Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rafał9 09 paź 2008, 13:28
No widzisz u mnie jest jednak bardziej skomplikowanie bo mi dochodzą jeszcze myśli, że Boga nie ma i takie tam, lub za wszystkie złe uczynki chce mnie zabić. Jak miałem myśli o chorobach psychicznych to mi się wkręcały czasami myśli, że chce się z tym zmierzyć i z każdą rzeczą mi też czasami dochodzi taka myśl (jak bym był zdrowy to nigdy bym nie pomyślał o jakimś pojedynkowaniu). Ogólnie porąbana ta choroba na maksa.

---- EDIT ----

Co do leków to mam jedną tabletke anafranilu 75mg na noc, 2 pernazyny 25 mg na noc i jedną rano. Jak zacznę to brać to się zobaczy - najwyżej sam zejde do jednej pernazyny na noc i jednego anafranilu (skoro to niby tak otępia), no jednak każdy organizm inaczej toleruje leki.
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Re: Natręctwa myśli...

przez Valijka 09 paź 2008, 19:29
A powiedzcie, czy czujecie z tego powodu...tych myśli, wewnętrzne napięcie? Bo mnie nosi czasami, ze strachu, jakbym nie wiedziała co ze sobą zrobić, jakby moje ciało walczyło z czymś ciężkim...Mam ochotę coś rozwalić, albo coś mocno ścisnąć...nawet czasem mam ochotę uderzyć się albo coś, żeby przestało mnie tak spinać...Te myśli są paskudne...dezorganizują mi życie...Nie chcę ich...
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
08 paź 2008, 16:28

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rafał9 09 paź 2008, 19:50
Tak dokładnie (miałem myśl by się walnąć młotkiem w łebi i by mnie naszła jakaś amnezja dotycząca tych myśli).

Ja mam też pytanie czy wielu z was jako mechanizm obronny przed natrętną myślą stosuje też powtarzanie jakiejś myśli Np: boje się schizofreni i walcze myślą, że chce być zdrowy a nie chory, nie chce mieć schizy, Boże daj mi zdrowie (ze mną tak jest, że ta myśl mi wtedy siedzi w głowie i już sama tam żyje). W zasadzie gdy nie będe jej powtarzał i chciał mieć głowe bez myśli do drży mi ciało lub jest tak, że wraca myśl i lęk przed schizą. Czy to normalne w NN, że samemu się produkuje takie myśli (które w zasadzie są naszym pomysłem na obrone przed natrętną myślą - to z czasem wymyka się z naszej kontroli i mi przykładowo potrafi siedzieć nawet przez kilka godzin. Jak na chwile przestane to wchodzi mi faktycznie ta pierwsza natrętan myśl, jest też źle bo od tego powtarzania wszystko się z czasem myli i dochodzą mi dodatkowe myśli).

Teraz miałem natręta o tym by mnie opętało i zacząłem walczyć myślami typu: Boże broń mnie przed złem i to we mnie żyje - jak tegosobie nie powtarzam (a czasem jest to automatyczne) to naprawde wchodzi mi natręt by mnie opętało. Czy to normalny mechanizm w NN czy może ja sobie sam szkodze takim sposobem radzenia sobie z tymi myślami. Czasami też słownie kontroluje te myśli (zwłaszcza w domu, a nie przy ludziach) bo w głowie schodzą na natręta i musze je nakierować na wcześniejszy tor.
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez robson 09 paź 2008, 20:01
Valijka napisał(a):A powiedzcie, czy czujecie z tego powodu...tych myśli, wewnętrzne napięcie? Bo mnie nosi czasami, ze strachu, jakbym nie wiedziała co ze sobą zrobić, jakby moje ciało walczyło z czymś ciężkim...Mam ochotę coś rozwalić, albo coś mocno ścisnąć...nawet czasem mam ochotę uderzyć się albo coś, żeby przestało mnie tak spinać...Te myśli są paskudne...dezorganizują mi życie...Nie chcę ich...


U mnie takie napiecie owszem istnieje, ale moje mysli tak bardzo mnie przytlaczaja ze naogół musze byc zajety ich odpedzaniem. Napiecie powstaje gdy nie mam tych mysli, na tej zasadzie ze sie boje ze zaraz przyjda...
Jak biec do końca, potem odpoczniesz, potem odpoczniesz, cudne manowce...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
30 maja 2007, 14:37

Re: Natręctwa myśli...

przez Valijka 09 paź 2008, 20:04
Ja staram się mówić sobie "Nie dam się podła, nerwico!" i dużo się uśmiechać...ale nie jest to łatwe gdy człowiek się boi...i ma w sobie lęk. Mam takie momenty, że o tym nie myślę, ale to wraca... :roll: No i powtarzam sobie, że nic nie zrobię, bo nie chcę. To tylko głupie myśli. Najgorsze jest napięcie wewnętrzne. Zjada mnie od środka, dławi jak ciężar. Nakręca, tak żebym uwierzyła że chce się zabić. Ale ja nie chcę.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
08 paź 2008, 16:28

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rafał9 10 paź 2008, 11:53
A miał ktoś myśli typu, ze chce mieć jakąś chorobę (wcześniej miał etap, że się jej bał - teraz mu się wkręcają myśli, że chce ją mieć). Lub, że chce się zmierzyć z tymi przeciwnościami (może inaczej ma myśli jak by to było mieć coś takiego).
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez linka 10 paź 2008, 12:06
Ostatnio stwierdziłam, że wolałabym mieć chyba jakąś cukrzycę niż nerwicę............ale jakby wszyscy mieli to czego chcą to by było za pięknie na świecie.
Poza tym wiem, że ludzie z cukrzycą by mnie zlinczowali i wogóle to głupie tak myśłeć...
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Natręctwa myśli...

przez ela30 10 paź 2008, 13:03
Rafał, ja tak mam. Dokładnie to samo, wiem o czym mówisz. To uczucie że wydaje ci się że chcesz, a nie chcesz.
Najgorsze, że nerwica zawsze uderza w to co dla nas najwazniejsze.

