Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

przez skalar 25 kwi 2014, 18:47
Własnie tak zauwazyłem, ze przewaznie ludzie czują lęk i myś przed zrobieniem czegoś złego, u mnie odwrotnie lęk i myśli, że coś zrobiłem(chodzi o zdrade)i co miałem na myśli kilka miesiecy temu i czy tak było czy nie i ten strach, ze cos wyobrazilem sobie i przez to moja partnerka odejdzie ode mnie i caly czas analiza czy tak bylo czy nie. Ten ciągły strach i mysli tycza sie mojej dziewczyny, poniewaz boje sie, ze ja strace przeze mnie, a nie umialbym zyc w zwiazku z klamstwem. Nie wiem jak zaprzestac wymyslanie roznych historii z moim udzialem, przez ktore mogla by ona zerwac. Wyglada to tak jakbym byl innym czlowiekiem(złym) wczesniej, a nagle dopiero teraz uswiadomil sobie, ze zle kiedys myslalem/robilem, a nie jestem pewien tego i nie umiem tego sprawdzic co myslalem np 3 miesiace temu. Z tym chyba nie mozna poradzic sobie, bo myslicie ze zrobiliscie cos i wyrzuty, poczucie winy i beznadziejnosci. A myśli ze komuś zrobicie krzywde powinne być absurdalne bo wiadomo, ze nic nie zrobicie bo boicie sie tego. Hmm Wiem łatwo się mowi.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
01 lis 2013, 14:32

Natręctwa myśli...

przez Bilbo 25 kwi 2014, 18:59
Te lęki uderzają w to czego się boimy i mam wrażenie, że są jakby odwrotnością nas. Mam na myśli to, że np. Ty z tego co piszesz nigdy nie zdradziłbyś swojej dziewczyny więc w jakiś pokrętny sposób zaczynasz się bać, że tak się stało. Tak jak ja, jestem bardzo pokojowym człowiekiem i nie ma takiej opcji, żeby komuś coś zrobił, więc tu jest ten sam schemat - lęk uderza właśnie w to.
Bilbo
Offline

Natręctwa myśli...

przez skalar 25 kwi 2014, 19:17
To dlaczego nie możemy przekonać się, ze tak nie było tylko drązymy i zastanawiamy, przy czym ciagle lek jak myslimy, ze tak było. Ja aktualnie boje sie ze zdradzilem dziewczyne w myslach(poprzez wyobrazenie), a wiec tlumacze sobie moze to jakias natretna mysl byla, ktorej nie chcialem i nagle, a moze jednak moja mysl, ktora chcialem i 3 opcja, moze jednak tam nic nie było, a nie umiem sobie przypomniec jak bylo kilka miesiecy temu czy cos wyobrazilem czy nie i boje się, że moze jednak cos bylo skoro mam ten obraz w glowie i nie wiem jak sie upewnic, co przyczynia sie do ciaglego czucia leku.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
01 lis 2013, 14:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

przez Keji 26 kwi 2014, 00:27
Nie myslałam, że natrętne myśli do mnie wrócą. A jednak. Żyłam sobie spokojnie przez długi okres, bez tego problemu.

Miałam ciężki okres, okazało się, że nie zdałam klasy maturalnej z jednego przedmiotu, ogólnie starania się i martwienie sytuacją były sporym ciężarem.

Zaczynam popadać w lekką obsesję na punkcie swojego serca, znowu mam lęki przed wyjściem na zewnątrz, w obawie, iż dostanę zawału albo zemdleję (I tu jest ciężej, niż przy emetofobii- przywykłam do myśli, że jak się zerzygam, to świat nie stanie w miejscu, ale zemdlenie może się skończyć bardzo źle).

Generalnie chodzi o śmierć. Ze względu na fakt, iż matura czy jakikolwiek życiowy postęp przesunęły się o piętnaście kolejnych miesięcy, bardzo boję się, że niczego konkretnego w życiu nie osiągnę. Czuję napór czasu, że chciałabym coś wreszcie zrobić tu i teraz, a tymczasem pozostaje mi bardzo długi czas. Tym samym lękam się, ze przez ten okres coś mi się stanie, co mi to uniemożliwi, i stąd przychodzi obawa przed nagłą śmiercią.

