Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez bei 10 lip 2014, 14:41
beladin, co? Już pisałam ale powtórzę "to nie spowiedź, każdy pisze tyle ile chce".
(...)
Jak do ładu z sobą dojść
Kiedy siebie mam już dość
(...)
Jak nadzieję w sercu mieć
Kiedy wszystko wali się
(...)

A. Szewczyk,


Wierzę w Boga
Żyj i pozwól żyć innym
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II
Avatar użytkownika
bei
Offline
Posty
990
Dołączył(a)
14 lut 2014, 01:01
Lokalizacja
Podkarpacie

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Bonus 10 lip 2014, 22:23
Jeśli chodzi o mnie, to mnie te natręctwa, zaczęły męczyć już od jakiegoś czasu. Dlatego musiałem powrócić do leków, ale czy to skutecznie pomoże...?
Kiedyś, gdy byłem młodszy, miałem ostre natręctwa myślowe, ale ja myślę, że one nigdy nie zniknęły...Zawsze, dużo o czymś myślę, czasem intensywnie, nie mogąc przestać. Tylko śmieszne jest to, że mnie dopadają myśli o pierdołach, które potrafią wymęczyć.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Natręctwa myśli...

przez Natrętna 13 lip 2014, 14:34
Bonus napisał(a):Jeśli chodzi o mnie, to mnie te natręctwa, zaczęły męczyć już od jakiegoś czasu. Dlatego musiałem powrócić do leków, ale czy to skutecznie pomoże...?
Kiedyś, gdy byłem młodszy, miałem ostre natręctwa myślowe, ale ja myślę, że one nigdy nie zniknęły...Zawsze, dużo o czymś myślę, czasem intensywnie, nie mogąc przestać. Tylko śmieszne jest to, że mnie dopadają myśli o pierdołach, które potrafią wymęczyć.


To właśnie te o " pierdołach " są najbardziej męczące i dręczące, ponieważ gdy pojawi się "prawdziwy" (w sensie - realny dla osób trzecich) problem, to każda myśl zbliża Cie do rozwiązania go. Natomiast gdy pojawi się myśl o "pierdołach" to zazwyczaj, ile Byś nie myślał i nie wiadomo jak bardzo Byś się do tego nie przyłożył to i tak jej nie rozwiążesz. Bo sama ta pierdoła zazwyczaj nie ma znaczenia i jest -z ludzkiego punktu widzenia- nie do rozwiązania (znaczy bezsensowna a nawet gdyby była rozwiązywalna to rozwiązanie jej do niczego nie jest Ci potrzebne). I bynajmniej nie dlatego, że jest taka trudna, ale dlatego że jest "pierdołą" nie mającą żadnego znaczenia ani wpływu na nasze życie. A siedzi w głowie i drąży i drąży i drąży ....
Ja często myślę o tym co było wczoraj, co powiedziałam gdzieś tam, jak odebrali to inni, jak to wpłynie na moje relacje z nimi a co mogłabym lub nie powiedzieć i jaki byłby finał. Cos na zasadzie chęci cofnięcia czasu i przyjrzenia się relacjom jeszcze raz, tak z boku. Może wprowadzenia małych zmian, poprawek, by wszystko było jeszcze lepsze i doskonalsze. I zamiast żyć teraz, skupić się na tu, to ja mielę przeszłość (jak krowa która wieczorem przeżuwa to co zjadła o świcie na pastwisku) a potem mija "teraz" i właśnie wtedy odgrzewam to stare "teraz" i znów chciałoby się cofnąć czas. I tak zamiast żyć teraźniejszością zawsze żyję przeszłością, której juz nie można cofnąć :(
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
12 wrz 2013, 19:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Bonus 13 lip 2014, 14:46
I właśnie dlatego, natręctwa myślowe nas wszystkich łączą, ponieważ odczuwamy podobnie. Ja mam dokładnie taki sam problem, że, często powracam do tego, co było wczoraj, parę dni temu, tydzień temu.
Ja też chciałbym coś cofnąć i zmienić coś na lepsze, ale mam też świadomość, że już nie da się tego cofnąć. To jest, cholernie męczące dla psychiki, ponieważ, przy natręctwach, towarzyszą, obawy, lęki...Te natręctwa to mój największy problem, ale leki, jakie przyjmuję, powinny pomóc, choć trochę.
Coraz więcej ludzi ma problemy z natręctwami i obawami. Szczególnie ludzie młodzi. Tylko ten problem jest, często niezauważalny przez innych. Jest nierozumiany, przez tych którzy nigdy nie mieli takiego problemu. Takich ludzi, jak my się potrafi krytykować, przez niezrozumiałość natręctw, a nas to potwornie męczy i jest to cierpienie.

