Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

przez Potomkini 15 paź 2015, 16:56
Nasturcja napisał(a):Mama powiedziała, że mogłam kupić test, ano mogłam i też chodzi o to, że nie zrobiłam tego. Choć jak teraz sobie myślę to nawet jakby test wyszedł negatywny obwiniałabym siebie za ten prysznic bo test mógł się mylić, kolejny również. A i ginekolog mógł coś pominąć. I najpewniej byłoby zrezygnować z tych działań.
Dokładnie. Też miałam tak, że jak tylko wydawało mi się, że znalazłam jakieś rozwiązanie, jakąś odpowiedź na niekończące się pytania to czułam tylko chwilową ulgę, bo po jakimś czasie pojawiało się kolejne "ale", kolejne wątpliwości... Także miałam poczucie, że nie mam prawa cieszyć się życiem, skoro zrobiłam "coś takiego"...

Trochę się obawiałam, że jak opiszę to wszystko (poprzedni post), to może mi to wszystko wrócić, ale jednak postanowiłam, że napiszę. Niestety faktycznie czuję teraz pewien niepokój, zaczynam znowu analizować pewne sytuacje, o których już od jakiegoś czasu nie myślałam, zaczynam na nowo się nad tym wszystkim zastanawiać... Oby to było tylko chwilowe.

Cieszę się, że opisałaś swój przypadek, bo nigdy nie spotkałam się z tym, aby ktoś miał coś takiego jak ja (choć dużo szukałam). Teraz wiem, że nie jestem z tym sama.

Swojego czasu miałam też problem z tym, że np. idąc ulicą mogłam przez przypadek zabić jakieś małe żyjątko, np. pająka. Też miałam z tego powodu wyrzuty sumienia. I czułam się jak wariatka, bo z jednej strony czułam się z tym bardzo źle, a z drugiej strony, gdy komuś o tym opowiadałam (terapeutce czy narzeczonemu), pękałam ze śmiechu, bo wiedziałam jak to brzmi. Oni zresztą też się wtedy śmiali razem ze mną (to nie było w tym samym czasie ;) ). Ale problem pozostawał. Na tę chwilę również sobie już z tym natręctwem poradziłam.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
28 lut 2013, 18:03

Natręctwa myśli...

przez Nasturcja 15 paź 2015, 21:22
Swojego czasu miałam też problem z tym, że np. idąc ulicą mogłam przez przypadek zabić jakieś małe żyjątko, np. pająka. Też miałam z tego powodu wyrzuty sumienia. I czułam się jak wariatka, bo z jednej strony czułam się z tym bardzo źle, a z drugiej strony, gdy komuś o tym opowiadałam (terapeutce czy narzeczonemu), pękałam ze śmiechu, bo wiedziałam jak to brzmi. Oni zresztą też się wtedy śmiali razem ze mną (to nie było w tym samym czasie ;) ). Ale problem pozostawał. Na tę chwilę również sobie już z tym natręctwem poradziłam.
Pozdrawiam.

Potomkini
niesamowite, bo takie myśli też występowały u mnie. Znalazłam "bliźniaczkę" myślową. Raz było że przeżywałam pająka, którego niechcący rozdeptałam. Ale też poradziłam sobie z tym. Pomyślałam, że to wypadek, bo tego pająka nie zabiłam rozmyślnie, że to tak jakby np. była ulewa i jakieś żyjątko zginęło. Nie nachodziły mnie już potem takie myśli. Nie zabijam też komarów, tylko odganiam, generalnie uważam, że jak jest inny sposób niż zabicie takiego stworzonka to ja ten sposób realizuję. Pająki domowe u mnie nie mają czego się bać ;). Czytałam że jacyś mnisi chodzili ze zmiotkami i zamiatali przed sobą, żeby właśnie jakiegoś żyjątka nie rozdeptać. Tą zmiątką w sumie też mogli je uszkodzić, ale mniejsza z tym ;).
Jesteś wegetarianką? Rezygnowałam z mięsa bo żal zwierząt, choć też pojawiały się myśli o życiu roślin ;). Najlepiej byłoby chyba jeść same owoce, warzywa typu pomidor (który też z punktu biologicznego jest owocem). Generalnie te rozkminy nad boleścią ogólnoświatową mam za sobą.
Przetrwałam je, choć też nie było przyjemnie, bo myślałam że dobro też jest na tym świecie i warto dla niego żyć. Ale wiadomo do czasu... :/ Bo pojawiły się TE myśli.

