Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez warrior11 14 paź 2015, 11:37
Nasturcja,
Powtórzę twoje słowa,nie obwiniaj się tak.Nie walcz z natręctwami,ale próbuj zająć myśli czymś innym.
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1004
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Natręctwa myśli...

przez Nasturcja 14 paź 2015, 11:43
warrior11 napisał(a):Nasturcja,
Powtórzę twoje słowa,nie obwiniaj się tak.Nie walcz z natręctwami,ale próbuj zająć myśli czymś innym.


Warrior kolejny raz dziękuję. Będę się starać. One teraz trafiły na naprawdę czuły punkt, że ciężko jest je zignorować.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
28 wrz 2015, 09:36

Natręctwa myśli...

przez Nasturcja 14 paź 2015, 12:06
Naprawdę nikt nie uważa, że postąpiłam bardzo źle?
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
28 wrz 2015, 09:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez warrior11 14 paź 2015, 12:09
Nasturcja, A cóż takiego złego zrobiłaś?
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1004
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Natręctwa myśli...

przez Nasturcja 14 paź 2015, 12:14
Nie upewniłam się w tak ważnej sprawie. Wzięłam gorący prysznic, termofor, a to byłoby potencjalnie szkodliwe dla potencjalnej ciąży. Niby małe prawdopodobieństwo ale mogłam tak na 100%.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
28 wrz 2015, 09:36

Natręctwa myśli...

przez ladywind 14 paź 2015, 12:35
Upewnianie się to zmora przy nerwicy natręctw, też to mam:/
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez warrior11 14 paź 2015, 12:53
Nasturcja,
Nie upewniłaś się i tego już nie zmienisz,ale myślę,że prawdopodobieństwo,że byłaś wtedy w ciąży
jest znikome. Pomyśl o fachowej pomocy,jeżeli czujesz,że sobie nie radzisz z tymi natręctwami.
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1004
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Natręctwa myśli...

przez Nasturcja 14 paź 2015, 21:57
warrior11Racja, nie panuję nad tym. Przez jakiś czas trochę ułożyłam sobie w głowie, ale i tak się rozwaliło, doszły nowe oskarżenia itp.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
28 wrz 2015, 09:36

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez warrior11 15 paź 2015, 08:41
Nasturcja, jakie nowe oskarżenia?
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1004
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 15 paź 2015, 09:37
Kogo się oskarża ? Bo ja nie w temacie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16576
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Natręctwa myśli...

przez Nasturcja 15 paź 2015, 09:56
warrior11 napisał(a):Nasturcja, jakie nowe oskarżenia?


Mogłam nie podejmować takich działań i czekać cierpliwie na ten okres. Chociaż podświadomie wiem, że ciąży być nie mogło(ale może jednak). Myślę też, że ten prysznic i termofor nie zaszkodziłyby gdyby ta ciąża była(ale może jednak). Gdyby to było takie proste to po co by były aborcje.
Tak sobie myślę, jednak najwłaściwszym zachowaniem byłoby mimo wszystko upewnienie i zaczekanie na okres jeśli nawet jest minimalna szansa na ryzyko w tym wypadku, to powinnam była zachować się maksymalnie rozsądnie.
Strasznie Was zadręczam.
Nie mogę sobie darować tego wszystkiego w żaden sposób.

detektywmonk napisał(a):Kogo się oskarża ? Bo ja nie w temacie.

Ja siebie.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
28 wrz 2015, 09:36

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez warrior11 15 paź 2015, 10:37
Nasturcja,
Nikogo tutaj nie zadręczasz oprócz siebie,cierpisz na natręctwa i skrupuły i to jest twój realny
problem,który powinnaś rozwiązać
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1004
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Natręctwa myśli...

przez Potomkini 15 paź 2015, 10:44
Nasturcja, miałam absolutnie tak samo przez bardzo długi czas. Pisałam o tym problemie tutaj: psychotropy-a-ci-a-t30456-140.html#p1382763 (dotyczył on nie tylko zażywania psychotropów, ale wielu innych rzeczy, które mogłyby zaszkodzić potencjalnej ciąży). Gdy zaczęłam się zabezpieczać, problem nie zniknął. Gdy np. zdarzyło mi się dźwigać coś bardzo ciężkiego, od razu po tym analizowałam bardzo skrupulatnie, kiedy miałam ostatni okres, a kiedy uprawiałam seks, wyliczałam dni płodne, aby tylko uzyskać pewność, że nie byłam wtedy w ciąży (i jej nie straciłam przez to przykładowe dźwiganie). Niby się zabezpieczałam, ale i tak miałam ciągłe wątpliwości, np.: a jeśli w prezerwatywie była jakaś malutka dziurka? A jeśli partner palcami wprowadził plemniki "do środka". Zdawałam sobie sprawę, że to wszystko jest bardzo mało prawdopodobne, ale i tak miałam ciągłe wątpliwości, czytałam masę artykułów na te tematy, aby tylko uzyskać potwierdzenie, że nie zabiłam dziecka. Też czułam się kimś złym, miałam wyrzuty sumienia itd. Było to prawdopodobnie spowodowane tym, że wychowałam się w bardzo katolickiej rodzinie. Całe życie uważałam, że aborcja jest czymś okropnym, że to morderstwo itd. i nie mogłam znieść myśli, że mogłabym zrobić coś tak strasznego. Od kilku lat jestem ateistką, ale to przekonanie ciągle we mnie trwało. Gdy opowiedziałam mojej terapeutce o tym problemie, stwierdziła, że to brzmi jak rozterki jakiejś nastolatki rodem z Bravo Girl. Oczywiście już moją terapeutką nie jest.