To mój perwszy post na forum.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 cze 2008, 22:51

Re: Natręctwa myśli...

przez Valijka 10 paź 2008, 13:06
Mam tak samo...Tak cię zakręci ta myśl, że aż zaczynasz w nią wierzyć, a po chwili znów sobie uświadamiasz, że to wcale nie chcesz miec tej choroby, w moim przypadku że nie chcę się zabić...Świat jest taki piękny, a nie można się nim cieszyc przez choróbsko paskudne...
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
08 paź 2008, 16:28

Re: Natręctwa myśli...

przez ela30 10 paź 2008, 13:35
Ty też na forum nowa? Ja się zalogowałam już jakiś czas temu, ale nie miałam odwagi nic napisać.
Śmieszne że natura zaprogramowała człowieka na takie dziwne metody radzenia sobie ze stresem, które zamiast pomocą stają się utrapieniem (troche jak alergia).
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 cze 2008, 22:51

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rafał9 10 paź 2008, 13:51
Najgorsze jest czasami, ze człowiek już sam nie wie czego chce i to się udziela na ogólny proces myślenia. Tylko mową można wyrazić, że chce się być zdrowym. Czasami mam myśli, ze jestem wybrańcem, a potem się boje by mi się nie wkręciłą schiza i bym się obudził sobą (by nie okazało się, że naprawde poczuje sie jakimś zbawicielem świata). Mam nadzieje, że do tego nie dojdzie. Dzisiaj przekonałem sie,że faktycznie moje myśli są za szybą (jest realne życie, w którym radze sobie normalnie i są moje myśli - dwa Światy). Jak rozmawiałem z psycholog to zawsze mówiłem jej, że nie jestem za szybą (ona mi gadał,ze mnie tak odbiera - że ona swoje, a ja swoje). I dzisiaj pierwszy raz mówiłem do siebie, ze to tylko nerwica, że to tylko moje myśli - i wiecie co na chwile pomogło bo miałem czystke w głowie - no jednak poczułem w tym momencie lęk, nie miałem czegoś takiego dwa tygodnie i mocno drżało mi ciało (i mam nadzieje, że już nic więcej mi nie będzie, ze nie wkręci mi się coś gorszego, że to bedzie tylko nerwica i z tego wyjde).

---- EDIT ----

Dzisiaj wieczorem dopadły mnie głupie myśli, że jest mi to na ręke, że jestem czubkiem bo niby kase można na tym robić - masz rentę i tyle (tak samo miałem jak mi mama powiedział o swojej polisie, że jak umrze to bede miał kase - a potem o tym myślałem i było przykre; tym razem jednak myśl ta mnie raczej irytowała - ogólnie mam jakoś tak, że momentami się lękam, momentami irytuje, a innym razem nic mnie nie rusza - wtedy jest najgorszy moment bo nic już nie zatrzymuje tej maszyny). No głupie to jest. I ogólne zastanowienie czy broniąc się przed natrentami innymi myślami nie produkuje sobie myśłi urojonych, które stają się automatycznymi, a potem natrętnymi
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Re: Natręctwa myśli...

przez ela30 10 paź 2008, 20:07
Mi na pierwszym spotkaniu psycholog powiedziała, że nerwica nie zmienia się w nic gorszego. A z tymi myślami to radzę sobie w ten sposób, że nie skupiam się na jednej, odwracam uwagę na coś innego, jeśli daję radę to staram się z nimi nie walczyć, a zapominać. Oczywiście pojawiają się nowe ale przynajmniej nie ciągle na ten sam temat.

Bardzo smutny ten Twój podpis pod postem.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 cze 2008, 22:51

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Rafał9 10 paź 2008, 20:21
To cytat z utworu Hendrixa - chłopak zawsze przywoływał śmierć w tekstach i go zabrała :P . Bardzo mi się zawsze podobał ten utwór (może dam linka: http://pl.youtube.com/watch?v=lU-oYfo2- ... re=related) i tekst. Wybrałem sobie to jako taką dewize życiową; okazało się, że teraz jak z nut pasuje do mnie. Zabawne jest też to, że częstomiałem jakieś anginy i takie tam i ostatnio zawsze sobie mówiłem "Ty to może masz zdrowie do d*** ale przynajmniej masz twardą psychikę jak skała i nic cię nie złamie" :lol:
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Re: Natręctwa myśli...

przez ela30 11 paź 2008, 11:23
A ja właśnie mam anginę ;) stąd piszę na tym forum (inaczej nie miałabym zyt dużo czasu :))
Do tego co piszesz to wydaje mi się że nerwica to właśnie przypadłość ludzi o silnej woli i zbyt wysokich wobec siebie wymaganiach. Mi też się wydawało że moja psychika jest silna, że jak się zawezmę to dam radę mieć np. najlepsze oceny na studiach (nie wiem po jaką cholerę) i w dużym stopniu to prawda. Potrafię być silna, kiedy inni tego ode mnie potrzebują, ale potem płacę za to kiedy nikogo nie ma.
Myślę, że nad siłą własnej psychiki w ogóle nie warto się zastanawiać i tak zawsze możemy się zaskoczyć. I nie trzeba wymagać od siebie żeby być jakimś Szymonem Słupnikiem ;).

Nie wiedziałam że za nerwice można dostać jakąś rentę.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 cze 2008, 22:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do