Trochę się obawiałam, że jak opiszę to wszystko (poprzedni post), to może mi to wszystko wrócić, ale jednak postanowiłam, że napiszę. Niestety faktycznie czuję teraz pewien niepokój, zaczynam znowu analizować pewne sytuacje, o których już od jakiegoś czasu nie myślałam, zaczynam na nowo się nad tym wszystkim zastanawiać... Oby to było tylko chwilowe

Mam wielką nadzieję, że już takie myśli nie zawładną Tobą. Zauważyłam, że jak jakieś natręctwo się "przegada", to potem jeszcze trochę potrafi "podgryzać", ale jest to już słabe, chwilowe i łatwo je odpędzić. Żeby tak było i w Twoim wypadku. A ja jestem wdzięczna za Twoje posty, czyjeś doświadczenia i perspektywa są pomocne dla innych osób.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
28 wrz 2015, 09:36

Natręctwa myśli...

przez Potomkini 16 paź 2015, 15:41
Nasturcja napisał(a):Mam wielką nadzieję, że już takie myśli nie zawładną Tobą. Zauważyłam, że jak jakieś natręctwo się "przegada", to potem jeszcze trochę potrafi "podgryzać", ale jest to już słabe, chwilowe i łatwo je odpędzić. Żeby tak było i w Twoim wypadku.
Faktycznie czuję, że to już powoli odchodzi. :smile:

Wegetarianką nie jestem, chociaż nieraz miewałam z tego powodu lekkie wyrzuty sumienia. Ale jednak stwierdziłam, że to by było zbyt duże wyrzeczenie, a teraz już praktycznie o tym nie myślę (na szczęście, bo uwielbiam mięso :smile:).

Nasturcja napisał(a):Znalazłam "bliźniaczkę" myślową.
Cieszę się bardzo, że się odnalazłyśmy. ;) Jakbyś mogła to napisz coś więcej o swojej chorobie, jakie masz jeszcze natręctwa, jak to się u Ciebie zaczęło itd.

Pozdrawiam. :smile:
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
28 lut 2013, 18:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

przez Tucan 26 paź 2015, 17:03
Wiecie jak przestać myśleć i analizować każdy ruch , czynność czy słowo , oprócz zmuszenia się do nie myślenia ? Ten sposób nie przynosi efektu , ponieważ jak czegoś nie przeanalizuje to czuje napięcie i dyskomfort i wolę już coś przemyśleć i być chwilę szczęśliwy niż powstrzymywać myśli . I co gorsza nie umiem sobie współczuć i powiedzieć że jestem chory i głównym celem jest powrót do zdrowia , tylko ciągle się nakrecam i próbuje żyć jak normalni ludzie . Terapeutka powiedziała ze to nie jest choroba tylko zaburzenie , szczerze wolałbym mieć chorobę i siedzieć w szpitalu niż żyć w tych mękach .
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
20 maja 2015, 18:22

Natręctwa myśli...

przez Ishai 29 paź 2015, 01:01
Tucan napisał(a):Wiecie jak przestać myśleć i analizować każdy ruch , czynność czy słowo , oprócz zmuszenia się do nie myślenia ? Ten sposób nie przynosi efektu , ponieważ jak czegoś nie przeanalizuje to czuje napięcie i dyskomfort i wolę już coś przemyśleć i być chwilę szczęśliwy niż powstrzymywać myśli . I co gorsza nie umiem sobie współczuć i powiedzieć że jestem chory i głównym celem jest powrót do zdrowia , tylko ciągle się nakrecam i próbuje żyć jak normalni ludzie . Terapeutka powiedziała ze to nie jest choroba tylko zaburzenie , szczerze wolałbym mieć chorobę i siedzieć w szpitalu niż żyć w tych mękach .