O tyle też źle, że mam 5 miesięcy totalnego wolnego i nie chciałabym go zmarnować, po raz kolejny w życiu ślęcząc nad swoimi paranojami. Karma za rok cholernej manii...
Keji
Offline

Natręctwa myśli...

przez Anika 26 kwi 2014, 09:56
Keji , ja mialam kiedys cos podobnego (3 lata temu ) , tylko , ze nie podeszłam do matury ze wzgledu na to , ze zle sie czulam psychicznie , ale nie wiedzialam dlaczego , dopiero potem okazalo sie , że to nerwica i jej wiele odsłon ( natrectwa, lęki itp ). Tez czulam sie z tym potwornie , ze nie podeszlam do matury przez moje zle samopoczucie. Wszyscy mnie krytykowali ostro z gory na doł , a ja wtedy zrezygnowalam z matury mimo , ze moglam smialo do niej podejsc. Do tej pory czasem zaluje tego , ze wtedy tak latwo sie poddalam , ale nerwica wtedy wziela gore .
Wkoncu musialam podejsc troszke do tego na luzie , ze mature moge zdac zawsze. Moze Ty tez sprobuj do tego troche w taki sposob tak podejsc , że jak nie teraz to napewno za rok sie uda . Bo bardzo przejmujac sie tym , szkodzisz sama sobie.
A te 5 miesiecy sprobuj sobie zorganizowac . Moze jakas praca tymczasowa ? lub jakies inne zajecie ? znalezienie sobie jakiegos hobby lub kontynuowanie dotychczasowego ? Nie zamartwiaj sie , bo to szkodzi Tobie tym bardziej. Ja do tej pory nie mam matury, a obiecalam sobie wtedy , że za rok NAPEWNO podejde i nadal nie podeszlam. I jakos to zaakceptowalam narazie , bo teraz tm bardziej nie moge podejsc do niej bo jestem w ciazy i akurat bede rodzic jak beda pierwsze dni matur. ( termin mam na poczatek maja czyli juz niedlugo ). Takze glowa do gory ! podejdziesz do klasy maturalnej raz jeszcze i napewno wszystko sie ulozy ! a przejmujac sie jeszcze bardziej to tylko "zywisz" natrectwa , lęki itd.

-- 26 kwi 2014, 10:01 --

Keji , a moze na ten czas sprobuj tez terapii ? Masz mozliwosc skorzystania z niej gdzies w poblizu miejsca Twojego zamieszkania ?
Ja po zrezygnowaniu z matury wtedy , wlasnie wtedy jak sie tak zle czulam psychicznie wybralam sie od razu do psychologa i w pewien sposob mi to pomoglo , bo nie moglam sobie z tym poradzic sama. Tylko , ze ja jeszcze wtedy nie wiedzialam , ze to natrectwa są i lęki z tym zwiazane. Bo byly to poczatki mojej choroby wtedy. Ty juz wiesz , że to nerwica wrocila , wiec moze wiesz jak sobie pomoc , ale terapia czy spotkania z psychoogiem od czasu do czasu , mysle , ze by Ci pomogly.
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
31 lip 2012, 05:37

Natręctwa myśli...

przez dar 28 kwi 2014, 00:47
Mam obawy przed tzw. 'wpadką" z jakąś kobietą i bardzo mnie zawsze prześladują te obawy :(
Bardzo się tego obawiam. Wydaje mi się, że to jednak pewna schiza i trochę przesadzam z tymi lękami.
“ Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele. ”
dar
Offline
Posty
1276
Dołączył(a)
25 lut 2011, 11:16

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez barbieturan 28 kwi 2014, 13:48
moje wrażenie jako, że wszyscy w oknach mnie obserwują/każdy jadący samochód na mnie patrzy to NN czy jakaś schiza?
Jestem pod nieustannym gradem niepokojów. Czego chcę teraz, tego już nie chcę za chwilę. Gdy wszedłem już po schodach na górę, nie wiem jeszcze, w jakim będę nastroju, gdy wejdę do mieszkania. Muszę nagromadzić w sobie niepewności, zanim staną się one jakąś małą pewnością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1268
Dołączył(a)
15 wrz 2013, 08:35

Natręctwa myśli...

przez Neve 29 kwi 2014, 22:48
skalar też miałam takie myśli, ale odnośnie przyszłości, czyli- a co, jeśli kiedyś zdradzę mojego chłopaka- i tym podobne. Ale myśli dotyczące tego, że coś zrobiłeś i nie pamiętasz też są myślami nerwicowymi, więc nie odbiegasz od naszej nerwicowej 'normy'. Myślę, że jedyne wyjście to terapia i ignorowanie tych myśli, odwracanie od nich uwagi. Jeszcze niczego lepszego nie wymyślili. No i, oczywiście, budowanie poczucia własnej wartości, bo w dużej mierze o to też chodzi w nerwicy.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 kwi 2014, 17:51

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez elo 30 kwi 2014, 00:03
barbieturan napisał(a):moje wrażenie jako, że wszyscy w oknach mnie obserwują/każdy jadący samochód na mnie patrzy to NN czy jakaś schiza?

to zalezy od czestotliwosci
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7667
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Natręctwa myśli...

przez szrama 30 kwi 2014, 04:46
barbieturan napisał(a):moje wrażenie jako, że wszyscy w oknach mnie obserwują/każdy jadący samochód na mnie patrzy to NN czy jakaś schiza?