-- 13 lip 2014, 14:06 --

Nie każdy, kto cierpi na natręctwa to ma depresję. Ja nie mam depresji, bo mam chęci do życia, cieszę się z życia, ale natręctwa mnie bardzo męczą i to cholerstwo w głowie siedzi.
Mam bardzo dobre leki, które są polecane przez lekarzy-psychiatrów, ale przyjmuję je od niedawna i na razie nie ma dużej zmiany. Czasem trzeba przyjmować leki przez pół roku, rok czasu, żeby odczuć jakąś, pozytywną zmianę. Na początku września mam kolejną wizytę u Pani lekarki, w przychodni, by przepisała mi następne tabletki. Ale jeszcze mam dużo tych tabletek.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Natręctwa myśli...

przez Piotrek20 16 lip 2014, 12:47
Nie bede cytowal kazdego z osobna bo nie wiem jak to sie robi ;d , odpowiem na wszystkie posty . Na poczatku chcialbym podziekowac wszystkim bo czuje ze wreszcie znalazlem ludzi ktorzy mnie rozumieja , a fajnie wiedziec ze jest ktos ataki na swiecie .

Jesli chodzi o przezycia to awantury , krzyki itp . byly nieodlaczna czescia mojego zycia juz od dziecka , jeszcze problemy spowodowane tym ze moj brat nie byl za bardzo lubiany i jego pietno przeszlo na mnie , tak ze zawsze zmagalem sie juz z ciezka sytuacja w domu i do tego "na podworku" , co nie znaczy ze nie bylem lubiany w innych kregach szybko poznawalem znajomych , kolezenstwo , poznalem mega przyjaciol ktorzy teraz aktualnie , jak to juz wczesniej wspomnialem , mieszkaja w Anglii, do ktorych teraz chce pojechac. W miedzy czasie w domu sie troche uspokoilo a na wspomnianym podworku odwrocilo , ludzie mnie poznali i zaczalem tu byc lubiany , ale zawsze czulem taka dziwna ... no wlasnie i teraz pasowalo by przytoczyc post ktoregos z wyzej wpisujacych sie uzytkownikow , rozmyslanie czy dobrze to zrobilem , czy nie powiedzialem czegos glupiego , czy cos tam , potem okazywalo sie ze ludzie nie zwracaja nawet na to uwagi i myslenie o tym nie mialo sensu ale ja dalej myslalem , dodam jeszcze ze ci ludzie sa dosc nerwowi i agresywni , do tego wlasnie obsewuja , potrafia wysmiewac siebie na wzajem itp. rozmowy , byly , juz w sumie nie sa , kwestia lat, sztywne rozmowy , nawet zdania kleily mi sie jakos tak jak uposledzonemu czasem , czulem napiecie przy zwyklej rozmowie . Zostal tutaj jeszcze jeden przyjaciel z ktorym znalem sie od dziecak i to z nim czulem sie tak swobodnie i tak w porzadku , dodam ze ten przyjaciel mimo znajomosci z "tamtym towarzystwem " od dziecka nie lubil niegdy z nim przebywac , wiec bylem miedzy mlotem a kowadlem , niby tutaj zaprzyjaznilem sie po przez trudne momenty i przyjazn z tym starym przyjacielem .
Nastepne co uwazam za nerwice to ciagle zamyslenie kiedy powinienem sie skupic na pracy , mysle o innych rzeczach , kiedy cos sie psuje (obslugje rozne mechanizmy) blad jest czesto czarno na bialym a ja go nie potrafie znalesc (ze strachu?)
Jesli chodzi o terapie to kosztowne sprawy a u mnie w rodzinie sie nie przelewa , najgorze ze mama sadzi ze nerwica nie jest choroba psychiczna (choc jest pedagogiem) i ze choroby psychiczne ma sie od urodzenia .
Jakie "nerwice" wychaczyliscie "pi razy drzwi" z powyzszego opisu ? I moze jakies wyjscie z tej sytuacji?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
27 cze 2014, 12:05

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez refren 16 lip 2014, 19:04
Piotrek20, moim zdaniem taka Twoja osobowość i nie ma co się doszukiwać na siłę we wszystkim zaburzeń. Są ludzie nieśmiali, introwertycy ale to mogą być w wielu sytuacjach zalety, wrażliwość jest cenna. Na przykład zdolność do chwilowego wycofania się z bieżącego toku wydarzeń, żeby oddać się refleksji, może być rozwijająca, choć oczywiście nie jest to dobre w pracy czy nie w każdym jej momencie.

potem okazywalo sie ze ludzie nie zwracaja nawet na to uwagi i myslenie o tym nie mialo sensu ale ja dalej myslalem


Dobrze, że to odkryłeś, to według mnie bardzo wyzwalająca myśl, dla mnie była -uświadomienie sobie, że nikt się mną nie przejmuje tak jak ja. Poza tym obraz Ciebie, jaki mają inni ludzie, nie jest Tobą.