Mimo że wciąż mam nerwicę natręctw, to teraz dotyczy ona innych tematów, bo ten problem jakoś sobie w końcu przetłumaczyłam - zrozumiałam, że przecież nie jestem złym człowiekiem, że nawet gdyby "coś tam" było, to przecież to jeszcze nie człowiek z krwi i kości, bez myśli, emocji, zdolności do odczuwania bólu itd., a jedynie dopiero zlepek komórek... Długo to zajęło zanim naprawdę zaczęłam tak myśleć...

Miałam w życiu różne natręctwa, ale to był prawdziwy horror. Nikt nie rozumiał tego problemu: ani narzeczony, ani nawet terapeutka. I ciągle nie wiedziałam, czy to zwykłe natręctwo, czy prawdziwe wyrzuty sumienia. Bardzo pragnęłam się wtedy cofnąć w czasie, być znowu "niewinną".
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
28 lut 2013, 18:03

Natręctwa myśli...

przez Nasturcja 15 paź 2015, 11:18
Potomkini napisał(a):Nasturcja, miałam absolutnie tak samo przez bardzo długi czas. Pisałam o tym problemie tutaj: psychotropy-a-ci-a-t30456-140.html#p1382763 (dotyczył on nie tylko zażywania psychotropów, ale wielu innych rzeczy, które mogłyby zaszkodzić potencjalnej ciąży). Gdy zaczęłam się zabezpieczać, problem nie zniknął. Gdy np. zdarzyło mi się dźwigać coś bardzo ciężkiego, od razu po tym analizowałam bardzo skrupulatnie, kiedy miałam ostatni okres, a kiedy uprawiałam seks, wyliczałam dni płodne, aby tylko uzyskać pewność, że nie byłam wtedy w ciąży (i jej nie straciłam przez to przykładowe dźwiganie). Niby się zabezpieczałam, ale i tak miałam ciągłe wątpliwości, np.: a jeśli w prezerwatywie była jakaś malutka dziurka? A jeśli partner palcami wprowadził plemniki "do środka". Zdawałam sobie sprawę, że to wszystko jest bardzo mało prawdopodobne, ale i tak miałam ciągłe wątpliwości, czytałam masę artykułów na te tematy, aby tylko uzyskać potwierdzenie, że nie zabiłam dziecka. Też czułam się kimś złym, miałam wyrzuty sumienia itd. Było to prawdopodobnie spowodowane tym, że wychowałam się w bardzo katolickiej rodzinie. Całe życie uważałam, że aborcja jest czymś okropnym, że to morderstwo itd. i nie mogłam znieść myśli, że mogłabym zrobić coś tak strasznego. Od kilku lat jestem ateistką, ale to przekonanie ciągle we mnie trwało. Gdy opowiedziałam mojej terapeutce o tym problemie, stwierdziła, że to brzmi jak rozterki jakiejś nastolatki rodem z Bravo Girl. Oczywiście już moją terapeutką nie jest.

Mimo że wciąż mam nerwicę natręctw, to teraz dotyczy ona innych tematów, bo ten problem jakoś sobie w końcu przetłumaczyłam - zrozumiałam, że przecież nie jestem złym człowiekiem, że nawet gdyby "coś tam" było, to przecież to jeszcze nie człowiek z krwi i kości, bez myśli, emocji, zdolności do odczuwania bólu itd., a jedynie dopiero zlepek komórek... Długo to zajęło zanim naprawdę zaczęłam tak myśleć...

Miałam w życiu różne natręctwa, ale to był prawdziwy horror. Nikt nie rozumiał tego problemu: ani narzeczony, ani nawet terapeutka. I ciągle nie wiedziałam, czy to zwykłe natręctwo, czy prawdziwe wyrzuty sumienia. Bardzo pragnęłam się wtedy cofnąć w czasie, być znowu "niewinną".


[quote="Potomkini"] to jest dokładnie to. Bardzo jestem Tobie wdzięczna za ten wpis.

A te zdanie: "I ciągle nie wiedziałam, czy to zwykłe natręctwo, czy prawdziwe wyrzuty sumienia. Bardzo pragnęłam się wtedy cofnąć w czasie, być znowu "niewinną"" idealnie odpowiada temu co czuję. I tak, to jest najgorsze z dotychczasowych natręctw. Bo czuję wstręt, nienawiść do siebie. To jest najokropniejsze, zabiera chęć do życia, a w zasadzie myśli mi nawet tego prawa do życia nie dają. No bo jak żyć beztrosko jak zrobiłam coś takiego itp.
Ostatnio nie wytrzymałam i powiedziałam o tym jeszcze mamie, z mamą mogę rozmawiać na takie tematy. Mama powiedziała, że mogłam kupić test, ano mogłam i też chodzi o to, że nie zrobiłam tego. Choć jak teraz sobie myślę to nawet jakby test wyszedł negatywny obwiniałabym siebie za ten prysznic bo test mógł się mylić, kolejny również. A i ginekolog mógł coś pominąć. I najpewniej byłoby zrezygnować z tych działań.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
28 wrz 2015, 09:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do