Miałem takie coś jeszcze kilka lat temu, identycznie. Potem, gdy mój stan się pogarszał również mi to towarzyszyło. Potem byłem załamany do tego stopnia, że zmienił się mój charakter, a samo załamanie przekształciło się w coś trudnego do opisania. Ono jest we mnie, ale już tak długo, że się przyzwyczaiłem do niego i uodporniło mnie. Może stać się coś złego, odczuję to w pewien dziwny sposób, ale nie uronię ani łzy i idę dalej. Tym samym znikły wszelkie dziwne wcześniej wspomniane wrażenia, że jestem obserwowany bo wiem, że teraz to ja ich obserwuję. Przestałem odczuwać skrępowanie w tłumie i jestem totalnie uodporniony na wszystko co usłyszę i co kto zrobi. Gorzej jest tylko w nocy, gdy jestem sam i wspomnienia wracają.
Offline
Posty
406
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez barbieturan 30 kwi 2014, 23:09
elo, Za każdym razem kiedy wychodzę, mijam bloki, spaceruje miastem. Zawsze czuje sie obserwowana.
szrama, nie wiem jak sie do tego odnieść. średnio raz w miesiącu przechodzę załamania ale w żaden sposob mnie to nie pozbawia tego wrażenia, mam wrazenie, że to sie pogłębia.
Jestem pod nieustannym gradem niepokojów. Czego chcę teraz, tego już nie chcę za chwilę. Gdy wszedłem już po schodach na górę, nie wiem jeszcze, w jakim będę nastroju, gdy wejdę do mieszkania. Muszę nagromadzić w sobie niepewności, zanim staną się one jakąś małą pewnością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1268
Dołączył(a)
15 wrz 2013, 08:35

Natręctwa myśli...

przez szrama 30 kwi 2014, 23:50
Założę się, że jak idziesz ulicą z koleżanką to troszkę się uspokajasz, prawda.
Offline
Posty
406
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Natręctwa myśli...

przez Anika 01 maja 2014, 16:41
Czy są tu jakies mamy , ktore choruje na nerwice natrectw , nerwice lękowa , które przezyly poród i wychowanie dziecka ? poprostu sobie poradzily ?
Za kilka dni mam termin porodu , choruje na nerwice natrectw myslowych i na nerwice lękowa i to co teraz czuje jest nie do opisania !
strach, stres , obawy, LĘKI , NATRĘCTWA :( boje sie wszystkiego co zwiazane z dzieckiem i moim mezem :(
Mamy , ktore przez to przeszly ( jesli sa tu takie ) , jak sobie poradzilyscie ???
co ze strachem , ze utraci sie kontrole i zrobi sie krzywde dziecku :( :( :( ?
boje sie , ze wyjde na niezdarna matke , bo cos czuje ze nie bede umiala sie zajac dzieckiem i wyjde na zla matke , bo przeciez kazda matka ponoc , po porodzie wie jak zajac sie swoim dzieckiem , bo rodzi sie wraz z nim instynkt macierzynski .
Jak sobie pomoc :( ?
Nie przejmowac sie i myslec , ze bedzie co bedzie????
to tez mi nie wychodzi...
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
31 lip 2012, 05:37

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez terminal 02 maja 2014, 23:21
Anika napisał(a):Czy są tu jakies mamy , ktore choruje na nerwice natrectw , nerwice lękowa , które przezyly poród i wychowanie dziecka ? poprostu sobie poradzily ?
Za kilka dni mam termin porodu , choruje na nerwice natrectw myslowych i na nerwice lękowa i to co teraz czuje jest nie do opisania !
strach, stres , obawy, LĘKI , NATRĘCTWA :( boje sie wszystkiego co zwiazane z dzieckiem i moim mezem :(
Mamy , ktore przez to przeszly ( jesli sa tu takie ) , jak sobie poradzilyscie ???
co ze strachem , ze utraci sie kontrole i zrobi sie krzywde dziecku :( :( :( ?
boje sie , ze wyjde na niezdarna matke , bo cos czuje ze nie bede umiala sie zajac dzieckiem i wyjde na zla matke , bo przeciez kazda matka ponoc , po porodzie wie jak zajac sie swoim dzieckiem , bo rodzi sie wraz z nim instynkt macierzynski .
Jak sobie pomoc :( ?
Nie przejmowac sie i myslec , ze bedzie co bedzie????
to tez mi nie wychodzi...