Ja także cały czas muszę przemyśleć wszystko co zrobiłam powiedziałam itd, mam tak jak ty z tym analizowaniem , strasznie się z tym żyje, chciałabym pójść do specjalisty i żeby zdiagnozował mi coś i jakoś pomógł jakkkolwiek bo ja nie chcę tak żyć... ale boję się że jak pójdędo jakiejś poradni czy coś to mi powiedzą że mi nie pomogą bo nic mi nie dolega a ja naprawde porzebue pomocy
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 paź 2015, 00:36

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez refren 05 gru 2015, 03:18
Nasturcja, piszesz, że mogłaś się upewnić, czy nie zaszłaś w ciążę, ale nie wiem czy przy takich natręctwach by Ci się to udało, przecież test zawsze mógł wyjść źle, a chyba nie masz pod ręką aparatury rentgenowskiej, żeby za każdym razem się prześwietlać, jak będziesz miała bardziej intymny kontakt ze swoim chłopakiem. Nie możesz też mówić, że masz charakter morderczyni, bo przecież nie miałaś intencji, żeby się pozbyć ciąży, nie po to brałaś kąpiel. Nie wiem czy chcesz żyć w ten sposób, żeby za każdym razem zanim nadejdzie okres myć się w zimnej wodzie. A przecież można poczytać, że są takie przypadki, że można mieć okres w ciąży, więc właściwie na okrągło mogłabyś unikać tego, czego nie wolno kobietom w ciąży, w dodatku z niemożliwą skrupulatnością. Myślę że to nie jest dobry pomysł na życie i że w sytuacji którą opisujesz zachowałaś się tak, jakby nie było zagrożenia, bo rozsądna część Ciebie wiedziała że go nie ma i zachowywanie się, jakby ono było, byłoby sztuczne.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez refren 05 gru 2015, 03:28
detektywmonk napisał(a):Kogo się oskarża ? Bo ja nie w temacie.


Trochę spóźniony mój komentarz, ale chcę zauważyć, że jeśli nie jesteś w temacie, to masz prawo zachować milczenie. ;)
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Natręctwa myśli...

przez Nasturcja 05 gru 2015, 13:13
refren napisał(a):Nasturcja, piszesz, że mogłaś się upewnić, czy nie zaszłaś w ciążę, ale nie wiem czy przy takich natręctwach by Ci się to udało, przecież test zawsze mógł wyjść źle, a chyba nie masz pod ręką aparatury rentgenowskiej, żeby za każdym razem się prześwietlać, jak będziesz miała bardziej intymny kontakt ze swoim chłopakiem. Nie możesz też mówić, że masz charakter morderczyni, bo przecież nie miałaś intencji, żeby się pozbyć ciąży, nie po to brałaś kąpiel. Nie wiem czy chcesz żyć w ten sposób, żeby za każdym razem zanim nadejdzie okres myć się w zimnej wodzie. A przecież można poczytać, że są takie przypadki, że można mieć okres w ciąży, więc właściwie na okrągło mogłabyś unikać tego, czego nie wolno kobietom w ciąży, w dodatku z niemożliwą skrupulatnością. Myślę że to nie jest dobry pomysł na życie i że w sytuacji którą opisujesz zachowałaś się tak, jakby nie było zagrożenia, bo rozsądna część Ciebie wiedziała że go nie ma i zachowywanie się, jakby ono było, byłoby sztuczne.


Refren jestem Tobie bardzo wdzięczna za odpowiedź. Dziękuję :). Mielę ten temat w myślach już długi bardzo czas i też przyszło mi już do głowy, że może powinnam uważać tak jakbym w ciąży była praktycznie cały czas... Albo w ogóle zerwać kontakt z chłopakiem, choć po jeszcze głębszym zastanowieniu, nie wiem czy bym nie zaczęła sobie wkręcać, jeszcze jakichś bardziej niemożliwych "możliwości" zapłodnienia.