Jesli chodzi o przezycia to awantury , krzyki itp . byly nieodlaczna czescia mojego zycia juz od dziecka


W moim domu też były ciągłe kłótnie, to był właściwie od pewnego momentu stan stały i przewlekły. Myślę, że to miało wpływ na moją nerwicę, choć długo nie widziałam związku między jednym a drugim, no bo bezpośredniego nie było - treść moich natręctw nie miała żadnego związku z tymi kłótniami. Ale pewnie toksyczne otoczenie osłabia jakoś psychikę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Bonus 16 lip 2014, 20:23
Ale nie każda nieśmiałość jest negatywna.
Czasem, jakieś złe samopoczucie, zły nastrój jest, właśnie mylony z nieśmiałością, a to nie jest nieśmiałość. Każdy ma gorszy nastrój.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Natręctwa myśli...

przez beladin 18 lip 2014, 13:45
Piotrek20, Nie szukałbym winy w zachowaniu brata. Dziecko jest przeważnie odbiciem tego co dzieje się w domu. Raczej przyglądałbym się postawie rodziców, ich relacjom między sobą i bezpośrednio z Wami. Jeśli przejawiali/przejawiają skłonności do nadmiernej agresji psychicznej/fizycznej wobec Ciebie lub siebie nawzajem, nie byli w stanie stworzyć miejsca, gdzie dziecko mogło by się rozwijać w atmosferze spokoju i bezpieczeństwa, można domniemać, że lęki które przeżywałeś już na podwórku i przeżywasz nadal, są właśnie tego następstwem.

Często człowiek żyje w przeświadczeniu, że relacje rodzinne po prostu tak wyglądają, a nawet jeśli zdaje sobie sprawę że coś jest nie tak, w zderzeniu z arbitralną postawą czy agresją rodziców, z dodatkowym bagażem lęków, jest zupełnie bezsilny. Dziecko w chwili poczęcia jest czyste niczym łza, jest jak niezapisana kartka. Wszystko, co potem pojawi się w naszej głowie jest wynikiem zderzenia ze światem, w przypadku dziecka oczywiście są to rodzice i dom rodziny. W przeciągu kilku lat rodzice zapisują naszą kartkę do końca, a przez resztę życia regularnie przypominają nam o jej zawartości.

Pewnie, jak się zagłębisz w tok swojego myślenia, zauważysz że każde Twoje działanie podszyte jest lękiem. Na takim fundamencie nie da się zbudować stabilnej konstrukcji. Wybierz się na sesje do psychologa. On bez trudu uzmysłowi Ci co jest podłożem Twoich problemów. Tylko czyniąc nieświadome świadomym masz szansę się z tym uporać.

refren, Natręctwa, są odsuniętą od kontekstu, reakcją na napięcie emocjonalne. Znam osobiście kobietę, która szoruje sobie ręce i ciało "do mięsa", ponieważ nie potrafi zrzucić z siebie ciężaru odpowiedzialności za swoje dorosłe dzieci i męża, ich relacje itd. Czuje się zobowiązana wobec nich. Nie potrafi uregulować stosunków rodzinnych, rozłożyć odpowiedzialność między wszystkich, przeżywa to ciągle na nowo ..no i musi zmywać z siebie te wszystkie "brudy"

-- 18 lip 2014, 13:58 --

Istotnym jest tu element przeniesienia, umieszczenia negatywnych emocji w innym, oderwanym od problemu, kontekście, gdzie można sobie z tym napięciem jakoś poradzić. W ten sposób niestety nie rozwiązuje się faktycznego powodu zaburzenia.

..zapomniałem napisać a nie mogłem edytowac :?
beladin
Offline

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez refren 19 lip 2014, 01:09
beladin napisał(a):refren, Natręctwa, są odsuniętą od kontekstu, reakcją na napięcie emocjonalne. Znam osobiście kobietę, która szoruje sobie ręce i ciało "do mięsa", ponieważ nie potrafi zrzucić z siebie ciężaru odpowiedzialności za swoje dorosłe dzieci i męża, ich relacje itd. Czuje się zobowiązana wobec nich. Nie potrafi uregulować stosunków rodzinnych, rozłożyć odpowiedzialność między wszystkich, przeżywa to ciągle na nowo ..no i musi zmywać z siebie te wszystkie "brudy"