Ja przeżyłam :)
Moja córka ma już 13 lat i ma sie dobrze.
leczenie zaczęłam dopiero w 2011 roku, a nwericę miałam od dziecka (pierwszy atak w wieku 4 lat)
od dziecka miałam jakieś idiotyczne tiki nerwowe, a to mruganie oczami, a to ruszanie ramieniem, a to jakies kretyńskie drgawki...
W koncu wyrosłam z niektórych rzeczy, ale dochodziły nowe. I tak po pewnym czasie doszła do mnie fobia na szpital. Biorąc pod uwagę fakt, że w szpitalu rodzi sie dzieci trochę lipa.
szpital działał na mnie tak, że od samego wejścia musiałam unikać stresującychy sytuacji typu pacjent na wózku, nie daj boże z wenflonem wkłutym w rękę. padałam jak kawka :)
jadąc obwodnicą gdy widziałam korek - od razu dostawałam klaustrofobii i histerii że teraz będę musiała przejechać obok czyichś nóg wystających spod foliowego worka, jeśli to był wypadek.
No i trafiłam na porodówkę. Ból kochana był taki, że w dupie miałam swoje fobie, myślałam tylko o tym, żeby urodzić zdrowe dzieckjo. Zresztą jak się okazało moja fobia na szpital działała tylko wtedy gdy byłam gościem szpitala, natomiast gdy jego pacjentem - zadomawiałam się i już nic mnie nie ruszało. Wiem, dziwne ale to chyba kwestia wytłumaczenia tego sobie w głowie.

Moim zdaniem nie ma czegoś takiego, jak instynkt macierzyński i nie ma czegoś takiego, jak nabycie umiejętności opiekowania się dzieckiem wraz z jego urodzeniem (coś na zasadzie: kobiety mają wrodzoną umiejętność obsługi pralki)
na pewno znajdzie sie na oddziale ktoś kto pokaże ci, jak zajmować sie dzieckiem (a ktos z rodziny?) U nas cały pobyt w szpitalu pielęgniarki myły dzieci.

Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem" A jak wyjdę na niezdarna matke". Ale przed kim wyjdziesz? Boisz sie co ludzie powiedzą? Tym sie nie przejmuj, najmniej ważne jest co powiedzą ludzie. Na oddziale pewnie będziesz z inna mamą która również będzie nowa a jak doświadczona to Ci podpowie.

Dlaczego miałabys stracic kontorlę nad dzieckiem? Nie wiem dokłądnie na co cierpisz i o jakiej utracie kontroli myslisz, tracisz świadomość czy jak?
Wyjdzie z Ciebie mały kochany człowieczek i pochłonie całą twoją uwagę, będziesz marzyć o śnie i łapać go w każdej chwili. czy będzie czas na myślenie o lęku? Nie wiem, ale jeśli Cie to gryzie to idz do psychoterapeuty lub psychiatry i porozmawiaj z nim o twoich wątpliwościach.
jesli chcesz wiedzieć cos więcej to pytaj.

ps.I jesli Cie to pocieszy (choc to smutne) od mojego psychiatry wiem, że przychodzi do niego coraz więcej kobiet które nie mogą dac sobie rady z presją otoczenia które wymaga od nich bycia dobrymi matkami, bycia matkami w ogóle, posiadania instynktu macierzyńskiego i odczuwania błogosławieństwa i niebywałego szczęścia z powodu ciąży, porodu i bycia matką.
Tak naprawdę wiele kobiet wcale nie odczuwa tego co nazywamy instynktem macierzyńskim, zachodzą w ciążę bo taka jest kolej rzeczy, w ciąży liczą że po porodzie otrzymają instynkt a gdy on nie nadchodzi - ida do psychiatry bo czuja sie wybrakowane.

U mnie miłośc do dziecka przyszła z czasem, wiem, że nie jestem jedyna.
Instynkt macierzyński? Hmm... Myśle że to dyskusyjna sprawa i bardzo indywidualna.
Dobry wieczór państwu. Minęła godzina 20:53. Za chwilę przedstawimy ostatni odcinek serialu "Poprzez prerię Arizony". Ze względu na ogromne zainteresowanie serialem prosimy telewidzów o wyłączenie telewizorów, ponieważ podwyższony pobór mocy może spowodować częściową awarię w podstacji.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
01 maja 2014, 20:33
Lokalizacja
3city

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do