem o pedofilli w telewizji to mi sie rzygac chcialo.A teraz juz tyle o tym myslalem ze czasem przez ulamek sekudny wmówie sobie"tak czuje jakis pociag fajnie" ale zaraz sam w sobie to neguje, ale zaraz mysle o tym czy moze jednak mnie to pociaga i czy moze tak jest.Przperaszam ze ten post jest taki chaotyczny ale to chyba jedyny spsobob zeby po prostu wylac z siebie mysli.Boje sie ze jestem pedofilem i to jest moj problem !! juz moze bym nawet o tym zapomnial gdyby to jak to nazwalem "dziwne uczucie".NIe czuje wtedy zadnego ale to zadnego podniecenia, ale jednak cos takiego sie pojawia.Dlaczego? Boje sie.Miewam lepsze dni np. ostatnio przez 4 dni nie mialem natrectw.Ale dzis wrocila mysl o pedofilii.Moje mysli wymuszaja zastanawianie sie nad tym czy podniecaja mnie dzieci !!! Wiecie jakie to straszne ? Naprawde mam czasem uczucie ze to mnie po prostu zjada.Dzisiaj przyrzeklem sobie, ze jezeli kiedykolwiek zrobilbym krzywde dziecku, chcociaz wiem ze to niemozliwe(tak ciagle mowie tak sie pocieszam), to zabije się.Poproszę Boga żeby mnie stąd zabrał.Nie wiem jak opisać jeszce ten stan.Może tak, że chciałbym żebym za każdym razem kiedy przyjdzie taka myśl pomyślał odrazu sie wzdrygal i wiedzial ze nei jestem pedofilem, a nie miec jakies watpliwosci ? Chodzilem do psychologa, w sumie po wizytach troche mi sie poprawialo.Mialem tez natrectwa typu "czy jestem opetany, bo mam takie okropne mysli" albo myslalem ze Bog mi nie wybaczy.Ksiadz czyli moj psycholog wszystko mi to wytlumaczyl, ale to ciagle wracalo.OStatnio wogole u niego nie bylem, ale niedlugo zaczne chodzic, jak nie do niego to do terapeuty jakeigos ktory sie w natrectwach specjalizuje.Nie chcialbym brac lekow.Narazie to na tyle, pozdrawiam Was wszystkich.Musze porzyznac ze samo czytanie tego forum duzo mi daje.Dzieki ze macie odwage pisac tutaj o swoich problemach.Ja postanowilem postapic podobnie.Jesli cos mi jeszce przyjdzie do glowy to napisze to pod postem.Wiec co o tym myslicie ? Pozdrawiam i jeszce raz przepraszam ze to jest takie chaotyczne ale takie wlasnie sa moje mysli.

[EDIT] ciagle czuje sie zestresowany, zastanawiam sie czy moze jednak moge byc opetany, albo czy moze diable msci sie na mnie za to od czego zaczely sie te mysli ( :D ?).albo mam natrectwo czy aby napewno nie przyczepily sie od mnie duchy o ktorych opowies slyszalem poniewaz mialem na ten temat natrectwo
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 sty 2009, 01:52

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez rolingstone 12 lut 2009, 15:30
nerwusjo, to, o czym piszesz, to rzeczywiście klasyczna NN. Muszę Ci powiedzieć, że wątpliwościami, czy jesteś opętany czy nie, w ogóle nie zawracaj sobie głowy (łatwo powiedzieć ;) Nie jesteś ani opętany, ani złym człowiekiem itd. Nie jesteś pedofilem i nikomu nie zrobisz krzywdy. Nie martw się. Nerwicowcy nigdy nie realizują swych natrętnych myśli.
To po pierwsze. A po drugie - piszesz o psychologu. Czy chodzisz na jakąś terapię? Czy bierzesz leki? Są leki (np. SSRI), które eliminują natręctwa do zera. Zastanów się nad tym! Pozdrawiam.
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez nieśfiadomy23 12 lut 2009, 15:54
witam z natrętnymi miślami walcze od kilku lat. Zaczeło się w dzieciństwie od lęku przed zaraskami i myśleniu o zakarzenu się czymś.
Jak tylko udało mi sie z tymi myślami uporać i definitywnie skączyć, to te myśli zastapiło coś znacznie gorszego co atakowało mnie raz z mniejsza raz z większom
siłom przez ostatnie lata. Bywało że, mysli odchodziły zupełnie na całe tygodnie a nawet miesiące pozostawiając spokuj i wyluzowanie dające chęci do
działania, życia.
najgorsze jest to że, wystarczy jedno skojarzenie przebłysk w głowie by to powróciło ze znacznie wiekszom siłom i nie warzne czy jestes zajęty pracą czy odpoczywasz to atakuje wszedzie bez skrupłów zabijając spokój. Nawet jak jestem z przyjaciułmi i dobrze się bawie to wkący myśl znowu atakuje niszcząc
dobre samopoczucie i chumor.

Pisze na tym forum po raz pierwszy bo wcześniej muślałem że, nie ma ludzi z podobnymi problemami do moich.
Nie wiem co robic czy iść do specjalisty i czy terapia morze pomóc :-|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 lut 2009, 23:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do