Jest wiele różnych teorii na temat mechanizmu natręctw (i mimo to mało skutecznych sposobów ich leczenia). Nie mamy jednego ostatecznego wyjaśnienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Natręctwa myśli...

przez beladin 22 lip 2014, 18:01
refren, Dopóki koncerny produkujące medykamenty wtórują badaniom, to pewnie nigdy ostatecznego wyjaśnienia nie będzie.
beladin
Offline

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Bonus 22 lip 2014, 18:57
Ja myślę, że natręctwa myślowe, to jest głęboka sprawa...
Nie wiadomo, tak do końca, skąd się to paskudztwo bierze. Ja sądzę, że, raczej natrętne myśli, często wynikają z charakteru człowieka, z osobowości.
U mnie tak właśnie jest. Ja mam duży problem z natrętnymi myślami i miałem już ten problem w młodym wieku. Tylko są różne stany tych natręctw, ponieważ, pojawiają się, chwilowe poprawy, a potem znowu myśli zaczynają męczyć i nie dają spokoju.
Myślę, że samo leczenie tych natręctw lekami, niewiele pomoże, gdy ma się do czynienia z takim charakterem, a nie innym. Tego już się nie da zmienić. Tu już musi być akceptacja takiego problemu, bo innego wyjścia nie ma.

Tak myślę...
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez refren 22 lip 2014, 20:45
Oczywiście, że się da, człowiek się może zmieniać, rozwijać, a natręctwa są tak uczepliwe, że wręcz to narzucają.
Choć szczerze mówiąc, nic mnie tak nie rozwija, jak pewne małe tabletki.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Bonus 22 lip 2014, 21:32
Ale chodzi o to, że nie w każdym przypadku, natręctwa myślowe znikną. Zależy to od psychiki i charakteru. Nie jestem tego, tak całkiem pewien, ale tak myślę.
Zawsze człowiek się będzie czymś przejmował, coś go będzie trapiło...Tak się nie da, żeby nikt się niczym nie martwił, nie przejmował. Ludzie nie są martwymi przedmiotami, tylko żyją.

-- 23 lip 2014, 09:50 --

Ja przyjmuję leki ponad dwa miesiące, i jeszcze nie ma poprawy, psychicznej. Nic, właściwie nie odczuwam, pozytywnego w sprawie natręctw.
To paskudztwo się leczy dość długo i natręctwa są ciężkie do wyleczenia. Czasami trzeba leki przyjmować, rok, dwa lata, żeby odczuć pozytywną zmianę w psychice. A i tak nie ma gwarancji, że natręctwa i obawy, wyleczy się całkowicie. Ja mam taką psychikę, znam ją w sobie, że jest to u mnie beznadziejna sprawa.
Przynajmniej tak czuję. Wcześniej, przyjmowałem leki przeciw natręctwom i depresji, gdy byłem młody, mając 19-23 lata. Wtedy miałem, taką średnią depresję, lęki, obawy i natręctwa.
Przyjmowałem te leki, dość długo, bo ok. 3-4 lat. Trochę mi one pomogły, dlatego zdecydowałem się odstawić leki na kilka lat. Ale tak naprawdę, nigdy do końca, natręctwa, lęki i obawy nie zniknęły do końca.
Miałem tylko lepszy stan, psychiczny, ale natręctwa się nasilają i wracają.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Natręctwa myśli...

przez Lucjan 23 lip 2014, 23:21
Witam zmagam sie z natrętnymi myslami od kilku dobrych lat. Bralem rozne leki przepisane od psych. ale po zadnym z nich nie odczulem jakiejs znaczacej poprawy i przestalem je brac ponad rok temu. Staram sie ignorowac te niechciane niepotrzebne mysli ile tylko moge ale w niektorych sytuacjach jest ich tyle naraz ze ciezko jest sie opanowac i pozostac obojetnym. Moze macie jakies metody jak skutecznie olewac te niechciane mysli? Bo czasem jak pozwoli im sie plynac to potrafia niezle zajsc za skore tak ze chwilami zyc sie odechciewa. Oprocz NN mam jeszcze zdiagnozowana schizofrenie paranoidalna i czesto wydaje mi sie ze ludzie wiedza o czym mysle lub co robie w danym momencie dlatego jest mi tym bardziej trudno sie opanowac np. jak jestem wsrod ludzi a tu wjedzie jakas glupia natretna mysl i mimo ze staram sie je ignorowac ile wlezie to czasem jest to zadanie godne dalajlamy zeby nie dac sie wyprowadzic z rownowagi i po prostu dac tym myslom przeplywac nie reagujac na nie;p
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
24 cze 2014, 22:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do