Nasturcja,
A czemu zaczęłaś się znowu zagłębiać w ten temat?

Warrior bo mnie tak dręczy możliwość zrobienia komuś krzywdy i nie daje mi spokoju. A jak już się uspokoję to mam wyrzuty, że jestem spokojna,a nie powinnam.
W ogóle to się zdziwiłam ,że mnie jeszcze pamiętasz. A drugie w ogóle to medal za cierpliwość do mnie :).
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
28 wrz 2015, 09:36

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez warrior11 05 gru 2015, 13:47
Nasturcja,
Oczywiście pamiętam Ciebie i wiem,że bardzo cierpisz z powodu tych natręctw.
Szukałaś jakiegoś wsparcia dla siebie,czy pozostajesz z tym wszystkim sama?
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
996
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 05 gru 2015, 14:27
refren napisał(a):
detektywmonk napisał(a):Kogo się oskarża ? Bo ja nie w temacie.


Trochę spóźniony mój komentarz, ale chcę zauważyć, że jeśli nie jesteś w temacie, to masz prawo zachować milczenie. ;)

Nie mogłem się powstrzymać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16482
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez refren 06 gru 2015, 04:15
Nasturcja, to jest oznaka dużej wrażliwości, że nie chcesz nikomu zrobić krzywdy. Na pewno możesz zrobić z niej dobry użytek w swoim życiu. Ale nie jesteś wszechwiedząca i nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego i wszystkiego mieć pod kontrolą. Przeciwnie, im bardziej drobiazgowo wchodzisz w różne kwestie, tym mniejszą masz kontrolę nad swoim życiem i tracisz racjonalne myślenie. Takie analizowanie to tak, jakbyś chciała cały świat oglądać przez mikroskop. A mikroskop się nadaje tylko do specyficznych obserwacji, jak będziesz przez niego patrzyła na otoczenie, to nic nie zobaczysz. Musisz sobie, póki co, pomniejszyć skalę patrzenia na problemy.

Ważne jest Twoje zdrowie, stabilność, a nerwica przez całe życie może być gorsza niż poronienie, bo wiele z poronień zachodzi samoistnie i kobiety nawet o tym nie wiedzą. A potem mają i tak dzieci. Jeśli nie masz intencji, żeby się pozbywać ciąży, to nie szukaj w sobie chęci zrobienia komuś krzywdy. Nie musisz być bardziej odpowiedzialna niż przeciętny człowiek. Na razie może weź jako priorytet to, żeby się czuć autentycznie i nie być zniewoloną przez jakieś rytuały czy roztrząsanie. Można sobie wymyślać ciążę od nie wiadomo czego, ale to będzie "świat równoległy" a nie rzeczywistość.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Natręctwa myśli...

przez Nasturcja 07 gru 2015, 23:32
Refren, Warrior, dużo mi pomogliście, powoli się uspokajam, kiedy przechodzi to czuję się zmęczona, jakbym ciężko pracowała fizycznie, bądź dużo ćwiczyła.


Szukałaś jakiegoś wsparcia dla siebie,czy pozostajesz z tym wszystkim sama?

Zaczepiam Was, na forum. Lepiej mi, dzięki Wam. Nie byłam w stanie "bronić się" sama.
Boję się tego co jeszcze będę w stanie wymyślić. Jeszcze jakiś czas temu sądziłam, że jak poradziłam sobie z innymi rzeczami to już teraz będzie dobrze, już nic gorszego "myślowo" mnie nie zaatakuje.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
28 wrz 2015, 09:36

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 08 gru 2015, 14:15
Ja obecnie myślę,o komisji co ma być w ZUS w piątek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16482
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez warrior11 11 gru 2015, 08:54
Nasturcja,
Spoko,możesz mnie zaczepiać,pamiętaj,że nie jesteś sama ;)
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
996
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do